KRAJ  UTRACONY
CZYLI:  BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH
® © Miroslaw M. Krupinski

 

71
 

wrzesnia 2004,

2 pazdz. 2004,

12 - 24 grudnia 2004,

31 stycznia 2005

 

 

I. dyskusja na temat JOW

 

Wprowadzenie: Od zaprzyjaznionych korespondentow i czytelnikow moich witryn otrzymalem tresc listu otwartego p.Prof. Jerzego Przystawy, Pelnomocnika KKR adresowany do Czlonkow Krajowego Komitetu Referendalnego o JOW w wyborach do Sejmu. Poniewaz w systemie JOW widze mozliwosc wyeliminowania trwajacych od 15 lat szwindli medialnych i wyborczych w Polsce – opublikowalem ten list wraz ze swoim przychylnym i zachecajacym do dyskusji komentarzem na witrynie Wirtualnej Polonii ( http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=7693 ). Dyskusja zostala zdominowana, jak to sie zwykle na Wirtualnej Polonii dzieje, przez glosy anonimowe i sklonila mnie do zabrania kilka razy glosu ze swoja ocena systemu JOW i swoimi pogladami na temat jego mozliwych rozwiazan. Poniewaz moja wiedza o ordynacji JOW byla niepelna i oparta jedynie na czytanych w prasie i internecie opiniach – poprosilem korespondenta od ktorego list otwarty Prof. Przystawy otrzymalem i ktory przekazywal pod adresem Komitetu Referendalnego moje wczesniejsze uwagi o tresc ordynacji wyborczej JOW w jej obecnym stanie. Ordynacje otrzymalem, przeczytalem i niektore jej ustalenia skrytykowalem jako umozliwiajace manipulowanie systemem. Poprosilem o przekazanie moich uwag autorom.

 

W odpowiedzi otrzymalem adresowany do mnie list Prof. Przystawy ktory w calosci (1) nizej przytaczam:

 

1.

----- Original Message -----

From: "Jerzy Przystawa" <jerzyprzystawa@post.pl>

To: <miroslaw@iinet.net.au>

Cc: <przystaw@ift.uni.wroc.pl>

Sent: Friday, September 03, 2004 4:27 AM

Subject: jow

 

Szanowny  Panie,
dziekuje za poparcie i propagowanie mojego Listu Otwartego. Zapraszam Pana do dolaczenia do naszego Krajowego Komitetu Referendalnego.

Zajrzalem na strone www.wirtualnapolonia.com i zapoznalem sie z opiniami tam zamieszczonymi. Sprobuje ustosunkowac sie do dwoch spraw tam poruszanych.

1. Ile potrzeba podpisow przy zglaszaniu kandydata?

My probujemy wzorowac sie na UK, gdzie do zarejestrowania kandydata wystarczy 10 czy 15 podpisow (nie moge teraz sprawdzic). Dlaczego 10, a nie 100 czy 1000 czy 10 tysiecy? Praktyka (polska) pokazuje, ze kto ma pieniadze to dla niego nie jest problemem  zdobycie ani 1000  ani 10 tysiecy. 10 tysiecy wymagano przy wyborach do PE. 100 tysiecy do wyborow prezydenckich. Potem sie okazuje, ze w wielu przypadkach tylko drobna czesc tych "podpisywaczy" glosuje na danego kandydata. To jedna sprawa. Druga to taka, ze nikt nie jest w stanie znac tylu ludzi, wiec ci ludzie sa anonimowi i to sprzyja oszustwom, falszowaniu podpisow itp. No bo coz prostszego, dla skompromitowania kandydata, jak podrzucic mu pare list falszywych podpisow? Kto to jest w stanie sprawdzic? A potem wystarczy donos do Panstwowej Komisji Wyborczej i delikwent, calkiem niewinny, moze trafic za kratki. Toczas sie teraz taki9e postepowania w odniesieniu do poslow, np Renaty Begier.

Tych klopotow, oczywiscie, sie unika, gdy tych podpisow jest 10 czy 15.Powstaje tez wiez odpowiedzialnosci pomiedzy kandydatem i tymi, ktorzy go wysuwaja.

Oczywiscie, kazdy moze zebrac 15 podpisow, np. wsrod swoich najblizszych kolegow czy rodziny. Ale po co? My chcemy instytucji kaucji, nie takiej jak w Rosji, gdzie jest 30 tysiecy dolarow (900 tysiecy rubli), ale malej, jak w Kanadzie (1000CD), czy UK (500 funtow). Proponujemy 2000 zl. I znowu: kazdy moze taka kaucje wplacic. Tylko po co? Zeby sie osmieszyc, przegrac z kretesem i jeszcze stracic pieniadze?Okazuje sie, ze takie drobne pukanie do rozumu jest bardzo skuteczne i dlatego wlasnie w UK na jedno miejsce przypada srednio 5 kandydatow. Podobnie jest gdzie indziej. Nie ma obawy, ze w Polsce bedzie inaczej. Konkurs, w ktorym trzeba byc NAJLEPSZYM, trzeba byc PIERWSZYM, trzeba WYGRAC, to jest bardzo ostry konkurs i tu kazdy musi rachowac swoje sily na zwyciestwo, a nie na jakies "miejsce w peletonie", zalapanie sie "na ogonie" itp. Wygrac moze tylko czlowiek ZNANY w okregu liczacym ok. 80 tysiecy mieszkancow, to jest powazna sprawa, i zadne kupowanie glosow pod budka z piwem tu nie pomoze. Przeciwnie: piwo wypija, a glosu nie oddadza.

2. Druga sprawa top kwestia "nieodpowiednich ludzi w Krajowym Komitecie. Ktos tam wymienia bylego prezydenta Krakowa.

Otoz nasza zasada jest pelna otwartosc. "Lustracje" przeprowadza wyborcy, bo w malych JOW, oni maja prawo i obowiazak wiedziec na kogo glosuja i znac kandydatow. Nam potrzebne jest popracie WSZYSTKICH, a w kazdym razie jak nawiekszej ilosci Polakow. Stawiamy tylko jeden warunek: jestes za JOW? To chodz z nami. Nie pytamy gdzie kto byl wczoraj, albo przedwczoraj. W armii carskiej bylo ok. 120 generalow Polakow i na wszystkich stanowiskach, oprocza stanowiska Naczelnego Wodza. Kiedy nie bylo innej mozliwosci, bili sie za cara, kiedy pojawila sie okazja na Polske - poszli bic sie za Polske. Od czasow "Solidarnosci" mlyny tak Polakow "wymielily", za sam diabel nie rozpozna, kto swoj a kto obcy. My nie chcemy sie w to wdawac. Masmy prosty, konkretny, naturalny postulat, ktory nie pasuje tylko tej najbardziej waskiej grupie. Dlatego nie boimy sie ludzi, ktorzy wczoraj stali gdzie indziej, albo w ogole byli przeciw.

Pozdrawiam serdecznie,

Jerzy Przystawa

 

Na list ten odpowiedzialem ponizszym listem (2), ktory zgodnie z informacja zamieszczona na jego koncu przekazalem Redakcji Wirtualnej Polonii do opublikowania, uwazajac ze poglebi on powszechna znajomosc calego zamierzenia, ktore wkrotce powinno byc przedmiotem narodowego referendum.

 

2.

----- Original Message -----

From: Miroslaw Krupinski

To: Jerzy Przystawa

Cc: Redakcja Wirtualnej Polonii

Sent: Friday, September 03, 2004 5:29 PM

Subject: Re: JOW

 

Odpowiadam, Szanowny Panie Profesorze, na kolejne cytowane fragmenty Pana listu:


> Szanowny Panie,
> dziekuje za poparcie i propagowanie mojego Listu Otwartego. Zapraszam Pana
> do dolaczenia do naszego Krajowego Komitetu Referendalnego.

Dziekuje za zaproszenie, ale biorac pod uwage odleglosc i moj status (w swietle postanowien niektorych polskich praw a w tym i omawianej ordynacji, nie jestem uprawniony do uczestniczenia w wyborach - mieszkam poza Polska 17 lat). Niemniej, poniewaz jestem i Polakiem i ciagle z wlasnego wyboru obywatelem polskim - zabieram czasem glos w sprawach polskich. Zamiast wiec dolaczac do Komitetu - pozwole sobie przedstawic swoja argumentacje:

- Rzadzaca Polska mafia broni sie i bedzie sie bronic przed systemem JOW wszelkimi metodami bo jest to dla niej zagrozenie. Poniewaz jednak nie bedzie mogla bronic sie wiecznie - bedzie tez starala sie (moze juz sie stara) o zawlaszczenie nowego systemu wyborczego i uzycia go do wlasnych celow, podobnie jak w tej chwili wykorzystuje zmiany nazw partii i wedrowki pomiedzy partiami dla ich  opanowywania. W zwiazku z tym, moim zdaniem, nalezy sie zastanowic jakimi metodami zechce to zrobic i w miare mozliwosci nalezy temu zapobiec.

Mysle ze Polska jest w tak unikalnie patologicznej sytuacji ze wzorowanie sie "wprost" na demokratycznie przez lata wypracowanych systemach (cytuje Pan przyklad UK) moze nie byc wystarczajace. Wczujmy sie wiec, w obronie wlasnej, w role wrogow Polski i zastanowmy sie jakie dzialania podejma w razie wprowadzenia systemu JOW i jak wykorzystaja go do wlasnych celow. Dla ulatwienia zrozumienia zalozmy ze to ja jestem w roli przywodcow skompromitowanych partii (jak UW, SLD czy ich najnowsze snieznobiale mutacje). A wiec:

1/  Najpierw postaram sie zdezorganizowac wybory przez wprowadzenie jak najwiekszej ilosci kandydatow dla rozcienczenia glosow (system ten jest stosowany z powodzeniem w Polsce przez ostatnie 15 lat). Posluze sie dwoma zapisami proponowanej aktualnie ordynacji wyborczej mowiacymi ze a/ do zgloszenia kandydata potrzebne jest poparcie 100 (w poprzednich czytanych przeze mnie wersjach mniej) podpisanych wnioskodawcow i b/  ze wnioskodawcy moga uczestniczyc w popieraniu wiecej niz jednego kandydata. Zakladajac ze 100 kandydatow w Okregu spowoduje zamierzony przeze mnie skutek - sila co najmniej 101 "swoich" ludzi w Oregu osiagam swoj cel. Po prostu kazdy z nich udziela rekomendacji stu pozostalym, podpisujac ich listy zgloszenia. Sponsorzy (jak Soros, finansjera USA, rodzima mafia walczaca o utrzymanie wladzy) z latwoscia pokrywaja groszowy dla nich koszt wymaganych vadiow i mamy 101 swoich kandydatow-pionkow. Jezeli do tego dojdzie kilku kandydatow nieswoich - tym lepiej. Prawem wszystkich wyborow jest ze nie ma kandydatow na ktorych wyborcy nie glosuja zupelnie - a wiec glosy elektoratu sa juz rozcienczone.

