KRAJ  UTRACONY
CZYLI:  BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH
® © Miroslaw M. Krupinski
51
 

30
wrzesien 
2000

I. zbawcze przebudzenie
 ® ©Miroslaw Krupinski                 30 wrzesnia 2000

 Zyl raz kacyk czerwony w podzielonym grodzie
 co przez blaznow sprzedany przy okraglym stole...
 I zadnego oporu nie bylo w narodzie,
 ktory po tej sprzedazy stracil walki wole...

 Zadne szwindle satrapy nie budzily ludzi,
 ktorym rece obwisly i umarly serca...
 Bo coz moglo w tym grodzie tych ludzi obudzic
 gdzie bezkarnym byl zlodziej a wolnym morderca...

 Kiedy blazen kacyka obrazil co swiete
 przy kacyka poparciu i nagrody pewny,
 chociaz tlum w swym letargu mial oczy zamkniete
 - do niektorych dotarlo, wzbudzajac szum gniewny...

 I jak kamyk co z gory zaczyna sie toczyc,
 budzac inne kamyki by stac sie lawina,
 tak tym spiacym zart blazna zerwal luski z oczu,
 zniecheconych obudzil i popchnal ku czynom.

 *      *      *

 no coz - gdy ta lawina kacyka przepedzi,
 co wciaz nie jest tak pewne i od was zalezy,
 wciaz nie znaczy, ze nagle wszystko proste bedzie
 i ze narod zbudzony nastepnym uwierzy...

 Lecz lawina co z waszych kamykow zlozona
 bedzie dla Was pobudka, zwyczajem i bronia.
 I nastepce satrapy wymownie przekona
 ze gdy zbladzi - lud nie spi.  Jego tez wygonia...

 Zachowajcie ten wierszyk. Jest pocztowa karta
 przeznaczona dla wodzow co lekcje zapomna.
 Bo przed nowa lawina wyslac do nich warto
 - mowiac : - milion kamykow wage ma ogromna...
 I znow - moze wszystkiego to nagle nie zmieni.
 - Ale bac sie Was zaczna. I zaczna Was cenic.

Moze niektorzy z Was uznaja iz tekst ten nalezy w ciagu nastepnych kilku dni rozpowszechnic tak szeroko jak jest to mozliwe. Nie stawiam przeszkod, zycze powodzenia.
                                                                                                                            Autor
                     II. Gratulacje
                                ® ©Miroslaw Krupinski     9 pazdziernika 2000
 
    Radujcie sie w Krakowie ! Radujcie sie w Warszawie !
    Radujcie sie na Slasku (nie wszyscy, ale prawie) !
    oddajcie sie uciechom i spiewom i holubcom
    - znow zbawca sie urodzil ! I znow z czerwona pupcia !

    Radujcie sie Gornicy, radujcie sie Stoczniowce !
    I wara sie buntowac - to wiedzie na manowce...
    Choc wasze bylo wczoraj  - dwadziescia latek wstecz
    - co dzisiaj robia z Polska  to juz nie Wasza rzecz !
    Wiec cieszcie sie z wolnosci - wszak wciaz Was nie mknieto.      ...."Doradcy" Wam pomogli - i stad dzisiejsze swieto...

    Radujcie sie po wioskach ! Radujcie sie po miastach !
    Radujcie sie z historii, ktorej "rzetelnosc" wzrasta !
    oddajcie sie uciechom i spiewom i holubcom
    - znow zbawca sie urodzil ! I znow z czerwona pupcia !


