KRAJ  UTRACONY
CZYLI:  BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH
® © Miroslaw M. Krupinski

62
 
 
 

13 styczen 
2002

glasnost' w Szfecji

On Thu, 10 Jan 2002 22:54:18 GMT, Wieslaw Kochanski  <wieslaw_@algonet.se> opublikowal na forum grupy <soc.culture.polish> przytoczony nizej w calosci tekst, w ktorym podkreslam odmiennym tlem interesujace, nie znane mi dotad, informacje:

Path:newsfeed.iinet.net.au!skynet.be!skynet.be!proxad.net!opentransit.net!news.tele.dk!
small.news.tele.dk!195.54.122.107!newsfeed1.bredband.com!bredband!
news01.chello.se!not-for-mail
From: wieslaw_@algonet.se
Newsgroups: soc.culture.polish
Subject: Dla Kaski  - Ciebie to moze zainteresuje.
Reply-To: moskal@polinia.com
Message-ID: <3c3e1c4f.820208781@news.chello.se>
X-Newsreader: Forte Agent 1.5/32.451
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=ISO-8859-1
Content-Transfer-Encoding: 8bit
Lines: 698
Date: Thu, 10 Jan 2002 22:54:18 GMT
NNTP-Posting-Host: 213.89.108.228
X-Complaints-To: abuse@chello.se
X-Trace: news01.chello.se 1010703258 213.89.108.228 (Thu, 10 Jan 2002 23:54:18 MET)
NNTP-Posting-Date: Thu, 10 Jan 2002 23:54:18 MET
Organization: chello broadband Sweden
Xref: echo-01.iinet.net.au soc.culture.polish:349755


Atmosfera  pogromowa
DANUTA BLUS-WEGROWSKA

Pogrom Zydów w powojennych Kielcach (4 lipca 1946) jest juz dzisiaj szeroko znanym wydarzeniem antysemickiego barbarzyn-stwa. Uwazany jest za akt wyjatkowy, nietypowy dla powojennej Polski. Dwoje mlodych historyków podjelo w pracach magister-skich (w Instytucie Historycznym UW) próbe opisania relacji miedzy Polakami a Zydami w tym okresie. Publikujemy przygoto-wane dla „Karty" fragmenty tych prac. (Red.)

W Centralnym Komitecie Zydów Polskich* w Warszawie 13 stycznia 1946 odbyla sie narada przewodniczacych wojewódzkich i okregowych komite-tów zydowskich. Przyjeto oswiadczenie, w którym podane zostaly liczby Zydów w poszczególnych województwach: w górnoslaskim - 20.000, lódzkim - 17.500, na Dolnym Slasku - 16.300, w warszawskim - 9.000, krakowskim - 9.835, lubelskim - 4.553, czestochowskim - 2.500, bialostockim - 1.580, kieleckim - 1.300, gdanskim - 1.286, wloclawskim - 887, rzeszowskim (Prze-mysl) - 700, poznanskim i pomorskim - 619. Ogólem w Polsce w styczniu 1946 zarejestrowano 86.060 Zydów. Spodziewano sie przybycia 150 tysiecy Zydów w ramach repatriacji ze Zwiazku Radzieckiego.

W oswiadczeniu zdementowano informacje o pogromach i wzmagajacej sie fali antysemityzmu, „która rzekomo jest podstawa ucieczki Zydów z Polski. To wszystko jest wierutnym klamstwem elementów reakcyjnych za granica, szcze-gólnie kliki reakcyjnej spod znaku zbankrutowanego <<Rzadu Londynskiego>> Chodzi bowiem o zdyskredytowanie Demokratycznego Rzadu Jednosci Naro-dowej". Wladze naczelne Komitetu staraly sie byc lojalnym sojusznikiem RJN:

„Rzad Jednosci Narodowej stoi na strazy interesów wszystkich obywateli Polski, a tym samym i ocalalej ludnosci zydowskiej, której udziela od czasu wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej jak najdalej idacej pomocy materialnej i moralnej, prowadzi nieublagana walke z bandami NSZ. Rzad Jednosci Narodowej niejednokrotnie oswiadczyl przez usta premiera Osóbki-Morawskiego, ze nadal bedzie pomagal Zydom w ich urzadzeniu sie, jak równiez przy dowolnej, legalnej emigracji. Wzywamy przeto Zydów zagra-nicznych do niedawania posluchu klamliwym insynuacjom, natomiast wzywa-my ich do udzielania Zydom polskim pomocy w ich ciezkiej sytuacji w odbudo-wie ich zycia".'

