KRAJ
UTRACONY
CZYLI: BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH ® © Miroslaw M. Krupinski |
15
|
o lepszy Swiat...
Wszyscy wiemy co wydarzylo sie w USA w dniu 11 wrzesnia 2001 roku. Jest to zbrodnia i jest to tragedia ofiar, ich rodzin, amerykanskiego spoleczenstwa i swiata - bo swiat po raz kolejny utracil wiare w bezpieczenstwo cywilizacji i strzezonego prawem porzadku. Na tej ocenie poprzestane - bo podsuwanie tutaj moich wlasnych wyrazow ubolewania uwazalbym za dysproporcjonalne do swojego minimalnego w tym swiecie statusu.
Przez kilka dni z uwaga sledzilem wszystkie mozliwe sprawozdania i zwiazane ze zbrodnia wydarzenia. W tym sledzilem rowniez dyskusje w mediach i w grupach internetowych. Z zadowoleniem odnotowuje, ze jest wiele glosow obiektywnych, usilujacych rozwazac wszystkie aspekty wydarzenia. Do takich glosow zaliczam na przyklad glos Richarda Butlera, Australijczyka ktory spedzil wiele lat uczestniczac w sprawach bliskowschodnich i ktory w przeszlosci, nieslusznie wg mojej opinii, byl uwazany za antyirackiego i antyhusseinowego jastrzebia Zachodu. Jego obecne wypowiedzi uwazam za wywazone i logiczne, a jego warunek doprowadzenia sledztwa do jednoznacznegoi zgodnego z prawda wyniku - za nieodrzucalny.
Z niepokojem i pewnym obrzydzeniem obserwowalem dyskusje na forum grupy <soc.culture.polish> gdzie zaobserwowalem objawy pieczenia na plonacych jeszcze zgliszczach Manhatanu zarowno wlasnej pieczeni jak i wlasnych sledzi oraz proby zalatwiania, przy okazji zaistnialej tragedii, wlasnych prywatnych porachunkow.
Mialem zamiar nie wlaczac sie w ta dyskusje, zakladajac ze moj udzial jest malo istotny i ze podjete dochodzenie bedzie, zgodnie ze wstepna deklaracja prezydenta USA, dokladne, szczegolowe i wyjasniajace wszystkie aspekty wydarzenia. Obserwuje jednak pewien niepokojacy pospiech i pewne uproszczenia w ocenach, ktore mnie niepokoja. Nie jest to samo w sobie powodem abym zabieral glos - jako ze moj wplyw na wydarzenia jest zaden. Bezposrednim powodem mojego wlaczenia sie w temat jest pojedynczy glos jaki wylapalem we wspomnianej grupie internetowej, ktory koresponduje z moimi wlasnymi odczuciami - ze za duzo w tym dochodzeniu pospiechu, ze wnioski wydaja sie byc przedwczesne a dowody zadziwiajaco dostepne i ze (czego w cytowanej wypowiedzi nie ma) sledztwo pomija aspekt kto ze zbrodni mogl odniesc korzysci. Nie zamierzam sprawy podsumowywac we wlasnym zakresie, byloby to podsumowanie rownie przedwczesne jak i pozbawione znaczenia. Chcialbym jedynie sklonic Czytelnikow do rozwazenia pewnych aspektow sprawy.
Zaczne od cytatu ze wspomnianej wypowiedzi:
On Fri, 14 Sep 2001 21:35:26 GMT, "Rafal T." <tokraf@hotmail.com> pisal na forum grupy <soc.culture.polish>:
> Nie chce panikowac, ale
cosik to brzydko wyglada. Postawa amerykanów
> i ich sluzb wywiadowczych
tez pozostawia wiele do zyczenia. Bush i kazdy
> kto tam przemawial w dzieñ
zamachu na WTC i Pentagon mówil o "dokladnym
> sledztwie" i zebraniu
wszystkich niezbêdnych dowodów do ukarania winnych.
> Tymczasem jak widac po
wypowiedzi Powella juz wiadomo kto za tym stoi.