III. a teraz troche wyborczej prozy:

Otrzymalem wlasnie kopie listu otwartego Czytelnika z Norwegii,  - opisujacego swoje doswiadczenia wyborcze przed Komisja Wyborcza w Oslo - gdzie sie stawil aby spelnic swoj obywatelski obowiazek. Oto fragmenty listu (tekst pominiety oznaczono kropkami "(...)":

LIST OTWARTY DO OBWODOWEJ KOMISJI WYBORCZEJ NR 105–Z
w sprawie wyborów Prezydenta RP w dn. 8 pazdziernika 2000

Z adresatów listu pragne wylaczyc p. Andrzeja Tomaszewicza. Nie jest to list do dzentelmenów.
Ja, nizej podpisany, Zbigniew Tyszko, zam. od listopada 1985 r. w Norwegii, obywatel polski i norweski, skladam publiczny protest wobec oszustwa wyborczego w siedzibie Obwodowej Komisji Wyborczej Nr 105-Z w Oslo, którego stalem sie swiadkiem i ofiara.

Bedac w pelni swiadomy, ze ustawa o glosowaniu na prezydenta RP w dniu 8 pazdziernika 2000 moze krzywdzic (liczylem, ze wsród czlonków komisji znajda myslacych samodzielnie) osoby polskiego pochodzenia mieszkajace za granica, a nie posiadajace polskiego paszportu, zlozylem na rece Przewodniczacego Komisji Wyborczej Romualda Iwanowa i wiceprzewodniczacej Komisji Anny Skorupskiej, wobec swiadków – innych czlonków Komisji: Kazimierza Kulasa, Jerzego Jankowskiego, Andrzeja Tomaszewicza, Gabrieli Boguslawskiej, Ewy Gaustad-Kowalskiej nastepujace oswiadczenie:

Zbigniew Tyszko
Norwegia
Oslo, 8.10.2000

Obwodowa Komisja Wyborcza Nr 105-Z
Norwegia

OSWIADCZENIE W SPRAWIE UCZESTNICZENIA W WYBORACH PREZYDENTA RP

 Przed blisko 15 laty sluzby specjalne PRL zmusily mnie do wyjazdu z Polski. Dzialo sie to w szczególnie dramatycznych dla mnie okolicznosciach. 11 miesiecy wczesniej wladze norweskie wreczyly mi wize wjazdowa do Norwegii, przyznaly prawo pobytu na zasadach uchodzcy politycznego i wskazaly adres zamieszkania w komunie Baerum.

Przez te 11 miesiecy trwala szczególna gra Sluzby Bezpieczenstwa wobec mojej osoby i mojej rodziny. Liczono na to iz ukorze sie i bede prosil o paszport. Wlasnie ten dokument obok szeregu innych srodków stal sie zródlem upokarzania mnie. Nie reagowalem na zaczepki funkcjonariuszy SB na ulicach Mogilna czy Strzelna (wówczas województwo bydgoskie) próbujacych naklonic mnie do rozmowy m. in. na temat paszportu. Wobec szczególnego dreczenia w latach 1981 – 1985 (wyrzucenie ze stancji w Ostrolece, wyrzucenie z pracy w Ostrolece, lapanki na ulicach Ostroleki, Przasnysza, w autobusach, znecanie sie nad mymi przyjaciólmi za fakt kontaktu ze mna, zakaz zameldowania mnie itp.) mialem podstawy przypuszczac, iz w ewentualnej rozmowie o dokumencie podrózy moga kryc sie pewne zadania. Nie ujawniajcc najmniejszym gestem na ile wazny jest w moim przypadku paszport jako „droga do wolnosci”, napisalem bardzo zdecydowany list do gen. Jaruzelskiego, ówczesnego przywódcy panstwa z bardzo jednoznacznym zadaniem. Pod koniec listopada 1985 r. otrzymaeem wezwanie do komendy milicji w Mogilnie w sprawie odebrania paszportu. Okazalo sie, ze byl gotowy od ponad roku. Paszport „zezwalal” mi na podróz w jedna strone…

W Norwegii policja zatrzymala paszport z PRL i wydala mi paszport uchodzcy politycznego. Po siedmiu latach otrzymalem wraz z obywatelstwem norweskim paszport norweski. Wylacznie tym paszportem posluguje sie w moich wyjazdach zagranicznych, w tym takze do Polski.