2/  W czasie kiedy glosy elektoratu Okregu rozplywaja sie po tak zgloszonych kandydatach, w dodatku przy zwyczajowo juz niskiej frekwencji wyborcze – ja i moi mafijni kolesie, plus namowieni lub podkupieni wyborcy spoza  naszego grona, glosujemy zwarta grupa i ze stuprocentowa frekwencja na z gory ustalonego swojego kandydata. I fotel z danego Okregu JOW jest moj/nasz, czyli mafijny..

Juz jako doradca a nie mafioso dodaje:

Nie ma na taka metode w swietle proponowanej ordynacji obrony, poza jednym wyjatkiem - kiedy jest w Okregu popularny niemafijny kandydat majacy poparcie wiekszosci elektoratu od poczatku. Ale taki kandydat i prowadzacy go komitet wyborczy nie bedzie mial w takim przypadku zadnego problemu z zebraniem wstepnego poparcia proponowanych przeze mnie 3000 podpisow, czyli 5% elektoratu Okregu - co z gory uniemozliwi opisany wyzej szwindel wyborczy a poza tym stworzy wiez miedzy kandydatem a wyborcami, ktora bedzie trwac i owocowac przez cala kadencje sejmowa.

*   *   *

Sprawa druga:

Nie znalazlem w ordynacji (przepraszam jesli przeoczylem) zapisu ze kandydat musi byc stalym mieszkancem Okregu Wyborczego przez okreslony czas poprzedzajacy wybory. Jezeli przeoczylem - to przepraszam, ale jezeli nie przeoczylem to "wypraszam sobie i wyborcom" aby wyborcy np mojego bylego Olsztyna glosowali na przeszmuglowanego tam Frasyniuka czy Michnika. A takie proby zawsze bywaly i zapewne beda.

*   *   *

Sprawa trzecia:

Nadmierna tolerancja w wielkosci Obwodow (80 do 120 % wielkosci nominalnej) proponowana w ordynacji nie jest niczym uzasadniona i tez moze sluzyc machinacjom wyborczym, poprzez zwiekszanie w ten sposob wplywow partii zasiedlajacych Okregi na wynik wyborow. Jezeli istnieja wazne i unikalne powody takiej tolerancji (na przyklad geograficzne odosobnienie) – winny byc, moim zdaniem,   rozpatrywane i akceptowane indywidualnie. Tworzenie latwej do naginania reguly zacheca nieuczciwych naginaczy.

3. Nie zgadzam sie z ponizszym Pana argumentem, pomimo ze role przekupstwa w wyborach PE i kazdych innych wyborach dostrzegam.

> Praktyka (polska) pokazuje, ze kto ma pieniadze to dla niego nie jest
> problemem zdobycie ani 1000  ani 10 tysiecy. 10 tysiecy wymagano przy
> wyborach do PE. 100 tysiecy do wyborow prezydenckich. Potem sie okazuje,
> ze w wielu przypadkach tylko drobna czesc tych "podpisywaczy" glosuje na
> danego kandydata. To jedna sprawa. Druga to taka, ze nikt nie jest w stanie

> znac tylu ludzi, wiec ci ludzie sa anonimowi i to sprzyja oszustwom,
> falszowaniu podpisow itp. No bo coz prostszego, dla skompromitowania

> kandydata, jak podrzucic mu pare list falszywych podpisow? Kto to jest w

> stanie sprawdzic? A potem wystarczy donos do Panstwowej Komisji

> Wyborczej i delikwent, calkiem niewinny, moze trafic za kratki. Tocza

> sie teraz takie postepowania w odniesieniu do poslow, np Renaty Begier.

Uwazam ze:

a/ wprawdzie przekupstwo jest mozliwe ale jest karalnym przestepstwem i istnieja szanse jego wykrycia, podobnie jak falszowanie podpisow. Poza odpowiedzialnoscia karna oszukujacym grozi utrata stanowiska z wyboru. W odroznieniu od tego - opisane przeze mnie (we wczesniejszym punkcie 1) oszustwa wyborcze dokonywane w oparciu o dopuszczalne przez zla ordynacje zachowania i uprawnienia nie jest karalne, nie jest naprawialne – ma natomiast dokladnie ten sam negatywny skutek.

b/ wyborcy w swojej masie moga byc dla kandydata anonimowi, ale on dla nich po wstepnych prezentacjach byc nie powinien. Wstepna wiez z kandydatem'pozniejszym poslem winna byc nawiazana przed wyborami a nie byc, jak dotychczas, loteria lub wynikiem oszustwa.

c/ obowiazkowy i publikowany przed wyborami powinien byc podpisany personalny formularz kandydata, zawierajacy jego pelny zyciorys polityczny i zawodowy, za ktorego prawdziwosc winien on odpowiadac i prawnie i stanowiskowo (grozba utraty stanowiska posla w razie klamstw lub pominiecia danych). Takie dossier powinno byc bardzo przydatne i daje mozliwosc wyeliminowania kandydata jeszcze przed wyborami w razie wykrycia klamstwa. Zupelnie mnie nie martwi mozliwosc ze to "nasz" kandydat zostal usuniety za klamstwa formularzowe. Powinno to mnie i cale spoleczenstwo cieszyc bo jest to dowod ze nasz nowy system jest uczciwy i dziala wlasciwie.

> Tych klopotow, oczywiscie, sie unika, gdy tych podpisow jest 10 czy
> 15.Powstaje tez wiez odpowiedzialnosci pomiedzy kandydatem i tymi, ktorzy
> go wysuwaja.

Taaaaaaaaaaaak. Sie unika - kupujac kota w worku czyli podrzutka. Pomijajac juz fakt ze pozwala w majestacie ordynacji wyborczej zrobic z wyborow parodie produkujac teoretycznie mozliwie nieograniczona liczbe kandydatow. Bo po pierwsze 60+  tysiecy uprawnionych wyborcow okregu podzielone przez 15 to jest 4000 teoretycznie mozliwych kandydatow, a po drugie przy zawartym w ordynacji prawie popierania wiecej niz jednego kandydata - zmienia sie to w "+ nieskonczonosc".

> Oczywiscie, kazdy moze zebrac 15 podpisow, np. wsrod swoich najblizszych
> kolegow czy rodziny. Ale po co? My chcemy instytucji kaucji, nie takiej
> jak w Rosji, gdzie jest 30 tysiecy dolarow (900 tysiecy rubli), ale malej, jak
> w Kanadzie (1000CD), czy UK (500 funtow). Proponujemy 2000 zl.
> I znowu: kazdy moze taka kaucje wplacic. Tylko po co? Zeby sie osmieszyc,
> przegrac z kretesem i jeszcze stracic pieniadze?

Po to zeby storpedowac pierwsze w III RP potencjalnie uczciwe i reprezentatywne wybory. Sponsorujacych ich zaklocenie czy nieuczciwe wykorzystanie nie przerazaja groszowe dla nich polskie vadia wyborcze. Zreszta - moje wczesniejsze rady i argumanty czynia sprawe vadium mniej istotna - bo proponowane wtedy w ordynacji vadium to mniej niz 1 ZLP na sygnatariusza listy popierajacej kandydata.

> Okazuje sie, ze takie drobne
> pukanie do rozumu jest bardzo skuteczne i dlatego wlasnie w UK na jedno
> miejsce przypada srednio 5 kandydatow. Podobnie jest gdzie indziej.Nie ma
> obawy, ze w Polsce bedzie inaczej. Konkurs, w ktorym trzeba byc
> NAJLEPSZYM, trzeba byc PIERWSZYM, trzeba WYGRAC, to jest

> bardzo ostry konkurs i tu kazdy musi rachowac swoje sily na zwyciestwo,

> a nie na jakies "miejsce w peletonie", zalapanie sie "na ogonie" itp. Wygrac

> moze tylko czlowiek ZNANY w okregu liczacym ok. 80 tysiecy mieszkancow,

> to jest powazna sprawa, i zadne kupowanie glosow pod budka z piwem tu nie

> pomoze. Przeciwnie: piwo wypija, a glosu nie oddadza.

Taaaaaaaaaaaaaak. Potwierdza to sytuacja w Polsce w ciagu ostanich 15 lat. Wygrywali sami znani, a glosowali sami dobrze ich znajacy. Nie rozumiem tylko skad bierze sie Pana przekonanie ze kandydat zgloszony przez 15 podpisow jest wyborcom znany, a podpisany przez 3000 ten atut spoleczny traci. Czy  jesli wyborcy pojda za rada Krupinskiego i popra swojego kandydata lista z np 5 tysiacami entuzjastycznych podpisow to  bedzie on podejrzany lub zostanie odrzucony?

> 2. Druga sprawa to kwestia "nieodpowiednich ludzi w Krajowym Komitecie.
> Ktos tam wymienia bylego prezydenta Krakowa.

> Otoz nasza zasada jest pelna otwartosc. "Lustracje" przeprowadza wyborcy,
> bo  w malych JOW, oni maja prawo i obowiazek wiedziec na kogo glosuja

> i znac  kandydatow.

Nawet tych zgloszonych przez 15 nieznanych sygnatariuszy wniosku albo tych kilku tysiecy kandydatow zgloszonych przez male koterie, co ordynacja w  dzisiejszym brzmieniu umozliwia? Eeeeeeeeeeeee, nie wierze....

> Nam potrzebne jest popracie WSZYSTKICH, a w kazdym razie jak
> nawiekszej ilosci Polakow. Stawiamy tylko jeden warunek: jestes za JOW? To
> chodz z nami. Nie pytamy gdzie kto byl wczoraj, albo przedwczoraj. W armii
> carskiej bylo ok. 120 generalow Polakow i na wszystkich stanowiskach,
> oprocza stanowiska Naczelnego Wodza. Kiedy nie bylo innej mozliwosci, bili
> sie za cara, kiedy pojawila sie okazja na Polske - poszli bic sie za
> Polske. Od czasow "Solidarnosci" mlyny tak Polakow "wymielily", za sam

> diabel nie rozpozna, kto swoj a kto obcy. My nie chcemy sie w to wdawac.

> Masmy prosty, konkretny, naturalny postulat, ktory nie pasuje tylko tej

> najbardziej waskiej grupie. Dlatego nie boimy sie ludzi, ktorzy wczoraj stali

> gdzie  indziej, albo w ogole byli przeciw.

Ja bym pierwsze zdanie powyzszego zmienil na:

" Nam potrzebne jest SWIADOME poparcie WSZYSTKICH, ktorzy sa przekonani ze nasza propozycja jest sluszna, uczciwa, korzystna dla Polski i Polakow i ze nie zawiera ukrytych zamiarow, ani ukrytych furtek umozliwiajacych jej swiadome  naduzycie".

