|
Roman Gronowski
Zyciorys malo znany
Moze Cie pocieszy mysl [...] ze za piecdziesiat lat,
jakis historyk Polonii australijskiej napisze w kilku wierszach, ze w latach
szescdziesiatych dwudziestego wieku niejaki Roman Gronowski redagowal »Tygodnik
Katolicki« w Melbourne. I ze redagowal go dobrze. Adam
Nasielski: Spotkanie z Gronowskim,
Tygodnik Katolicki, nr 2(1964)
Roman Gronowski (1913-1974) czlowiek o kilku nazwiskach
i pseudonimach, zawodowy oficer i dziennikarz; wlasciciel i wydawca melbournenskiego
Tygodnika Katolickiego / Tygodnika Polskiego (1961-1974); goracy
patriota i niepodleglosciowiec.
W tym roku w lipcu minela 30 rocznica jego smierci.
Roman Gronowski urodzil sie31 stycznia 1913 roku w Jordanowicach
w wojewodztwie warszawskim jako Roman Talarek, syn Heleny z domu Grentz i
Leopolda Talarkow. Pod tym samym nazwiskiem figuruje jako uczen Panstwowego
Gimnazjum im. Romualda Traugutta w Czestochowie i jako sluchacz podchorazowki
w Ostrowii Mazowieckiej. Jako Marka Byskowskiego znali go studenci i wykladowcy
z tajnych kompletow w Warszawie. Dla zolnierzy z Armii Krajowej byl kpt. Markiem,
Urwisem i Gronowskim. Powstancze wspomnienia oglosil
pod pseudonimem Jerzy Czertwan. W dokumentach z okresu belgijskiego wystepuje
jako Roman Talarek-Gronowski. W australijskim paszporcie wystawionym 10 maja
1966 roku na nazwisko Roman Gronowski czytamy:
Bearer was formally known as Roman Talarek-Gronowski.
Name changed by assumption 21st September, 1960.
Odtworzenie dziecinstwa Romana Gronowskiego nastecza wiele trudnosci. Wiadomo,
ze nie byl pilnym uczniem. Na swiadectwie dojrzalosci wystawionym 31 maja
1932 roku przewazaja oceny dostateczne. Bez watpienia wplyw na nauke miala
sytuacja rodzinna. W ostatniej klasie gimnazjum, a byc moze i wczesniej, zamieszkal
w bursie Towarzystwa Dobroczynnosci. Mial pietnascie lat, kiedy na nieokreslona
chorobe zmarl ojciec, a dwadziescia, gdy na serce umarla matka.
Ukonczyl podchorazowke rezerwy w Zambrowie (1933), Szkole Podchorazych Piechoty
w Ostrowii Mazowieckiej (1935), po czym w marcu 1939 roku uzyskal stopien
porucznika, a w lipcu zostal przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza (pulk
Glebokie, batalion Berezwecz). W ramach tej jednostki odbyl kampanie
wrzesniowa w rejonie Zwardon-Milowka-Wegierska Gorka-Zywiec dowodzac I plutonem
II kompanii strzeleckiej. Stacjonowal w Zwardoniu. Strzaly, ktore obudzily
go 1 wrzesnia o 4.30 nad ranem, wzial za napad jednej ze zdemoralizowanych
i zdezorientowanych politycznie dywersyjnych band slowackich. Nie wierzyl
w wybuch wojny. Kiedy glowna pozycja batalionu w Wegierskiej Gorce padla,
a Niemcy podeszli pod Zywiec, byl przekonany, ze to chwilowe sukcesy wroga,
ze lada dzien rozpocznie sie ruch w kierunku przeciwnym, ale kiedy zajety
zostal Krakow, zarzadzil ostatnia odprawe.
Z cudzym dowodem osobistym udalo sie Gronowskiemu przedostac do Warszawy,
gdzie jako ...Marek Bys-kowski podj'= w 1941 roku na tajnych kompletach studia
na wydziale politycznym w Szkole Nauk Politycznych. Przez nast"pne dwa
lata studiowa= na wydzia-le nauk ekonomicznych i prawnych Wolnej Wszechnicy
Polskiej. Zapowiada= si" te? jako zdolny baryton. Bra= lekcje >piewu
u profesor Parczewskiej, swojej s'siadki z ulicy S=upeckiej. By= to okres
ogromnych przemian w jego ?yciu.
