KRAJ
UTRACONY
CZYLI: BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH ® © Miroslaw M. Krupinski |
6
|
wataha - 1
czyli historia tajnej egzekutywy
grupy dyskusyjnej s.c.p.
ponizej zamieszczam reprodukowane w calosci metoda <copy> <paste> zarejestrowane przez moj komputer wypoiedzi w dwoch watkach dyskusyjnych : "W odpowiedzi na: "czy mozna wierzyc slowu Polaka" i "Szukam swiadkow. Bylo: w odpowiedzi na "Czy mozna wierzyc slowu Polaka". Pisze "zarejestrowane", bo z postingami na scp dzieje sie od dawna rzeczy niezwykle - niespodziewanie znikaja, ich istnienie bywa negowane, sa w kolejnych wersjach przekrecane. Niemniej, to co zostalo zarejestrowane na dysku PC takim mutacjom nie podlega. A wiec nie komentujac (komentarz bedzie na koncu) - przytaczam je po kolei:
On Sat, 3 Feb 2001 03:00:00 +0100, "Wlodek Kaluza" <Wlodzimierz_Kaluza@yahoo.de> wrote:
*** post for free via your newsreader at post.newsfeeds.com ***
Otrzymalem oto taki list, ktorego zreszta na sciepie nie widze, ale z jego tresci wnosze, ze byl takze na sciepie wyslany.
>-----Original Message-----
>From: ZalekBloom@hotmail.com [mailto:ZalekBloom@hotmail.com]
>Sent: Donnerstag, 1. Februar 2001 04:14
>To: wlodzimierz_kaluza@yahoo.de
>Subject: Czy mozna wierzyc slowu Polaka?
>Dosc dawno temu pewna osoba podajaca sie za Polaka zwrocila sie do mnie z prosba o >wymiane listow. Osoba ta dala mi slowo ze moje dane nie ujawni nikomu.
Klamstwo na klamstwie, Panie Wasner - dwa zdania i conajmniej dwa klamstwa. Dobra przecietna!
1. Nigdy nie zwarcalem sie do Pana z prosba o wymiane
listow
2. Nigdy nie dalem Panu slowa, ze nie ujawnie Panskich
danych dodatkowo:
3. Nigdy tez nie wymagal Pan ode mnie, abym Panu
obiecal, ze nie ujawnie Panskiego nazwiska
4. Nigdy tez w korespondencji ze mna nie pisal Pan,
ze sobie tego nie zyczy, aby Panskie nazwisko ujawnic.
5. Nigdy nie zastrzegal sie Pan, aby nie rozpowszechniac
zdjec, ktore w ramach wspomnianej grupy zostaly rozeslane
>Nie widzialem powodow aby tej osobie nie ufac
- z jego patetytycznych
>listow przebijal honor uczciwego czlowieka.
Pan nie ujawnil swego nazwiska w prywatnej wymianie listow ze mna, a
zrobil
to wobec kilkunastosobowej grupy ludzi, stad sugestia, ze moje "patetyczne
listy" wplynely na ten fakt jest w tym miejscu conajmniej smieszna. Dodatkowo
zaznacze, ze ja tez ujawnilem moje prawdziwe nazwisko, ktore zreszta wszyscy
uczestnicy sciepy znaja, bo podpisuje nim kazdy moj list.
Nie mialem wiec, nie mam i nie bede mial do Pana pretensji o to, ze
"ujawnia" Pan moje nazwisko. Po to otrzymuje sie nazwisko, aby sie nim
poslugiwac. Szachraje uzywaja raczej pseudonimow, aby w wygodny dla siebie
i malo zobowiazujacy w normalnym zyciu sposob miec pelna swobode wypowiedzi
i nie ponosic za nie zadnych konsekwencji. Nie musze sie na to godzic,
Panie Wasner, abys mnie Pan obsmarowywal bezkarnie kryjac sie wlasnie za
falszywym nazwiskiem. Chcesz Pan klamac i szkalowac, to niechze ma Pan
choc na tyle cywilnej odwagi, aby robic to w imieniu Jozefa Wasnera, a
nie wymyslonego Zalka Blooma.