Po czym usilnie bym sie staral wszystkich o tym przekonac, biorac pod uwage ich wlasne glosy, wnioski i watpliwosci wymagajace wyjasnienia i rozwiania. Co moze byc troche trudne, bo ostatni wyzej cytowany fragment brzmi troche jak kolejna gruba kreska, tym razem podsumowujaca, rozgrzeszajaca i odsylajaca w niepamiec ostatnie 15 lat. A to, przyznaje, martwi mnie troche i zapewne bedzie przeszkoda w obudzeniu zniecheconego i zdegustowanego doswiadczeniami owego pietnastolecia elektoratu.

 

Mam tez watpliwosci co do wlasciwosci deklaracji typu (cytuje fragmenty ponownie):

 

> Stawiamy tylko jeden warunek: jestes za JOW? To
> chodz z nami. Nie pytamy gdzie kto byl wczoraj, albo przedwczoraj.

 

> My nie chcemy sie w to wdawac.

> Masmy prosty, konkretny, naturalny postulat, ktory nie pasuje tylko tej

> najbardziej waskiej grupie. Dlatego nie boimy sie ludzi, ktorzy wczoraj stali

> gdzie  indziej, albo w ogole byli przeciw.


Bo to deklaratywne "my" czyli Komisja Wyborcza na obecnym etapie ma za jedyne zadanie stworzyc klarowna, jednoznaczna i uczciwa ordynacje wyborcza, zapewniajaca ze nikt jej nie przeksztalci w narzedzie nieuczciwych praktyk majacych na celu tworzenie kolejnych mafijnych mutacji. I to jest koniec roli owych Komisji. Nie jest jej rola orzekanie kto ma byc wybieranym. Jest to rola wylacznie wyborcow i potrzebna jest im (wyborcom) do tego jedynie dokladna znajomosc kandydata na ktorego glosuja - jego zyciorysu, politycznej przeszlosci i wczesniejszych zachowan. I taka mozliwosc powinna im ordynacja wyborcza zapewnic przed wyborami zachecajac do zbiorowego i czynnego poznawania kandydata juz w procesie jego zglaszania. Bo tej przeszlosci kandydatow, ktorej nie boi sie Komisja, spoleczenstwo powinno sie bac.  Aby nie przezyc kolejnego i zapewne dobijajacego je politycznie i spolecznie zawodu.

 

> Pozdrawiam serdecznie,
> Jerzy Przystawa

Pozdrawiam rownie serdecznie i pozostaje szczerze zainteresowany ostateczna forma ordynacji i jej spoleczna ocena. Pozwalam sobie na opublikowanie naszej korespondencji na forum Wirtualnej Polonii, jako ze poprzednia dyskusja byla jedynie wywolawcza i mogla niektorych czytelnikow wprowadzic w blad. Licze tym razem na rzeczowa dyskusje tamze, z udzialem Pana Profesora I Komisji, oraz na powszechna publikacje ostatecznej pelnej wersji proponowanej ordynacji wyborczej dla, umozliwienia wspomnianej wyzej spolecznej oceny .

Miroslaw Krupinski.
Australia, 3 wrzesnia 2004 r.

 

Uwaga: Poniewaz cytaty listu komentowalem powyzej wybiorczo - zamieszczam ponizej calosc listu Pana Profesora na ktory odpowiadalem: (tu, w KU, listu nie powtarzam poniewaz w calosci zostal opublikowany na poczatku, jako pozycja 1.)

 

W odpowiedzi na powyzszy list otrzymalem kolejny e-mail Prof. Przystawy ktory cytuje w calosci nizej (3):

 

3.

----- Original Message -----

From: Jerzy Przystawa

To: Miroslaw Krupinski

Cc: jan_es@poczta.onet.pl ; przystaw@ift.uni.wroc.pl

Sent: Friday, September 03, 2004 10:33 PM

Subject: RE: JOW

 

Szanowny Panie,

szkoda, ze Pan od razu wysyla nasza korespondencje na strone internetowa, nie pytajac mnie o zdanie. Gdybym wiedzial, ze pisze na strone internetowa pewnie bym sie wstrzymal, gdyz tekst publiczny wymaga wiekszej starannosci niz napisanie listu. Myslalem, ze pisze tylko do Pana.

 

Nie podzielam Panskich obaw. Przypuszczam, ze biora sie one z pewnej "abstrakcyjnosci" wyborow w Polsce, jak Pan sam twierdzi, jest Pan daleko. A ja jestem blisko i mam za soba juz bardzo duze doswiadczenie. Uwazam, ze Panskie wyobrazenie, iz jakas sila nieczysta przekupi tysiace kandydatow (chodzi przeciez o 460 mandatow, wiec zeby wszedzie wystawic 100 "zajacow- dywersantow", to trzeba 46000 ludzi, a takich tlumow nie ma w zadnej partii politycznej) jest sytuacja calkowicie wymyslona i nie majaca nic wspolnego z politycznym realizmem. O ile wiem, to "nigdzie na swiecie" przy wyborach w JOW nie wystepuje taka inflacja kandydatow. Na ogol jest przeciwnie: liczba kandydatow, w porownaniu z wyborami "proporcjonalnymi" natychmiast maleje, a czesto trzeba kandydatow szukac, bo w takim ostrym konkursie nie tak wielu chce brac udzial. Poza tym mamy juz jakie takie doswiadczenia wlasne: odbyly sie przeciez wybory 2500 wojtow, burmistrzow i prezydentow miast i zadnej "inflacji kandydatow" nie zaobserwowano. Owszem, byla inflacja ale w czesci wyborow radnych, a wiec tam, gdzie byly listy partyjne.Poza tym, jak sie wydaje, wybory te byly pozytywnym sprawdzianem "dojrzalosci ibywateli" - wybierali calkiem sensownie.

 

Jak juz pisalem: wielka ilosc niezbednych podpisow, to okazaj do oszustw. Wlasnie takich, o jakich kandydat moze nie miec pojecia. 3000 podpisow to jest ilosc, ktorej niepodobma na biezaco skontrolowac, wiec ja, gdybym chcial jakiegos kandydata utracic, to wlasnie podrzucilbym mu 100 falszywych podpisow. Nie tylko, ze jego kandydatura zostala by skreslona, ale jeszcze mialby szanse trafic do wiezienia .To jest naprawde duzo prostsze niz wystawianie 100 lipnych kandydatow.

 

Z powazaniem,

 

Jerzy Przystawa

 

 

 

W odpowiedzi na powyzszy list (3.) wyslalem nastepujacy e-mail (4):

 

4.

 

----- Original Message -----

From: Miroslaw Krupinski

To: Jerzy Przystawa

Sent: Saturday, September 04, 2004 9:25 AM

Subject: Re: JOW

 

Szanowny Panie Profesorze,

 

Przykro mi ze nasza wymiane pogladow traktowal Pan jako korespondencje prywatna. Ja uwazalem inaczej gdyz dyskutowalismy takie materialy jak opublikowany przez Pana list otwarty,  znana Panu dyskusje zainicjowana tym listem otwartym na witrynie Wirtualnej Polonii, publicznie dostepny tekst ordynacji JOW (ktory dotarl do mnie z bialymi plamami w kilku miejscach po usunietym tekscie) i moja korespondencje adresowana do osob trzecich, ktore ja Panu za moja pelna aprobata przekazywaly. Poza tym Pana list do mnie, na ktory odpowiadalem kierowany byl rowniez na inny adres CC, ktory zrozumialem  jako adres Komisji JOW na Uniwersytecie Wroclawskim. Za nieporozumienie przepraszam ale moja skrucha nie powstrzymaloby mnie od opublikowania tej wymiany pogladow - bo nie miewam innych prywatnie a innych publicznie.

 

Zgadzam sie z Panem ze jestem oderwany od Polski od lat 17 (sam o tym w poprzednim liscie napisalem), ale nie zgadzam sie ze jestem oderwany od jej realiow. Od prawie 10 lat publikuje swoje opinie i prognozy dotyczace sytuacji w Polsce na swoich witrynach i retrospektywnie oceniam ze prawie wszystkie opinie  byly sluszne, a progozy sprawdzaly sie.  Oceny czytelnikow wspomnianych witryn sa podobne.

 

Oczywiscie wolalbym i zycze Polsce i Polakom aby tym razem moje watpliwosci ktore dyskutowalismy sie nie sprawdzily i aby wprowadzony nowy system wyborczy przyniosl Polsce wylacznie korzysci. Obawiam sie jednak, jak to w poprzednim liscie wyrazilem, ze projekt JOW w jego obecnym, okreslonych ordynacja i Pana poprzednim listem stanie i intencjach moze zawiesc oczekiwania spoleczne swoim praktycznym wynikiem i ze moze zostac przechwycony dla swoich celow przez sprawcow nieszczesc jakie spotykaja Polske od czasow Magdalenki i grubej kreski.

 

Nie rozwijam  tej mysli dalej gdyz nie jest moja intencja wprowadzac zamieszanie w pracy Komisji. Mam jedynie nadzieje ze komisja zapoznaje sie na biezaco ze wszystkimi wnioskami jakie do niej naplywaja, analizuje je i przyjmuje na siebie odpowiedzialnosc zarowno za ich uwzglednienie jak i odrzucenie. 

 

Zycze pomyslnych spolecznie rezultatow.

Miroslaw Krupinski,  Australia, 4 wrzesnia 2004r.

http://members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm
http://members.iinet.net.au/~miroslaw/archKU.htm

http://members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm

 

*   *   *

 

Podsumowanie: Nie zamierzam ani forsowac swoich opinii ani przeszkadzac Krajowemu Komitetowi Referendalnemu JOW w jego pracy. Uwazam jednak iz polskie spoleczenstwo ma prawo poznac projekt ordynacji wyborczej JOW, zrozumiec go i rozwazyc zbiorowo  wszystkie jego aspekty przed referendum. Miedzy innymi po to aby nie powtorzyla sie sytuacja z Magdalenka i z opartym na medialnej nagonce referendum dotyczacym wstapienia Polski do UE.

 

Miroslaw Krupinski

 

II. szczery patriotyzm czy kolejny skok na Polske?

(uwagi do czesci przemowienia przewodniczacego LPR Romana Giertycha, opublikowanego ba witrynie WP)

 

Zastrzezenie wstepne:  Nie mam nic personalnie przeciwko Romanowi Giertychowi ani partii LPR, ktorą jako zbiorowosc mogaca spowodowac korzystne zmiany w Polsce bardzo (ale nie bezkrytycznie) sobie cenie. Ale czytajac nizej niektore cytowane  fragmenty przemowienie p. Giertycha mam swoje watpliwosci, ktore w postaci komentarzy pozwalam sobie tu przedstawic. Bo przemowienie zawiera bardzo wiele mile brzmiacych obietnic, ktorych wynik albo metody wdrazania moga sie okazac niezupelnie takie jak obiecane. Zawiera rowniez pewna ilosc przemilczen na temat aktualnych wydarzen (np zapowiedziany “desant Sharona”) stanowiacych tlo sytuacji i ich zwiazek z deklarowanymi  zamiarami oraz wczesniejszym zachowaniem Autora w Parlamencie UE. Tak wiec:

 

 

Przemówienie Przewodniczącego LPR Romana Giertycha

2004-09-13 (21:57) Giertych.pl


Przemówienie Przewodniczącego LPR Romana Giertycha wygłoszone na Nadzwyczajnym Kongresie LPR w dniu 11 września 2004 r. ( 2004-09-12)


RG:
Pakt dla Polski, czyli zobowiązanie, które podpisze każdy kandydat do Sejmu, każdy kandydat do Senatu i kandydat na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Zobowiązanie, które podpisze pod przysięgą, że będzie je realizował. Jeżeli nie podpisze – nie będzie kandydował.

