Przetargi obywatelskie

Polonijna Rada za wyzbywaniem sie polskiego obywatelstwa?

Dyskusja nad uproszczeniem procedury wyzbywania sie obywatelstwa polskiego przez Polakow zamieszkalych poza granicami Kraju, popychana od jakiegos czasu przez Rade Polonii Australijskiej, a szczegolnie przez jej prezesa, zaczyna powoli przybierac akcenty komiczne. Az zal, ze Festiwal Kultury Polskiej w Australii jest juz za nami, bowiem wysylane z polonijnej Head Quarter teksty stanowia gotowy material kabaretowy.

Idzie o polskie prawo i przepisy dotyczace z jednej strony wiz i paszportow dla obywateli polskich na stale zamieszkalych poza Krajem, z drugiej strony – o zasadnicze uproszczenie zrzekania sie obywatelstwa polskiego przez te osoby, ktore akurat maja taki kaprys i sprowadzenie calego procesu do urzedniczego okienka. Ot, wpadamy do konsulatu, mowimy: dzien dobry i prosimy o wykreslenie nas z listy obywateli... Mniej wiecej o to – w duzym oczywiscie uproszczeniu – chodzi prezesowi Januszowi Rygielskiemu w liscie do Andrzeja Dorsza, dyrektora Biura Prawa i Ustroju Kancelarii Prezydenta RP. Autor przyznaje, ze dyrektor Dorsz i Kancelaria, w ktorej pracuje, nie maja kompetencji w tych sprawach, tym niemniej jak pisze: "pozwalam sobie zalaczyc zaktualizowana wersje spolecznego projektu dotyczacego regulacji trybu zrzekania sie obywatelstwa polskiego na wlasny wniosek obywatela". Projekt powstal spolecznie na biurku prezesa Rady i tam tez spolecznie aktualizowal sie.

Wiadomo, ze prawo polskie i polskie przepisy nie sa doskonale. "Stan polskiej legislacji wymaga reform" – zauwaza ostatnio w Tygodniku Powszechnym Andrzej Zoll, ktory dalej cytuje prof. Slawomire Wronkowska-Jaskiewicz: "System prawa powinien byc spojny i stabilny, znajdowac uzasadnienie w zespole powszechnie uznanych wartosci, byc funkcjonalny i przejrzyscie skonstruowany. Polski system prawa nie spelnia zadnego z wymienionych warunkow w stopniu, ktory moglibysmy uznac za zadawalajacy." Wiec moze inicjatywa "spolecznego projektu" Janusza Rygielskiego jest jednak trafna i na miejscu? Wszak sama pani Profesor przyznaje, iz "nadmiar regulacji prawnych i ich niezharmonizowanie, nietrafnosc rozwiazan prawnych, ich skomplikowanie, nieczytelnosc osiagnely taki stopien, ze nawet sady przestaly sobie z prawem radzic i otwarcie o tym mowia". Zatem kazda inicjatywa zmierzajaca do uporzadkowania tego legislacyjnego balaganu powinna zyskac sprzymierzencow.

Niestety, nie mozna tego odniesc do "spolecznego projektu" upowszechnianego juz teraz w Kraju przez prezesa Rady Polonii Australijskiej. Jego projekt w zasadzie koncentruje sie wokol dwoch kwestii: przeniesienia "ciezaru czynnosci administracyjnych zwiazanych z przygotowaniem wniosku o zgode Prezydenta RP na zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego z wnioskodawcy na konsulaty RP" oraz "postulatu Polonii australijskiej o wprowadzenie do ustawy o paszportach klauzuli przyznajacej obywatelowi polskiemu, posiadajacemu takze obywatelstwo innego panstwa, prawo wyboru paszportu polskiego lub legalnie posiadanego paszportu innego panstwa jako dokumentu podrozy, upowazniajacego do przekraczania granicy panstwowej RP, tak przy wjezdzie jak i przy wyjezdzie z Polski". Te postulaty sa nastepnie zestawione z informacja prezesa Rygielskiego o zblizajacym sie "obligatoryjnym zniesieniu przez Polske obowiazku wizowego dla obywateli Australii ... od dnia 1 maja 2004 roku" – w rozumieniu autora: chodzi takze o Australijczykow polskiego pochodzenia. A o tym nie slyszal jeszcze ani konsul ds. paszportowo-wizowych w Sydney ani nawet departament spraw zagranicznych w Warszawie.