> Rozumiem tê postawê
bo jest to doskonly czas by ukaraæ Osama za ambasade
> i USS Cole. Trochê
mi to przypomina Kaczyñskiego który z góry wiedzial
kto
> za wszystkim stoi nie
czekajac na orzeczenie sadu. Rozumiem takze to, ze
> Ameryka jest tak wk i
spoleczeñstwo amerykañskie domaga siê jak najszybszego
> dzialania administracji
Busha, ze na oslep szukaja kozla ofiarnego jak
> Afganistan. Ale je¿eli
tak ma wyglladac szczególowe sledztwo... To ja
> dziêkujê.
> Chyba, ze Powell to tylko
naganiacz a tak naprawdê dla dobra dochodzenia FBI
> i CIA ma juz kogos innego
na celowniku.
> Rafal
Przyznam sie ze tez rozwazalem powody tego pospiesznego i "nadzwyczaj skutecznego" w swoim pospiechu sledztwa. I na mysl przychodzi mi alternatywny, przykladowy, fikcyjny scenariusz:
- rzeczywisci sprawcy zbrodni wytypowali, na dlugo przed zamachem, szkole pilotow na Florydzie oraz jej arabskich klijentow jako "sprawcow zbrodni", wybranych rasowo, sposrod setek zapewne uczniow pilatazu innych narodowosci .Tych szesciu czy osmiu wytypowanych jako "piloci-sprawcy" teraz faluje na dnie Hudsonu z nogami w cebrzykach cementu, a sluzby sledcze wylapuja reszte muzulmanskich pilotow ze szkolki na Florydzie w imie "wlasciwego" senariusza. A tymczasem samoloty-bomby pilotowane byly przez pilotow innych nacji o tradycjach kamikaze lub przez wprogramowany w autopilota komputerowy chip, taki jak na przyklad w rakietach Cruise i z zupelnie innych niz nienawisc rasowa czy religijna przyczyn.
Fanatyzm fanatyzmem ale podstawowym pytaniem kazdego sledztwa zazwyczaj jest "komu przestepstwo/zbrodnia przynosi korzysc?" A wiec - komu?:
Muzulmanom jako calosci - chyba nie, bo reakcja i adresat odwetu byly latwe do przewidzenia (szczegolnie po poprzednim ataku Osama bin Ladina na to samo WTC). Mozna sie zastanawiac wprawdzie, czy celem Osama bin Ladina nie bylo zmuszenie w ten sposob wszystkich krajow muzulmanskich do wywolanej w ten sposob zbiorowej swietej i ostatecznej wojny z nie muzulmanska reszta swiata - ale obecna nierownowaga potencjalu militarnego w takiej wojnie nie mogla byc przez niego po prostu zignorowana. W zamierzony rezultat typu totalna zaglada swiata, po ktorej wierni (muzulmanie) przeniosa sie do raju a niewierni obroca sie w proch - nie bardzo wierze.
Palestynczykom nie, bo po konferencji w Durbanie stali u progu uznania ich racji i mieli uznane przez te konferencje prawo do wlasnego panstwa, o co dlugo zabiegali. Pogrzebanie tych szans poprzez mieszanie sie w terrozryzm w USA jest malo prawdopodobne. Nota bene - owe szanse w wyniku ataku wydaja sie byc wlasnie pogrzebane.
USA jako narodowi niewatpliwie nie - bo pomimo aktualnego ogromnego zjednoczenia spoleczenstwa w gniewie i checi odwetu - prowadzic to moze do dlugiej i krwawej wojny przeplatanej aktami terroryzmu, w ktorej liczba ofiar znacznie przekroczy obecne straty. Poza tym ow zapal i chec odwetu Amerykanow sa reakcja na oficjalne wskazanie sprawcow (po trzech dniach sledztwa). Jakie beda te nastroje po roku wojny i mozliwych olbrzymich stratach po obu stronach - jesli okaze sie ze to wskazanie sprawcow bylo bledne lub tendencyjne?
Swiatu - nie, bo jest wysoki stopien prawdopodobienstwa iz konflikt przerodzi sie w swiatowa wojne nuklearna i / lub bakteriologiczna. Dlaczego?
Bo (1) - po swiecie krazy okolo 80-90 walizkowych bomb nuklearnych produkcji ZSRR, ktore "znikly" z totalnej liczby okolo 110 wyprodukowanych tamze. Mysle ze te zaginione sa w rekach tych ktorzy mieli czym placic i ktorzy kupowali je w miejsce nie posiadanych rakiet balistycznych.