 

Komentarz MK: Deklaracja  piekna i chwalebna, ale tresc tego zobowiazania, wykraczajaca poza ogolniki, powinna byc znana na dlugo przed wyborami i opatrzona gwarancja wyborcza ze nie bedzie juz w trakcie wyborow zmieniana, reinterpretowana i ulepszana.  Najlepiej byloby gdyby stala sie ona pierwszym ustawowym zapisem prawnym nowego rzadu wspieranego w tym przez nowy parlament. Bo bez tego ta deklaracja nie znaczy doslownie nic.


RG:… Wejdziemy w to gniazdo os, które przez 15 lat doprowadziło do utraty majątku wartego kilkaset miliardów dolarów, na rzecz wąskiej grupy osób i na rzecz zagranicznych inwestorów. Dość tego złodziejstwa!


Powołamy Prokuratorię Generalną, która będzie taką jedną wielką komisją śledczą, w której będą działy do każdej większej polskiej prywatyzacji, żeby przejrzeć finanse, żeby przejrzeć powiązania, żeby przejrzeć związki rodzinne, bo to wszystko jest jedna grupa. Co Państwo dotkniecie napotykamy się na te same nazwiska, tej samej grupy osób. Najczęściej związanych z układem postkomunistycznym.

 

Komentarz MK:  Sledztwo w kazdej sprawie zlodziejskiej prywatyzacji, korupcji, dzialan mafinych – popieram. Ale czy tak powolana Prokuratura Generalna nie stanie sie natychmiast kolejna agenja rzadu ktory ja powola, dbajaca o jego wlasne i jego sponsorow interesy, jak to sie dzieje do tej pory? Sposrod kogo zostanie ta Prokuratura wybrana – czy nie przypadkiem sposrod zapowiadanego juz 120 tysiecznego desantu Ariela Sharona majacego osiedlic sie w Polsce z przydzielonym mu poteznym finansowym posagiem, poparciem i perspektywami korzystnego odzysku mienia i znaczenia w Polsce (vide wczesniejsza informacja na tym forum). Zadaje to pytanie majac w pamieci kolejne sily przewodnie PRLu, historyczna strukture UB i SB, oraz wczesniejsze, wciaz dostepne  publikacje:

 

1/  http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=7527

2/  http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=7529

3/    http://members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY_56.htm

RG: Pozwólmy ludziom się bogacić, zaufajmy naszemu społeczeństwu. Koniec państwa policyjnego, koniec państwa, które gnębi swoich obywateli!

 

Komentarz MK: Ladne i obiecujace. Ale przez ostatnie 15 lat wlasnie pozwolilismy “ludziom sie bogacic”, nie placic od tego bogacenia sie podatkow – i wyhodowalismu elitarna mafie oraz rzesze nedzarzy przez nia okradzionych. Bo bogaca sie zwykle ci co maja ukradziony lub pochodzacy ze “sponsorowania” szmal, nieuczciwe uklady i stosunki oraz falszywe mity autorytetow moralnych. Wiec moze zamiast tego stworzmy prezyzyjne prawa (rowniez podatkowe), nauczmy sie je egzekwowac,  skonfiskujmy (moze jeszcze przed wyrzeczeniem sie wlasciwie definiowanej policyjnosci panstwa) nieuczciwie zdobyte majatki i odbudujmy ekonomie Polski. A do tego niestety nie doprowadzi nas dalsza deklaracja prelegenta:


RG: Rozpoczniemy skuteczną walkę z bezrobociem, poprzez obniżenie podatków, co zawsze skutkuje rozwojem gospodarki. I to obniżenie podatków będzie realne, a nie iluzoryczne, jak to robił rząd Leszka Milera. Realne obniżenie danin na rzecz państwa skutkuje w naszym położeniu - widzimy to na licznych przykładach, tam gdzie rzeczywiście obniżono podatki - zwiększeniem wpływów do budżetu państwa. Dlatego że rozwój gospodarczy napędza wówczas koniunkturę i skutkuję tym, że obywatele mają więcej pieniędzy w swoich kieszeniach. Czyli mają większe możliwości tworzenia nowych miejsc pracy. I to jest jedyna skuteczna recepta na bezrobocie! I to właśnie zrobimy!

 

Komentarz MK: Obiecywanie obnizenia podatkow jest najbardziej popularnym chwytem przedwyborczym i rownoczesnie najczesciej nieuczcwym i mylacym.

 

Polska jest w ekonomicznej ruinie, ma olbrzymie dlugi do splacenia i rozfrymarczone zasoby gospodarki narodowej do odbudowywania. Obietnice obnizenia podatkow w tej sytuacji sa wiec albo samobojcze, albo nieuczciwe. Moga tez byc chwilowym Eldorado dla nowych przybyszow (znow mi ten desant Sharona po glowie chodzi) umozliwiajacym im korzystne dla nich a niekorzystne dla Polski inwestycje. Czyli dokladnie to co sie dzialo w ciagu ostatnich 15 lat, kiedy to hodowalismy swiete krowy obcego pochodzenia, z koncesjami podatkowymi,  przejmujace Polske na swoja (a wiec obca) wlasnosc.

 

Owszem – restrukturyzacja podatkow jest konieczna bo ich uklad jest patologiczny. Ale podatki srednio musza wzrosnac i spoleczenstwo swiadomie musi sie z ta idea pogodzic – bo za gruszki na wierzbie ekonomii nie uzdrowi.  W ramach restrukturyzacji podatkow nalezy zapewnic ich minimalizacje w strefia najmniej zarabiajacych aby umozliwic im przezycie. Oraz rozsadna progresja podatkowa w gornej strefie zarobkow. Calosc musi zapewnic dodatni bilans platniczy oraz budzet w ktorym wplywy pokrywaja wydatki i naklady na zmniejszenie zadkluzenia. Zadne krasomowstwo przedwyborcze ani nierealne obietnice tego nie zapewnia.

 

RG: Przez nową kadencję zbudujemy autostrady w Polsce. Przynajmniej 500 kilometrów autostrad musi być w Polsce zbudowanych pilnie. Aby nasze porty uruchomić w kierunku południa Europy i aby umożliwić pobieranie odpowiednich opłat za tranzyt z wschodu na zachód i z zachodu na wschód.

 

Komentarz MK:  Z pozycji obecnego zadluzenia nie jest to realne bez dotacji UE. A jezeli bedzie przez UE dotowane to oplaty tranzytowe zapewne beda czescia unijnej umowy. Poza tym nasze porty zamiast przynosic Polsce zyski zwiazane z wlasnym transportem morskim  (ktory zostal wraz z przemyslem stoczniowym zrujnowany) beda przez dlugi czas nastawione jedynie na obsluge obcych statkow a nam pozostanie ich koszt utrzymania i zaleglej modernizacji. Nasza flota jest aktualnie w sytuacji podobnej do koczujacych na Dworcu Victorii w Londynie polskich “Europejczykow”.  Polska gospodarka wymaga planowanej i przemyslanej kompleksowej odbudowy. Wyrywanie z tego dla celow deklaracji przedwyborczych ladnie brzmiacych hasel sprawy nie zalatwi.  Poza tym Polska najbardziej wymaga generalnego odwszenia od polskich i niepolskich zlodziei handlujacych nia od 15 lat.

 

Nalezy najpierw uzdrowic a potem odbudowac polski przemysl, system bankowy, sluzby publiczne z opieka zdrowotna, edukacja, transportem I energetyka wlacznie – a potem myslec o populistycznym wyrzekaniu sie potrzebnych na to podatkow.


RG: Postawimy na rozwój drobnej przedsiębiorczości, drobnych usług, przedsiębiorstw rodzinnych, przedsiębiorstw, w których ludzie zatrudniają się sami. To jest przyszłość narodu! W Polsce tylko 40 procent społeczeństwa pracuje w usługach, w innych rozwiniętych krajach to jest 70 procent. Postawimy więc na usługi, na drobną przedsiębiorczość. Liga Polskich Rodzin będzie Ligą drobnych właścicieli, ich pracowników, ich rodzin i całego w ten sposób społeczeństwa.

 

Komentarz MK: Odbudujmy wie polski system bankowy, stworzmy ponownie panstwowe banki inwestycyjne sluzace polskim inwestycjom i finansujace w sposob nielichwiarski rozwoj drobnej wytworczosci, uslug i przydatnych Polsce inwestycji (z reinwestycjami wlacznie).

 
RG: O 5 proc. rocznie ograniczymy biurokrację. 5 proc. rocznie będziemy zwalniać urzędników na poziomie administracji rządowej i samorządowej. To jest nasz cel, który również ułatwi obniżanie podatków, dlatego że mniejsze koszty funkcjonowania państwa, będą oznaczały mniejsze również zobowiązania dla społeczeństwa. Wprowadzimy przejrzyste zasady obsadzania stanowisk. Mówię tu o stanowiskach politycznych – ministrów czy sekretarzy stanu, ale wszystko co jest poniżej musi być obsadzane na zasadach przejrzystości, otwartości, na zasadach konkursu. Nie na zasadzie takiej jak jest obecnie, że nawet dyrektor przedszkola jest obsadzany ze stanowiska partyjnego. To się musi skończyć.

 

Komentarz MK:  - Wysylajac zwalnianych urzednikow na Dworzec Victorii? Czy tez placac im tluste odprawy i emerytury jak Morelowi? Moim zdaniem polska administracja wymaga gruntownej reorganizacji i redukcji, ale wymaga tez  znalezienia dla zwolnionych zastepczych srodkow do zycia. Chyba ze zamkniemy na 10 -15 lat nieuczciwych urzednikow administracji panstwowych, zapewniajac im  panstwowe wyzywienia i zdrowy wysilek przy budowie wspomnianych wczesniej autostrad.


RG: A jeżeli sędzia ulegnie wpływowi korupcji, wówczas będzie poddany surowym karom, o wiele surowszym niż obywatel.

