|
K
U R I E R Z A C H O D N I O N L I N E
|
|
ZYCIORYS NA PLANSZY
czyli "Tadeusz Kosciuszko 1746-1817". Hero of Nations" |
| KURIER ZACHODNI,
nr 170 "Kronika wypadkow kulturalnych"
WIADOMOSC o zorganizowaniu w Australii, w jezyku angielskim, duzej wystawy o Tadeuszu Kosciuszce powitalam z duza radoscia. Nareszcie bedziemy mogli przyblizyc Australijczykom zaslugi naszego znakomitego rodaka, ukazac wielkosc i szlachetnosc tej postaci oraz przekonac ich, ze powinni byc dumni z tego, ze najwyzszy szczyt tego kraju upamietnia tak znakomita postac. Po obejrzeniu wystawy nasuwaja mi sie jednak glebokie watpliwosci: czy takie intencje przyswiecaly rowniez autorom tego przedsiewziecia? Wystawa zostala zorganizowana przez Muzeum Historyczne Miasta Warszawy na zlecenie Departamentu Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Na wystawe sklada sie kilkadziesiat drukowanych plansz w jezyku angielskim, na ktorych w rzetelny, solidny i raczej nudnawy sposob przedstawiono szczegolowy zyciorys Naczelnika. Wystawa muzealna jako srodek przekazu informacyjnego podlega specyficznym prawom, ktore zasadniczo roznia sie od innych przekazow narracyjnych, takich jak ksiazka czy film dokumentalny. Z tego powodu nie mozna szczegolowej, ksiazkowej informacji przedstawic w formie wystawy, poniewaz odbiorcy muzealni przygotowani sa na odbior wizualny, a nie na czytanie szczegolowych narracji. Tym bardziej, gdy dlugi i szczegolowy tekst czyta sie w pozycji stojacej, a nie siedzacej w miekkim, wygodnym fotelu. Na przeczytanie calego tekstu o Kosciuszce widz musi przeznaczyc okolo poltorej godziny i chociaz na wystawie spedzilam sporo czasu, nie widzialam ani jednej osoby, ktora choc polowicznie zadalaby sobie trud szczegolowego studiowania drukowanych planszy. Skutek niestety jest taki, ze widz opuszcza wystawe wiedzac o Kosciuszce niewiele wiecej niz przed jej obejrzeniem. Jednym z podstawowych bledow wystawy jest to, iz zostala przeladowana szczegolami i informacjami o znaczeniu drugorzednym, ktore maja stanowic tlo historyczne dla pokazania postaci Naczelnika, ale w ktorych sylwetka Kosciuszki ginie, topi sie, rozmienia na drobne... Wystawa znacznie zyskalaby poprzez bardziej syntetyczne ujecie tematu, polaczone z mocniejszym wypunktowaniem najwazniejszych osiagniec Kosciuszki, jak rowniez poprzez podkreslenie wielkiego uznania, jakim owczesny postepowy swiat obdarzal Polske. Choc dzisiaj Kosciuszko jest raczej zapomnianym bohaterem na miedzynarodowej arenie, w okresie swego zycia cieszyl sie ogromna popularnoscia, podobna do tej, jaka w naszych czasach zyskali tylko Jan Pawel II czy Lech Walesa. Szczegolnie odbiorca australijski, slabo obeznany z zawilosciami polskiego zycia politycznego z przelomu XVIII i XIX wieku, czuje sie zagubiony w powodzi faktow i szczegolow. Biskup Woronicz, Czartoryski, Niemcewicz, Jan Henryk Dabrowski, Konfederacja Targowicka, bitwa pod Dubienka, Zielencami i tak dalej... Dowiadujemy sie nawet, kto chrzcil Kosciuszke i kto przewodzil jego uroczystosciom pogrzebowym, ale niestety, nadal nie wiemy, dlaczego jego postac stala sie tak znaczaca dla swiata, w tym rowniez dla Australii. I tu dotykamy sedna sprawy. Obawiam sie, iz autorzy scenariusza Romuald Morawski i Janusz Miniewicz nie zastanowili sie, dla kogo robia te wystawe. Liczba szczegolow historycznych wskazuje, iz jest to wystawa adresowana do Polakow i to Polakow szczegolnie zainteresowanych historia swego kraju raczej niz do przecietnego Australijczyka, ktory potrzebuje bardziej ogolnych informacji o historii Polski, jak rowniez podkreslenia uniwersalnego znaczenia Kosciuszki jako obroncy praw obywatelskich. W calej wystawie nie ma ani slowa o Strzeleckim lub tez wytlumaczenia, dlaczego najwyzszy szczyt tego kraju nosi imie naszego rodaka. Ten aspekt znaczenia Kosciuszki w Australii tak przeciez wazny zostal zupelnie pominiety. Obejrzalam te wystawe w Osrodku Turystycznym w Jinbabyne. Bylam swiadkiem reakcji amerykanskiego turysty, ktora jak sadze jest dobrym podsumowaniem brakow tej wystawy. Starszy pan, po spedzeniu dwudziestu minut na zmudnym czytaniu plansz, skonfudowany, zwrocil sie do swojej zony: "Ale dlaczego ten Park Narodowy nosi imie Kosciuszki? Przeciez Kosciuszko nigdy nie odwiedzil Australii! Czy ja cos przeoczylem?". Niestety, na wlasciwa wystawe o Kosciuszce, wyjasniajaca Australijczykom znaczenie dla ich kraju tej wielkiej postaci, przyjdzie nam jeszcze poczekac... To samo dotyczy zreszta opowiesci o Strzeleckim... Maria Wronska-Friend Dr Maria Wronska-Friend jest antropologiem kultury i kustoszem muzealnym. W 1994 roku, w dwusetna rocznice powstania kosciuszkowskiego zorganizowala wystawe pod haslem Why Kosciuszkoe, ktora zostala pokazana w Townsville (Qld) oraz w Sydney (NSW) w bibliotece Macquarie University. |
|
Ostatnia aktualizacja:
8-04-2006
| Strona
domowa
|