Centralny Komitet Zydów Polskich (CKZP) powstal w listopadzie 1944. (Red.) Tymczasem od poczatku roku 1945 notowano coraz wiecej napadów i zabójstw popelnianych na Zydach. Zbieraniem informacji na ten temat zajmowal sie miedzy innymi Referat do Spraw Pomocy Ludnosci Zydowskiej w Ministerstwie Pracy i Opieki Spolecznej. Kierownik Referatu, mjr Herszenhorn, w przeslanym do Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego sprawozdaniu za marzec 1945, pisal: „Okres ten cechuja niestety coraz to czestsze zorganizowane napady na bezbronna ludnosc zydowska, szczególnie w malych miasteczkach. [...] Sytuacja jest tym tragiczniejsza, ze organa bezpieczenstwa i milicja czesto biernie przypatruja sie tym mordom, a nawet notowane sa wypadki uczestnictwa organów milicji w tych mordach".

Herszenhorn przytaczal szereg faktów: we wsi Zbonin, powiat Ostroleka, zabito dwóch Zydów - Wolfa Andrejko i Jankla Ferkela, w zabójstwie bralo udzial trzech milicjantów i podsdltys tejze wsi. W Sniadowie trzech milicjantów zamordowalo Szmula Szruma. W Rykach 18 marca zamordowano idacego do mlyna ppor. Wojska Polskiego Leona Wislickiego, Zyda; nazajutrz jeden z milicjantów wyrazil sie: „Alesmy popili na jego koszt". We wsi Wokobody, powiat siedlecki, zabito pieciu Zydów, „Mordercami - jak twierdzi Herszenhorn - sa znani dzialacze spod znaku AK".2

W czerwcu 1945 próbowano wywolac pogrom w Rzeszowie. Zgromadzenie sie tlumu spowodowala plotka, ze milicja zlapala „rabina w pokrwawionym fartuchu przy wiszacych zwlokach dziewczyny i ze przy rewizji znaleziono czesci ciala ludzkiego nalezacego do 16 dzieci". UB wywiozlo z miasta zagrozonych Zydów, zas „patrol policji, który mial jakoby stwierdzic mord rytualny, zostal zatrzymany i slad po nim zaginal".3 Szefem rzeszowskiego WUBP byl w tym czasie mjr Wladyslaw Sobczynski, który od lutego 1946 kierowal WUBP w Kielcach. W dwa miesiace po wypadkach rzeszowskich, 11 i 12 sierpni a 1945 doszlo do zniszczenia synagogi w Krakowie (zob. „Karta" 15, str. 30-32) oraz do wystapien antyzydowskich w Radomiu, Miechowie, Chrzanowie i Rabce. Zginely trzy osoby, a rannych bylo okolo pietnastu.4 20 grudnia 1945 w Tarnogrodzie w województwie lubelskim zastrzelono w mieszkaniu troje Zydów, w tym 9-miesieczne niemowle, a miejscowe wladze, pomimo zeznan swiadków, którzy wskazali sprawców, umorzyly sledztwo 5.