 

Komentarz MK: Caly wymiar sprawiedliwosci (nie tylko sadownictwo) demoralizuje nie tyle korupcja co dyspozycyjnosc wobec rzadzacych kolejnych klik zwanych rzadami III RP. Dalsze rozwazania p.Giertycha mnie troche niepokoja – np to uswiecenie wyrokow wydawanych w imieniu panstawa a nie w imieniu sprawiedliwosci, zapowiadane w nastepnym fragmencie:

 

RG: Przed wojną nasi przodkowie wprowadzili zasadę, że sędzia, który poddaje się korupcji jest winien kary śmierci. Nie wprowadzając kary śmierci, wprowadzimy bardzo surowe sankcje dla sędziów, którzy przekraczają prawo. Sędzia musi być poza wszelkimi podejrzeniami, bo to on wyznacza standard sprawiedliwości i ludzie z sądów muszą wychodzić z przeświadczeniem, nawet jeśli przegrali sprawę, że została wymierzona sprawiedliwość w imieniu państwa. Państwo, które nie wymierza sprawiedliwości, które jest osadzone na niesprawiedliwości, na kłamstwie, na oszustwie, na korupcji, to jest państwo, które nie ma poważania u swoich obywateli.


Wreszcie, zwiększymy nakłady na wymiar sprawiedliwości, tak aby, poziom funkcjonowania sędziów, prokuratorów, administracji był godnie opłacany i aby te sposoby, które są dzisiaj w nowoczesnych państwach, również w Polsce występowały.

 

- przypomina mi wzorce stalinizmu, PRLu, a nawet w jakims stopniu reguly stosowane w “kubanskim” Guatanamo. Czy przypadkiem te  120 tysiecy wlasnie importowanych sharonowcow to nie sa potencjalni wdrozyciele i stroze owej proponowanej sprawiedliwosci wylacznie panstwowej?

 

Na tym na razie poprzestaje, ale zachowuje w swoich archiwach pelny tekst Przewodniczącego LPR Romana Giertycha do dalszej analizy i sledzenia go pod katem przyszlych zmian i realizacji. Sama Liga Polskich Rodzin, z ktorej poczynaniami od dawna sympatyzuje, zachecam do tego samego. Bo nie ma nic lepszego niz sledzenie i rozbieranie na czynniki pierwsze deklaracji swoich Wodzow.  Pod katem  ich realnosci, spraw dyplomatycznie pominietych i ewentualnych ukrytych intencji.  Gdyby tego dopilnowano w drugiej polowie lat 80tych to moze nie mielibysmy Magdalenki i obecnego bigosu.

 

Zeby moje obawy uczytelnic -  postawie sie w roli sil suuuuusznych dokonujacych kolejnego skoku na Polske. Moj scenariusz wygladalby tak:

 

1/  Podstawiam kolejnego kandydata na Zbawce, deklarujacego wszystkie mozliwe populistyczne wizje, w tym czesc z nich nierealnych,  ktore przyprawiaja spoleczenstwo o orgazm wyborczy i glosowanie na niego bezkrytycznie.

 

2/ Zapowiadam stworzenie silnego aparatu prawa scisle podporzadkowanego panstwu (czyli sprawujacym w nim wladze). Czyli “panstwo bedzie nieomylne” – a panstwo to my. Nota bene skad my to znamy?

 

3/ Zgrupowania zwiazane z kandydatem na Zbawce mydla oczy spoleczenstwu, a rownoczesnie flirtuja z nim razem za kulisami z placacymi im sponsorami i ich wspolnotami plemiennymi.

 

4/ Aby wzmocnic szanse kandydata na Zbawce przesylam mu na pomoc silna grupe (ot tak ze 120 tysiecy) suuuusznych, mlodych, zdrowych i  wyposazonych w grube portfele naganiaczy,  wyborcow i pozniejszych wykonawcow rzeczywistych (nie mylic z podsuwanymi wyborcom) zadan.

 

5/ Ta silna grupa, skrupulatnie do swojej roli przygotowana, po wyborach zmienia sie w nowa administracje panstwowa, aparat sprawiedliwosci, nowa wierchuszke UBecji (vel UOPecji) i sprawnie wymusza poszanowanie nowych praw.

 

6/ Ta nowa grupa jest praktycznie nietykalna – bo wszystkie dzialania wobec niej natychmiast sa dowodem antygrupizmu i powoduja interwencje suuuuusznego Swiata.

 

7/ Ta sama nowa grupa przypomina sobie o mieniu przodkow i praprzodkow,  grabionym im od czasow Mieszka Pierwszego az do czasow jego dzisiejszych prawnukow i – bedac grupa suuuuszna, oraz przewodnia, administracyjna, nadzorujaca prawa i elita wykonawcza  – z latwoscia owe mienie odzyskuje, wysylajac Polakow (juz permanentnie) na Dworzec Victorii i na Madagaskar.

 

Mozna by tak dalej, ale po co? Rezultat jest juz osiagniety – Polski de facto nie ma. Jest suuuuszna sila przewodnia i niezorganizowana grupa tubylcow pozostawionych do roznych poslug, oplacana paciorkami i perkalem.

 

No co? – Wredny jestem? -  No jestem, ale poniewaz jestem ekstrawertyk to Was o swojej wrednosci uprzedzam,  umozliwiajac nie wybieranie nie ubiegajacego sie o to Krupinskiego. Na wszelki wypadek strzezcie sie mnie jednak.  Ale po co mielibyscie strzec sie innych, ktorzy takie slicznosci po raz kolejny Wam obiecuja? No po co?  -  Toc powtarzajace sie kastrowanie ze znieczuleniem jest mniej bolesne niz bez. Nawet nie poczujecie.

 

Miroslaw Krupinski

Albany, wrzesien 2004

 

(w wolnych chwilach przeczytajcie Panstwo, tak dla rozrywki, ze dwadziescia ostatnich numerow “KU”. Tam takich nie zrozumianych przepowiednii pre-marudzen bylo mnogo. Teraz sa zapewne bardziej zrozumiale…)

 

 

III. Polakom pod rozwagę – czy Polska potrzebuje prezydenta ?

 

Co za herezja, nieprawdaż? Ale zastanówmy się wspólnie nad tym pytaniem:

 

Polska miała już niesławnej pamięci prezydenta Bolesława Bieruta – żałosną ale groźną dla Polski marionetkę w rękach Stalina. Stalinowi i Bierutowi zmarło się prawie w tym samym czasie (kilka lat różnicy) i nikt ich, pewnie poza Szymborską, nie żałował.

 

Instytucję prezydenta odnowiono w ramach szwindla w Magdalence, rzekomo jako konstytucyjny dowód samodzielności i niezależności zreformowanej Polski z jej “obalonym komunizmem”. Prawdziwym celem tej operacji  było jednak co innego – zmiana statusu Jaruzelskiego ze zbrodniarza odpowiedzialnego za zbrodnie stanu wojennego na “demokratycznie wybranego” prezydenta III RP, a więc “kochanego przez społeczeństwo i wyborców za swoje zasługi” – czyli za te same zbrodnie, ale usankcjonowane przez zdradę „opozycji” i szwindlujacych w Magdalence Ałtorytetow.

 

Z tym sankcjonowaniem to niezupełnie wyszło – bo społeczeństwo w pierwszej turze wyborów odmówiło na Jaruzelskiego głosować i dopiero obietnice, groźby i lamenty Wałęsy, Michnika, Świętego Jacka  i innych skurtyzanionych asów “opozycji” zmusiły skołowane społeczeństwo do niekorzystnej zmiany wyniku wyborów w kolejnej turze głosowania. Co znów zresztą nie wypaliło, bo Jaruzelski nie był w stanie wcisnąć społeczeństwu ani swojego premiera (Kiszczaka) ani swojego rządu. Miał za to oswojonego i wytresowanego w Arłamowie i Magdalence Wałęsę, który został przez wyborców potraktowany z niezasłużonym zaufaniem i kolejnym prezydentem po rezygnacji Jaruzelskiego został. Zaczął od proesbeckiej polityki kadrowej, od obalania własnego rządu (zaczynającego lustrację Olszewskiego), od flirtów z sowietami w Moskwie, gdzie obiecywał pozostawienie w ich rękach całej struktury i infrastruktury sowieckich baz w Polsce. Potem popełnił ileś tam niepotrzebnych przeprosin “w imieniu narodu polskiego”, uznał za zapomniane zbrodnie UB i SB, zbrodnie stalinowskie,  zbrodnie UPA itp. Resztę prezydenckich wysiłków spędził na obwożeniu po świecie swoich “byłem, zwyciężyłem” i na kolekcjonowaniu honorowych doktoratów, z czego Świat uczynił  demonstracyjną parodię typu “ile ich można mu wcisnąć zanim zrozumie że to kpina”. No i zaprzyjaźnił się z każdym kto był skłonny go demonstracyjnie doceniać – w tym z USA,  UE, Izraelem, Ukrainą – wszystkim obiecując co chcieli i nie prosząc o nic dla Polski w zamian. Tak powstały początki nowych  stosunków politycznych Polski oparte na służalczej nierówności wobec światowych potentatów i państw suuuusznych a Wałęsę za służalczość miłujacych.

 

Tak więc - w ramach restytucji funkcji prezydenta w Polsce  zaliczyliśmy najpierw dwóch prezydentów typu disaster – czyli Jaruzelskiego i Wałęsę. Obu broniących jak własnego życia “samoobalonego komunizmu” i jego zbrodniarzy przed jakakimikolwiek przykrościami ze strony pamiętliwego społeczeństwa. Oszałamiające korzyści, nieprawdaż?

 

Obserwując to kurtyzanstwo Altorytetu Nr 1 i jego starych i nowych kolesiów – wyborcy oddali glosy na poprzednie zło, uznając je za mniejsze. Prezydentem został Kwaśniewski, który wraz ze swoimi mafijnymi Consortes doprowadził niszczenie Polski niemal do końca. A więc kolejna prezydencka katastrofa, trwajaca dwie kadencje dzieki fatalnemu zachowaniu ówczesnej opozycji - czyli AWS w uściskach UW .

 

Przez jakiś czas mieliśmy też nad głową groźbę przyszłej pani Prezydentowej typu “Ewropejka jezdem” i “glosójcie na mię” (vide winieta witryny Pegaza), ale na szczęście ta chmura się rozmyła.

 

Aktualnie  jesteśmy w przededniu wyborów nowego prezydenta – i z fusów kawowych na razie wynika ze szykuje się nowy polityczny skok na Polskę przez zjednoczone siły kolejno przefarbowane i nowoprzepartyjnione, oferujące nam swoich kandydatów, którzy co innego obiecują a co innego robią – popierając wbrew interesom Polski siły jej wrogie i flirtując ze sponsorami po liniach suuuusznosci i wspólnoty plemiennej.

 

Jeżeli przefarbowane z SLD i UW, starannie wnicowane w najnowsze “patriotyczne” partie polskie, z takim prezydentem się zwąchają – będziemy mieli powtórkę ostatniego modelu Kwasniewski  + SLD, UW, tylko bardziej przebiegłego i wyciągającego wnioski z poprzednich pomyłek strategicznych w maskowaniu swoich mafijnych poczynań.

 

Czy rzeczywiście ta ciężko sponsorowana z zewnątrz koalicja antypolskiego prezydenta z antypolskimi politykami w polskim rządzie i w europejskim parlamencie jest nam potrzebna? Czy nikt nie dostrzega skutków szytego grubymi nićmi kamuflażu? Czy przykład Giermka – byłego wodza najbardziej skompromitowanej w Polsce partii (UW) wchodzącego największa ilością głosów do parlamentu UE nic Wam o dyskretnych metodach sterowania polityką i mydlenia oczu wyborców nie mówi?