>Pomylilem sie, ta osoba dwukrotnie zlamala
dane slowo. A wiec czy ta
>osoba jest Polakiem? Czy Polacy nie maja
zadnego honoru?
Klamstwo! Powtarzam po raz kolejny, ze nigdy i nikomu z Waszej grupy nie obiecywalem utrzymania Waszych nazwisk w tajemnicy. Nie zrobilem tego ani listownie, ani tez osobiscie, kiedy sie spotkalismy.
Po klamstwach, ktore Pan w swym liscie zamiescil, przeszedl Pan tam do wulgarnych obelg, czego sie w zasadzie po Panu mozna bylo spodziewac. Obelg tych nie zamierzam rozpowszechniac - starczy, ze i Pan i cale stado innych Zydow od ponad dwoch lat ustawicznie zajmuje sie szkalowaniem mojej osoby. Robcie jak chcecie - sami dajecie o sobie swiadectwo.
Wlodek Kaluza
PS. Prosze sobie darowac wysylanie do mnie prywatnej korespondencji. Jest to moja pierwsza i ostatnia publiczna odpowiedz na Panski list skierowany do mnie na prywatny adres. Nie zamierzam tez Panu odpowiadac prywatnie.
PS.2 Osobe kasujaca cudze listy ponownie prosze, aby zaprzestala tego
procederu. Osoby, ktorych listy sa tu ostatnio kasowane wyprodukowaly juz
na sciepie tyle kompromitujacych je tresci, ze kasowanie tychze listow
jest w gruncie rzeczy jedynie odwracaniem kota ogonem i robieniem z oszustow
ofiar przesladowan. Listy pelne klamstw, pomowien i prowokacji nie powinny
byc kasowane, aby z ich trescia mogl zapoznac sie kazdy czytelnik, i aby
kazdy
mogl sobie wyrobic wlasne zdanie o rodzaju zydowskiego wplywu na wyglad
tej grupy.
2. On Sat, 03 Feb 2001 09:41:00 +0100, "wieslaw@algonet.se" <wieslaw@algonet.se> wrote:
Wlodek Kaluza wrote:
Kaluza. Nie ma co z tego robic tajemnicy.
Odbylo sie kiedys dawno temu w Sthlm spotkanie.
Byli na nim ludzie z calego swiata, byles i Ty
byl Zalek. Siedziales obok niego, rozmawiales
znim.
Wiele osob na sciepie wie o tym spotkaniu. Byles tam i wodke tez piles. (Ja nawet duzo..:))
Zadna z tych osob (Polacy i Zydzi) nigdy nie pisnela na ten temat jednego slowa, dochowuja zasad fair play, i dobrego tonu. Mimo ze ci co wtedy sie spotkali w Sthlm kloca sie czesto dzis na sciepie, zadna z tych osob nie zlamala tej dzentelmenskiej umowy.
Niestety w ostatniej chwili zamiast cholernie fajnego i przyzwoitegoi czlowieka jakim jest Jurek Pankiewicz zglosiles sie ty na to spotkanie TY.
Jedyna WSZA w tym calym towarzystwie, ktora juz dwukrotnie zlamala ta dzentelmenska umowe. Pierwszy raz Burzuj i teraz Zalek.
Jestes Kaluza zwykly chamski cwok. Ktory nauczyl sie pisac poprawnie popolsku. Cos co moj byly nauczyciel szwedzkiego - Szwed tez potrafi. On jest jednak przyzwoitym czlowiekiem. Ty zas jestes takim samy chamem jakim zapene zawsze byles. Drugi taki to ten kretacz z Australi. Taka sama zwykla "mala menda". Nie warta spluniecia.
Teraz spodziewam sie ze z wscieklosci zaczniesz opowiadac, kto co mowil, kiedy mowil i jak wygladal rozklad mieszkan ktore odwiedzilesc. JESTES zwykly wredny K A P U S !!!
