Szkic (propozycja) deklaracji wstępnej Polonii Niezależnej

Mirosław Krupiński

marzec 2004 r.

 

A. Inicjatywa stworzenia organizacji Polonii Niezależnej powstaje w okresie kiedy kolejne rządy Polski pomagdalenkowej (z wyjątkiem rządu Jana Olszewskiego, któremu nie dano możliwości zademonstrowania swoich zamiarów i możliwości, pospiesznie go rozwiązując po podjętej próbie przeprowadzenia lustracji) działają w sposób widoczny na szkodę Polski, Polaków i Polonii. W okresie od 1989 roku do dziś rządy te doprowadziły do:

 

1. Zniszczenia podstaw i struktury gospodarki narodowej Polski poprzez:

 

·                  dopuszczenia do rabunkowego uwłaszczenia się zmieniających skórę komunistów,

·                  stworzenia układów mafijnych komunistyczno -„opozycyjnych”, mających na celu własne korzyści uzyskiwane ze szkodą społeczeństwa i państwa,

·                  przeprowadzenie rabunkowej prywatyzacji w patologicznej formie,

·                  wyprzedanie za bezcen i za łapówki składników majątku narodowego (w tym składników strategicznych i związanych z obronnością Polski),

·                  wprowadzenie do Polski na bandyckich zasadach i w wyniku korupcji obcego kapitału, w proporcji odbierającej Polsce  kontrolę nad tym kapitałem,

·                  zrujnowanie systemu bankowego w Polsce poprzez oddanie  go bankom obcym,

·                  doprowadzenie Polski do stanu niespłacalnego zadłużenia,

·                  uzależnienie Polski od sił zewnętrznych i od państw obcych do stopnia zagrażającego suwerenności Kraju,

·                  doprowadzenie Polski, w wyniku wyżej opisanych działań, do statusu najuboższego państwa Europy (szczególnie tej unijnej), czyli do poziomu znacznie gorszego niż przed szwindlem w Magdalence, kiedy to Polska pomimo patologicznych rządów komunistycznych posiadała jednak wyższy niż obecnie potencjał gospodarczy, nadający się do rozsądnej transformacji,

·                  przeprowadzenie kłamliwego i opartego na oszukańczych obietnicach, dziś już wycofanych, referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej, ze szkodliwym dla Polski jako państwa, dla narodu i dla polskiego społeczeństwa skutkiem.

 

2. Zniszczenie zdrowych więzi i relacji z Polonią Świata, które to zdrowe więzi i relacje były wyraźnie dostrzegalne w pierwszym okresie pomagdalenkowym, kiedy to ani społeczeństwo polskie  ani Polonia nie zdawały sobie  sprawy z oszukańczego charakteru magdalenkowych porozumień i mających nadejść ich skutków. Do owego zniszczenia doprowadziły:

 

·                  kłamliwa propaganda rządowych mediów polskich i współpracujących z nimi mediów zagranicznych, reprezentujących mających na uwadze własne nieczyste interesy  „sponsorów” i inicjatorów opisanych działań w Polsce i na szkodę Polski,

 

·                  zwiększenie ex-PRLowskiej infiltracji Polonii poprzez  masowe  wysyłanie w stanie wojennym i po nim (przez dzis rzadzacych postkomunistow) fabrykowanych w tym celu fałszywych  „ofiar stanu wojennego”, z zadaniem penetrowania Polonii i niekorzystnego dla tej  Polonii i dla Polski oddzialywania na nia,

·                  kaperowanie polityką finansowania, nagradzania i lansowania do takiej samej współpracy istniejącej Polonii.

·                  wykorzystywanie tak zainstalowanych lub skaperowanych poza granicami Polski współpracowników do działania na korzyść nie Polski ale członków rządzącej nią postmagdalenkowej mafii,

·                  wprowadzenie patologicznych przepisów paszportowych, w tym wymogu posiadania dodatkowego poza paszportem kraju zamieszkania paszportu polskiego – również w aspekcie uniemożliwienia w ten sposób większości Polonii udziału w wyborach i referendach polskich,

·                  wprowadzenia patologicznych w swoich wymogach i terminach  konsularnych czynności urzędowych i patologicznych za nie opłat,

·                  fałszowanie polskiej historii, w tym historii członków Polonii walczących na wielu frontach w czasie Drugiej Wojny Światowej i walczących z komunizmem po wojnie.

·                  utrudnianie dokumentowania tej historii (ostatnim przykładem jest skandaliczne wystąpienie ambasadora Polski w Kanadzie Dobrowolskiego na promocji ksiazki "A Question of Honor" w dniu 3 marca, 2004 r.  w Saint Paul University w Ottawie).

·                  sponsorowanie Polonii pozornie polskiej ale działającej na Polski niekorzyść.

 

B. Powstająca Polonia Niezależna deklaruje swoją niezależność i odrębność od tak funkcjonującego rządu polskiego, zachowując przy tym pełną sympatię dla i więź z cierpiącym z tego samego powodu społeczeństwem polskim i wszystkimi siłami w Polsce które z opisanymi patologiami usiłują walczyć.

 

Niezależność PN polegać będzie na zerwaniu wszelkiej współpracy z obecnym rządem polskim, w tym współpracy w kosmetycznych jego poczynaniach mających na celu poprawienie własnego wizerunku czy tez wizerunku współpracującej z nim Polonii “słusznej” i służbowej.

 

C. Działania Polonii Niezależnej będą miały na celu:

 

·                  odkłamanie od 15 lat fałszowanej historii okresu PRL, stanu wojennego i okresu pomagdalenkowego – poprzez archiwizację i publikacje (również w formie książkowej) dokumentów i przekazów historycznych,

·                  prostowanie rozpowszechnionych już i wciąż rozpowszechnianych kłamstw dotyczących tego okresu,

·                  piętnowanie  antypolskich w swojej treści, formie i skutkach wystąpień polskich polityków, mediów, historyków i propagandzistów oraz podobnych działań sił niepolskich ale Polski i Polaków dotyczących,

·                  publiczne opiniowanie rządowych i medialnych  działań, ustaw i regulacji urzędowych mających szkodliwy wpływ na stosunki pomiędzy Społeczeństwem Polskim i Polonią,

·                  przesyłanie rządom kraju zamieszkania informacji dotyczących patologii rządzenia w Polsce, życiorysów politycznych szkodzących Polsce polityków, przypadków korupcji, nadużywania lub łamania prawa (również w aspekcie praw człowieka i obywatela),

·                  zapobieganie osiedlania się przez skompromitowanych i nie do końca rozliczonych polityków i prominentów polskich w krajach zamieszkania i działania Polonii Niezależnej,

·                  publikowania opisów dostrzeganych przypadków korupcji, prania lub deponowania nieuczciwie zdobytych środków finansowych, ukrytych a szkodliwych dla Polski transakcji itp w krajach zamieszkania Polonii.

 

D. Polonia Niezależna z przyjemnością powita każdy uczciwy rząd polski i nawiąże z nim normalną i uczciwą współpracę. Zawsze będzie jednak obserwować i analizować działania i skutki działań każdego rządu polskiego, nie wykluczając deklaratywnego  zerwania z nim stosunków jeżeli pójdzie on w ślady opisywanych wyżej rządów pomagdalenkowych.

