KRAJ
UTRACONY
CZYLI: BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH ® © Miroslaw M. Krupinski |
17
|
I. "gruba kreska" okresu stalinizmu
Najpierw chcialbym Czytelnikom przedstwic pewien wydawany w Polsce miesiecznik, demonstrujac nizej jego winietke i dodajac kilka slow wprowadzenia:

Ludzie ktorych to pismo reprezentuje mlodzikami juz nie sa. Byli nimi (nastolatkami) w latach piecdziesiatych. Lacza ich wspolne doswiadczenia i wspolne wspomnienia, ktore z pozytkiem dla historii i polskosci pieczolowicie zachowuje i dokumentuja. Wszyscy byli czlomkami opozycji (w zargonie PRLu - wrogami ustroju) i wszyscy z tego powodu byli wiezniami w Jaworznie.
Na wlasna prosbe otrzymalem od Prezesa Stowarzyszenia, Pana Juliusza Gerunga, numer biezacy miesiecznika i kilka numerow archiwalnych (razem 8), ktore uwaznie przeczytalem. I jestem dla tego wydawnictwa pelen uznania i podziwu. Przede wszystkim kolejne numery zawieraja wiele pozytecznych i udokumentowanych faktow z tamtych lat, ich doswiadczenia i mase danych personalnych o oprawcach, ktorych dochodzeniom, wyrokom i przesladowaniom zostali poddani. Nie jest to tak czesty dzisiaj ogolnikowy szczebiot o wlasnych przezyciach i zaslugach - zreszta lgac byloby trudno kiedy inni wspoluczestnicy i wspolofiary wspolnego losu wciaz zyja i czytaja.
Nastepnie - kolejne numery (a otrzymane pochodza z lat 1997-99) zawieraja szereg bardzo trafnych obserwacji i ocen sytuacji w Polsce, ktore bylyby dobrym przyczynkiem do kazdej dyskusji w tym temacie.
Trzecie - co aby ocenic trzeba sie otrzec samemu o wiezienne doswiadczenia PRLu - relacje sa powsciagliwe i rzeczowe, bez epitetow i bez ubarwiania.
I jeszcze jedno - nie sa zapatrzeni we wlasny pepek - z miesiecznika przebija zainteresowanie historia Polski, ta najtrudniejsza, siegajaca daleko przed ich wlasne doswiadczenia - ktore w wieku ich uwiezienia wynikaly czesto nie z wiedzy a z entuzjazmu i sprzeciwu przeciwko dokonywanej na Polsce zbrodni zniewalania. Wiedza i doswiadczenie przyszly pozniej...
Sa wyuczonymi przez zycie ekspertami w ocenie owej tytulowej "grubej krechy" stalinizmu, ktora przekreslala jednym pociagnieciem wolnosc, zycie, kariere i prawa czlowieka.
Nie bede streszczal zawartosci przeczytanych numerow miesiecznika - zachecam wszystkich aby zapoznali sie z nimi poprzez prenumerate, zapoznanie sie z czescia tresci publikowana przez miesiecznik "Kraj" w Brisbane, lub przez bezposredni kontakt z reprezentujacym Jaworzniakow za granica Redaktorem "Kraju" Witoldem Frenkielem. Niezbedny link i adres e-mail zawiera pokazana wyzej winieta, sa one rowniez aktywme w tym zdaniu.
II. "gruba krecha" wtedy i dzis
Czyli porownanie, na przykladzie, wczorajszej "wybaczalnosci" z dzisiejsza ochrona wczorajszych zbrodniarzy i troska o ich dobra osobiste. Czyli z dzisiejsza "gruba kreska" .
Temat byl juz poruszny, pod nieco innym katem, w "KU29", wiec majacy wiecej czasu moga tam zerknac. Ale nie jest to konieczne - przyklad wyjasnia sam istote podnoszonych to roznic.
Oto publikacja z ostatniego, kwietniowego, numeru "Jaworzniakow":
III. gruba kreska dzisiejszych
wspolnikow
wczoraj
Byl sobie stan wojenny - tak ten niedawny, tuz przed wszechwybaczalna Magdalenka. Mieknaca pod naciskiem swiata WRONa byla sklonna na oczach calego swiata wybaczac wszystkim tym zablakanym owieczkom, ktore uderza sie w piersi wystarczajaco glosno i zadeklaruja poprawe i milosc do karzacej reki sprawiedliwosci ludowej.
Ogloszono wiec w licznych i pelnych wiezieniach o moliwosci skruchy i laskawosci. Domyslajac sie przyczyn i zamiarow owej laskawosci mialem pewne trudnosci z przekonaniem mojej owczesnej malzonki i mego adwokata iz zadnych wnioskow o laske w moim imieniu sobie nie zycze. Poniewaz trudno w to uwierzyc - ponizej jest potwierdzenie owego masochistycznego faktu w liscie mojego adwokata, przeslanym mi do wiezienia w Leczycy :

Nie przewidzialem jednak iz moj byly zaklad pracy, z ktorego pol roku wczesniej, po uprawomocnieniu sie skazujacego mnie wyroku, uroczyscie mnie wywalono - zlozy, nieproszony, taki wniosek. Ale zlozyl - pokornie uzasadniajac to moimi kwalifikacjami, wydajnoscia i przydatnoscia dla kochanej PRLowskiej ojczyzny, kolezenstwem do kolegow i posluszenstwem (!) w stosunku do dyrektorow.
Dowiedzialem sie tego dopiero z prawie osobistego listu Przewodniczacego Rady Panstwa, a imiennie pana Stefana Jablonskiego, ktory brzmial:

I od razu wszystko sie stalo swojskie i jasne: - ja mialem gruba kreche u milosciwej Rady Panstwa, a moi byli wspolpracownicy mieli kreche u mnie za nieuzgodnione ze mna dzialanie i za zupelny brak zrozumienia w jakim kraju zyja.
Bo przeciez do Magdalenki to bylo jeszcze ponad szesc lat :).
IV. moral
Wiec czytajcie "Jaworzniakow", uczcie sie hitorii i nie badzcie naiwni. Gruba krecha, w odroznieniu od przyslowiowego kija, ma zawsze tylko jeden gruby koniec.
Miroslaw Krupinski