Zaanga?owa= si" w dzia=alno>: konspiracyjn', pocz'tkowo w Zwi'zku
Walki Zbrojnej, a od lutego 1940 roku a? do Powstania Warszawskiego w='cz-nie
w Armii Krajowej. W szeregach AK otrzyma= stopie< kapitana.
Po kapitulacji nast'pi=a dziesi"cio-miesi"czna niewola w Stalagu
XB Sandbostel. Dziesi'tego kwietnia 1945 roku zarz'dzono ewakuacj" oflagu.
Kompania, w kt[rej by= Gronowski jeniec nu-mer 224631 wyruszy=a
w pierwszej kolejno>ci. Do koszar w Bad Schwartau na przedmie>ciach
Lubeki dotarli 21 kwietnia. Drugiego maja do koszar wkro-czy=y wojska ameryka<skie.
Zako<czenie wojny przynios=o nie-pok[j zamiast spodziewanej rado>ci.
Niepok[j ten dotyczy= w du?ej mierze przysz=o>ci Polski. Czekanie na wynik
rozgrywek politycznych mi"dzy alian-tami powodowa=o uczucie niepewno>ci
jutra, kt[rego nie dawa=o si" zag=uszy: ko<sk' dawk' kultury
po okresie niewoli& angielskimi i ameryka<skimi fil-mami, rewiami i
sztukami teatralnymi, a nawet pras' w j"zyku polskim dost"pn' w
obozowej >wietlicy. Najwa?niejszy by= powr[t do normalno>ci.
Pragnienie samotno>ci miesza=o si" z g=odem mi=o>ci. By= to bez
w'tpienia pow[d, dla kt[rego w kr[tkim czasie Ro-man Gronowski zar"czy=
si" z Mari' F. ]inicja= nazwiska po m"?u\, kt[r' po- zna= w samochodzie
w czasie transpor-tu z Lubeki do Ulsburga. Narzecze<stwo nie trwa=o jednak
d=ugo. Dziewczyna wr[ci=a do Polski, gdzie szybko wysz=a za m'? za rywala
Gronowskiego z tere-nu Niemiec, a on sam jesieni' 1945 ro-ku rozpocz'= studia
w O>rodku Wy?-szych Studi[w Polskich w Belgii ]Centre des Hautes Etudes
Polonaises en Belgique\. Jednocze>nie da= si" wci'g-n': do pracy spo=ecznej&
dwukrotnie pe=-ni= funkcj" wiceprezesa Bratniej Pomocy Student[w Polskich
w Belgii, by= cz=onkiem Komitetu Organizacyjnego belgijskiego Ko=a AK i cz=onkiem
Za-rz'du tego Ko=a. Praca w bratniaku unie-mo?liwi=a mu chodzenie na wyk=ady.
Z trudem brak czasu i si= uko<czy= dwuletni Instytut Dziennikarski.
W marcu 1947 roku pojecha= do Londynu, aby wzi': udzia= w pier-wszym zje{dzie
by=ych ?o=nierzy AK. Po powrocie przez rok prowadzi= referat osiedle<czy
w Zwi'zku Polskiego Uchod{stwa Wojennego, kt[ry skupia= wszystkie centrale
organizacyjne po- wojennego uchod{stwa polskiego na >wiecie. Umo?liwi=o
mu to na przy-zwoite stosunkowo bytowanie i w pewnym sensie zdecydowa=o
o ma=?e<-stwie z m=odsz' o 9 lat Iren' Otto, tak-?e studentk' OWSP.
Ílub odby= si" 8 listopada 1947 roku w ko>ciele >w. Augusta
w Brukseli.
Po studiach poczu= pustk". Ze wzgl"-du na lokaln' konkurencj"
nie mia= w Belgii szans na znalezienie pracy jako dziennikarz, cho: dziennikarstwo
pasjo-nowa=o go od dawna. Nie mia= innego wyj>cia, jak opanowa: jaki>
praktycz-ny zaw[d. W po=owie 1949 roku zapi-sa= si" na kurs stolarstwa
zorganizowa-ny przez International Refugee Organisation ]IRO\ w ramach akcji
readaptacyjnej.