 

E. Polonia Niezależna dołoży wszelkich starań aby kryminalne przestępstwa sprawujących władzę, fałszowanie historii czy tez przedkładanie działań na korzyść sił obcych ponad działania na korzyść Polski zostały ujawnione i ukarane w majestacie prawa polskiego lub międzynarodowego.

 

 

Uwaga: ostatecznej weryfikacji i zatwierdzenia deklaracji założycielskiej winny dokonać powstające struktury Polonii Niezależnej na właściwym etapie swojego organizowania się.

 

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Uwaga: Inne materiały na tej stronie zamieszczane są w odwrotnie chronologicznej kolejności – najnowsze są na poczatku.

 

Wywiad z Lechem Kaczyńskim na łamach „Rzeczpospolitej”

12.01.2007 | Wywiady | źródło: Rzeczpospolita (przedruk z witryny PiS)

Piotr Semka, Aleksandra Gardynik: Sprawa poprawek w ustawie lustracyjnej dzieli byłych opozycjonistów, historyków oraz posłów. Jakie były intencje pana prezydenta przy jej wnoszeniu do Sejmu?

Lech Kaczyński: Lustracja jest elementem przywrócenia właściwej oceny powojennej historii Polski - jest elementem historycznej pamięci. Należy wskazać, kto stał po stronie wolnej Polski, a kto na straży tamtego ustroju. W tym kontekście problem TW to tylko jedna strona medalu. Druga - to problem odpowiedzialności funkcjonariuszy peerelowskich służb specjalnych. Oba problemy muszą być rozwiązane jak najszybciej. Dlatego też, pomimo wątpliwości, w listopadzie ubiegłego roku podpisałem niedoskonałą ustawę lustracyjną, a jednocześnie wniosłem do Sejmu projekt jej nowelizacji. Dlatego również planuję wnieść do Sejmu ustawę, która pozbawi niezasłużonych przywilejów funkcjonariuszy komunistycznego reżimu.

Ustawa uchwalona w październiku przez Sejm opiera się na zasadzie, której w państwie prawa nie sposób akceptować. Mianowicie, że państwo, które stawia obywatelowi jakiś zarzut, każe mu udowadniać, że to nieprawda. A do tego właśnie sprowadza się rozwiązanie, że w razie sprzeciwu wobec zasadności umieszczenia kogoś przez IPN na liście agentów pokrzywdzony może odwoływać się według procedury prawa cywilnego, w której ciężar dowodu spoczywa na obywatelu.

Kolejna kwestia - jeżeli idzie o tzw. zaświadczenia o treści dokumentów, które miał wydawać IPN. W zgodnej opinii wszystkich właściwie osób, z którymi się konsultowałem - biorąc pod uwagę zakres podmiotowy ustawy - jest to niewykonalne. Gdyby więc IPN miał dawać tego rodzaju zaświadczenia, to wiele procesów związanych z normalnym funkcjonowaniem państwa musiałoby zostać sparaliżowanych.

P.S., A.G.: Niektórzy twierdzą, że spowolni to lustrację.

L.K.: Jeśli chodzi o zahamowanie czy spowolnienie lustracji, to zupełnie nie podzielam tych zarzutów; powiedziałbym, że wręcz odwrotnie - podstawą lustracji jest lista agentów. Projekt ustawy, który przedstawiłem, nie likwiduje list agentów. Nakazuje wręcz listę tych byłych agentów, którzy funkcjonują dziś w życiu społecznym, gospodarczym czy politycznym, opublikować w pierwszej kolejności. Nie mam, oczywiście, nad tym bezpośredniej władzy, ale zrobię wszystko, żeby taka lista - choćby dla zamknięcia sprawy - ukazała się jak najwcześniej. Na pewno nie mogłem zaakceptować upublicznienia listy OZI, czyli tzw. osobowych źródeł informacji - tak, jak to reguluje uchwalona ustawa. Projekt zapisów o OZI mieszał różne przypadki: kontakty wynikające z pełnionych funkcji i zajmowanych stanowisk z tajną współpracą agentów bardzo aktywnych, a także tych nieaktywnych. Moja nowelizacja za podstawowe kryterium uznaje prawdę w sensie materialnym, czyli stwierdzenie tego, jak istotnie było. Nieaktywni agenci też się znajdą na liście, ale fakt braku aktywności zostanie ujawniony. W obecnej wersji - tej opublikowanej - decydująca jest treść dokumentu. Przyjęcie takiego sposobu myślenia nadaje dokumentom bezpieki status, który w pewnym uproszczeniu można nazwać rękojmią dobrej wiary. Przykładowo, jeśli w księgach wieczystych zapisane jest, że jakaś nieruchomość jest własnością pana X, to jest to na pewno własność pana X. Jedynie szczególny dowód przeciwny może wykazać, że to nie jest jego własność.

Nie mam szczególnego zaufania do dokumentów bezpieki. W moim przekonaniu aparat bezpieczeństwa to była najgorsza część aparatu PRL. A jeśli chodzi o wątpliwości opozycjonistów, to po licznych konsultacjach z nimi wydaje mi się, że większość z nich popiera mnie w tej kwestii.

P.S., A.G.: W jaki sposób funkcjonariusze mogli w tych dokumentach przedstawiać nieprawdę? Przecież wypełniali swoje obowiązki, podlegali wewnątrzresortowym kontrolom, musieli przy sporządzaniu akt kierować się specjalnie określonym trybem działania.

L.K.: Nie mówię, że przedstawiali na ogół nieprawdę, ale że takie przypadki mogły się zdarzyć. Podam przykład z własnej teczki, z której dowiedziałem się, jakich mam najbliższych sześciu znajomych. Spośród tej szóstki jedną osobę rzeczywiście bardzo dobrze znam, drugą trochę. Pozostałych wcale. To wskazuje na wiarygodność tych dokumentów.

P.S., A.G.: Jeżeli poszczególne oceny SB mogły być nietrafne...

L.K.: Nie oceny, ale fakty.

P.S., A.G.: O ile podawane fakty mogły być nieprawdziwe, o tyle zakwalifikowanie lub niezakwalifikowanie kogoś jako TW było dokonywane według bardzo dokładnych zasad.

L.K.: Skąd takie głębokie przekonanie?

P.S., A.G.: Na podstawie tego, co mówią historycy IPN.

L.K.: To dlaczego np. historycy IPN są przeciwnikami list, do których musiałem ich przekonywać?

P.S., A.G.: Chodzi o zakres ich nowych obowiązków i ilość pracy z tym związanej.

L.K.: Nie wydaje mi się. Kiedy z nimi rozmawiałem, a rozmawiałem z wieloma, mieli bardzo sceptyczny stosunek do list. Ja mam odrębne przekonanie: nie ma list - nie ma lustracji...

P.S., A.G.: Ale, panie prezydencie, przeciwnicy pana nowelizacji twierdzą, że nieszczęście polega na zderzeniu dwóch logik - logiki listy zasobów archiwalnych z logiką trybu odwoławczego, który wymaga udowodnienia, że było się współpracownikiem świadomym iprzekazywało się SB informacje szkodzące. W ich opinii stan przetrzebienia archiwów daje niegdysiejszym TW duże nadzieje na uniewinnienie w trybie odwoławczym.