Wieslaw Kochanski
(ktory byl i widzial, to co, mogl jak nie
byl narabany jak bombowiec)
3. On Sat, 03 Feb 2001 13:46:02 GMT, ZalekBloom@hotmail.com (ZalekBloom@hotmail.com) wrote:
On Sat, 03 Feb 2001 09:41:00 +0100, "wieslaw@algonet.se" <wieslaw@algonet.se> wrote:
Panie Kaluza,
Nie rozumie Pan roznicy miedzy honorem a prawem. Nie dziwie sie Panu. W naszej prywatnej liscie (ktora byla Panskim pomyslem) napisane bylo wyraznie ze jest to prywatna lista i wszelkie dane pozostana prywatne. Nigdy Pan nie kwetionowal Pan tego zalozenia, ktore zreszta bylo rowniez Panskim pomyslem. Honor polega na tym, ze jesli ktos mowi ze dane pozostana prywatne, to takie pozostana. Nie trzeba go do tego zmuszac podpisami czy przysiegami. Prawo to cos innego. Prawnie nalezy sporzadzic dokument z podpisami i wymieniem co wolno a co nie wolno. Jest Pan czlowiekiem bez zadnego honoru ktorego slowo nie jest nic warte i do tego klamca. Obrzydliwosc.
Zalek Bloom
"Lobuzow i glupcow nie trzyma za nogi ani sumienie,
ani mysl."
L.Tyrmand, "Dziennik 1954", str. 13
(ponizej w caloscci przytoczony byl posting reprodukowany w pozycji 2.)
4. On Sat, 03 Feb 2001 19:53:10 GMT, Wlodek Kaluza <wlodzimierz_kaluza@yahoo.de> wrote:
In article <3a8a0b75.5160095@news.bellatlantic.net>,
ZalekBloom@hotmail.com (ZalekBloom@hotmail.com)
wrote:
> Panie Kaluza,
> Nie rozumie Pan roznicy miedzy honorem a
prawem.
Panie Wasner, doprawdy fascynujace jest to, ze Pan, jako notoryczny oszust, wspomina tu ostatnio czesto o honorze. Czy Pan w ogole wie, o czym Pan mowi? Pan - anonimowy kretacz!
> Nie dziwie sie Panu. W naszej prywatnej liscie (ktora byla Panskim pomyslem) napisane > bylo wyraznie ze jest to prywatna lista i wszelkie dane pozostana prywatne.
Lista nie byla moim pomyslem w tym sensie, aby
utrzymywac ja jako liste dyskusyjna, a zalozylem ja jedynie po to, aby
ulatwic doprowadzenie do skutku zaplanowanego spotkania sciepy, do ktorego
zreszta wielokrotnie wczesniej namawialem. Moje publiczne propozycje nie
spotkaly sie jednak z nalezytym odzewem. W koncu ktos inny zamiast wysuwac
propozycje na publiczna liste soc.culture.polish, wyslal zaproszenia osobiscie
i zaproponowal konkretny termin. dpowiedzialem pozytywnie i w celu
ulatwienia kontaktow zalozylem wspolny adres emailowy, cos w rodzaju
rozdzielnika. W czasie kiedy to zrobilem i prowadzilem
nie bylo mowy o zadnym utajnianiu danych osobistych. Co wiecej nikt
nawet nie poruszal wtedy tego tematu! Dopiero, kiedy juz po powrocie ze
spotkania zdecydowalem sie na zakonczenie prowadzenia tejze listy i zaproponowalem
jej przejecie komus z uczestnikow, pojawily sie tendencje utajniania. Zawsze
bylem przeciwnikiem anonimowosci i pewnie tak juz pozostanie, stad tez
nikt i nigdy nie badzie w stanie sluzyc Panu za swiadka, ze na cos takiego
wyrazilem zgode. Chyba, ze wsrod swych zydowskich kolegow ze wsponianej
listy znajdzie Pan lajdakow gotowych poswiadczyc kazde klamstwo.
> Nigdy Pan nie kwetionowal Pan tego zalozenia, ktore zreszta bylo rowniez Panskim pomyslem.