O pomoc w za=atwieniu wiz kana-dyjskich dla siebie i ?ony Gronowski zwr[ci=
si" za po>rednictwem Tadeusza Zab=ockiego, publicysty i historyka
zwi'zanego po wojnie z Dziennikiem Polskim i Dziennikiem ÷o=nierza,
do [w-czesnego wiceprezesa Zwi'zku Dziennikarzy RP na Emigracji Boles=awa
Wierzbia<skiego. Nale?y podkre>li:, ?e w tym okresie by= korespondentem
tej gazety, jak r[wnie? Polski Wiernej.
Prawdopodobnie obawa Gronow-skich, ?e w ko<cu nie b"d' mieli za co
wyjecha:, zdecydowa=a o wyborze Australii. Opu>cili Europ" w listopadzie
1950 roku.
W Australii przez pierwsze
p[= roku przebywali w obozie
dla emigrant[w w Bonegilli. W maju 1951 roku przenie>li si" do hostelu
dla bezdzietnych ma=?e<stw w dzielnicy Villawood w Sydney. Gronow-skiego
skierowano do pracy w tartaku, a jego ?on" do jednego z miejskich szpitali.
Od stolarki oderwa=o go dw[ch dzia-=aczy polonijnych& Zygmunt Rattay i
Jan Dunin-Karwicki proponuj'c obj"cie sta-nowiska redaktora polonijnego
tygodnika Wiadomo>ci Polskie z wynagrodze-niem 15 funt[w tygodniowo na
pocz'-tek. Pierwszy pe=ni= w[wczas funkcj" prezesa Zwi'zku Polskiego
w Nowej Po=udniowej Walii, powsta=ego z po-='czenia Zwi'zku Narodowego Pol-skiego
w Redfern i Polskiego Towarzy-stwa Demokratycznego, kt[remu wydawanie pisma
powierzy= w 1945 roku Konsulat RP w Sydney. Drugi by= no-wym dzier?awc' Wiadomo>ci
Polskich.
Gronowski mia= wed=ug s=[w Karwickiego podnie>: pismo
z ulicy& zapewni: regularne wydawanie i zwi"k-szy: liczb"
prenumerator[w z dwustu do kilku tysi"cy. Pierwszy numer duetu Karwicki-Gronowski
ukaza= si" 7 lute-go 1954 roku. Po p[=torarocznej wsp[=-pracy, kt[ra
nie uk=ada=a si" zbyt harmo-nijnie, Gronowski z=o?y= rezygnacj".
Swojemu nast"pcy pozostawi= grono wypr[bowanych wsp[=pracownik[w i korespondent[w
oraz prawie p[=tora ty-si'ca nowych prenumerator[w.
Znalaz= zatrudnienie jako metram- pa? w drukarni, do kt[rej do niedawna je{dzi=
dopilnowywa: druku Wiado-mo>ci. Pracowa= 3-4 dni w tygodniu za du?o wy?sze
wynagrodzenie ni? redaktor, a wolny czas po>wi"ca= swojej drugiej
obok dziennikarstwa pasji teatro-wi.
Zaanga?owa= si" w dzia=alno>: Polskiego Ko=a Kulturalno-Artystycznego
w Sydney sprawuj'c przez pewien czas funkcj" wiceprezesa. W 1955 roku
przy PKKA utworzono zesp[= teatralny, kt[-rego kierownikiem i re?yserem zosta=
Leopold Muszkat. Gronowski zagra= wiele r[l.
Z zespo=em Muszkata wyst'pi= podczas Polskiego Festiwalu Teatralnego w Nowej
Zelandii ]grudzie< 1957-stycze< 1958\.
Gra=, a marzy= o re?yserowaniu. Na sydnejskie obchody 15. rocznicy Pow-stania
Warszawskiego przygotowa= pa-noram" powsta<cz' Kwatera w zbu-
rzonym domu, wystawion' po raz pierwszy 2 sierpnia 1959 roku w Independent
Theatre w Sydney staraniem Ko=a SPK nr 1 i Oddzia=u AK w No- wej Po=udniowej
Walii. Dla podkre>- lenia autentyzmu zapo?yczy= wiele dia-log[w Kwatery
z dw[ch publikacji& dziennika powsta<czego Wac=awa Za-g[rskiego Wicher
wolno>ci i Pami"t-nik[w ?o=nierzy baonu Zo>ka.