L.K.: To całkowicie błędna interpretacja. W myśl zaproponowanej przeze mnie ustawy współpracownikiem jest ten, kto w sposób świadomy i tajny dostarczał lub pomagał dostarczać informacji służbom specjalnym PRL. A dodatkowo jest nim również osoba, która z racji wykonywanych obowiązków zawodowych lub z racji pełnionej funkcji była zobowiązana do kontaktów z funkcjonariuszami wspomnianych służb, jeżeli przekazywane informacje stwarzały zagrożenie dla wolności i praw człowieka i obywatela oraz dóbr osobistych innych osób. Inaczej mówiąc, jest to definicja rozszerzająca, a nie zawężająca w stosunku do obecnej ustawy. Powstała ona w opozycji do orzeczeń, zgodnie z którymi ktoś notorycznie współpracował z organami bezpieczeństwa PRL, ale nie był ich współpracownikiem, bo owa współpraca rzekomo nie uczyniła nikomu szkody.

Natomiast dyskusji, czy obywatel powinien udowadniać państwu, że nie ciąży na nim hańba, czy też to państwo powinno mu tę hańbę udowadniać, w ogóle nie będę prowadził. Krótko mówiąc - ci, którzy twierdzą, że ciężar dowodu spoczywa na obywatelu, nie rozumieją świata, w którym żyją. Tej logiki przyjąć nie mogę. To po pierwsze. Po drugie postępowanie jest jawne - to jest sprawa zasadnicza. Kolejna, że nie ma sądu lustracyjnego, do którego trafiali często sędziowie o wysoce sceptycznym stosunku do samej lustracji.

P.S., A.G.: Zastąpią go sądy powszechne?

L.K.: Tak.

P.S., A.G.: Ale sądy powszechne mogą nie mieć wprawy w tego typu sprawach.

L.K.: Sąd lustracyjny miał mieć wprawę i działał tak, jak działał.

P.S., A.G.: Powstaną specjalne wydziały przy sądach?

L.K.: Widzę raczej konieczność szkolenia sędziów w zakresie wiedzy na temat agentury.

P.S., A.G.: Czy dlatego m.in. został zlikwidowany urząd rzecznika interesu publicznego?

L.K.: Zamiast rzecznika powstanie odrębny pion w IPN - pion prokuratorski. Będą tam ludzie o określonych kwalifikacjach prawniczych. Nie wiem, jakie będą rezultaty postępowań przed sądami - to zależy od sądów. Natomiast raz jeszcze podkreślam: nie jestem w stanie dać rozwiązania idealnego. Zdaję sobie sprawę, jaki był dotychczasowy kierunek działania, ale nie mogę też naruszać pewnych zasad. Wreszcie nie mam, niestety - za długo żyłem w komunizmie - zaufania do dokumentów SB i nie potrafię wykluczyć, że niektóre dokumenty nie odpowiadają prawdzie, na co dałem przykłady. Zresztą ten stopień zaufania do tego, co wytworzyła bezpieka, wydaje mi się zaskakujący. Zaufania do esbeków, których uważam za najgorszą część tamtego systemu, nie mam i nie będę miał.

P.S., A.G.: Czemu zatem nie powstała zupełnie nowa ustawa lustracyjna? Pojawiają się opinie, że oprócz likwidacji RIP i jawności postępowania wraca się do oświadczeń, procesów, czyli tego, co było...

L.K.: Twierdzenie, że moja nowelizacja jest tożsama ze starą ustawą o IPN, jest całkowicie nieprawdziwe. Przede wszystkim będzie lista agentów, która jest istotą lustracji. Lista Macierewicza, sporządzona w 1992 roku w szybkim tempie, zawierała błędy. Co nie znaczy, że nie dokonano wówczas antylustracyjnego zamachu stanu w Polsce. Będę przypominał o tym zawsze i wszystkim tym, którzy byli przeciwnikami lustracji. Bo nie jest tak, że nie wolno zmieniać zdania - wolno je zmieniać, tylko trzeba umieć się przyznać do błędu, braku roztropności albo strachu, jeżeli jest się człowiekiem honoru.

Będzie więc lista, będzie jawność procesu lustracyjnego, której dotychczas nie było, i będzie rozszerzenie zakresu podmiotowego obowiązku złożenia oświadczenia. To są różnice. W końcu nastąpi zamiana instytucji RIP na pion IPN o charakterze prokuratorskim.

Znowelizowana ustawa będzie się łączyć z niewielkim przesunięciem środków na rzecz IPN, co nie będzie miało żadnego znaczenia dla wydatków publicznych na skalę Polski.

P.S., A.G.: Powróćmy do zarzutu, że w nowelizacji zawarta jest sprzeczność. Z jednej strony ma powstać lista oparta o archiwa, z drugiej zaś - od archiwistów oczekuje się, by byli w stanie udowodnić winę.

L.K.: Ten zarzut jest charakterystyczny dla sposobu radykalnego myślenia. Krótko mówiąc, osoba, która się w zasobach znalazła, niezależnie od prawdy materialnej będzie obłożona ciężką anatemą, którą jest zarzut agenturalnej współpracy. Lista zasobów, która...

P.S., A.G.: Która może być traktowana jako lista niegodziwców...

L.K.: Tak będzie w sposób oczywisty traktowana. Będzie to zatem lista niegodziwców i jeśli ktoś zostanie na nią zakwalifikowany, to, zgodnie z zasadą domniemania niewinności, musi mieć prawo do obrony. I jest to absolutna konieczność.

P.S., A.G.: Inny zarzut - dyrektor biura lustracji powoływany będzie przez premiera jedynie w porozumieniu z szefem IPN. Czy to nie jest upolitycznienie tej funkcji, a tym samym upolitycznienie lustracji?

L.K.: Przede wszystkim prezes IPN też jest powoływany w trybie politycznym...

P.S., A.G.: Ale przez parlament.

L.K.: Rząd też musi mieć poparcie parlamentu. Po drugie, w polskim prawie zwrot „w porozumieniu”oznacza „za zgodą”, czyli w tym przypadku za zgodą prezesa IPN. Nikt nie czyni zarzutu, że szef Komisji do spraw Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu jest powoływany przez ministra sprawiedliwości (który też jest osobą polityczną) na wniosek prezesa IPN. A szef komisji jest w ogóle z urzędu zastępcą prokuratora generalnego - ministra sprawiedliwości.

Raz jeszcze powtarzam - zmiany, które wprowadziłem w ustawie, czynią ją elementarnie uczciwą.

P.S., A.G.: Obecny szef IPN popierał kwestionowaną przez pana ustawę...

L.K.: To nie szef IPN, ale prezydent bierze na siebie konstytucyjną odpowiedzialność za podpisanie ustawy. Dla mnie tamto rozwiązanie było niezgodne z podstawowymi zasadami prawnymi. Poza tym jest rzeczą dość oczywistą, że ta ustawa przepadłaby w Trybunale Konstytucyjnym. Nie miałaby żadnych szans. A więc lustracjapowróciłaby do tej postaci, w której jeszcze obecnie funkcjonuje.

P.S., A.G.: Ale SLD i tak zaskarżył przyjętą ustawę.