Bzdura i klamstwo! To nie bylo moim pomyslem!
Pomyslodawca utajnienia byl jeden z Panskich rodakow, ktory podjal sie
prowadzenia listy po mnie. W dyskusjach uczestniczylem coraz mniej, az
w koncu poprosilem o wypisanie mnie z Waszej listy. Zreszta prosilem o
to az trzykrotnie
zanim sie tego doczekalem. Jesli chce Pan dowodow,
to mam jeszcze kopie tych listow. Ostatni nosil tytul w rodzaju "kiedy
mnie w koncu od siebie uwolnicie"
> Honor polega na tym, ze jesli ktos mowi ze dane pozostana prywatne, to takie pozostana.
Do honoru nalezy tez nie wmawianie innym, ze cos mowili, proponowali, mysleli, gdy cos takiego nigdy nie mialo miejsca. Akuryt Pan jest najmniej predysponowanym czlowiekiem, aby rozprawiac o honorze, zwazywszy, ze w kazdy niemal Panskim zdaniu zawarte jest klamstwo.
> Nie trzeba go do tego zmuszac podpisami czy przysiegami. Prawo to cos innego. Prawnie >nalezy sporzadzic dokument z podpisami i wymieniem co wolno a co nie wolno.
Widze, ze jednoczesnie posrednio przyznaje Pan, ze nie udzielalem nigdy zadnych obietnic w tej sprawie, ani publicznie w ramach calej Waszej grupy, ani tez prywatnie zadnemu z Was.
> Jest Pan czlowiekiem bez zadnego honoru ktorego slowo nie jest nic warte i do tego >klamca. Obrzydliwosc.
Juz wspomnialem, ze najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, ze Pan jako nagminny klamca smie wypowiadac sie na temat honoru. Pan, ktoremu wstyd nawet przyznac sie do posiadanego nazwiska.
[...]
Caly czas obowiazuja tez stwierdzenia:
1. Nigdy nie zwarcalem sie
do Pana z prosba o wymiane listow
2. Nigdy nie dalem Panu slowa,
ze nie ujawnie Panskich danych dodatkowo:
3. Nigdy tez nie wymagal Pan
ode mnie, abym Panu obiecal, ze nie ujawnie
Panskiego
nazwiska
4. Nigdy tez w korespondencji
ze mna nie pisal Pan, ze sobie tego nie zyczy,
aby
Panskie nazwisko ujawnic.
5. Nigdy nie zastrzegal sie
Pan, aby nie rozpowszechniac zdjec, ktore w
ramach
wspomnianej grupy zostaly rozeslane
ktore to dowodza, ze klamal Pan w swoim ostatnim liscie, ale i to nie moze stanowic zaskoczenia, prawda Panie Wasner?
Wlodek Kaluza
5. On 3 Feb 2001 20:19:14 GMT, nospam-gciach@iihr.uiowa.edu (GJC) wrote:
Wlodek Kaluza <wlodzimierz_kaluza@yahoo.de> wrote:
> ZalekBloom@hotmail.com (ZalekBloom@hotmail.com) wrote:
>> Honor polega na tym, ze jesli ktos mowi ze dane pozostana prywatne, to takie pozostana.
>Do honoru nalezy tez nie wmawianie innym, ze cos mowili, proponowali, mysleli, gdy cos >takiego nigdy nie mialo miejsca. Akuryt Pan jest najmniej predysponowanym czlowiekiem, >aby rozprawiac o honorze, zwazywszy, ze w kazdy niemal Panskim zdaniu zawarte jest >klamstwo.
Teraz zaczynam rozumiec dlaczego proby spisania statutu tamtej grupy, o ktory dopominalem sie ja i jeszcze pare osob, napotykaly na taki zdecydowany odpor. Bez takiego dokumentu mozna teraz wmawiac wszystkim dowolna wygodna wersje "historii". A kto najzarliwiej oponowal? Latwo zgadnac...
No coz. Taka "powtorka z rozrywki" na miniaturowa skale. W sumie pouczajace doswiadczenie.