Nigdy nie zrzekalem sie obywatelstwa polskiego. Nie pozbawiono mnie praw obywatela polskiego. Jako obywatel norweski i polski czuje sie Polakiem. Wiekszosc czlonków Komisji Wyborczej moze potwierdzic moja prace na rzecz Polski.

Wbrew przedstawianym przez ambasade RP w Norwegii przepisom o prawie do glosowania na prezydenta RP obywateli z waznymi polskimi paszportami, domagam sie nie stawiania mi przeszkód w glosowaniu bez takiego paszportu. Nie mam go i nigdy nie podjalem staran o wydanie mi go. Przyczyny sa az nazbyt widoczne. W przypadku ewentualnej slepej wiernosci literze prawa nie jestem w stanie ich zrozumiale wylozyc ani tez dyskutowac.

Zbigniew Tyszko

Czlonkowie Komisji zapoznali sie kolejno z trescia oswiadczenia i w zarzadzonym przez p. Romualda Iwanowa glosowaniu przyznali mi stosunkiem glosów 4:3 prawo udzialu w glosowaniu. Uslyszawszy rezultaty glosowania czlonek Komisji Kazimierz Kulas rozpoczal publiczna dyskusje o… jednoznacznie – jego zdaniem – brzmiacym prawie wyborczym stwierdzajacym, iz glosowac moga tylko osoby z waznym paszportem. Dlaczego nie z karta bankowa, prawem jazdy badz karta rowerowa? – nie wiem. Pan Kulas Kazimierz pouczyl mnie – zgodnie z „kompetencjami czlonka Komisji Wyborczej”, ze dawno moglem wyrobic paszport.
Przewodniczacy Komisji rozpoczal w sasiednim pomieszczeniu dyskusje z poszczególnymi jej czlonkami. W miedzyczasie wpisano moje dane do rejestru wyborców. Oczekiwalem na przekazanie mi formularza wyborczego 45 minut, patrzac jak Komisja ciezko pracuje by m. in. uniemozliwic glosowanie osobom bez!!!… polskiego prawa wyjazdu z Polski czyli paszportu. Po uplywie 45 minut przewodniczacy Komisji zarzadzil…Sadzicie Panstwo, ze zgodnie w decyzja powaznych ludzi wydanie mi formularza wyborczego. Nic podobnego: zarzadzil nowe glosowanie. Pierwsze nie bylo zgodne z jego intencja, wiec nalezalo zrobic to, co nastapilo. Obecnie w tajnym glosowaniu stosunkiem glosów 5:1 (czlonek Komisji Kazimierz Kulas nie wytrzymal nerwowej sytuacji i wyszedl mimo usilnego namawiania przez przewodniczacego do pozostania) stwierdzono, ze nie mam prawa glosowa?. Teraz Przewodniczacy Komisji mógl mi zakomunikowac, ze: „Tym razem jest to decyzja ostateczna. Na mocy…nie moge dopuscic Pana, po czym poprawil sie, Komisja nie moze dopuscic Pana do glosowania”.
W krótkim publicznym wystapieniu stwierdzilem: „Wystawiliscie sobie Panstwo swiadectwo. Zostalo dokonane bezprawie. Stalem sie przedmiotem manipulacji ze strony przewodniczacego. Dodalem: „Czlonkowie Komisji powinni miec czyste sumienia i spokojna noc, bo eliminuja z prawa w glosowaniu ludzi szczególnie oddanych Polsce”.

Tyle faktów ze wspólnym udzialem Komisji Wyborczej i jej ofiar.

Co upowaznia mnie do protestu, pozwole sobie wylozyc ponizej. Zachecam do oprotestowania wyborów innych Rodaków, którzy czuja sie dotknieci dzialaniem Komisji. Prosze pamietac, milczenie wobec ewidentnego zla rodzi poczucie bezkarnosci i prowadzi do coraz wiekszego zla. W przypadku wspomnianej tu grupki uzurpatorów zdaje sie brak nawet swiadomosci dokonanego swinstwa. I to juz jest naprawde niebezpieczne. Przy pomocy takich ludzi mozna zrobic wszystko i jak historia – tylko z naszego zycia – uczy co najmniej kilku satrapów w róznych miejscach swiata robilo „prawnie” wszystko co sie im podobalo lacznie ze zdejmowaniem milionów niepokornych gów.