L.K.: Sądzę, że zarzuty SLD z chwilą przyjęcia nowelizacji staną się bezprzedmiotowe. Trybunał Konstytucyjny będzie musiał umorzyć sprawę.

P.S., A.G.: Historycy IPN podnoszą wymóg publikowania przez nich list agentów podzielonych na kategorie. Mówią, że będą w ten sposób działali jako sąd pierwszej instancji - żeby kogoś zakwalifikować jako TW, trzeba zbadać akta itd. Po co zatem lustracja?

L.K.: Historycy uważali, że należy im to zostawić, ale w innym trybie. Wyniki ich badań ogłaszane są w biuletynie IPN mającym niewielki zasięg. Część mediów zresztą przemilcza te publikacje.

P.S., A.G.: Żeby kogoś zakwalifikować jako TW albo inny kontakt, będą musieli zbadać akta - w jaki sposób współpracował, jak często, co robił, co podpisywał.

L.K.: Ale czy w końcu kogoś można ogłosić TW bez zbadania akt? Czy to byłoby dobre i moralne? Początkowo moja intencja była następująca - żeby następowało wstępne zakwalifikowanie osób figurujących w zasobach IPN do jednej z pięciu, sześciu grup, które będą oznaczone symbolami. Dałem się przekonać historykom, że to będzie niemożliwe, w związku z tym przy każdym z przypadków będzie krótki opis.

P.S., A.G.: Ale będzie to wymagało przejrzenia akt...

L.K.: Oczywiście że tak. I podlega to potem kontroli sądowej. Gdybyśmy z tego zrezygnowali, to przyjęlibyśmy zasadę, że formalnie nie pisze się, co było prawdą, tylko co jest w zasobach IPN. Ale w rzeczywistości, w odbiorze społecznym, każdy ujawniony byłby agentem. Na tym polegało główne zło w tej ustawie. Teraz będzie tak, że dowiemy się, czy dana osoba była w ogóle aktywna, czy udzielała jakichśinformacji, czy jej nazwisko znane jest z trzech zapisów w IPN jako TW. Jeśli na takiej liście znajdzie się pan X, to będzie można przeczytać w Internecie kilka zdań charakterystyki - czy przez kilkanaście lat co kilka dni pisał donosy, czy też w ogóle nigdy donosu nie napisał.

P.S., A.G.: Właśnie ostatnio mamy przykłady, jak trudno stwierdzić, czy współpraca komuś szkodziła, czy nie. Czy nie jest tak, że IPN-owiec, tworząc listę, może się obawiać, że w procesie odwoławczym powtórzy się sytuacja z sądu lustracyjnego, w którym ilość przegrywanych spraw była ogromna?

L.K.: Powtarzam - nowa definicja TW lub osoby pomagającej nie obejmuje elementu szkodzenia. Wystarczy, że zaistniał fakt tajnej i świadomej współpracy. Element szkodzenia dotyczy tylko tych osób, które były z racji obowiązków zawodowych zobowiązane do kontaktów z funkcjonariuszami PRL-owskich organów bezpieczeństwa. Jeśli taka osoba poprzez swoje kontakty stwarzała zagrożenie dla wolności i praw człowieka, będzie traktowana jak agent. Informacja podana przez Antoniego Dudka w artykule opublikowanym przez „Dziennik” jest więc całkowicie nieprawdziwa - co stwierdzam z ubolewaniem.

Natomiast co do obaw: zagrożenie istnieje zawsze, natomiast reguły są ustalone i nie pozostawiają tworzenia list do swobodnego uznania osób pracujących w IPN.

Wiem jedno - jeśli wszystko pójdzie jak należy, to IPN w bardzo krótkim czasie będzie publikować listę agentów. Długoletni tajny współpracownik nie może uchodzić za autorytet moralny. Poza tym ta lista przekreśli absurdalny wręcz pogląd, przedstawiany dziś w mediach, że agentami w Polsce były głównie osoby duchowne. Tak nie było. Oczywiście zdarzały się osoby, które były TW czy kontaktami operacyjnymi. Natomiast tworzenie obrazu, z którego wynika, że główna agentura w PRL to była agentura w polskim Kościele, jest absurdem nad absurdami, kwalifikacją niezwykle wręcz szkodliwą i niezwykle niesprawiedliwą. Polski Kościół zapisał wspaniałe karty oporu przeciwko komunizmowi, przeciwko naruszaniu przyrodzonych praw i godności człowieka. Trudno sobie wyobrazić polską walkę o wolność bez poparcia Kościoła i bez ofiary kapłanów. Nawet ofiary życia.

P.S., A.G.: Panie prezydencie, jak pan chce przeprowadzić ustawę przez parlament? W samym PiS pojawia się wiele wątpliwości...

L.K.: Są dwa wyjścia: albo powrót do starego porządku prawnego - bo Sejm powinien zdawać sobie sprawę, że odrzucenie nowelizacji to powrót do starego porządku prawnego, albo jej przyjęcie. Jeśli ktoś chce, żeby nie było w ogóle lustracji, może odrzucać moją inicjatywę. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to wkrótce IPN ujawni dane wszystkich agentów, którzy są istotni z dzisiejszego punktu widzenia, którzy funkcjonują jako autorytety w życiu społecznym, politycznym czy nawet autorytety moralne, za jaki uchodził np. Andrzej Szczypiorski. Takich przypadków w naszym kraju mamy więcej, zostaną one ujawnione. To oznacza zrealizowanie tego, co zablokowano w 1992 roku. Stanie się to z piętnastoletnim opóźnieniem, ale jednak się stanie.

Proponuję  porownanie powyższego  z treścią ustawy niżej  / Mirosław Krupiński

 

 

Sejm przekazuje lustrację IPN
Piątek, 21 lipca 2006

IPN przejmuje lustrację, niebawem lista oficerów i agentów służb PRL
PAP/IAR
11:40 (aktualizacja 13:23)

 

 
Sejm zmienił zasady lustracji i dostępu do akt komunistycznych służb specjalnych. Lustracją zajmie się teraz Instytut Pamięci Narodowej. Posłowie znacznie rozszerzyli też listę lustrowanych osób. Teraz lustracji będą podlegać m.in. pracownicy urzędów państwowych, cała Służba Cywilna, dyplomaci, rektorzy szkół wyższych, pracownicy naukowi, dyrektorzy szkół publicznych i prywatnych, szefowie i wydawcy mediów prywatnych i publicznych oraz ogół dziennikarzy.


Sejm zdecydował o rozszerzeniu dostępu do teczek z IPN i uchwalił też likwidację Sądu Lustracyjnego i urzędu Rzecznika Interesu Publicznego.

 
Za całością projektu głosowało 372 posłów, 44 było przeciw, a 3 wstrzymało się. Teraz ustawa trafi do Senatu.

 

Zwolnienie z pracy za bycie agentem PRL

 
Przyjęto wniosek mniejszości PiS, by treść zaświadczenia IPN o tym, iż ktoś był agentem służb specjalnych PRL, mogła być dla pracodawcy podstawą do rozwiązania umowy o pracę lub odwołania z funkcji. Za wnioskiem mniejszości PiS w sprawie uprawnień pracodawców były kluby koalicyjne, przeciwko PO, SLD i PSL.