 

Polaków oszukano już kolejno tyle razy ze powinni trafić do Księgi Guinesa jako najbardziej naiwny naród Świata. Szykuje się następny tego dowód.

 

No wiec powracam do pytania tytułowego: - czy Polsce jest potrzebny kolejny prezydent, sponsorowany na to stanowisko przez siły Polsce obce i wrogie, dbające o jego publicity?  Czy nie lepiej byłoby gdyby Polska miała silna władzę ustawodawcza jaka jest Sejm i Senat (oba reprezentujące społeczeństwo i oba przed nim odpowiedzialne) i sprawną władzę wykonawczą odpowiedzialną za realizację postanowień władzy ustawodawczej i podlegającą jej kontroli. A więc pośrednio podlegającą kontroli społeczeństwa.

 

Nie chce swojej opinii nikomu narzucać. Ale uważam ęe przywrócenie w III RP funkcji Prezydenta przyniosło jedynie, jak dotąd, same nieszczęścia – produkując nietykalne święte krowy, ciągle w szkodzie i ciągle mające dla swojego społeczeństwa tylko ogon i rogi.

 

Tacy na przykład Amerykańcy mieli swoje sprawdzone metody – albo niewygodnych im  prezydentów mordowali albo zmuszali do rezygnacji (afera Watergate na przykład). Polski prezydent przyłapany publicznie na kolejnych mafijnych szwindlach oblizuje się z zadowoleniem i planuje następne – stwarzając precedens dla swoich następców. Po co nam to?

 

Taka na przyklad Wielka Brytania radzi sobie zupelnie bez prezydenta (wpływ krolowej na sprawowanie władzy jest intencjonalnie minimalny). Mozna wprawdzie kwestionowac udzial Wielkiej Brytanii w irackiej awanturze – ale nie wynika to z patologii struktur rzadowych a z ukladu poparcia parlamentarnego dla polityki rzadu. W tym samym czasie, w Polsce, nie majacy poparcia sejmu prezydent nie ustepuje lecz mianuje nie zatwierdzony przez sejm rząd, który sprawuje nierząd na własną i prezydencką rekę. Bezkarnie. Jakies wnioski?

 

Miroslaw Krupinski

 

IV. kolejny zwrot w suuuuszną stronę?

(12-14 grudnia 2004)

 

W swojej publikacji: “PRZEMILCZANA PRAWDA O STANIE WOJENNYM” z dnia 12 grudnia 2004 roku  - dr Leszek Skonka oprocz popelnienia kilku slusznych obserwacji o opanowaniu “Solidarnosci” przez KOR (nota bene wmontowany w nia przez Kiszczaka I Jaruzelskiego -przypisek moj) - popelnia rowniez bardzo niebezpieczna volte demonizujac role “Solidarnosci” w przedstanowojennym rozkladzie ekonomicznym PRLu. Doktor Skonka, miedzy innymi,  pisze:

 

Cytat: “Trzeba więc koniecznie, oprócz wymieniania daty 13 grudnia 1981 roku przypomnieć istniejącą wówczas sytuację w kraju poprzedzającą te wydarzenia, choćby np. spotkanie i podjętą na nim decyzję  przez Krajową Komisję „Solidarnosci” 4 grudnia w Radomiu.

Na tym wyjazdowym zebraniu KK „Solidarność”, wyznaczono termin ostatecznej konfrontacji z obozem rządzącym, czyli datę podjęcia walki przez „Solidarność o przejęcie władzy w kraju. Postanowiono tam, że 17 grudnia zostanie wprowadzony przez „Solidarność” strajk powszechny w całym kraju, który ostatecznie zmusi obóz rządzący do ustąpienia, skapitulowania przed „Solidarnością”. Wprowadzenie stanu wojennego nie było wcale zaskoczeniem dla kierownictwa obozu „Solidarnosci” i większości społeczeństwa, które domagało się zahamowanie fali strajków, bałaganu i dezorganizacji życia w państwie. By zabezpieczyć się w wypadku niepowodzenia konfrontacji z rządem chciano odsunąć od przewodzenia powszechnym strajkiem Lecha Wałęsę. Jednak on stanowczo sprzeciwił się temu pomysłowi i wyraził gotowość przewodzenia w zapowiadanej walce. Uzasadnił to tym, że od dawna wiedział, iż musi dojść wreszcie do konfrontacji, że albo „oni nas albo my ich zaatakujemy”. Oni bowiem – uzasadniał - zdają sobie sprawę, że my rozwalamy ten system i musi dojść do „ targania się po szczękach”. Krajowa Komisja „Solidarności” postanowiła więc, że do  rozstrzygającej walki dojdzie 17 grudnia 1981 roku. W tym dniu powszechny strajk sparaliżuje wszystkie funkcje państwa, co stworzy możliwość przejęcia władzy przez „Solidarność”.   Bardzo bojowo ocenił tę decyzję  Karol Modzelewski (szara eminencja w „Solidarności) „, że bój to ich będzie ostatni”. Poszczególne regiony „Solidarnośći” już wcześniej przygotowywały się do długotrwałej walki organizując zakonspirowane struktury, wycofując pieniądze z banków ( we Wrocławiu zrobił to Frasyniuk i Pinior), zabezpieczając sprzęt poligraficzny ( zrobił to Słowik, w Łodzi).

Obóz rządzący wyprzedził „Solidarność” wprowadzając stan wojenny 4 dni wcześniej w nocy, z 12 na 13 grudnia 1981r. “

 

MK: – pragne sie do powyzszego ustosunkowac:

1/ I ja i znaczna czesc Czytelnikow wiemy o apodyktycznym niszczeniu dr Skonki w poczatkach istnienia “S” przez Frasyniuka, sterowanego w swoim amoku przez wspomnianych KORowcow (i nie tylko).  W tym aspekcie dr. Skonka mial i wredy i ma dzis moje wspolczucie. Wspolczucie z tytulu ze demokracja, ktorej poczatkiem w PRL miala byc “Solidarnosc”, nie polega na kneblowaniu i maltretowaniu innych, majacych odmienne poglady  - ale na przeciwstawianiu im swoich racji i rzeczowych  argumentow. Natomiast w aspekcie czy dr. Skonka mial wowczas w swoich pogladach racje – nie bede sie wypowiadal, bo w calosci tych racji nie znam, a to co slyszalemi wczesniej na temat jego propozycji slusznej drogi do dobrego socjalizmu i co teraz czytam w jego aktualnych publikacjach – mnie nie przekonuje. Bo:

a/  w socjalizm z ludzka twarza, sprawny ekonomicznie i sprawiedliwy wierze rownie malo jak w raj pomagdalenkowy.

b/  sprowadzenie roli posierpniowych Niezaleznych Zwiazkow Zawodowych (z ktorych to “wyrodzila”sie Solidarnosc) do troski o podwyzki plac bylo od poczatku celem i marzeniem podpisujacego porozumienia rzadu PRL z  Ministerstwem Spraw Wewnetrznych i  PZPR u steru. Dlaczergo? – a no dlatego ze rzad juz dawno wiedzial ze podwyzki zalatwia sie dwoma metodami – drukowaniem dewaluujacych sie pieniedzy i dawaniem jeszcze wiekszych podwyzek sobie i swoim. 

c/ robienie dla celow retoryki P. Skonkowej publikacji jastrzebia z Walesy jest zupelna farsa. Walesa od pocztku byl czlowiekiem Kiszczaka & Co i dzialal w mysl jego wytycznych od poczatku do konca. Dletego zostal do Stoczni podrzucony, dlatego usilowal zakonczyc Strajk Sierpniowy po uzyskaniu mizernych i  nie powszechnych podwyzek i dlatego zostal w “S” otoczony Kiszczakowymi doradcami rodem z KORu i gwardią przyboczną typu Miecio czy Celinski (w roli Walesowej sekretarki – edytorki).

d/ popularnosc “Solidarnosci” nie wynikala z jej walki o podwyzki (ktore rzad zalatwial drukowaniem pieniedzy) ani o dostawy zywnosci (ktore rzad ignorowal, uzywajac niezaspokojone kolejki glodnych jako prowokacje do strajkow i demonstracji). Solidarnosc byla tak popularna i liczebna bo przeciwstawila sie aroganckiej wladzy i jej wschodnim mocodawcom, wskazywala partyjnych zlodziei, domagala sie wolnosci slowa, zniesienia cenzury, niepodleglosci (!) i traktowania Polakow jak ludzi a nie jak bydlo z folwarku Orwella.

Przeszedlem wiele szczebli w “S” – od jej wspoltworzenia, poprzez wymyslona przez siebie i dla siebie,  ale zaakceptowana oficjalnie, funkcje rzecznika prasowego ZR,  przewodniczacego ZR, czlonka KK i jej prezydium,  wiceprzewodniczacego KK i w koncu przewodniczacego Krajowego Komitetu Strajkowego od 13 grudnia 1981. Na zadnym z tych szczebli Solidarnosci nie dominowaly problemy plac, aczkolwiek takie inicjatywy byly jej wraz z doradcami podsylane, a prowokacje zywnosciowo placowe mnozone.  Solidarnosc byla ruchem spolecznym i politycznym i jej celem bylo wyzwolenie sie spod buta wlasnych wlascicieli-kacykow i ich moskiewskich mocodawcow.

e/ przyczyna stanu wojennego nie byla konferencja w “Radomiu” ani strajki ktore byly pracowicie przez rzad prowokowane. Stan wojenny byl w detalach planowany od conajmniej roku i przy pomocy wielu prowokacji usilowano znalezc akceptowalny przez Swiat haslowy powod. A swiat sie zmienial, Rosja i Polska byly ekonomicznie na kolanach i na wysoko oprocentowanych zasilkach Zachodu.

W tej sytuacji Kiszczak & Co polecili Walesie odegrac w Radomiu  role zapalnika – czyli dostarczyc pretekstu. Uczestniczylem w tej konferencji i przewodniczylem  wiekszosci jej obrad.  Tradycyjne  jastrzebie “S” siedzialy na niej cicho – Jan Rulewski prawie nie zabieral glosu, Slowik podrzemywal pod sciana polegujac czasami na podlodze (musial byc zmeczony). Tylko zwykle bardzo ostrozny i samozachowawczy Walesa zachowywal sie nienaturalnie agresywnie, czasami gubiac sie w tej roli. Wtorowal mu Modzelewski – w tamtym czasie jeden z guru Frasyniuka. A zainstalowane dla zarejestrowania tego mikrofony czekaly. Poskladany umiejetnie zestaw owocow nasluchu poszedl w Polske juz nastepnego dnia rano – no i byl wreszcie potrzebny Jaruzelskiemu (wtedy) i panu Skonce (dzis) argument ze Solidarnosc porwala sie na przejmowanie wladzy sila.