W Ustawie z dnia 27 wrze?nia 1990 r. o Wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, roz. 1, Art. 2 czytamy: „Wybory sa powszechne; prawo wybierania ma ka?dy obywatel polski, który najpózniej w dniu g?osowania ko?czy 18 lat”.

W dniu glosowania bylem obywatelem polskim, który skonczyl znacznie wiecej niz 18 lat.

Roz. 1 Art. 3 niniejszej Ustawy stwierdza: „Nie maja prawa wybierania osoby:
1. pozbawione praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sadu,
2. pozbawione praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunalu Stanu,
3. ubezwlasnowolnione prawomocnym orzeczeniem sadu.

Nie podlegam zadnemu z powyzszych punktów. Ustawodawca nie przewidzial, ze nalezalo tu dopisac „osoby wskazane przez Komisje Wyborcza w Oslo”

Roz. 1 Art. 4 stwierdza: „Wybory sa równe; wyborcy biora udzial w wyborach na równych zasadach”

W mysl postepowania Komisji Wyborczej w Oslo brzmi to jak ponury zart. Chyba, ze Komisja lamie prawo okreslone w Ustawie…

Szlachetna Komisja zasloni sie bumaga czyli paszportem, który wyjezdzajacy z Polski turystycznie czy do pracy w Norwegii musza posiadac.
– Wszak wiadomo: Bumaga jest – jest czelowiek. Glosowac zezwala sie.
– Bumagi niet, niet czelowieka. Wybirat' nie lzja. Poszol won.

Obserwujac przez godzine glosowanie w ambasadzie, widzialem co najmniej kilka przypadków odmawiania Polakom mieszkajacym od lat w Norwegii – prawa do glosowania. Bumagi nie bylo.

Wszyscy czlonkowie Komisji wiedzieli do czasu glosowania, ze jestem Polakiem. Wszak uczylem jezyka polskiego dzieci wiekszosci z nich. Przez 12 lat pracowalem w kilkunastu szkolach norweskich jako nauczyciel jezyka ojczystego. W 1988 r. zalozylem i nastepnie przez 9 lat prowadzilem Polska Szkole Sobotnia im. Jana Pawla II w Oslo. W 1987 r. zalozylem i wspólredaguje po dzien dzisiejszy jedyny polski miesiecznik w Norwegii - „Kronika”. W 1988 roku rozpoczalem prace w Fundacji Charytatywnej na Rzecz Polski, z ramienia której kierowalem i kieruje pod dzien dzisiejszy wysylaniem do Polski (do 8.10.2000 odpowiadalem za 123 TIR-y z darami dla tysiecy najubozszych Polaków) darów wartosci dziesiatków milionów dolarów. Swój zyciorys znajduje w wydanym w sierpniu br. w Polsce „Slowniku biograficznym Polonia”. Pozwole sobie uzupelnic: w 1987 r. Prezydent Kazimierz Sabbat zaproponowal mi przedstawicielstwo Rzadu Emigracyjnego na Norwegie. Gleboko wzruszony odmówilem wskazujac osoby znacznie bardziej zasluzone dla sprawy niepodleglosci Ojczyzny, np. Wladyslaw Gauza. Przyrzeklem, ze bede we wszystkim wspomagal ewentualnego Przedstawiciela, zas walka o wolnosc Kraju byla i jest moim najwyzszym celem. 3 maja 1990 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ryszard Kaczorowski nadal mi Zloty Krzyz Zaslugi po raz pierwszy „za zaslugi w pracy niepodleglosciowej, spolecznej i charytatywnej”. W 1989 r. bp Czeslaw Domin, Przewodniczacy Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski wreczyl mi w Oslo piekny medal Komisji z wyrytymi slowami: „Ojciec Twój…odda Tobie (Mt 6,4)

Siedem dlugich lat czekalem na przyznanie mi obywatelstwa polskiego bym bezpiecznie, chroniony przez Panstwo Norweskie mógl pojechac do swego rodzinnego Kraju. Trudno mi wyliczac przerózne imprezy patriotyczne, które odbyly sie w Oslo za moja sprawa. Udowodnilem setki razy swoje przywiazanie do Ojczyzny i swoja polskosc.