GJC
6. On Sun, 04 Feb 2001 04:43:44 GMT, "jacob bekker" <jbekker@flash.net> wrote:
"GJC" <nospam-gciach@iihr.uiowa.edu> wrote in message news:95hmvs$h68$1@flood.weeg.uiowa.edu...
> Nie jest to dla mnie takie jasne. W koncu nigdy wyraznie nie uzgodnilismy zadnych >takich zasad. Na przyklad jedna ze "scislych regul" miala byc jawnosc wszystkich >uczestnikow, bez zadnych wyjatkow. I dopiero po kilku latach dowiedzialem sie nagle, ze >pan "Jakub Bekker" wystepowal tam anonimowo przy cichej aprobacie paru osob, ktore >wiedzialy o tym oszustwie.
Gratuluje Panu, Panie Ciach tego odkrycia. Czy
tylko z mojego przyznania sie Pan sie o tym dowiedzial, czy tez z innego
wiarogodnego zrodla. Najciekawsze jest to, ze wie Pan nawet o tym: "...ze
pan "Jakub Bekker" wystepowal tam anonimowo przy cichej aprobacie paru
osob, ktore wiedzialy o tym oszustwie.". Czy te osoby Panu o tym opowiedzialy,
czy tez jest Pan pewnego rodzaju prorokiem? Gdyby to drugie bylo prawda,
to powienien Pan przeciez wiedziec to od
poczatku, a nie dowiedziec sie o tym dopiero
po latach. Wiec zostaje pytanie, w jaki sposob Pan wie, ze to sie obdylo
"...cichej aprobacie paru osob ktore wiedzialy o tym oszustwie."?
A czym Pan udowodni, ze Pan sam nie wystepowal anonimowo nawet bez aprobaty paru osob, ktore wiedzialy o tym oszustwie?
jakub
7. On Sun, 04 Feb 2001 01:22:44 GMT, ZalekBloom@hotmail.com (ZalekBloom@hotmail.com) wrote:
On Sat, 03 Feb 2001 19:53:10 GMT, Wlodek Kaluza
<wlodzimierz_kaluza@yahoo.de> wrote:
>In article <3a8a0b75.5160095@news.bellatlantic.net>,
> ZalekBloom@hotmail.com (ZalekBloom@hotmail.com)
wrote:
>> Panie Kaluza,
>>
>> Nie rozumie Pan roznicy miedzy honorem
a prawem.
>
>Panie Wasner, doprawdy fascynujace jest to,
ze Pan, jako notoryczny
>oszust, wspomina tu ostatnio czesto o honorze.
Czy Pan w ogole wie, o
>czym Pan mowi? Pan - anonimowy kretacz!
Ho, ho, ho - ale duzo argumentow Pan przedstawil w jednym zdaniu. A czy moze Pan podac choc jeden dowod na moje "oszustwa"? No bo jesli nie, to bedzie dowod na to ze Pan nie tylko czlowiek bez honoru (co juz udowodnilem), ale rowniez klamca. Ja ze swej strony moge Panu podac listy w ktorym Pan oskarzal mnie jakobym wkladal Panu w ustana nie Panskie opinie, a gdy zacytowalem Panskie listy, nawet "przepraszam" nie uslyszalem. A wiec nie tylko czlowiek bez honoru, klamca, ale tez bez wychowania.
>> Nie dziwie sie Panu. W naszej prywatnej liscie (ktora byla Panskim pomyslem) >>napisane bylo wyraznie ze jest to prywatna lista i wszelkie dane pozostana prywatne.