 

To byly nawet wtedy tanie chwyty, nie tyle majace nabrac spoleczenstwo i Swiat, ile byc haslem do Nocy Swietego Bartlomieja a’la PRL, ktora nastapila w terminie duzo wczesniej ustalonym, czyli 13 Grudnia 1981. 

Wtedy Jaruzelskiemu i Kiszczakowi nie chodzilo o to aby powod byl przekonywujacy – przekonywujace mialy byc czolgi. I jak sie okazalo – byly. A kiedy przestaly wystarczac - siegnieto baaaardzo wczesnie, bo jeszcze w stanie wojennym, po te same wtyczki w “S” aby je przygotowac do nowej roli i zmontowac przyszly Okragly Stol.

Jezeli teraz odgrzewa sie te same bezsensowne argumenty i preteksty ustami p. dr Skonki – to jest to sygnalem ze potrzebny jest nastepny kroliś z kapelusza dla uratowania czerwonej mafii i jej “opozycyjnych” Consortes, ktorym gruba kreska sie od naduzywania polamala.

Tyle na temat akapitu p. dr Skonki cytowanego wyzej.  Zajmijmy sie innym cytatem ktory przytaczam nizej w dwoch oddzielnie komentowanych fragmentach:

 

Cytat: “JAK MÓGŁ I POWINIEN POSTĄPIĆ OBÓZ RZĄDZĄCĄCY W GRUDNIU 1981 R.?

Na ten temat od 23 lat panuje milczenie. Czy powinien oddać bez oporu władzę „S”?

Ale konkretnie, komu? Organizacji, pn. „Solidarność”, ludziom z nią związanym; ale personalnie, komu? Kuroniowi, Gieremkowi, Rulewskiemu, Frasyniukowi, Modzelewskiemu, Wałęsie? Chodziło także o procedurę techniczno- organizacyjno-prawną.  Czy ludzie z tego obozu byli gotowi do przejęcia całej władzy nad państwem, także w terenie i rządzenia lepiej, bardziej sprawnie, uczciwiej? Czy gdyby się tak rzeczywiście stało nie oznacza to, że sytuacja, jaką dziś mamy w kraju nastąpiłaby już wcześniej, czyli wszystko byłoby sprzedawane, rozkradane, rozgrabiane, zniszczone 8 lat wcześniej?”

MK: Nie – mysle ze oddanie wladzy w rece spoleczenstwa a wiec wyborcow juz wtedy - mogloby Polske uratowac przed tym co sie stalo.  Bo do zdrady jaka pozniej zaistniala potrzebne bylo zastraszenie spoleczenstwa, wytepienie (eksterminacja, pozbawienie srodkow do zycia, emigracja) niepokornych, doszkolenie w Arlamowie i w wiezieniach sprzedajnych – aby podzielic sie z nimi w ten sposob z gory skorumpowana i mafijna wladza w pozniejszej Magdalence. Gwarancja powodzenia tego magdalenkowania byly Kiszczakowe kartoteki  zdrady, tych ktorzy w to g. wdepneli, swoje srebrniki pod okiem Kiszczakowych kamer otrzymalii i policzyli – a wiec nie mieli juz (i do dzis nie maja) odwrotu.

 

Cytat: Wreszcie pytanie logiczne, pragmatyczne – czy mając do dyspozycji takie siły, jak wojsko, milicja, SB, sądy, prokuratury, środki masowego przekazu, banki, aparat administracyjny, gospodarkę, poparcie państw ościennych itp. można było rzeczywiście oddać bez oporu sprawowaną przez 35 lat władzę i to w niewiadome, bardzo niepewne ręce, zwykłym „pętakom”, jak ich w przyszłości nazwie abp. Józef Życiński, i ”popaprańcom”, jak ich określi Lech Wałęsa. Jeśli rzeczywiście tak by się stało, czy nie postawiono by dziś zarzutu rządzącym wówczas PRL, że oddali  lekkomyślnie władzę gówniarzom i dlatego ponoszą odpowiedzialność  za obecny stan kraju: bezrobocie, nędzę społeczeństwa, ruinę gospodarczą? Wprowadzając stan wojenny, choć nieudolnie, ówczesna ekipa rządząca ma dziś pewne moralne alibi,  choćby we własnym mniemaniu, że nie chciała dopuścić do obecnej sytuacji.

MK: - tani chwyt, Panie Dr Skonka.  - Aby oddac wladze wymienionym przez Panagowniarzom” (a dokladniej zdrajcom, przekupionym i zapewne rowniez zastraszonym) konieczny byl stan wojenny. Aby tych “gowniarzy” jak ich Pan nazywa, odsiac na sicie najpierw wiezien a pozniej Walesowskich Komitetow Obywatelskich od uczciwej czesci spoleczenstwa, przekupic, zastraszyc, obiecac korzysci i w koncu zrobic z nich Altorytety Moralne bezprawnie sprzedajace Polske i Polakow w rece tych samych ktorzy ja mordowali, rozkradali i zastraszali przez 45 lat. I po tych 45 latach wraz z tymi mutantami stanu wojennego i wczesniejszymi wtyczkami do “S” usiasc do Stolu Zdrady w Magdalence. Rezultaty zaistnialej demoralizacji i korupcji znamy.

Poza tym stan wojenny zapewnil prawie osiem lat (1981-1989) bezkarnego pre-rozkradania PRLu, przenoszenia lupow do bankow szwajcarskich, moskiewskich, izraelskich i amerykanskich.  I zacierania po nich sladow.

 

MK: Uwaga na zakonczenie: Ta obecna publikacja, Panie Doktorze Skonka, przekonuje mnie do konca ze idea wprowadzenia w Polsce systemu jednomandatowych okregow wyborczych – ktorej proponowane przepisy wykonawcze  w swoim czasie skrytykowalem jako furtke do kolejnego skoku na wladze – rzeczywiscie zostala przechwycona i ma  do tego skoku sluzyc. Bo po stworzeniu tamtych, baaaardzo grubokreskowych zasad JOW i po odczekaniu stosownego czasu aby nikt polaczenia obu aspektow sprawy nie dostrzegal – teraz Pan z kolei zaczyna czesc druga planu. Czyli – przecieranie drogi do wladzy dla tej samej, po raz kolejny przekamuflowanej zlodziejskiej mafii, ktora niegdys rzadzila PRLem. I ktora slusznie, Pana zdaniem, posluzyla sie stanem wojennym aby Polske “ratowac”...

Coz – naiwnych i zabelkotanych medialnie w Polsce nie brakuje i rzeczywiscie mozna ich oglupic i oszukac nieskonczona ilosc razy. Ja ta fastryge widze – i dlatego pragne pokazac ja palcem tym o gorszym wzroku. Bezinteresownie – jako czesc przyjetych na siebie 24 lata temu zobowiazan wobec swoich wyborcow.

 

Miroslaw Krupinski , Albany (AU) 14 grudnia 2004 r

P.S. Z uwagi na zwiazek tematyczny dodaje niniejszy tekst na koncu  wczesniej publkownego na mojej witrynie materialu dostepnego pod adresem URL http://members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY.htm

 

 

V. wycie mafiosow

 

 

Ref: Piotr Jakucki: Front obrony kapusiów

2005-01-31 (01:17) Nasza Polska


Zbigniew Bujak wyzywa ludzi popierających pełną lustrację od “głupców”, a
Lech Wałęsa twierdzi że jedynie “tchórze” nie mieli teczek. Gdy brakuje argumentów, obrońcy “Salonu” posuwają się do inwektyw.

 

*  *  *

 

Moje uznanie dla autora. Plus kilka faktow i wlasnych przemyslen z artykulem zwiazanych:

 

Opisany poploch wsrod “Altorytetow” jest zrozumialy. Byli oni przed, w czasie i po stanie wojennym awangarda zdrady ktorej ofiara padla Polska.  Jezeli ujawniane  listy “wszystkich esbekow” sa kompletne, nie podretuszowane i nie okradzione w pierwszych latach pomagdalenkowej zdrady z faktow i postaci (co mialo miejsce, ale moglo byc nie zupelnie skuteczne bo demoludach archiwa byly wielokrotnie dublowane i deponowane u sasiadow) – to jest to zapowiedz smierci moralnej wspomnianych altorytetow. Moze zreszta nie tylko moralnej.

 

A teraz chcialbym dodac pare swoich spostrzezen na temat wymienionych przez P. Jakuckiego najglosniej krzyczacych przeciwnikow powszechnej lustracji i publikacji pelnych list:

 

Nie znam doossier Bujaka, bo w czasie przedstanowojennym nie wykazal sie niczym spektakularnie zlym ani niczym spektakularnie bohaterskim. Slawe (moze “slawe”) zdobywal w czasie kiedy ja siedzialem. Ten cudzyslow w nawiasie –  to dlatego ze ukrywajacy sie Bujak mial spotkania z Kiszczakiem, opatrzony  zelaznym listem zapewniajacycm niearesztowalnosc w ich czasie. Ale wiem nieco, z bezposredniego udzialu i z wlasnych obserwacji” o innych bohaterach artykulu.. Niektore detale tej wiedzy opisalem w opublikowanej wiele lat temu na internecie mojej ksiazce “Zaulki Zbrodni”, niektore w moich wczesniejszych publikacjach, niektore w korespondencji z ludzmi zainteresowanymi tymi sprawami. Ksiazka wciaz jest dostepna na mojej witrynie – polecam rozdzial “Leczyca” i moja opisana na samym koncu ksiazki wizytę u Walesy (bezposrednio po odbyciu wyroku, prosto z wiezienia).

 

Powracamy do detali: - Zaobserwowana przeze mnie jeszcze przed stanem wojennym mafia  “pre-magdalenkowa” skladala sie z glosno protestujacych dzis prominentow III RP – Michnika, nie zyjacego juz Kuronia,  Gieremka i prowadzonego przez nich za kolko w nosie Frasyniuka. Mozliwe ze i wsrod prowadzacych i prowadzonych byli i inni, ale wtedy tego nie zaobserwowalem. Do wspomnianego towarzystwa trzech pierwszych nalezal tez Karol Modzelewski – ale odnosilem wrazenie ze trzyma sie od nich na dystans a Frasyniuka traktuje tak jak na to zaslugiwal czyli jako nie majacego wlasnego rozumu dumnego nosiciela wymyslonego przez samego F. szyldu “niemaskowanej glupoty” (maskowaniem glupoty Frasyniuk czesto i z luboscia okreslal wyksztalcenie, studia i zwiazane z tym tytuly). Prosze zwrocic uwage ze zaden z wymienionych (poza Frasyniukiem) dzialaczem Solidarnosci nie byl. Byli to podstawieni przez SBecje doradcy, zatrudnieni w :S” na etatach. 

 

Z dwoma z wymienionych mialem na opisanym tle dosc znaczace starcia, co zaowocowalo szeregiem pozniejszych akcji w okresie stanu wojennego i po nim.