Z my>l' o rozszerzeniu zaintereso-wania teatrem w>r[d publiczno>ci
pol-skiej w Australii pr[bowa= za=o?y: Studio 44 czyli teatr ma=ych
form, kt[ry wystawia=by przede wszystkim nowo-czesne sztuki eksperymentalne
nie stro-ni'c od wznawiania sztuk starych, ale o du?ych warto>ciach artystycznych.
Sprzymierze<ca swojego pomys=u zna-laz= w Hannie Ruci<skiej, kt[ra mia=a
przygotowa: na pocz'tek dzia=alno>ci nowego teatru dramat Conrada Jutro.
Sam chcia= wystawi: fars" Mro?ka M"cze<stwo Piotra Oheya.
Aktor[w, kt[rym proponowa= gr" w Studio 44, zapewnia=, ?e
nie chodzi mu o konku-rencj", ale o uzupe=nienie dzia=alno>ci teatru
Muszkata.
Trudno dzi> ustali:, dlaczego Stu-dio 44 nie zaistnia=o. Mo?na
tylko przypuszcza:, ?e jedn' z przyczyn by=o prze-j"cie Tygodnika Katolickiego.
W listopadzie 1960 roku Gronowski zosta= je-go wsp[=redaktorem, aby
jak to okre>-li= ks. Trzeciak, kt[ry pismo za=o?y= zapewni:
Tygodnikowi dalsze istnie-nie, a w 1961 roku wraz z ?on' Ire-n'
w=a>cicielem i wydawc'. Zrezygnowa= jednocze>nie z pracy w znanym
tygodniku australijskim The Bulletin, gdzie zdoby= sobie powszechne
uzna-nie i sympati".
W kilka miesi"cy po obj"ciu redakcji zda= sobie spraw", ?e
na ?on" jako wsp[lniczk" liczy: nie mo?e. Irena Gro-nowska ]ps.
Renata\, cho: pisywa=a do Tygodnika, mia=a inne plany& powr[t
do Polski, do kt[rej na rekonesans poje-cha=a ju? w po=owie 1961 roku, kiedy
woja?owa=a po Europie. Tygodnik drukowa= jej notatki z podr[?y. Wr[ci=a do
Australii tylko po to, aby w dwa lata p[{niej zn[w wyjecha:. Tym razem
jak si" okaza=o na sta=e. Gronowski zosta= sam. Pod koniec 1964
roku zaanga?o- wa= na sekretarza redakcji Mariana Ka-=uskiego, z kt[rym po
roku si" rozsta=.
W 1965 roku nast'pi=y w pi>mie po-wa?ne zmiany. Pierwsz' by=a przepro-wadzka
z Domu Sodalicyjnego w Richmond do dzielnicy Coburg. Drug' dopasowanie
tytu=u do >wieckiego charakteru pisma czyli przemianowanie go na Tygodnik
Polski. Kolejn' cz">ciowy druk we w=asnej drukarni w dwukrotnie
zwi"kszonym formacie jako wynik d'-?enia do ca=kowitego usamodzielnienia
si". Sta=o si" to mo?liwe dzi"ki pozytywnemu odd{wi"kowi
czytelnik[w na apel redaktora o bezprocentow' po-?yczk" i zbi[rk"
dar[w na zakup lino-typu. W 1966 roku pod nazw' Tygod-nik Polski pojawi= si"
podtytu=& Nie-zale?ne pismo Polak[w w Australii i Nowej Zelandii
>wiadcz'cy o pe=nej niezale?no>ci wydawniczej.
W maju 1966 roku Gronowski polecia= na trzy tygodnie do Europy. Wzi'= udzia=
jako delegat z Australii w Íwia-towym Zje{dzie Polski Walcz'cej
w Londynie. Podczas kilkudniowego po-bytu we Francji odwiedzi= Jerzego Giedroycia
w Maisons Laffitte. Kr[tko po powrocie do Melbourne przeszed= jeden po drugim
dwa ataki serca. Po powro-cie ze szpitala sporz'dzi= testament zapisuj'c Tygodnik
Polski Czes=awowi Ma=eckiemu, kt[ry prowadzi= pismo w okresie jego rekonwalescencji.
W budynku przy 115 Sydney Road w Brunswick pod jednym dachem z Tygodnikiem
Polskim znalaz=a si" drukarnia Typol Press. Firma Gronowskiego i Ma=eckiego
rozpocz"=' dzia=alno>: pod nazw' Typol Press Printers and Publi-shers.