Gromadzeniem szczególowej dokumentacji na temat przestepstw wobec ludnosci zydowskiej zajmowala sie Zydowska Agencja Prasowa (kontynuacja przedwojennej Zydowskiej Agencji Telegraficznej). Miala siedzibe w Lodzi i podlegala CKZP. Jej biuletyny - wydawane w jidysz i po polsku – byly podstawowym zródlem informacji o Zydach w Polsce dla prasy zagranicznej. Informacje o  napadach i grabiezach naplywaly do Centralnego Komitetu Zydów Polskich takze z komitetów terenowych. 5 lutego 1946 w Parczewie w województwie lubelskim doszlo do najwiekszego w Polsce od zakonczenia wojny pogromu Zydów*. Miasteczko „zostalo otoczone przez umundurowana bande napastników w sile od 100 do 120 ludzi uzbrojonych w bron palna. O godz. 17.30 padly pierwsze strzaly". Legitymowano przechodniów, nakazywano im podniesienie rak. [Z tego, co pisze Henryk Pajak, wynika, ze pogrom w Parczewie zostal przeprowadzony przez oddzial WiN Leona Taraszkiewicza. Jastrzebia" (Henryk Pajak, „Jastrzab" kontra UB, Lublin 1993, s. 84-87). (Red.)] Strzelanina trwala do godz. 23.00. Zginelo trzech Zydów - Dawid Tempy, Mendel Turbiner i Abram Zisman, ranny zostal Lejba Frajnberg. „Na terenie Parczewa mieszka okolo 200 Zydów. Prawie wszystkie mieszkania zydowskie zostaly zrabowane, a rzeczy zaladowane na samochody i furmanki i wywiezione. W szeregu wypadków, gdy mienie nie przedstawialo dla napastników wartosci, zostalo ono na miejscu zniszczone, tak ze nie nadaje sie do uzytku. Ogólne straty materialne siegaja wielomilionowej sumy. Napastnikom udzielili wskazówek co do miejsca polozenia lokali zydowskich miejscowi ludzie. Obecnie wsród Zydów Parczewskich szerzy sie panika. Zydzi likwiduja sprawy osobiste i pragna wyjechac z Parczewa. W mieszkaniach wlasnych nie nocuja, ukrywaja sie na strychach i w piwnicach."6

Naplyw do Polski Zydów repatriowanych z ZSRR spowodowal nasilenie wrogosci wobec nich. Do konca lipca 1946 przybylo ze wschodu 136.579 Zydów.7

„[Mordko Berger zeznaje:] Dnia 8 stycznia 1946 jechalismy do Krakowa pociagiem repatriacyjnym ze Lwowa. W kazdym wagonie jechalo po 18-20 osób. W naszym wozie bylo 4 Zydów. W Tarnowie poczela grasowac szajka mlodych ludzi, która wpadla do wagonów, szukajac Zydów - tych, których znalezli, bili do utraty przytomnosci i grabili ich mienie. Kierownikiem pociagu byl Zyd, adwokat nie znanego nam na razie nazwiska, sredniego wieku, którego opryszki rozhustali i wyrzucili z bedacego w biegu pociagu i rzeczy jego, kilka waliz, zagrabili. [...]

Dawid Griinbaum zeznaje: [...] chcialem w Plaszowie przejsc do innego wagonu do znajomych. Idac wzdluz wagonów na peronie zostalem nagle uderzony z tylu piescia w glowe i uslyszalem wolanie: „Bic Zydów". Odruchowo poczalem biec przed siebie, ale gonili mnie i bili. Wtedy odwrócilem sie, by dopasc mego wagonu, ale w tej chwili zostalem zatrzymany, opryszki powalily mie na ziemie, poczeli bic i kopac, okulary spadly mi z oczu, poranili mi nos, czolo i glowe mialem opuchnieta. Tuz obok mnie na peronie stala milicja plaszowska dyzurujaca na stacji i dyzurny kolei uzbrojony w karabin i nie uczynili nawet kroku, by mi przyjsc z pomoca. Wyrwalem sie i chcialem zbiec do jednego z wagonów, gdzie byli Polacy, którzy przez  otwarte drzwi patrzyli, jak mnie bija i jak caly oblany bylem krwia, ale nie chcieli mnie wpuscic. Próbowalem daremnie dostac sie do jednego z wozów. Przeszedl tez lekarz z dwiema siostrami Czerwonego Krzyza, patrzyli jak opryszki biegna za mna i tez nie reagowali wcale. Dopadlem wreszcie do mego wagonu, tam rozpoczal sie poploch, bo w tej chwili podszedl do wozu jeden chuligan krzyczac: „Gdzie tu Zydzi? Ja ich wszystkich pozabijam". Na szczescie znalazla sie w naszym wozie jedna rodzina polska i ta zawolala: „Tutaj Zydów nie ma". Kilka minut potem weszla siostra Czerwonego Krzyza i zrobila mi opatrunek. Tak dojechalem do Krakowa. Co dalej sie stalo, nie wiem. Mialem jechac dalej do Katowic, ale balem sie i wysiadlem w Krakowie."8