 

Pierwsze starcie (na forum KKP) mialo miejsce na poczatku roku 1981. Zwiazek zaczal otrzymywac wtedy pierwsze maszyny drukarskie (wysoko wydajne kopiarki), ktore wowczas byly na wage zlota i byly marzeniem wszystkich regionow.  Dziwnym trafem – odpowiedzialnym za rozdzial tych maszyn zostal Frasyniuk. Jeszcze dziwniejszym trafem - z pierwszej serii szesciu maszyn drukarskich jedna “znikla” bez sladu. Maszyny otrzymalo 5 regionow. Szostej nie bylo. Moje pytanie co sie z nia stalo – pozostalo bez odpowiedzi, w zwiazku z tym zlozylem  na posiedzeniu KKP oficjalny wniosek aby Frasyniuk wyjasnil wszystkie szczegoly dokonanego rozdzialu. Nie przygotowany przez swoich guru (i pozasolidarnosciowych posiadaczy szostej maszyny) Frasyniuk wybuchl berlkotliwym, nieartkulowanym, gniewem. Na tym sie wtedy skonczylo, ale u umaszynowionej frasyniukowo mafii i u niego samego mialem pierwszy niewybaczalny grzech.

 

Drugi grzech popelnilem kiedy w listopadzie 1981 r, jadac z urzedu (bylem wtedy wiceprzewodniczacym KK d/s zagranicznych) na obrady Swiatowej Konfederacji Pracy w Manili odmowilem stanowczo natretnie ponawianym “propozycjom nie do odrzucenia” Gieremka napisania mi referatu na owa konferencje. Jego oburzenie moim uporem bylo baaaaardzo glosne i wyrazne. W koncu pojechalem bez gieremkowskiego tekstu, ale za to z przydzielonymi przez niego tlumaczami – i do Manilii i na  udzial  w drodze powrotnej w konferencji Wloskich Zwiazkow Zawodowych (CGIL).  W Rzymie moj przydzielony przez Gieremka tlumacz (Waclaw Korczynski) sklonil mnie do wyglaszania referatu w czasie ogloszonej juz (o czym nie wiedzialem) przerwy, a w czasie wedrowek po miescie zatrzymal nas przed jedna z bram mowiac ze tu mieszka Soros, ktory bardzo chcial mnie zobaczyc. Powiedzialem ze ow Soros moze mnie znalezc w Polsce, w siedzibie KK.  Nie wiem jak dokladne bylo tlumaczenie obu moich referatow.

 

Nie tak dawno moja korespondentka, ktora zdobyla cala sterte podziemnej lektury  z okresu stanu wojennego, wyrazila zdziwienie ze w prasie tej nie bylo zadnych wzmianek o mnie, ze nie wystepowalem na publikowanych w niej listach uwiezionych. Ze,  jak powiedziala – nie istnialem.  Z jednej strony bylo to dziwne – bo jako zalozyciel i przewodniczacy Krajowego Komitetu Strajkowego wystepujacy oficjalnie  i pod wlasnym nazwiskiem “bylem” w  mediach zachodnich, z drugiej – wobec braku milosci ze strony przyszlych altorytetow mafii z tytulu popelnionych wobec niej afrontow, bylo to zrozumiale.  Ale pomimo tego zrozumienia dopiero teraz do mnie dotarlo ze juz wtedy rozdzielano wsrod mafii  role w przyszlej historii Polski kiszczakowsko - “opozycyjnej” i ze roli dla niesuuuusznych,  nieposlusznych i niemafijnych  w tej historii nie bylo.

 

To jak Frasyniuk agitowal mnie wiosna 1983 w wiezieniu w Leczycy abym przylaczyl sie do przyszlej wladzy, skok na ktora planowali jego guru (Gieremek, Kuron i Michnik plus nie wymieniani z nazwiska czlonkowie podziemnej TKK) juz tu opisywalem, wiec powtarzac nie bede (jest o tym w witrynowo dostepnej ksiazce “Zaulki zbrodni”).

 

Opisywalem rowniez metna i wymijajaca reakcje Walesy kiedy mu te Frasyniukowe wiezienne belkoty (jak wowczas to niedocenialem) powtorzylem. To tez jest od wielu lat we wspomnianej ksiazce.

 

Czesci tej skladanki zaczely mi sie ukladac w pelniejszy obraz dopiero po wyjsciu z wiezienia – najpierw mgliscie, w postaci pojedynczych wiadomosci, pozniej dokladniej w wyniku analizowania publikacji krajowych i zagranicznych (w tym paryskiej “Kultury”). Obserwowalem jak zwiekszajaca sie mafia “opozycyjno” Kiszczakowa zaczyna dawac sobie buzi, jak monopolizuje na swoja korzysc doplyw wszystkich finansow zza granicy, jak dziwnym trafem wszystkie dostawy pomocy finansowej i sprzetowej plyna bez przeszkod kanalami znanymi i obslugiwanymi przez sluzby Kiszczaka i jak  stopniowo kreuje sie z szeregow mafijnej opozycji “Altorytety”,  a  z Walesy konia trojanskiego.

 

Tuz przed moim wyjazdem (maj 1987) wpadl w moje rece czwarty numer “Kultury” z roku 1987. Mam go do tej pory.  Czytelnikom moge polecic zawarty w nim artykul “Spoleczenstwo podziemne 1987” (str 87). Czytanie go teraz pozwala zrozumiec wiele niezrozumialych wczesniej faktow, szczegolnie na tle obecnej sytuacji i wyzej opisanych przeze mnie wydarzen.

 

Zeby obraz byl pelniejszy – w czasie mojego wyjazdu (maj 1987) opisana mafia altorytetow wyslala po linii swoich kontaktow zagranicznych ostrzezenie ze “Krupinski  cos tam” (detali nie znam) i zaciagnela jeszcze ciasniejsza kurtyne niepamieci o mnie w Polsce.  Jak sie niedawno dowiedzialem - pierwsza publiczna wzmianka o mnie (1994) byla wiadomosc w “GW” ze “Krupinski skarzy Polske (?) o odszkodowanie”, a druga (1997, nie pamietam zrodla) ze “Krupinski wygral proces,  przez co  dzieci w polskich szkolach marzna z braku opalu”.

 

Przerwane tymi wyjatkami moje “nieistnienie” trwalo jeszcze dosc dlugo, sklad Krajowego Komitetu Strajkowego  z Grudnia 81 rozciagal sie jak guma, nawet Borusewicz w nim sie znalazl, a Konarski w mysl slusznych zmian historii zostal w trybie retronominacji  jego przewodniczacym.  Innych tez sie dokleilo sporo.  Bede musial chyba uaktualniac posiadane oryginaly tamtych pierwszych komunikatow, aby byc na biezaco z postepem falszowanej historii.

 

Nawet kiedy w roku 1996 zalozylem swoja witryne i zaczalem publikowac wspomnienia  - suuuszna historia ani drgnela. Dopiero jak zaczalem publikowac fotokopie dokumentow (straszny skrupulant w archiwizowaniu jestem) odnalazly sie wzmianki i relikwie z tamtych czasow i zapis cenzury na nazwisko Krupinski zostal nieznacznie uchylony. Nawet w jubileuszowym albumie “Solidarnosc – XX lat historii” przemycono kilka razy moje nazwisko. Okazalo sie (foto str 124 Albumu) tez ze istnial znaleziony przez kogos moj gryps wyrzucony z wieziennej suki wywozacej nas ze spacyfikowanej czolgami Stoczni. Tyle ze “znalazl”  sie teraz, aby uswiecic jubileusz Krzaklewskich i Walesow a nie wtedy, wciaz w grudniu 81,  kiedy to znaleziono go naprawde. A znaleziono go wtedy i nawet kopie krazyly. Za posiadanie takiej kopii SBecja zakatowala  w wiezieniu (zmarl po zwolnieniu) nie zwiazanego z “Solidarnoscia” Ryszarda Topolskiego, kierowce z Lidzbarka, ktory przywiozl ja  z Gdanska.

 

* * *

 

No coz – po co to wszystko odgrzewam?  A no po to aby powstrzymac te dzisiejsze protesty skurtyzanionych “niezlomnych”, ktorzy nie tak dawno byli pierwszymi oskarzycielami niewygodnych sobie dzialaczy, ktorzy dokonali pod tym katem czystki w zamordowanej przez siebie Pierwszej Solidarnosci, ktorzy definiowali dla wlasnych potrzeb  kryteria “moralnosci” i “patriotyzmu” a dzis skomla z podwinieteym ogonem usilujac ukryc wlasny strach pod kolejnym klamliwym moralizowaniem.

 

Jeszcze raz - brawo Panie Piotrze i brawo wszystkim tym ktorzy na serio zabieraja sie za czyszczenie gnoju pod zloconymi fotelami  (termin z  “Orwellowskiej dobranocki”).  Nie moge jednak opedzic sie od mysli, ze takie sprawy Kilinski zalatwial inaczej i skuteczniej. Spoleczenstwo rumunskie tez.

 

*  *  *

 

Pewne nadzieje z powodzeniem rozpoczetej czystki wiaze z Kiszczakiem. Jestem przekonany ze podobnie jak niegdys Hoover  jest on w posiadaniu szczegolowych dossier swoich wrogow, przyjaciol i konkurentow.  “Uzyteczni” przyjaciele  zawiedli jego oczekiwania nie broniac go skutecznie przed procesem i wyrokiem skazujacym. Wrogowie zabieraja sie dzis coraz skuteczniej do bezuzytecznych juz przyjaciol, a w przedmiocie lustracji nie jest zdrajca i oszustem bo zawsze byl znany jako jawny wrog.  Pora konkurencji juz minela.

 

W tej sytuacji Kiszczak moze sobie pozwolic na ostatnia ucieche zycia – na opublikowanie pelnych, niefalszowanych, dossier tych miernot ktore strategicznie uznawal za swoich okraglostolowych przyjaciol  - a naprawde  mial okazje obserwowac ich miernote i  sprzedajnosc. Jezeli to zrobi – bedzie mial  u mnie posmiertny kwiatek na grobie (jesli sam sie z umieraniem nie pospiesze nadmiernie).

 

Dwie kopie rekopisow pamietnikow Kuronia tez jeszcze kraza gdzies, nie wylapane dotad przez opisywanych w nich “przyjaciol” :)

 

 

Miroslaw Krupinski

Albany, Australia 31 stycznia 2005

 

 


  1. Kilka dodatkowych eksponatow do wystawy "DROGI DO WOLNOSCI"

Uwaga: ostatnio w internecie ukazuja sie skradzione z moich witryn  i sfalszowane, jako moje, teksty  publikowane przez Wieslawa Kochanskiego ze Sztokholmu (Szwecja).  O tym zawszeniu internetu informuje czytelnikow ktorzy mogli zostac wprowadzeni przez w/w i jego pomocnikow w blad


ARCHIWUM "KRAJU UTRACONEGO"
E-mail:  miroslaw@iinet.net.au
strona domowa autora

"Znarowiony Pegaz"
ph: 61 8 9844 7124