W naj?mielszych wyobrazeniach nie przypuszcza?em, ze w 10 lat po rzekomym upadku komunizmu znajdzie sie grupa nikczemników by pozbawic mnie prawa do bycia Polakiem i prawa Polaka do glosowania. Tego nie robila nawet Sluzba Bezpieczenstwa PRL przekonujaca mnie ponadrocznym wiezieniem, aresztami, wyrzuceniem ze stancji, pozbawieniem pracy, licznymi kolegiami do… wyzszosci socjalizmu nad innymi ustrojami.

Zagwarantowala mi i mojej rodzinie bezpieczenstwo przed „nieznanymi sprawcami” Norwegia, wyciagajac nas z dobrobytu komunistycznego i osadzajac w komunie Baerum.
Zobaczmy teraz to bezpieczenstwo z udzialem juz nie „nieznanych sprawców” lecz znanych z imienia i nazwiska Rodaków.

W maju 1995 r. trzykrotnie dzwoni do mnie L.T. (znany w srodowisku donosiciel do ambasady PRL i róznych instytucji norweskich) z pogrózkami, iz „wytaczajac mi wojne, przekaze wladzom komuny w której mieszkam informacje o mojej kryminalnej przeszlosci”. Oswiadczenie w tej sprawie przeslalem natychmiast do ambasady RP w Oslo. Kilka tygodni pózniej pojawil sie na lamach Kroniki list informujacy, ze przedstawiciele Towarzystwa „Kulturalnego” Polonia (informowalem wiele razy na lamach polskiej prasy o dzialaczach tego towarzystwa spedzajacych czas w komunistycznej ambasadzie i opisujacych kto z emigrantów mysli lub dziala nieprawomyslnie) maja zamiar wytoczyc  mi proces o znieslawienie. Dla tej uroczej gromadki mówic o faktach z ich udzialem to znieslawianie (…)

W 1996 r. „nieznani sprawcy” przecinaja mi opone w samochodzie zaparkowanym przy siedzibie Radcy Handlowego w Oslo, co odkrylem po przejechaniu kilkuset metrów na szczescie bez wypadku. Sam radca ówczesny byly sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdansku tow. Tadeusz Fiszbach zapewnial mnie, ze bardzo brzydzi sie takim postepkiem. Podlegly mu pracownik natychmiast pomógl mi zmienic kolo. Pracownicy ambasady przekazali mi pieniadze by pokryc straty. Sprawa nie byaaby juz w pamieci, gdyby nie ciag dziwnych zdarzen potwierdzajacych „poczucie bezpieczenstwa” w rozumieniu twórców dzisiejszej PRL–bis i naturalnie Komisji Wyborczej w Oslo prowadzonej przez wybitnego historyka i prawnika.
W tym samym roku 1996 wezwano mnie do wladz komuny Baerum. Powodem byl donos na mnie jako…„posiadacza wydawnictwa i lewych dochodów, których nie uwidaczniam w zeznaniu podatkowym”.