Według ustawy, badane obecnie przez RIP i Sąd Lustracyjny oświadczenia lustracyjne osób publicznych będą zastąpione zaświadczeniami IPN o zawartości archiwów tajnych służb PRL na ich temat. Każdy pełniący funkcję publiczną w rozumieniu ustawy, a urodzony przed 1 sierpnia 1972 r., musi w 3 miesiące od wejścia ustawy w życie wystąpić do IPN o zaświadczenie.


Zapisano możliwość zwolnienia z funkcji osoby, która o to nie wystąpi. To samo może spotkać przełożonego, jeśli nie poinformuje IPN, że jego podwładny nie wystąpił o zaświadczenie. Instytut wyda z urzędu zaświadczenie osobie, która odmówi wystąpienia o nie.


Na wydanie zaświadczenia - co nastąpi w trybie administracyjnym - IPN miałby czas do roku. Będą one udostępniane danej osobie oraz w specjalnym rejestrze IPN w Internecie. W zaświadczeniu znajdą się informacje o rodzajach dokumentów służb PRL wobec danej osoby; w jakim charakterze ona występuje i - ewentualnie - "treść zapisów ewidencyjnych". Nie będzie tam informacji ustawowo chronionych ani danych o stanie zdrowia lub życiu seksualnym.


Dana osoba może zaskarżyć zaświadczenia do mających powstać wydziałów lustracyjnych cywilnych sądów okręgowych. W pozwie przeciw IPN można by wnosić o uznanie, że akta służb PRL na temat powoda nie są prawdziwe, że w ogóle go nie dotyczą albo że zostały sfałszowane. Wyrok sądu dołączano by do akt danej osoby w IPN oraz do zaświadczenia w Internecie.


Nie będzie lustracji osób duchownych


Odrzucono natomiast poprawkę SLD, by do katalogu lustrowanych osób publicznych dodać duchownych - czego domagała się posłanka Joanna Senyszyn. Przeciwnicy tego zapisu argumentowali, że księża mogą składać wnioski do IPN o dostęp do swych akt - tak jak każdy obywatel.


Nie poparto także poprawki Samoobrony, by warunkiem startu w wyborach mogło być nie tylko posiadanie zaświadczenia IPN o archiwach służb PRL o danej osobie, ale także - potwierdzenia złożenia wniosku o nie. Samoobrona uzasadniała swój wniosek groźbą uznania za niekonstytucyjny zapisu ograniczającego bierne prawo wyborcze tym, którzy nie zdążyli uzyskać zaświadczenia.


Powstanie spis funkcjonariuszy tajnych służb PRL


Sejm przyjął natomiast poprawkę
PO, by IPN w trzy miesiące od wejścia ustawy w życie opublikował spis funkcjonariuszy tajnych służb PRL oraz osób traktowanych przez nie jako "osobowe źródła informacji".


Ustawa znacznie poszerza zakres lustrowanych osób, znosi kategorie pokrzywdzonych i kłamstwa lustracyjnego upoważnia też IPN do wydawania zaświadczeń o osobach zarejestrowanych w archiwach komunistycznych służb specjalnych.


Od tej decyzji można będzie odwołać się do wydziałów lustracyjnych sądów okręgowych. Według nowego prawa, IPN ma stworzyć i upublicznić katalog funkcjonariuszy i osobowych źródeł informacji komunistycznych służb specjalnych w tym agentów tych służb. Dostąp do archiwów IPN uzyskają wszyscy tam zarejestrowani, do tej pory dotyczyło to jedynie pokrzywdzonych - to wynik uwzględnianie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

 
Kilkaset tysięcy obowiązkowych lustracji


Ustawa rozszerza katalog lustrowanych - z dzisiejszych 27 tys. osób do nawet kilkuset tysięcy (brak ścisłych danych). Lustracja ma zatem objąć dodatkowo: radnych i osoby pełniące funkcje w samorządach, pracowników urzędów państwowych, całą Służbę Cywilną, dyplomatów, członków władz spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz przedsiębiorstw państwowych, kontrolerów NIK, pracowników IPN, szefów NFZ, ZUS i KRUS, rektorów wszystkich szkół wyższych, pracowników naukowych od stopnia starszego wykładowcy, dyrektorów szkół publicznych i prywatnych, szefów związków sportowych, radców prawnych, notariuszy, szefów i wydawców mediów prywatnych i publicznych oraz ogół dziennikarzy.


IPN pisałby im w zaświadczeniu w jakim charakterze dana osoba została zarejestrowana w tych archiwach, osoba zainteresowana, jeśli nie zgadza się z tym mogłaby się odwołać do sądu lustracyjnego. Mają one zostać utworzone przy sądach okręgowych w tych miastach gdzie siedziby ma IPN.


Według ustawy, warunkiem kandydowania danej osoby w wyborach powszechnych i bezpośrednich na funkcję publiczną (prezydenta, parlamentarzysty, europosła, radnego albo też wójta, burmistrza lub prezydenta miasta), będzie przedłożenie przez nią komisji wyborczej zaświadczenia z IPN. Jest to też warunkiem objęcia funkcji publicznej na podstawie mianowania, powołania lub wyboru, dokonanego w wyborach innych niż powszechne albo na podstawie umowy o pracę lub wpisu na listę uprawnionych do wykonywania danego zawodu.


Tylko w przypadku jesiennych wyborów samorządowych z 2006 r. wystarczać będzie złożenie komisji wyborczej potwierdzenia wystąpienia do IPN o wydanie zaświadczenia. Instytut wyda zaświadczenia tylko tym, którzy zostaliby wybrani.

 
Trwające procesy lustracyjne - które nie zakończą się w 3 miesiące od wejścia nowelizacji w życie - zostaną umorzone, a IPN z urzędu wyda zaświadczenia wobec osób lustrowanych. Pracownicy RIP przejdą do IPN.


Bez statusu "pokrzywdzonego"


Zlikwidowano status pokrzywdzonego - nadawany dziś przez IPN tym, których inwigilowano w PRL, a którzy nie byli agentami lub oficerami służb PRL. PiS argumentował, że status ten stracił sens, skoro Trybunał Konstytucyjny dał w 2005 r. wszystkim - także agentom i oficerom służb PRL - prawo dostępu do akt IPN na swój temat (przedtem było to wyłączne prawo pokrzywdzonego).


Każdy będzie miał prawo zobaczyć własne akta w IPN oraz poznać nazwiska oficerów lub agentów ze swej sprawy. Do poznania jakichkolwiek nazwisk nie mają jednak prawa oficerowie służb PRL oraz osoby traktowane przez te służby jako "osobowe źródła informacji"; które zobowiązały się do dostarczania im informacji i realizowały zlecone zadania. Zgodnie z wyrokiem Trybunału zapisano prawo dostępu agentów i oficerów służb PRL do akt IPN na swój temat - lecz nie tych, które sami wytwarzali.


Każdy będzie mógł zajrzeć do teczek osób publicznych, z wyłączeniem informacji o życiu seksualnym i o zdrowiu. Każdy może też wystąpić do IPN o udostępnienie dokumentów osobowych pracownika lub funkcjonariusza tajnych służb PRL. O informacje, czy dana osoba miała związki ze służbami specjalnymi PRL, mogą występować partie polityczne, związki zawodowe, stowarzyszenia oraz organizacje polonijne.