Halina Jodko-Kaminska: „[W 1946] dojechalismy do Bialej Podlaskiej, pociag stal dlugo, wyszfysmy wiec zaczerpnac powietrza po dlugiej jezdzie w zaduszonym wagonie. Szlysmy z mama w strone lasu, zeby dostac sie do zieleni. Widzimy, ze na drodze stoi grupa mlodych ludzi w bryczesach, dlugich butach, kurtkach, cyklistówkach.
- Skad panie wracaja?
- Z Kazachstanu. Dopiero teraz udalo nam sie wyjechac.
- A pani nie jest Zydówka?
Mialam rude wlosy, wylupiaste oczy i chora tarczyce. Wyjasnilam, ze nie.
-A w których wagonach jada Zydzi?
- Jak to w których, jada z nami.
- Jedziecie razem z Zydami ? - zdziwili sie.
- Razem bylismy na zeslaniu, razem wracamy. A dlaczego panowie pytaja?
- Bo my jestesmy z lasu, partyzanci - walczymy.
Poszlysmy dalej. Minela nas mlodziez z koszem wypelnionym zywnoscia. Pytaja, gdzie sa harcerze. Mówie, ze harcerzy nie ma. Wtedy powiedzieli, bysmy – jak zapytaja o harcerzy - odzywali sie; zeby bylo wiadomo, kto jest Polakiem. Harcerz to znaczy Polak. Oni nie chca dawac zywnosci Zydom, bo ci wiele krzywdy wyrzadzili w czasie okupacji sowieckiej. Kiedy pociag zaczal powoli ruszac, podbiegla ta mlodziez z zelaznymi pretami. Zaczeli okladac po nogach Zydów siedzacych w otwartych drzwiach. Odciagnelismy naszych Zydów w glab wagonu, zal sie nam ich zrobilo. Zapadl zmrok. Jechalismy z pól godziny i pociag stanal. Zaczelo sie lomotanie:
- Dajcie Zydów.
Uslyszelismy strzaly. Zydzi prosza:
- Nie wydawajcie nas. 99
Kazalismy im polozyc sie na podlodze. Zeszlam na brzeg wagonu i pytam, o co chodzi.
- Dajcie Zydów.
- Oni tak samo przezyli Syberie - mówie.
A ci na zewnatrz odpowiadaja:
- Ale wy nie wiecie, ile krzywdy tutaj wyrzadzili, wspólpracowali z komunistami. Warn tez tam dokuczali.
- Zgadza sie, ale tych zostawcie.
Gdzies dalej zaczeta sie szamotanina, wywlekli jakiegos Zyda i stlukli go. Polacy z ostatniego wagonu wybronili go i pociag ruszyl- Kolejarze powiedzieli nam, ze juz mieli kilka razy takie zajscia z innymi transportami." (ze wspomnien zlozonych w Archiwum Wschodnim)

12 marca 1946 zebralo sie Prezydium CKZP zaniepokojone pogorszeniem sie stanu bezpieczenstwa. Za sprawców mordów na Zydach uznano zolnierzy Narodowych Sil Zbrojnych:

„Po pewnej przerwie bandy NSZ na nowo rozpoczely akcje mordowania Zydów. W ostatnim czasie zamordowano w Lublinie 3 osoby, w Gliwicach 3 osoby. W pierwszym i drugim wypadku mordercy zostali ujeci, przy czym wykryto w Gliwicach znaczne zapasy broni. Oprócz tego zamordowani zostali: w Chelmie - 2 Zydów, w Bialej Podlaskiej - 2 Zydów, na drodze z Lodzi do Krakowa - 4 chaluców z Mizrachi [Organizacji Syjonistów] Wypadki te swiadcza o -tym, ze zludzenia na spokój w stosunku do Zydów byly plonne. Wladze Bezpieczenstwa robia wszystko, aby ujac morderców. W kraju nasilenie walk politycznych znacznie wzroslo, a rzad, mimo przychylnego ustosunkowania sie do Zydów, nie moze zapobiec akcji NSZ przeciw ko Zydom. [...] l