W roku 1997 twórcy obchodów w Oslo 200–rocznicy Mazurka Dabrowskiego wrzeszcza na mnie, „zem nie chrzescijanin, bo nie umiem przebaczac dawnym wysokim dostojnikom PZPR, którzy dzisiaj juz chca dobrze…” Naturalnie pod warunkiem, ze zachowaja wladze, wplywy i pieniadze. Dowiedzialem sie, ze „tez jestem grzeszny i równiez chodze do spowiedzi”. Bez wiedzy wiekszosci czlonków Komitetu Organizujacego obchody wciagaja na liste szczególnie zasluzonych dla Mazurka bylego tow. Tadeusza Fiszbacha i donosicieli do PRL–owskiej ambasady z Towarzystwa „Kulturalnego” Polonia. Wprawdzie wyzej wymienionych obdzielono sprawiedliwie dziesiecioletnim zlomem (pardon zdezelowanymi medalami, pozostaloscia jakiejs SD–owskiej kpiny sprzed 10 lat), ale przylaczono do nich zaproszonego dostojnika koscielnego i wielu bardzo przyzwoitych i kompletnie zaskoczonych Rodaków. Dlaczego? Co to za rodzaj humoru? Te ostatnie pytania, jawny sprzeciw wobec posmiewiska z patriotyzmu i dzialan wielkich Polaków nagrodzono natychmiast. Na dzien przed rozwiazaniem Komitetu Organizacyjnego imprezy wyrzucono mnie zen z hukiem podpisujac pismo jakims paragrafem. Byly ochroniarz Jaruzelskiego Bohdan Marczewski, pracujacy wówczas w Oslo jako zastepca ambasadora pastwil sie nade mna w ambasadzie udowadniajac mi, ze „takiego jak ja nauczyciela nie chca miec Polacy”. Tzw. „dobre towarzystwo” wspomagane dzielnie przez podleglych Marczewskiemu funkcjonariuszy (zgadnijcie, drodzy, jakiego ministerstwa) pp. Fabianów, pp. Rogozinskich czy pp. Szostaków orzeklo, ze trzeba zrobic wszystko by pozbawic mnie wplywu na Polaków w Oslo.
Okazja nadarzyla si? w czerwcu 1997 roku. Znany w srodowisku „historyk i prawnik” postawil mi publicznie zarzut, iz „przywlaszczylem sobie pieniadze szkoly sobotniej, która kierowalem i pofrunalem do Polski”. Bylem nazbyt zmeczony zakonczonym wlasnie rokiem szkolnym by zrozumiec, ze jest to prowokacja, ze kryje sie za nia manipulacja niezorientowanymi lub w duzej czesci obojetnymi na wszystko – z wyjatkiem wasnych pieniedzy – ludzmi. Dalem sie zlapac. Rozpoczalem proces wyrzucania ze szkoly osobnika, który potrafi tak bezkarnie rzucac blotem w innych, który z taka latwoscia znieslawia ludzi, nadto falszuje w swoim nauczaniu – moim zdaniem – historie Polski. Nie docenilem pozorów i blichtru, zachwytem Rodaków nad tytulami i szeroko roztaczanym i jakze fa?szywym nimbem rzekomej wiedzy, zdolnosci i osobistego uroku. Nie docenilem prowokatora (–ów?) i manipulatora (–ów?). Przegralem wybory na kierownika szkoly i wycofalem sie z pracy w tejze placówce z mocnym postanowieniem: dopomóc, gdzie mozna by nastepcy poszli utartymi juz sladami w prowadzeniu szkoy i milczec o prawdzie, by nie doprowadzic do rozbicia naszego wspólnego dobra. Sluchalem z oddali klamstw, kolejnych matactw i obserwowalem przywlaszczanie sobie mojej pracy przez niegodziwców.

Goryczy dopelnila decyzja Komisji Wyborczej o pozbawieniu mnie prawa oddania glosu na Mariana Krzaklewskiego (tego zyczyl swym zwolennikom mój kandydat na prezydenta mecenas Jan Olszewski). Jestem pewien, ze w ten sam sposób kandydat Marian Krzaklewski utracil wiele glosów w Oslo. Jezeli podobne umysly tworzyly komisje wyborcze na calym swiecie, kandydat  M. Krzaklewski stracil tysiace glosów w wyniku zakrojonej na szeroka skale manipulacji.