Członkowie 11-osobowego kolegium IPN będą wybierani przez Sejm (9 osób) i prezydenta (2). Do tej pory, obok Sejmu, dwie osoby do kolegium wskazuje Krajowa Rada Sądownictwa. Obecna kadencja kolegium wygasa we wrześniu tego roku.


Karalność ściganych przez IPN zbrodni komunistycznych wydłużono do 2020 r. (zabójstw - do 2030 r.). Dziś zbrodnie te przedawniają się w 2010 r. (zabójstwa - w 2020 r.). Zbrodnią taką będzie też fałszowanie akt przez służby PRL - co umożliwi ściganie tych czynów, których karalność jest dziś przedawniona.


Przyjęto także zapis, że do 3 lat więzienia groziłoby za publiczne pomawianie narodu polskiego o organizowanie, udział lub odpowiedzialność za zbrodnie hitlerowskie i komunistyczne.


Za zgodą prezesa IPN, do akt IPN będą mieli prawo dostępu dziennikarze (dziś tego nie mają). Zapisano też, że do IPN nie stosuje się ustawy o ochronie danych osobowych.


Rada Ministrów z rezerwy budżetowej zapewni środki na nowe zadania dla IPN. Według prezesa IPN Janusza Kurtyki, Instytut będzie potrzebował w 2006 r. 4 mln zł. Prezes IPN mówił wiele razy, że IPN jest "gotowy technicznie" do przejęcia lustracji. Oceniał, że przy dodatkowych nakładach i dwuzmianowym systemie pracy IPN będzie w stanie zlustrować rocznie ok. 40 tys. osób.


Zastrzeżenia wyraziło natomiast kolegium IPN, które w kwietniu wyraziło obawę, co do możliwości "skutecznego i rzetelnego wykonania przez Instytut postanowień ustaw". (sm).

 

 

 

 

Konie kuja a zaba noge podstawia... (powrót)

 

Na witrynie abcnet:
http://www.abcnet.com.pl/pl/artykul.php?art_id=2479&token=

M-me Jadwiga Chmielowska sklada sprawozdanie z sukcesoe AGL w Sejmie .


---------------------------------------------------

Cala relacja jest zalosna i poprzekrecana – pomijajaca kleske poczynan AGL a wynajdujaca sukcesy tam gdzie ich nie ma, bo drzwi w tej sprawie juz dawno zostaly otwarte i precedensy prawne stworzone przez innych.

W przedmiocie wysylania do Polski dokumentow uwierzytelnionych przez wlasciwego w Australii urzednika - stosowalem to bez zadnych przeszkod od roku 1992 - prowadzac i wygrywajac czteroletni prawie, wylacznie korespondencyjny, proces "Krupinski versus Polska" o odszkodowanie za bezprawne skazanie w stanie wojennym.

Uzywalem ta metode rowniez wysylajac korespondencyjnie i skutecznie wnioski o sciganie Jaruzelskiego i Kiszczaka. Opowiedzialem o tym Szczepanskiej, pokazujac jej, na dlugo przed powstaniem AGL swoj KU 39:


http://members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY_39.htm


- gdzie sa pokazane fotokopie tak potwierdzonych wnioskow przeslanych pocztowo z
Albany via Konsulat do sadu i prokuratury w Katowicach w dniu 15czerwca 1999.

No coz – jak w staropolskim przyslowiu – „konie kuja a zaba noge podstawia”.

Miroslaw Krupinski
Albany, 16 lipca 2006 r.

PS. No a teraz oddaje glos Steremu Polakowi czyli p. Marianowi K. w skarpetce.

 

 

 

 

 

o zasługach

 

Ref. http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=58530

 

 J. Klaś: „A.G.L.poparli,wszyscy ´´krysztalowi ludzie´´,jeszcze nie tak dawno powolywal sie pan na nich,a pan przechodzi do opozycji,przylaczajac sie do pani Krystyny Ruchniewicz Misiak[A.G.L.wystapi o ponowa procedure przegladow dokumentow na jakiej podstawie przyznano status pokrzywdzonego tej pani i panu Rygielskiemu]iRady Naczelnej w niszczeniu,opluwaniu,falszowaniu faktow,manipulacji uczuciami uczciwych Polakow i najwazniejsze,przedstawiania nas jako osoby zle wychowane,kto sledzil wypowiedzi na W.P.JEST DOSKONALE ZORIENTOWANY zeataki szly nie od nas ,mysmy tylko sie bronili,ale tego nie bylo nam dane,poniewaz wymazywano nasze riposty.


Obawiam sie ze pan okaze sie kulturalnym czlowiekiem i bijac sie w piersi przeprosi pan Ele Szczepanska za wyzadzone jej krzywdy,a dlaczego powinien pan tak zrobic w najbliszych dniach pan sie dowie.
To wszystko,jak na ten czas.”

 

 

Panie Klaś,

 

Kim sa, jakimi metodami sie poslugiwali, jaka maja przeszlosc i przez kogo sa sponsorowani czlonkowie-inicjatorzy AGL widziala cala Polonia, a w kazdym razie kazdy kto przygladal sie tej brudnej, w mojej opinii, imprezie ktorą od kilku miesiecy serwuje AGL i RR.

 

Wspomnionych przez pana ludzi ktorych cenilem cenie nadal, ubolewam jedynie ze niektorzy z nich nie zadali sobie trudu zajrzenia za kulisy waszej dzialalnosci i przyjeli gloszone przez was uczciwe hasla zapozyczone od uczciwych ludzi za wasz cel. Nie wiem, moze i wsrod was sa ludzie uczciwi i zagubieni, ktorzy nie widza w co zostali wplatani. Nic jednak w waszych zachowaniach tego nie sugeruje.

 

Ciesze sie ze Antoni Macierewicz, ktorego uwazam nadal za uczciwego czlowieka, zostanie oddelegowany przez rzad do innych obowiazkow, gdzie moze wykorzystac swoja wiedze i zdolnosci bez zaplatywania sie we wspolprace z ludzmi, ktorzy ani do gloszonych hasel ani do zwiazanych z nimi dzialan nie dorosli – ani intelektualnie ani moralnie.  Popierajac (o ile jest to prawda) wasz program i wasze metody zabrnął on  w slepy zaulek, z ktorego nowa nominacja moze go uwolnic.

 

Dla zupelnej jasnosci: - Ja sam od wiellu lat propaguje i popieram pelna i uczciwa lustracje i Polski i Polonii, ale oparta o uczciwa i wykonalna ustawe i przez ludzi majacych do tego kwalikacje zawodowe i moralne, a nie przez samozwancow skrzykujacych pod swoje sztandary wszystkich tych ktorzy szukaja sobie nowej, kolejnej, kryjowki na czele stworzonego przez siebie a sponsorowanego przez innych zamieszania.

 

To co ja mysle o lustracji mozna znalezc na mojej witrynie (nizej):

http://members.iinet.net.au/~miroslaw/index.htm ,

w rozdziale <podszepty>, a dodatkowe uzasadnienia moich pogladow – w innych rozdzialach tej samej witryny.

