|
WSTEPNIAK: Nic o ...nich bez nas? Prezes Rady Polonii Australijskiej, Janusz Rygielski udal sie w polowie listopada do Warszawy na zebranie tak zwanej Rady Polonii Swiata oraz na posiedzenie Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszalku Senatu RP. Jak wyznal polskiemu programowi Radia SBS, udawal sie tam przede wszystkim z mysla o ulatwieniu Polakom za granica ...zrzekania sie obywatelstwa polskiego oraz w celu wymuszenia na wladzach polskich uznania podwojnego obywatelstwa. Przedstawicielowi organizacji polonijnych zalezy bowiem na tym, aby Polacy na stale zamieszkali za granica nie byli w Polsce traktowani jak obywatele tego ojczyznianego kraju. Interesujaca koncepcja, ktora musi budzic co najmniej zdziwienie. Rodzi
bowiem pytanie: skoro Polonia zainteresowana jest pozbywaniem sie obywatelstwa
polskiego jak tego chce prezes Rygielski to co obchodza ja
prawa i przepisy obowiazujace w Polsce? I dalej, skoro dzialaczowi polonijnemu
zalezy na uproszczeniu procedury zrzekania sie obywatelstwa polskiego, to
po co zabiega o uznanie podwojnego obywatelstwa? Prezes Janusz Rygielski reaguje w sposob populistyczny na indywidualne
i odosobnione przypadki typu "obywatel Weiss", ktory z wlasnej
glupoty narazil sie na klopoty konsularne, kiedy jako obywatel polski
przebywajac na terytorium RP staral sie o przedluzenie waznosci polskiej
wizy w swoim australijskim paszporcie. Polska, tak jak zdecydowana wiekszosc
panstw na swiecie, nie uznaje podwojnego obywatelstwa. Prawo polskie jest
jasne w tym wzgledzie: obywatel polski jest na terytorium Kraju traktowany
wylacznie jako obywatel polski bez wzgledu na to, jakim legitymuje
sie dokumentem. Polska, podobnie jak zdecydowana wiekszosc panstw na swiecie,
nie uznaje podwojnego obywatelstwa, ale fakt ow toleruje. Czyli Polak,
obywatel polski, ma prawo przyjac obywatelstwo lub nawet obywatelstwa innych
panstw bez obowiazku wyzbycia sie obywatelstwa polskiego. Trudno o wiekszy
luksus... Populistyczne dzialania prezesa Rygielskiego i jego kolegow z innych rad
i federacji polonijnych w swiecie sa niezrozumiale, bo niekonsekwentne.
O ile starania o uproszczenie procedur konsularnych sa jak najbardziej na
miejscu, o tyle niepokoj budza proponowane przez nich formy ich egzekwowania.
Warszawska konferencja dzialaczy polonijnych ze swiata tylko potwierdzila
sluzalcze i bezkrytyczne podejscie Senatu RP do Polonii. Marszalek Senatu
Longin Pastusiak bezkrytycznie zgodzil sie z postawa polonijnych dzialaczy
co do tzw. "pulapki paszportowej", ktora dla dzialaczy polonijnych
oznacza brak uznawania przez RP podwojnego obywatelstwa. Owi dzialacze bezpodstawnie
wierza, ze ewentualne uznanie przez Warszawe podwojnego obywatelstwa zwolni
obywateli polskich zamieszkalych za granica z obowiazku deklarowania swego
polskiego obywatelstwa. O co Polonia w Australii powinna zabiegac, to o usprawnienie procesu wydawania nowych paszportow RP, aby czas oczekiwania nie wynosil jak obecnie ponad szesc miesiecy oraz o usprawnienie dzialalnosci konsularnej Konsulatu Generalnego RP w Sydney, do ktorego nie tylko trudno sie dodzwonic (m.in. ze wzgledu na roznice czasowe), ale takze trudno otrzymac odpowiedz. Wysokosc pobieranych tu oplat konsularnych powinna zobowiazac Warszawe do zwiekszenia liczby personelu w Sydney. # REDAKCJA |
|
|
Ostatnia aktualizacja
27.03.2004
|
|