Szanowni czlonkowie Komisji. Pozbawianie Polaków ich podstawowego prawa jest po prostu lajdactwem. Zabieranie prawa do bycia Polakiem i zaslanianie sie jakimkolwiek paragrafem dowodzi braku samodzielnego, logicznego myslenia. Dowodzi braku zwyklej przyzwoitosci.  Przy pomocy kierujacego Wami manipulatora wystawiliscie sobie sami swiadectwo malosci i braku znajomosci elementarnych faktów z zycia Polaków skazanych na banicje. Stwierdzam z cala odpowiedzialnoscia, ze tacy jak wy dzialacze utracili prawo moralne do reprezentowania kogokolwiek z wyjatkiem wlasnej osoby. Proponuje spojrzec w lustro i zapytac siebie, czy widac w nim jeszcze wasze twarze (...)

Budujecie demokracje, która obraca sie przeciwko patriotom i ludziom spalajacym sie w sluzbie Polsce, a premiujecie zrecznych prowokatorów i lobuzów, których celem jest wylacznie wlasna kieszen i dobrze napelniony brzuch. W przyszlosci i tak was wykiwaja. Oni nie potrafia inaczej. Mysle, ze zasluzyliscie na wysoki medal prezydenta RP – Waszego prezydenta.

Mozesz sobie kupic prawo do glosowania – oswiadcza mi dwóch czlonków Komisji. Jakze inaczej tlumaczyc ich potrzebe posiadania polskiego dokumentu podrózy. Nie licza sie fakty, nie liczy sie przesz?osc i prawdziwe dramaty jednostki. My juz kupilismy, ty tez to zrobisz… Dzis przebiegle lobuzy wymyslily paszporty, czego zazadaja jutro?  Znajdzie sie sposób z cala pewnoscia na „niepokornych”. Znajda sie nadgorliwi sluzalcy, którzy zrobia wszystko by innych oglupiac sprowadzajac ich do wlasnego poziomu. Niepokorny, nie bedzie glosowac. O utracie prawa obywatelskiego decyduje tylko i wylacznie sad. O tym fakcie przewodniczacy Komisji Wyborczej „prawnik i historyk” wie znacznie lepiej niz wszyscy jej czlonkowie.

„Pan sie sam zamyka w wiezieniu – stwierdzal niegdys tzw. „przyzwoity” SB-ek, zachecajacy z usmiechem do nie sprzeciwiania sie wladzy ludowej. Przed panem szerokie mozliwosci” – kusil.

„Jest pan sobie sam winien – czytam i slysz? w dzisiejszym dzialaniu strazników prawa tj. Komisji czuwajacej nad prawidlowym przebiegiem wyborów. Wszak kupno zaswiadczenia o przynaleznosci do Polaków lezy w pana interesie, jest w pana mozliwosciach”.
Ta sama mentalnosc, ten sam mechanizm, to samo zniewolenie i… zaslona: prawem, paragrafem, wiekszoscia glosów. Na nic wieloletnie mieszkanie w wolnym kraju. Zatrucie ducha raz dokonane zaowocuje wszedzie. Dodajmy: jest do wykorzystania wszedzie. Zniewolony umysl nie rozrózni. W tym towarzystwie az trudno posilkowac sie miazdzaymi przykladami serwilizmu i upadku z literatury czy historii, takze polskiej.

I co, pozostaje pogarda ? – pyta mnie przygodna rozmówczyni.

Nie, nie pogarda. Tylko litosc. Nad stanem ducha i umyslu. Nad bezmyslnoscia. Jak w znanym porzekadle. Ich nie trzeba pilnowac, by nie wyszli z kotla. Oni sie sami doskonale pilnuja. Ich juz nie trzeba cenzurowac. Oni sie sami doskonale cenzuruja.

Rozszerzmy to jednostkowe przezycie. Ktos znakomicie pomyslal jak dzielic dzis Polaków na lepszych i gorszych. Na moich oczach, w ciagu jednej godziny, co najmniej 5 osób mieszkajacych od lat w Norwegii nie uzyskalo prawa do udzialu w glosowaniu. Pomnózmy to przez godziny glosowania, przeniesmy na inne kraje i skupiska Rodaków kilkadziesiat razy wieksze niz w Norwegii. Warszawscy manipulatorzy i slepi wykonawcy ich woli znowu góra (!?)