Jej nierentowno>: sta=a si" przy-czyn' d=ugiego zatargu mi"dzy
wsp[l- nikami. Do kompromisowego za=at-wienia sporu Gronowski zosta=
wy-='cznym w=a>cicielem firmy dosz=o dopiero pod koniec 1969 roku.
Jako dziennikarz z krwi i ko>ci Roman Gronowski od samego pocz'tku mia=
ambicje wydawania pisma na dobrym poziomie, pisma o wyra{nej linii niepodleg=o>ciowej.
Systematycznie zwi"ksza= jego nak=ad ]z 3 tys. egz. w 1961 roku do 5
tys. w latach 1963-64\ i obj"to>:. O?ywi= tre>: i kr'g porusza-nych
zagadnie<.
Ju? w pierwszych latach pozyska= wielu dobrych wsp[=pracownik[w i korespondent[w,
w>r[d kt[rych znale{-li si" m.in.& Eugeniusz Bajkowski, o. Marcin
Chrostowski, Andrzej Chyczew-ski, Andrzej Chciuk, Jerzy Dobrosta<-ski,
J[zef Garli<ski ]Londyn\, Andrzej Gawro<ski, Wojciech Grabowski ]Bruksela\,
ks. J[zef Janus, Zbigniew Jasi<ski, Boles=aw Korpowski, Ludwik Kruszel-nicki,
Krzysztof +a<cucki, Jerzy Malcharek, Adam Nasielski, Stefan Nowi-cki, Tomasz
Ostrowski, Lech Paszkowski, Alfred Poni<ski, W=adys=aw Romanowski, Jerzy
Steinmetz ]Nowa Zelandia\ i Tadeusz Targ.
Drukowa= dodatki, m.in. Polak w Adelajdzie, Margines
i Ma=y Prze-gl'd Sportowy. Wyst'pi= te? z szeregiem wa?nych inicjatyw,
jak wydanie broszury w j"zyku angielskim na temat pomocy i po>wi"cenia
Polak[w w rato-waniu ÷yd[w podczas wojny ]Saving Jews in War-Torn
Poland 1939-1945, Melbourne 1969\.
Po rozwi'zaniu sp[=ki z Ma=eckim przyj'= na zast"pc" Boles=awa Korpow-skiego.
Dwudziestoletnia znajomo>: obu dziennikarzy mia=a gwarantowa: dobr' wsp[=prac".
Tymczasem kumplostwo prys=o ju? po paru tygodniach. Por[?ni-=o
ich odmienne podej>cie do pisma. Korpowskiemu redakcyjna har[wka, kt[ra
nadw'tla=a zdrowie Gronow-skiego, nie odpowiada=a. Odrzuci= propozycj"
wsp[=udzia=u w odpowiedzial-no>ci za losy pisma ]wykupienia 49 procent
Typola\ wyra?aj'c ostatecznie zgo-d" na prac" w okre>lonych godzinach.
Roman Gronowski by= zm"czony walk' z tutejszymi rodakami, w>r[d kt[rych
jak pisa= do Paw=a Hostowca z Londynu szczerych niepodleg=o>-ciowc[w,
bior'cych czynny udzia= w ?yciu publicznym polskim policzy=by> na palcach
jednej, co najwy?ej dw[ch r'k. Wi"kszo>: robi mniejsze lub wi"k-sze
uniki i dygi. W zwi'zku z tym ca=y szereg intryg, kopania do=k[w, marno-wania
wysi=k[w na u?eranie si"....
Walka, o kt[rej wspomina=, by=a wy-nikiem jego anga?owania si" w ?ycie
spo=eczne i polityczne >rodowisk polo-nijnych, kt[re doprowadzi=o do kon-flikt[w
z Rad' Naczeln' Polskich Orga-nizacji w Australii, Federacj' Polskich Organizacji
w Wiktorii, a tak?e cz">ci' Polonii adelajdzkiej. Krytyka przeciw-nik[w
osobistych, w tym redaktor[w innych pism, nie =agodzi=a tego stanu rze-czy.