Zydzi polscy nie sa pewni zycia. Rzad robi wszystko co moze, ale to nie wystarcza, poniewaz kary wymierzone mordercom Zydów sa zbyt niskie i nie sa podawane do publicznej wiadomosci. Nalezy zadac od Ministra Sprawiedliwosci wprowadzenia kary smierci za zabójstwa Zydów, zgodnie z wydana ustawa o bezpieczenstwie Panstwa." 9

Józef Adelson pisze, ze tzw. akcja pociagowa „prowadzona w glównej mierze przez oddzialy NSZ, polegajaca na rozstrzeliwaniu repatriantów zydowskich wyciagnietych z transportów, pochlonela ok. 200 ofiar"10.

13 marca 1946, w komisji do spraw narodowosciowych i wyznaniowych Krajowej Rady Narodowej, wiceprzewodniczacy CKZP i posel Adolf Berman (Poalej Syjon-Lewica) zglosil interpelacje do obecnych na posiedzeniu przedstawicieli rzadu w sprawie mnozacych sie morderstw na Zydach. Stwierdzil, ze w ciagu ostatnich dni „faszystowscy zbrodniarze zamordowali w róznych czesciach kraju 14 Zydów. Zdarzaja sie równiez wypadki zatrzymywania na szosach przez bandy NSZ autobusów i sprawdzania, czy wsród pasazerów nie ma Zydów. Wsród ocalalej ludnosci zydowskiej wzrasta z dnia na dzien niepokój. Ludnosc zydowska domaga sie bardziej radykalnych kroków w stosunku do bandytów faszystowskich mordujacych Zydów oraz przeprowadzenia bardziej energicznej, szeroko zakrojonej walki z objawami antysemityzmu w spoleczenstwie".

W odpowiedzi na te interpelacje dyrektor Departamentu Politycznego Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego Grabowski oswiadczyl, ze rzadowi wiadome sa przytoczone fakty; „w porozumieniu z MBP przedsiewziete zostana w najblizszym czasie odpowiednie kroki".11

25 marca 1946 Wojewódzki Komitet Zydów Polskich w Lublinie, w reakcji na pogrom w Parczewie, w trakcie którego wladze pozostaly bezczynne, wystosowal do wojewody Memorial w sprawie bezpieczenstwa zycia i mienia zydostwa lubelskiego:

„[...] Niezaleznie od [...] faktów mordu i grabiezy, jestesmy swiadkami uprawianej nielegalnie agitacji antyzydowskiej. Skutków tej agitacji nie mozna lekcewazyc, trafia ona na podatny grunt, znajduje posluch wsród tej czesci spoleczenstwa polskiego, która pod wplywem niemieckich okupantów ulegla deprawacji, zatracila wszelkie kryteria etyczne i obywatelskie. Zanotowalismy szereg wybryków antysemickich wsród niektórych funkcjonariuszy panstwowych. [...]  Wsród Zydów polskich szerzy sie panika, niestety w duzym stopniu usprawiedliwiona. Zdlawienie faszyzmu niemieckiego dotad nie przynioslo zydostwu polskiemu upragnionego spokoju. Zydzi, którzy wyszli z bunkrów, z lasów, Zydzi, którzy powrócili z obozów, z zeslania, z emigracji, w wielu wypadkach spotkali sie z wroga postawa ze strony czesci spoleczenstwa polskiego. Po zajsciach w Parczewie zamieszkala tam ludnosc zydowska w ilosci ok. 200 osób, zlikwidowawszy w pospiechu swoje sprawy osobiste, opuscila miasteczko; podobnie sprawa przedstawia sie w innych osrodkach; nie czujac sie bezpieczni w drugich czesciach kraju, daza do nielegalnego przekroczenia granicy, tworzac po drugiej stronie, ku zdumieniu swiata, liczne grupy uciekinierów z Polski, wyzwolonej od Niemców.