Bo (2) - przy okazji swiatowego konfliktu z islamizmem Sowieci zechca dorznac Czeczenie, Tadzykistan i kilka innych republik-odszczepiencow z ktorymi maja na pienku. Afganistanowi tez chetnie w zamieszaniu przyloza, w imie starej antypatii. A czym najlatwiej?
Bo (3) - na Bliskim Wschodzie znajduje sie potezny arsenal jadrowy w wylacznych rekach Izraela, ktorego rece wyraznie do czerwonych guzikow swedza. Nie wiem czy NATO zdobedzie sie, w interesie swiata, na wprowadzenie natowskiej kontroli militarnej nad tym arsenalem, co ze wszech miar uwazam za wskazane.
Kto na obecnej sytuacji i zblizajacym sie konflikcie zbrojnym korzysta:
Rosja - poprzez mozliwosc zalatwienia wspomnianych wyzej porachunkow ze swoimi Muzulmanami i poprzez mozliwosc uzycia rdzewiejacych arsenalow i glodujacej armii.
Chiny - ktore nie tylko w zamieszaniu moga zagarnac Taiwan, ale wejsc do Swiatowego Klubu Antyislamskich Przyjaciol na zupelnie nowych prawach, nie wspominajac juz o zapomnieniu im wszystkich dotychczasowych grzechach antyhumanitarnych i antydemokratycznych.
Izrael - bo efekty niekochanej przez to panstwo konferencji w Durbanie, mogace unormowac sytuacje na Bliskim Wschodzie z pozycji humanitarno-politycznej, wlasnie szlag trafil i dotychczasowe rozwiazania silowe (poparte wspomnianym wczesniej potencjalem nuklearnym i rola "sojusznika USA w slusznym gniewie") znow sa do jego dyspozycji.
* * *
Jest to garsc luznych rozwazan na temat skutkow tragedii jaka dotknela USA i ktora slusznie wywoluje wspolczucie i solidarnosc Swiata - do ktorego to wspolczucia sie przylaczam.
Wspolczucie to i wsparcie winno jednak zmierzac do ukarania wylacznie bezposrednich sprawcow i ich rozkazodawcow, ustalonych ponad wszelka watpliwosc, na drodze rzetelnego, szczegolowego i zakonczonego jednoznacznym wynikiem dochodzenia, a nie na drodze pospiesznego wskazania palcem podsunietego dla zaspokojenia zadzy odwetu celu . Chcialbym aby w wyniku podjetych dzialan Swiat stal sie lepszy a nie gorszy i aby smaku tego odwetu nie psuly ani niewinnie umierajace ofiary ani umierajace na bialaczke nasze dzieci i wnuki. Moze wiec rownolegle lub zamiast dzialan wojennych nalezaloby sprawiedliwie i bezstronnie uporzadkowac szereg spraw konfliktowych na Swiecie, aby desperacja nie budzila mysli o zbrodni i odwecie.
Miroslaw Krupinski 15.09.2001
ciag dalszy:
1. w
jednej z dyskusji internetowych, nastepujacej bezposrednio po opublikowaniu
powyzszego numeru KU, opublikowalem miedzy innymi dwie dalsze swoje dalsze
sugestie:
Bedac juz przy temacie, sugeruje inne podkierunki dochodzen:
1/ wnikliwa analize dokonanych tuz przed atakiem operacji gieldowych akcjami towarzystw uzbezpieczeniowych bazujacych w WTC (wspomnianych ogolnikowo w raportach TV). Bo jesli jedynie pozniejsza katastrofa stanowi o ich zasadnosci (co wymaga zbadania) - to dokonujace ich osoby musialy wiedziec przed faktem co sie stanie.
2/ wnikliwa analize absencji w WTC w dniu zamachu. Bo taka analiza moze (nie musi) wykazac pewna hierarchiczna, religijna lub etniczna "niesredniosc" zjawiska - co moze prowadzic do wniosku jak w punkcie 1.