>Lista nie byla moim pomyslem w tym sensie,
aby utrzymywac ja jako liste dyskusyjna, a >zalozylem ja jedynie po to,
aby ulatwic doprowadzenie do skutku zaplanowanego >spotkania sciepy, do
ktorego zreszta wielokrotnie wczesniej namawialem. Moje publiczne >propozycje
nie spotkaly sie jednak z nalezytym odzewem. W koncu ktos inny zamiast
>wysuwac propozycje na publiczna liste soc.culture.polish, wyslal zaproszenia
osobiscie i >zaproponowal konkretny termin. Odpowiedzialem pozytywnie i
w celu ulatwienia >kontaktow zalozylem wspolny adres emailowy, cos w rodzaju
rozdzielnika. W czasie kiedy >to zrobilem i prowadzilem nie bylo mowy o
zadnym utajnianiu danych osobistych. Co >wiecej nikt nawet nie poruszal
wtedy tego tematu! Dopiero, kiedy juz po powrocie ze >spotkania zdecydowalem
sie na zakonczenie prowadzenia tejze listy i zaproponowalem jej >przejecie
komus z uczestnikow, pojawily sie tendencje utajniania. Zawsze bylem >przeciwnikiem
anonimowosci i pewnie tak juz pozostanie, stad tez nikt i nigdy nie badzie
w >stanie sluzyc Panu za swiadka, ze na cos takiego wyrazilem zgode. Chyba,
ze wsrod
>swych zydowskich kolegow ze wsponianej listy
znajdzie Pan lajdakow gotowych poswiadczyc kazde klamstwo.
Tu ma Pan racje - przeciez wielu uczestnikow listy Pan odszyfrowal jako kryptozydow. Zwracam sie wiec do uczestnikow listy ktorzy nie zostali jeszcze zakwalifikowani przez Pana jako kryptozydzi (jest co najmniej dwoch, choc inni zydoznawcy ich odszyfrowali) - czy byla mowa na tej liscie ze ze wszystkie informacje z tej listy pozostana prywatne czy nie. Zgadzam sie z p. Kaluza nikomu nie przyszlo na mysl wyliczac co nam wolno a co nam nie wolno bedzie opowiadac, a to chyba dlatego ze wszyscy oprocz p. Kaluzy mieli takie same definicje honoru jak ja. Jesli powiedzielismy ze dane beda prywatne - wszyscy oprocz Pana p. Kaluza rozumieli to tak jak ja. Pan jest "Honorowy inaczej".
>> Nigdy Pan nie kwetionowal Pan tego zalozenia,
ktore zreszta
>> bylo rowniez Panskim pomyslem.
>Bzdura i klamstwo! To nie bylo moim pomyslem!
Pomyslodawca utajnienia byl jeden z >Panskich rodakow, ktory podjal sie
prowadzenia listy po mnie. W dyskusjach >uczestniczylem coraz mniej, az
w koncu poprosilem o wypisanie mnie z Waszej listy. >Zreszta prosilem o
to az trzykrotnie zanim sie tego doczekalem. Jesli chce Pan dowodow, >to
mam jeszcze kopie tych listow. Ostatni nosil tytul w rodzaju "kiedy mnie
w koncu od
>siebie uwolnicie"
Nie przypominam sobie aby kiedykolwiek Pan pisal lub sugerowal ze dane ktore dalem Panu w zaufaniu Pan ujawni gdziekolwiek. Gdyby tak bylo, na pewno bym nie uczestniczyl w tej liscie. Nie ma sie Pan co wykrecac - zlamal Pan przyrzeczenie ze nie ujawni moich danych.
>> Honor polega na tym, ze jesli ktos mowi ze dane pozostana prywatne, to takie >>pozostana.
>Do honoru nalezy tez nie wmawianie innym, ze cos mowili, proponowali, mysleli, gdy cos >takiego nigdy nie mialo miejsca. Akuryt Pan jest najmniej predysponowanym czlowiekiem, >aby rozprawiac o honorze, zwazywszy, ze w kazdy niemal Panskim zdaniu zawarte jest >klamstwo.
No wiec skoro w kazdym moim zdaniu jest klamstwo, prosze mi wykazac
gdzie klamalem.
Ja jestem gotow poddac sie wyrokowi kazdemu uczestnikowi tej listy
- czy byla mowa o tajnosci danych czy nie. Niech Pan wybierze kogo Pan
chce i niech ta osoba osadzi. Mi nie zalezy co ta osoba ma w rozporku -
moze byc Zyd, moze byc kryptozyd i moze byc Polak. Kogo Pan wybiera
na sedziego? Ja ze swej strony postaram sie znalezc list w ktorym na
ta liste mnie zaproszono.