Nastroje paniki wsród Zydów wzrastaja i obejmuja coraz wieksze kregi. Ich system wrazliwosci nerwowej, nadwatlony w latach niemieckiej gehenny, w okresie krematoriów i komór gazowych, sprawia, ze i ci Zydzi, którzy mieli w kraju podstawe bytu, oparta na zdrowych zasadach gospodarczych i spolecznych, porzucaja swój dom i warsztaty pracy, byle znalezc sie poza terenem objetym zaraza antysemityzmu. [...]

Uwazamy za konieczne domagac sie przedsiewziecia niezwlocznie srodków zaradczych, które by polozyly kres zbrodniczej akcji antysemityzmu, groznej dla nas, szkodliwej dla panstwa. Srodki te, z grubsza biorac, podzielic mozna na dwie grupy: na represyjne i zapobiegawcze, na karzace i wychowawcze. Sprawców mordu, siewców nienawisci rasowej nalezy pociagnac do surowej odpowiedzialnosci karnej, zgodnie z brzmieniem naszego powojennego ustawodawstwa. Równoczesnie nalezy przedsiewziac zakrojona na szeroka skale akcje uswiadamiajaca, by wytepic zatrute ziarno nienawisci zaszczepione w latach okupacji. [...]

W wykonaniu tych zadan pomocne nam byc moga nie tylko czynniki panstwowe obowiazane do zapewnienia bezpieczenstwa wszystkim swoim obywatelom, ale i organizacje polityczne, partyjne i spoleczne, przedstawiciele Kosciola, jednym slowem ci wszyscy, którzy spoleczenstwo reprezentuja i sa jego uosobieniem. Nie watpimy, ze akcja taka, nalezycie zorganizowana,  mjaca swój osrodek centralny w Lublinie i rozprowadzona droga wlasciwych kanalów po terenie calego województwa, nie tylko przyniesie pozadane skutki dla nas, ale takze przyczyni sie do podniesienia ogólnego poziomu moralnego spoleczenstwa i powiekszenia autorytetu panstwa w stosunkach zewnetrznych." 12

Zadnych dzialan jednak nie podjeto. Zydowska Agencja Prasowa donosila o kolejnych zabójstwach. 3 kwietnia 1946 na cmentarzu zydowskim w Tarnowie zostal zamordowany Mojzesz Glanc z Hrubieszowa, repatriant z Rosji, który wczesniej sluzyl w armii polskiej. Z Nowego Targu doszla wiadomosc o zabójstwie pieciu Zydów, których wyciagnieto z samochodu. 8 i 9 kwietnia na szosie Bialystok-Sokólka „bandyci spod znaku NSZ" zatrzymali dwa auta i uprowadzili trzech Zydów do pobliskiego lasu.13

W bestialski sposób zostal zamordowany w swoim mieszkaniu Abram Langarten, który osiedlil sie w kwietniu 1945 w Szczecinie i prowadzil tam jadlodajnie. W druga noc pesachowa zostali zamordowani dwaj Zydzi: Mojzesz Bez, lat 43, ijego syn Jakób, lat 15. Bez zostal osiem miesiecy wczesniej zdemobilizowany l armii polskiej i prowadzil sklep spozywczy. „Zona jego przed trzema tygodniami wrócila ze Zwiazku Radzieckiego i przypadkowo nie nocowala w tym mieszkaniu. Nieszczesliwa kobieta dostala ataku szalu".14

Polacy obawiali sie powracajacych Zydów - ich roszczen do pozostawionych * czasie wojny majatków. Mordowano ich tez w celach rabunkowych, wierzac, ze repatrianci przywoza ze wschodu niezliczone bogactwa. 26 kwietnia 1946 na szynach kolejowych na drodze z Rychbachu (Dzierzoniowa) do Zagórza znaleziono zwloki Chaima Miednika, urzednika Mizrachi, ze sladami (?) w czaszce. W pogrzebie uczestniczyla cala ludnosc zydowska Rychbachu. 93