Z zadowoleniem odnotowalem ze akcje wymieniona w punkcie 1 podjeto - widocznie nie ja jeden dostrzeglem mozliwy zwiazek pomiedzy wiedza o nadchodzacym ataku a nieodparta pokusa jej wykorzystania dla korzysci materialnych. Dochodzenia prowadzone przez wiele krajow potwierdzily sugerowane transakcje finansowe o nieproporcjonalnie wysokim natezeniu bezposrednio przed atakiem.
I - z zaniepokojeniem zaobserwowalem proby w kierunku znanego mi z komunistycznej Polski procederu-przyslowia wkladanego tam w usta sluzb bezpieczenstwa: -"dajcie nam czlowieka a my juz znajdziemy mu odpowiedni paragraf". Wszystkie czytane i slyszane przeze mnie informacje o dochodzeniach w sprawie owych udowadniajacych znajomosc zamiaru terrorystycznego zamachu transakcjach nieodmiennie konczyly sie informacja iz prowadzone sa intensywne proby znalezienia dowodow na udzial w nich Osama bin Ladina i niezadowoleniem, ze dowodow takich jeszcze nie znaleziono.
U mnie budzi to zdumienie i niesmak, bo wskazuje na poszukiwanie wylacznie dowodow na slusznosc wydanego w pierwszych dniach sledztwa wyroku, a nie na poszukiwanie bezwzglednej prawdy wiodacej do wykrycia sprawcow. Bo, moim zdaniem, jest to istotny slad ktory prowadzi do nie potrafiacych zrezygnowac z okazji zyskow sprawcow zamachu. Tylko kolejnosc dochodzenia powinna byc inna. - Nalezy wnikliwie zestawic liste wszystkich "jasnowidzacych transakcji" i przeanalizowac kazda z nich z intencja wykrycia skad wiedza o zamierzanym zamachu pochodzila, a nie z intencja sprawdzenia jedynie czy pasuje do uprzednio wytypowanego "sprawcy".
Ze zdumieniem stwierdzilem iz wielu romowcow w programach radiowych i telewizyjnych do takiego wlasnie wniosku w swoich wypowiedziach zmierzalo, aby tuz przed jego sformulowaniem zamilknac - jak osoba dotykajaca nagle bolacego zeba. W dwoch czy trzech innych przypadkach odnotowalem pospieszne przerwanie wypowiedzi przez prowadzacego rozmowe reportera. Czyzby tabu? A moze kosmetyka nagranego juz wywiadu?
Ja nie wykluczam winy Osama bin Ladina. Chcialbym jednak aby sledztwo nie ograniczalo sie do zbiorowych wysilkow udowodnienia winy wlasnie i wylacznie jemu - ale zmierzalo do wykrycia rzeczywistych sprawcow. A jezeli okaze sie ze sprawca jest ktos inny - to moze "cywilizowane spoleczenstwa" znajda jeszcze odrobine woli i energii na dochodzenie kto od poczatku pierwotne sledztwo gmatwal i pomagal temu rzeczywistemu sprawcy pozostawac w cieniu.
W przedmiocie podanego wyzej wniosku nr 2 zadnych dzialan nie widze. Czy na pewno jest to tylko ciezar tragedii i troska o spokoj ofiar? Przeciez to ofiarom i ich rodzinom nalezy sie znalezienie i ukaranie rzeczywistych sprawcow i inspiratorow. Nie jest niczym niezwyklym w procedurach kryminalnych autopsja zwlok ofiary, zmierzajaca do ustalenia przyczyn smierci i do znalezienia materialow prowadzacych do sprawcy. A wiec - inne tabu? Czyzby sam fakt ze ktos dotkniety jest materialnie (czy na pewno?) skutkami terrorystycznego zamachu automatycznie automatycznie stawia go poza wszelkimi podejrzeniami?
Czyz nie brzmi to jak rada z poradnika "Jak popelnic zbrodnie doskonala"? Albo jak precedens do nastepnych bezkarnych zbrodni, ktorych sprawca-koziol ofiarny z gory zostanie wytypowany?
M.K.
| Uwaga: ostatnio w internecie ukazuja sie skradzione z moich witryn i sfalszowane, jako moje, teksty publikowane przez Wieslawa Kochanskiego ze Sztokholmu (Szwecja). O tym zawszeniu internetu informuje czytelnikow ktorzy mogli zostac wprowadzeni przez w/w i jego pomocnikow w blad |