Podobne do tej w Oslo komisje wyborcze „stojac na strazy prawa” wyeliminowaly z glosowania szereg patriotów, którzy majac za soba przezycia co najmniej podobne do moich nie sa w stanie z przyczyn pryncypialnych tudziez z braku poczucia bezpieczenstwa w Kraju Kwasniewskich, Michników, Olechowskich czy Kuroniów kupowac paszportu by glosowa?. Paszport kraju zamieszkania daje im przynajmniej oslone przed „nieznanymi sprawcami”. Dzialanie takich komisji w znacznej mierze dopomogly do zwyciestwa komunisty Aleksandra Kwasniewskiego. Moze o to wlasnie chodzilo.

Zbigniew Tyszko

Protest na bezprawie szerzone przez czlonków Komisji skierowalem za posrednictwem ambasady RP w Oslo do Sadu Najwyzszego w Warszawie. Ambasada jest w takim przypadku urzedem pocztowym, za posrednictwem którego nalezy przesylac skargi do wyzszych instancji w Polsce.

Juz bez posrednictwa ambasady RP protest skierowalem do Przewodniczacego AWS Mariana Krzaklewskiego, bylego Premiera Jana Olszewskiego, do redakcji „Naszego Dziennika”, do redakcji „Naszej Polski”, „Gazety Polskiej”, „Tygodnika Solidarnosc”.

Jezeli potwierdzi sie, ze prowadzona przez p. Romualda Iwanowa Komisja zlamala prawo – z pewnoscia obyczajowe czy moralne – skieruje sprawe do innych instancji. Mam nadzieje, ze instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce zabierze glos w tej sprawie.

W moim odczuciu nalezy przede wszystkim obnazac dzialania osobników kryjacych wlasne prymitywne cele, poslugujacych sie nieswiadomymi i nie nawyklymi do samodzielnego myslenia ludzmi; ujawniac mechanizmy, które deformuja dzis tzw. demokracje.

Z  Tyszko.

Komentarz "Kraju Utraconego" :

Sprawe uprawnien wyborczych reguluja w Polsce dwie ustawy - Ustawa o Obywatelstwie i Ustawa o Wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Zadna z nich nie naklada na obywatela polskiego (poza przypadkiem przekraczania granic Polski) obowiazku posiadania paszportu polskiego. Co wiecej - ustawa o obywatelstwie jednoznacznie okresla, bez powolywania sie na wlasna wole obywatela, kto obywatelem jest.

Pan Zbigniew Tyszko obywatelem polskim w swietle ustawy o obywatelstwie jest, a jako obywatel polski, w swietle ustawy o wyborze prezydenta  jest uprawniony do udzialu w wyborach. I jest to cala potrzebna tu prawda.

W swietle tej prawdy i w swietle opisu przedstawionych wyzej przez Pana Tyszko dzialan Komisji Wyborczej w Oslo (i zapewne w wielu innych podobnych komisjach wyborczych)   -  przebieg wyborow byl niezgodny z ustawodawstwem polskim i powinien byc podstawa do ich uniewaznienia. Co podsuwam czytelnikom pod rozwage, na wypadek gdyby w blizszej lub dalszej przyszlosci poczuli sie zazenowani wynikami wyborow prezydenckich w dniu 8 pazdziernika 2000r i zapragneli wybory te uniewaznic.

                                                                                                                Miroslaw Krupinski


      Kilka dodatkowych eksponatow do wystawy "DROGI DO WOLNOSCI"
 

Uwaga: ostatnio w internecie ukazuja sie skradzione z moich witryn  i sfalszowane, jako moje, teksty  publikowane przez Wieslawa Kochanskiego ze Sztokholmu (Szwecja).  O tym zawszeniu internetu informuje czytelnikow ktorzy mogli zostac wprowadzeni przez w/w i jego pomocnikow w blad