Ale nie tylko to jest szokujace, co zawarto w "spolecznym projekcie" i wypunktowano w proponowanych uproszczeniach. Z jednej strony projekt zarzuca obecnemu ustawodawstwu dowolnosc interpretacji przepisow, a z drugiej strony autor projektu sam probuje udowodnic, ze to prawo da sie nagiac do jego wlasnych propozycji. Nie mowiac juz, ze tu w ogole jest wiele halasu o nic, skoro sam autor jest przekonany, iz od 1 maja znikna wszystkie dotychczasowe tzw. "pulapki paszportowe"... Mozna sie obawiac, ze to on sam daje sie lapac w owa pulapke...

Warto wiec rzucic okiem na proponowane "uproszczenia" w administracyjnym wyrzekaniu sie Ojczyzny wedlug projektu prezesa Rady Polonii – bowiem nie nalezy zapominac, ze w projekcie chodzi o ominiecie przepisow, ktore mowia, iz obywatel polski nie moze otrzymac polskiej wizy w paszporcie obcego panstwa. A wiec, zdaniem polonijnego prezesa, wnioski o zrzekanie sie obywatelstwa polskiego maja byc przygotowywane przez konsulaty. W tym celu osoba zainteresowana musi osobiscie "stawic sie" w Konsulacie – w przypadku Australii oznacza to tysiace kilometrow jazdy. Musi wylegitymowac sie dowolnym dowodem tozsamosci – moze to byc dokument obcego panstwa (?). Obywatelstwo polskie wnioskodawcy stwierdza sie na podstawie oswiadczenia na pismie – czyli na slowo honoru, bowiem projekt prezesa Rygielskiego nie zaklada potwierdzenia obywatelstwa nawet w przypadku, gdy wnioskodawca nie legitymuje sie polskim dokumentem tozsamosci. Prezydent rozpatrujacy wniosek sporzadzony przez Konsulat ma zawierzac umiejetnosciom konsulow, gdy idzie o tlumaczenia dokumentow innego panstwa, gdyz od konsula zalezec bedzie adnotacja, czy rezygnujacy z obywatelstwa – powiedzmy – Polak jest jednoczesnie obywatelem innego panstwa. Konsulat nie ustala stanu cywilnego wnioskodawcy – w ten sposob naraza ewentualna rodzine pozostawiona w Polsce (zona, dzieci) na wyrzeczenie sie ich z wszelkimi prawnymi tego konsekwencjami.

Dalej nastepuja akcenty komiczne projektu: "zrzeczenie sie obywatelstwa polskiego nie uniewaznia istniejacych w chwili podpisania oswiadczenia zobowiazan finansowych ani cywilno-prawnych wnioskodawcy wobec skarbu panstwa RP" – ciekawe, jakie prawo bedzie miec Polska do obywatela juz obcego panstwa? "Zrzeczenie sie obywatelstwa ... nie przerywa znajdujacych sie w toku ... postepowan karnych, cywilnych lub skarbowych prowadzonych w Polsce" – mozna sobie wyobrazic polskiego prokuratora scigajacego bylego Polaka w australijskim buszu... Polski prokurator ma miec prawo do scigania przestepcy – bylego Polaka, ktory wszedl w konflikt z prawem polskim "przed jak i po zrzeczeniu sie obywatelstwa".

Na poparcie swoich koncepcji Rada Polonii Australijskiej przytacza procedury obowiazujace np. w Australii, gdzie taki wniosek rozpatruje minister do spraw wielokulturowych i obywatelstwa, ktory – co prezes Rygielski przemilcza w swoim liscie do dyr. Dorsza – moze odmowic zrzeczenia sie obywatelstwa, jesli "nie lezy to w interesie Australii". Dlaczego wiec mialoby lezec w interesie Polski wypuszczanie osob np. podejrzanych?

Wedlug prezesa Janusza Rygielskiego, "wnioskodawca nie jest zobowiazany do podawania w zadnej formie ... przyczyn ani uzasadnien swojej decyzji zrzeczenia sie obywatelstwa polskiego". Jednak sam powoluje sie na przepisy australijskie, ktore wymagaja oswiadczenia na pismie podajacego przyczyny takiej decyzji...

I tak dalej, i tak dalej. Trudno zrozumiec dzialania prezesa polonijnej organizacji zmierzajace – zamiast do umacnienia kontaktow z Krajem – do wyzbywania sie tymczasem administracyjnych wiezow z Ojczyzna. Komentarz pozostawiam Czytelnikom.

JEDRZEJ KRAJNA

KZ nr 162-163


Test:
Czy znasz jezyk polski?



POLISH KURIER – Kurier_Australia_Online / Kurier Zachodni. Powrot »»»