 

Poniewaz przywolal pan nazwisko p. Szczepanskiej jako kandydatki do bycia przeproszona – to reprezentuje ona dla mnie to dno dzialalnosci ”spolecznej” do ktorego nie chcialbym po raz drugi sie znizyc.  Na poczatku z nia znajomosci probowalem jej pomoc dostarczonymi materialami i informacjami, usilowalem ja ostrzec przed bledami w zachowaniu i przed wspolpraca z tymi ktorzy zechca ja wykorzystac do antypolskiej i antypolonijnej dzialalnosci. Na jej prosbe ulatwilem jej dostep do Wirtualnej Polonii i poparlem w jej  wstepnych inicjatywach, biorac za dobra monete deklaracje co, z kim i bez czyjej pomocy usiluje zrobic i osiagnac.  Deklaracje okazaly sie klamliwe, za tym poszly inne klamstwa, uzywanie mnogich anonimow, cudzych nazwisk, oszczerstw (wysylanych rowniez za plecami ludzi ktorych dotyczyly) i zniewag.

 

Na tym temat p. Szczepanskiej definitywnie koncze, pozostawiajac ja w tym bagnie ktore sobie stworzyla.  Do tematu innych czlonkow AGL nie powracam – jest go pelna witryna WP, archiwa tej witryny oraz czesciowo moja wlasna witryna (w przedmiocie p. Majdzika).

 

Tym koncze odpowiedz na pana sugestie i rady. Pozostaje jeszcze wyjasnic innym Czytelnikom co mysle o idei i perspektywach lustracji Polonii:

 

1/ Pierwszym, poprzedzajacym lustracje Polonii, etapem powinno byc uchwalenie przez Sejm Polski uczciwej i precyzyjnej ustawy w przdmiocie IPN i w przedmiocie lustracji.

 

2/ Drugim etapem powinno byc sprawdzenie uzytecznosci ustawy i sprawnosci  IPN w Polsce, co powinno zaczac sie od ponownej lustracji osob juz wykreownych przez Walese, Kwasniewskiego i Kieresa na „pokrzywdzonych”. Oznacza to potraktowanie ich na rowni  z innymi obywatelami RP i tym ktorzy lustracji na mocy ustawy wymagaja otworzenie publicznie dostepnych dossier internetowych. Dossier zawierajacych materialy juz ujawnione, materialy posiadane a nieujawnione i te ktore beda pojawiac sie w przyszlosci po wygrzebaniu z roznych schowkow.

 

3/ Jezeli Polonia po wystarczajacym okresie poczynan lustracyjnych w Polsce przekona sie o uczciwosci i sprawnosci tych dzialan i zechce powszechnej lustracji w krajach swojego zamieszkania, to moim zdaniem powinna:

 

  a/ wylonic w drodze swiadomego i powszechnego wyboru spoleczne komitety w swoich krajach, ktore to komitety winny nawiazac scisle i bezposrednie kontakty robocze z IPN.  Bez posrednikow i „pelnomocnikow”

 

  b/ komitety te powinny sporzadzic listy osob specjalnego zainteresowania na podstawie kryteriow ustawy, ich zachowania wobec spraw polskich, ich przeszlosci (zarowno tej deklarowanej jak i tej IPNowsko i ustawowo sprawdzalnej) – i wystapic do IPN o publiczne udostepnienie wspomnianych wczesniej dossier.

 

  c/ To jak postapi Polska i Polonia w odniesieniu do osob winnych udowodnionych czynow objetych ustawa lustracyjna i prawem - bedzie dopiero nastepstwem tak poznanej prawdy. Wsrod uprawnien polskich jest zapewne prawo do żądania ekstradycji, ktora moze byc latwiejsza niz żądanie ekstradycji Wolinskiej, Szechtera czy Morela (bo w gre moze wchodzic klamstwo emigracyjne). Stronie polonijnej jako represje pozostaja – ostracycm, odmowa zatrudnienia w przedsiebiorstwach polonijnych, odmowa korzystania z uslug, dezaprobata dla  sprawowanie funkcji spolecznych, dziennikarskich/medialnych. Jest to w sumie powazny arsenal srodkow.

 

Pragne na zakonczenie dodac ze lustracja Polonii w wykonaniu samej Polonii (z pomoca IPN i dowodow zebranych  na obszarze emigracji) powinna dotyczyc nie tylko okresu ich zycia w Polsce ale i na emigracji – lacznie z okresem biezacym. Dlatego ze sfera zlajdaczenia sie obejmuje wspolprace z wrogami Polski i Polonii az po dzien lustracji, a nawet poza ten dzien – dossier moze byc uzupelniane na biezaco.

 

Konczac – poddaje powyzsze nie tylko pod rozwage baaaardzo przewodnio nastawionego dzis p. Klasia ale i pod rozwage calej Polonii – tej swiadomej, tej zagubionej i tej zastraszonej.  Bo to w sumie Polonia in gremio powinna decydowac o wyborze wlasciwej reprezentacji w tej sprawie i wlasciwych i przejrzystych metod prowadzenia lustracji.

 

Liczac sie z tym ze to co napisalem bedzie intesywnie zagulgotywane przez anonimow-skarpetkowcow i uzurpatorska sile przewodnia ostatnich miesiecy – zamieszcze ten tekst na swojej witrynie w <podszeptach> oraz poprosze Redakcje WP o umiszczenie go jako krupinskizm na stronie glownej. Moze nawet przekonam Redakcje, aby opinie w tym watku  wymagaly imiennego podpisu i sprawdzalnego adresu e-mailowego.

 

Miroslaw Krupinski

Albany, 14 lipca 2006 r.

 

 

 

kilka słów w tej samej sprawie

 

ref: www.nowaonline.strefa.pl/50_Macierewicz_A.htm 

 

Pan A. Macierewicz w swojej publikacji jest o krok od odkrycia prawdy czym jest lustracja w jej obecnej postaci - tworzeniem nowej, nietykalnej do 10 następnych pokoleń klasy przewodniej, do której wstępuje się na podstawie deklaracji, rekomendacji (jak w PZPR) przez już klasowo przynależnych do niej członków i skłonności  do przestrzegania statutu bez analizowania jego uczciwości.

 

Zacznijmy od tego ze ubieganie się o niepodważalny status pokrzywdzonego jest absolutnym nonsensem prawnym, równie idiotycznym jak byłoby domaganie się wydawania przez sądy karne świadectw totalnej niewinności, do czego sądy te nie są ani powołane ani uczciwie zdolne. Sąd może orzekać o winie w określonej sprawie, w oparciu o wniosek procesowy i w oparciu o dotyczące tej indywidualnej sprawy dowody. Pomijając już historycznie znane przypadki omylności sądów orzekających o winie  - uniknięcie pomyłki w orzekaniu o totalnej niewinności jest ani teoretycznie ani praktycznie niemożliwe. Można na podstawie prawdziwego lub fałszywego alibi orzec o nie popełnieniu określonej czasem jej dokonania i okolicznościami zbrodni, ale jest absolutnie niemożliwe orzec że sądzony nie maczał palców w żadnym innym przestępstwie. I to jest właśnie ten bezsens wydawania certyfikatów o totalnej niewinności/pokrzywdzoności przez IPN.