Londyn uwa?a= za emigracyjn' Pol-sk", w kt[rej kwit=o ?ycie kulturalno-
artystyczne. Chcia= w tym ?yciu uczestniczy:, a jednoczenie by: bli?ej Warszawy,
w kt[rej mieszka=a Krystyna kobieta, kt[r' pozna= podczas okupacji
i z kt[r' korespondowa= od 1947 roku. Najwa?niejszy cz=owiek w jego ?yciu.
Mia= nadziej", ?e zecerstwo b"dzie za-j"ciem przej>ciowym.
÷e z czasem za-czepi si" w jakiej> polonijnej gazecie w Wielkiej
Brytanii.
Niestety, nowe k=opoty zdrowotne wy='czy=y go zn[w na jaki czas z pra-cy.
Niew=adno>: prawej nogi zmusi=a go do chodzenia o lasce d=ugo po opusz-czeniu
szpitala. Rozsta= si" z Koprow-skim. Londy<skie plany wzi"=y
w =eb.
Podwy?ka o 300-400 procent taryfy pocztowej dla gazet obcoj"zycznych
nie wydawanych przez organizacje, znie-sienie zni?ek w op=acie pocztowej dla
gazet zarejestrowanych, presja Konsu-latu PRL na firmy polonijne, aby nie
og=asza=y si" w Tygodniku po tym, jak na jego =amach ukaza= si"
krytyczny artyku= na temat zaj>: w Polsce w grudniu 1970 roku, wreszcie
kurcz'cy si" kr'g czytelnik[w z powodu starzenia si" Polonii
zachwia=y podstawami finansowymi pisma. Gronowski poczu= si" kompletnie
za=amany.
Nie mog'c wyjecha: do Europy, cho:by na urlop, zaproponowa= Krystynie przyjazd
do Australii. Do spot-kania dosz=o w Melbourne w grudniu 1972 roku.
Na pocz'tku 1973 roku rzuci= palenie. Ca=y czas bra= tabletki na serce. W
nocy =apa=y go skurcze nogi. W maju 1974 roku zanotowa= w dzienniku, ?e pewnie
nie b"dzie tej normalnej staro>-ci, bo ludzie, kt[rzy prowadz'
taki tryb ?ycia jak on, nie ci'gn' d=ugo. Jego my>li zaprz'ta=
bardziej ni? kiedykolwiek Tygodnik. Íwiadczy o tym ostatni
zapis w dziewi'tym brulionie-dzienniku z 9 lipca 1974 roku ]prowadzi= zapiski
przez trzydzie>ci\& Marzeniem moim ci'gle jeszcze jest, ?ebym
m[g= zacz': Tygodnik ...redagowa:. Tyle r[?nych pomys=[w przychodzi do g=o-wy,
nowych uk=ad[w graficznych, dobo-ru materia=[w, szaty graficznej... To wszystko
rozbija si" o konieczno>: dekoncentracji, my>lenia niemal o wszystkim
innym i po>wi"cania wi"kszo>ci czasu wszystkiemu innemu tylko
nie re-dagowaniu. ÷eby m[c pozby: si" tego, zrzuci: z siebie to
wszystko inne. Czasem ?al cho: chyba coraz mniej ?e oceniaj'
mnie jako redaktora na podsta-wie takiego Tygodnika jaki jest bo przecie?
nie mog' sobie wyobrazi: ta-kiego, jaki nawet przy obecnych mo?-liwo>ciach
materialnych, moglby byc, gdybym jakims cudem mogl zrzucic z siebie drukarstwo,
telefoniarstwo, wystawianie czekow, robienie zestawien podatkowych, decydowanie
w sprawie prenumerat, druku wizytowek, organizowania administracji i drukarni,
korekty, wyplaty uposazen...
W trzy dni pozniej juz nie zyl. Powalil go kolejny atak serca. W srodku przygotowan
do obchodow jubileuszu 25-lecia pisma. Pochowany zostal 19 lipca na cmentarzu
w dzielnicy Carlton w Melbourne. W nowym testamencie, sporzadzonym na kilka
miesiecy przed smiercia, nie wymienil "Tygodnika Polskiego". Odpowiedz
na pytanie, dlaczego tak uczynil, zabral ze soba do grobu.
Bogumila Zongollowicz
Tekst powstal w oparciu o material ze wstepu do "Listow z Australii"
przygotowywanych przez autorke do druku. Autorka dziekuje w tym miejscu Joli
Wolskiej za udostepnienie archiwum Romana Gronowskiego. |
|