>> Nie trzeba go do tego zmuszac podpisami czy przysiegami. Prawo to cos innego. >>Prawnie nalezy sporzadzic dokument z podpisami i wymieniem co wolno a co nie wolno.
>Widze, ze jednoczesnie posrednio przyznaje Pan, ze nie udzielalem nigdy zadnych obietnic >w tej sprawie, ani publicznie w ramach calej Waszej grupy, ani tez prywatnie zadnemu z > Was.
No, tak, teraz widze ze naprawde Pan nie rozumie co to honor. Gdy rozmawialismy o tym ze wszystkie dane pozostna prywatne, tylko lajdak i tchorz bez honoru uzna ze skoro on sie nie wypowiedzial, to automatycznie zwalnia go od przyrzeczenia. Ja wiem ze lista byla Panskim pomyslem i wielokrotnie powtarzalismy ze wszystkie dane pozostana prywatne. Nie latalem z zadanie podpisu od kazdego czlonka ze nie ujawni moich danych. Tak mnie tez zapewniono i temat ten byl poruszany. Moze ma Pan racje - lajdakom i tchorzom nie wystarcza ze mowi sie o tym ze dane przekazane poufnie takie powinne pozostac. A jesli ktos jest lajdakiem, tchorzem i na dodatek glupcem, to nawet nie domysli sie ze skoro ktos ujawnia swoje dane, to nie po to aby te dane pozostaly takowe.
>> Jest Pan czlowiekiem bez zadnego honoru
ktorego slowo nie jest nic
>> warte i do tego klamca.
>> Obrzydliwosc.
>Juz wspomnialem, ze najdziwniejsze w tym wszystkim
jest to, ze Pan jako
>nagminny klamca smie wypowiadac sie na temat
honoru. Pan, ktoremu wstyd
>nawet przyznac sie do posiadanego nazwiska.
>[...]
>
>Caly czas obowiazuja tez stwierdzenia:
[ jak w poprzednim postingu]
Niech Pan wybierze swiadka. W odroznieniu od Pana zupelnie nie zalezy mi jak ta osoba przedstawi sie rozporkowo. Niech ta osoba zadecyduje kto klamie a kto mowi prawde.
Zalek Bloom
8. On Sun, 04 Feb 2001 03:43:27 GMT, "jacob bekker" <jbekker@flash.net> wrote:
<ZalekBloom@hotmail.com> wrote in message news:3a85aeb9.5900845@news.bellatlantic.net...
> Nie przypominam sobie aby kiedykolwiek Pan pisal lub sugerowal ze dane ktore dalem >Panu w zaufaniu Pan ujawni gdziekolwiek. Gdyby tak bylo, na pewno bym nie >uczestniczyl w tej liscie. Nie ma sie Pan co wykrecac - zlamal Pan przyrzeczenie ze nie >ujawni moich danych.
> Zalek Bloom
Zalku, naprawde nie wiem po co Ci potrzebna ta dyskusja z Kaluza. Przeciez
nie jest wcale wazne, czy ktos cos komus obiecal czy nie. Kazdy choc troszeczke
inteligentny czlowiek rozumie, ze po to sie zaklada prywatne listy, aby
ktos kto nie jest jej czlonkiem, nie mial dostepu do
niczego, co tam jest omawiane. Jest to jedna z netykiet takich list.