 

Owszem - odkąd Świat istnieje - miały miejsce próby ustabilizowania totalnej nietykalności określonych jednostek, określonych grup, określonych partii czy wreszcie określonych narodów. Czasem status ten był politycznie, przestępczo lub zbrojnie wymuszany - ale wszyscy o takiej patologii wiedzieli, bo nie sposób było jej nie dostrzegać.

 

Zróbmy na przykład "hop" z systemu PRLowskiej przewodniości i wylądujmy po naszej już czasowo stronie Okrągłego Stołu. Jeżeli nic nam w uczciwym myśleniu nie przeszkadza, to zauważymy, ze przez ostatnie 17 lat wielokrotnie i z pożytkiem rożne mafie dokonywały skoku na status przewodniości, nietykalności i prawa do tworzenia korzystnych dla siebie tabu. Najpierw więc orzeczono że obalający i obalający się w gulgocie Magdalenkowych toastów są wzajemnie uznani za niewinnych i za niekaralnych, oraz że maja monopol do dalszego orzecznictwa w tych sprawach. Funkcjonuje to jak dotąd nieźle, nieprawdaż?

 

Ale już na początku okazało się że potrzebni są również winni - aby można było, w oparciu o nowe kryteria winy i postępowania z nią, rozprawić się z malkontentami i przeciwnikami nowego $$-vita "niewinnych" i niekaralnych. Najpierw używano tak zwanej opinii sterowanej dla upupienia wrogów nowego szczęścia, aby można im było dokuczać tak długo aż się zmienią i posypią głowy popiołem (lub wyjada).

 

Potem, ponieważ rożne nieszczęścia nowego systemu wzbudzały niepokoje publiczne - zaczęto szukać winnych zastępczych, aby ich rzucenie niezadowolonym na pożarcie nasyciło głód sprawiedliwości społecznej. Mało kto dostrzegał że winnymi byli najczęściej ci trzymający się z dala od mafii przewodniej. Ponieważ wyszukiwanie winnych stawało się kłopotliwe i niebezpieczne (bo w sumie to społeczeństwo, aczkolwiek bezsilne, aż tak głupie nie jest) - zdecydowano się zamiast tego na kreowanie niewinnych, pokrzywdzonych i... masowo ułaskawianych. Śmieszne, prawda?  Tyle że tragicznie prawdziwe.  A za każdym razem czyniono to przy dźwięku fanfar, w łopocie flag i akompaniamencie wrzasków jedynie słusznych bojówek i mediów.

 

Bo -  jak słusznie Antoni Macierewicz zauważa - pomimo kolejnych zmian rządów i praw - mamy rękę wciąż w tym samym nocniku, a liczba nietykalnych "pokrzywdzonych" rośnie. Pewnie niedługo zabraknie już "niepokrzywdzonych" i trzeba będzie zmienić nomenklaturę na "bardziej i mniej pokrzywdzonych", aby ich dla rzucania ludowi na pożarcie nie zabrakło. A w tym samym czasie rzeczywiści agenci w Polsce i śpioszki oraz krzewiciele słusznych inicjatyw poza nią  krocza i będą kroczyć z krzykiem w pierwszym szeregu reformatorów metod rządzenia i lustrowania.

 

*   *   *

 

Kilka tygodni temu wychyliłem się z inna inicjatywą - szukania winnych, a nie wybiorczego mnożenia niewinnych. Idea jest następująca: - Niech IPN z urzędu szuka w dostępnych mu materiałach dowodów i win, niech na ich podstawie wyszukuje winnych i niech ich publicznie wskazuje (wraz z dowodami) na swoich witrynach lub w swoich publicznie rozprowadzanych biuletynach. Nie wiem, dlaczego stosuje się patologiczną zasadę że tylko prawdziwy lub fałszywy pokrzywdzony ma prawo publikować prawdę o swoich krzywdzicielach - IPN może na mocy rzetelnej ustawy robić to bez pośredników. Zamiast albo równolegle do wymaganych oświadczeń lustracyjnych związanych z piastowaniem określonych stanowisk - niech kandydujący do nich lub już je zajmujący składają deklaracje imienne, upoważniające IPN dziś i po wieczne czasy, na publikowanie odnoszących się do nich materiałów i dowodów obciążających znalezionych w swoich zasobach źródłowych. Sam taką swoją deklaracje  kilka tygodni temu w prezencie IPNowi opublikowałem i przesłałem równocześnie do tegoż IPN.  IPN nie uznał za słuszne jej potwierdzić lub skomentować, natomiast wywołała ona głośny wrzask i bełkot awangardy lustracyjnej w Australii, występującej w tych wrzaskach głownie anonimowo lub pod cudzymi nazwiskami.

 

Proponuję więc, bez żadnych podtekstów,  Czytelnikom i Panu A. Macierewiczowi ową deklarację ( http://members.iinet.net.au/~miroslaw/deklaracjaimienna.htm  ) przeczytać i zareagować jak sobie życzą. Bo ja w tym upatruję jedyną możliwość doprowadzenia do  uczciwej,  powszechnej i skutecznej lustracji. No i ciekaw jestem Waszych i IPNu rekcji na ten pomyśł. Oczywiście - wszyscy pokrzywdzeni są mile widziani w pierwszym szeregu ją podpisujących, co wszelkie nasze problemy powinno rozwiązać.

 

Mirosław Krupiński

Albany, Australia, 21 kwietnia 2006 r.

 

Przy okazji:  niecały rok temu przekazałem, bez dokładnego rozeznania komu, swój CD z dokumentami stanowojennymi do archiwum Australian Polish Historical Society w Melbourne – na ręce i za pokwitowaniem p. Elżbiety Szczepańskiej.  Ponieważ w ostatnich miesiącach szefowa tego archiwum i jej consortes zaplątali się w szereg działań, w tym w działania anonimowe, oszczerczą publicystykę i prowadzoną za plecami opisywanych korespondencję, której forwardy przesyłali mi oburzeni tym adresaci – nie jestem pewny czy przekazany CD trafił we właściwe ręce i czy będzie on użytkowany zgodnie z zawartymi na dysku ustaleniami. W tej sytuacji zdecydowałem się uczynić wspomniane dokumenty własnością publiczną – przez ich opublikowanie na swojej zmodyfikowanej w tym celu  witrynie, dostepnej pod URL:

 

http://members.iinet.net.au/~miroslaw/index.htm    w dziale „dokumenty stanowojenne”.

 

Witryna została znacznie uproszczona i nawigacja po zawierającej tylko kilka działów stronie głównej nie powinna nikomu nastręczyć trudności. Mam nadzieję że dokumenty te, pokazane publicznie, dostarczą również poszukującemu prawdy i dowodów zbrodni stanowojennych IPNowi. Pokazane na witrynie dokumenty dotyczą okresu i wydarzeń opisanych opublikowanej w ubiegłym roku mojej książce “Zaułki Zbrodni”. Na dokumenty represji późniejszych (kradziez z depozytu Prokuratury Marynarki Wojennej samochodu, pozbawienie pracy, pozbawienie oplaconego w pełni i przydzielonego po wymaganym stażu mieszkania spoldzielczego - musze dopiero zrobić na witrynie miejsce.

 

M.K.