Jesli by sie chcialo, by tresci takiej listy dostaly sie po za ta lista,
to po co jest potrzebna jej prywatnosc. Gdyby tego, co dopuscil sie Kaluza
zrobil jakis uposledzony umyslowo (choc pytanie, w jaki sposob taki by
sie mogl dostac na liste), mozna by mu wybaczyc. Od czlowieka nienormalnego
nie mozna wymagac odpowiedzialnosci. Ale Kaluze do takich zaliczyc nie
mozna, dlatego lamanie netykiety przez
niego nalezy do najwyzszego chamstwa, chec usprawiedliwienia jest kretactwem
i swiadczy o nie posiadaniu krzty honoru, co ten czlowiek - w mysl lapac
zlodzieja - chce przypisac Tobie. Ja na Twoim miejscu bym raz wypowiedzial
swoje zdanie i wiecej z nim nie dyskutowal.
jakub
P.S. Spodziewam sie teraz, ze jako kontraargument Kaluzy bedzie: "A
u was Murzynow bija."
Chodzi mi o to, ze jestem dla niego anonimem, no bo sam sie przyznalem:-).
Wobec tego twierdze, ze Kaluza jest dla mnie takim samym anonimem. Nie
okazal swojego dowodu osobistego, ani jak dotychczas dwoch wiarogodnych
swiadkow nie potwierdzilo jego tozsamosci. Takimi anonimami sa wszyscy
uczestnicy sciepy nawet o pelnym imieniu i nazwisku, poki nie spelnia,
jeden z tych dwoch wymienionych przeze mnie warunkow. Z gory zaznaczam,
ze co o mnie mysli Kaluza i wszyscy ci, ktorzy mysla o mnie tak, jak on,
obchodzi mnie jak zeszloroczny snieg.
9. On Sun, 04 Feb 2001 04:01:56 GMT, krzyszto@hotmail.com (Krzysztof Wroblewski) wrote:
On Sun, 04 Feb 2001 03:43:27 GMT, "jacob bekker" <jbekker@flash.net> wrote:
>Chodzi mi o to, ze jestem dla niego anonimem, no bo sam sie przyznalem:-).
No wlasnie. I od tego czasu nie tylko p. Kaluza wie o tym ze ukrywa pan swoje prawdziwe nazwisko. Czyzby to mialo cos wspolnego z panska powojenna dzialalnoscia na Ziemiach Zachodnich i pospiesznym wyjazdem z Polski w 1957-mym?
Krzysztof Wroblewski
10. On 04 Feb 2001 07:00:23 GMT, sbobrow940@aol.com (SBobrow940) wrote:
W 1956/57 r. nastapilo ponowne otwarte granic PRL-u dla emigracji i
laczenia rodzin.
Wystarczy przejrzec polski Rocznik Statystyczny za te lata.
Cos mi sie zdaje, ze p.Bekker niczego do roku 1957 roku nabroic nie mogl z racji na swoj wtedy wiek.
To tak jakby tu podac "tresc rozmowy" jaka odbyl Wroblewski z plk.Tykocinskim w Misji Wojskowej PRL w Berlinie Zachodnim - i podac tu jako bezsporny fakt.
S.B.
11. On Sun, 04 Feb 2001 15:36:53 GMT, krzyszto@hotmail.com (Krzysztof Wroblewski) wrote:
On 04 Feb 2001 07:00:23 GMT, sbobrow940@aol.com (SBobrow940) wrote:
(jak wyzej)
Skoro w tym czasie, jak sam pisal, pelnil funkcje kierownicze w ktorejs
z fabryk na Ziemiach Zachodnich, to nie tylko wiek ale i stosowne poparcie
czerwonych wladz musial miec. W 1957r z Polski wiali najgorsi stalinowscy
oprawcy bojac sie, ze frakcja, ktora wtedy doszla do wladzy zrobi z nimi
to, co oni dotychczas robili z innymi. O tym jednak zapewne cicho w roczniku
statystycznym.
Krzysztof Wroblewski
"Szukam swiadkow" (KU nr 55b)
Kilka dodatkowych
eksponatow do wystawy
"DROGI
DO WOLNOSCI"
| Uwaga: ostatnio w internecie ukazuja sie skradzione z moich witryn i sfalszowane, jako moje, teksty publikowane przez Wieslawa Kochanskiego ze Sztokholmu (Szwecja). O tym zawszeniu internetu informuje czytelnikow ktorzy mogli zostac wprowadzeni przez w/w i jego pomocnikow w blad |