30 kwietnia niedaleko Czorsztyna zamordowano siedem osób, w tym 14-letniego chlopca; wszyscy byli repatriantami z ZSRR. Dwa dni pózniej w okolicach Kroscienka zostalo zatrzymane auto ciezarowe, wiozace ponad dwudziestu Zydów mezczyzn, kobiety i dzieci. Napastnicy wylegitymowali wszystkich pasazerów, po czym otworzyli ogien z automatów. Dwunastu Zydów ponioslo smierc na miejscu, szesciu zostalo rannych. ZAP podala, ze sprawcami tego mordu sa „bandyci NSZ-owscy", jednakze brakuje informacji o ich zatrzymaniu i rozpoczeciu jakiegokolwiek sledztwa. „Nalezy zaznaczyc, ze w okolicach Krakowa, które staly sie terenem systematycznego mordowania Zydów - prowadzona jest wyuzdana heca antysemicka i rozpowszechniane sa rózne ulotki, zachecajace do kontynuowania morderstw na Zydach. Pojedyncze rodziny zydowskie zamieszkale w okolicznych miasteczkach zyja w ciaglej obawie o swe zycie."15

Na Ziemiach Zachodnich w ciagu roku 1945 stosunki miedzy Zydami a ludnoscia polska ukladaly sie „na ogól dobrze", a Zydzi nie napotykali „na zadne trudnosci czy to przykrosci"16. Ale wraz ze zwiekszona liczba repatriantów (do Szczecina, który liczyl okolo 50 tysiecy mieszkanców, w maju i czerwcu 1946 przybylo 28.324 Zydów; na poludniu Dolnego Slaska osiedlilo sie w sumie okolo 70 tysiecy Zydów) sytuacja ulegla pogorszeniu. Brakowalo zywnosci, miejsc pracy i mieszkan. Wiosna 1946 w miasteczkach Dolnego Slaska pojawily sie antysemickie ulotki. Komisja Specjalna CKZP notowala: „W Zabkowicach rozrzucano ulotki zadajace wyprowadzenia sie Zydów w ciagu 15 dni. W Dzierzoniowie rzucono petarde przed gmachem Komitetu Zydowskiego". W aktach zachowala sie kopia ulotki z nie zidentyfikowanej miejscowosci Dolnego Slaska, z podpisem „Komitet p.z.": „UWAGA! Jezeli nie opuscicie miasto zydowskie chordy do 15. V. br. [1946] Bedziemy sie z wami inaczej obchodzic."

Z Frydlandu (Okreg Walbrzych) pochodzi inna ulotka, z 8 maja 1946:
„UWAGA
Tyfus i cholera!!
Plaga zydowska zalala nam miasto
Powtarza kazdy z mieszkanców                                    j
i z ust pioruny plyna na jasno,
Na Izraela wygnanców.
Mordy zydowskie, oczy falszywe
Patrza zdradliwie z ukosa
Jakby mówily: Czekajcie Polaczki!!
My Warn wytrzemy nosa.
Jednak dzis inne czasy nastaly,
Lecz nas to wcale nie zraza
B i c bedziem zyda na kazdej ulicy
Az pójdzie precz od nas zydowska zaraza.
Przyjaciel Zyda."
Komitet Zydowski w Gierzczach Pustych skarzyl sie do PUBP w Walbrzychu:

„Od szeregu tygodni notujemy szereg napadów na naszym terenie na ludnosc naszej osady. I tak, jako pierwszy wypadek podajemy napad zbrojny w lutym br. [1946] na sklep spozywczy ob. Sztybelmana Józefa. W niespelna dwa tygodnie pózniej napadniety i zamordowany zostal we wlasnym mieszkaniu ob. Jakób Goldberg. W kilka dni pózniej obrabowani zostali przez uzbrojonych ludzi Mandel Mojzesz oraz rodzina Brandes razem zamieszkali. W dniu wczorajszym, tj. 10 kwietnia br. o godz. 22-ej znów napadniety i postrzelony zostal we wlasnym mieszkaniu Witman Wolf, repatriant z ZSRR."

Wladze lokalne i milicja, zamiast interweniowac, czesto uczestniczyly w antysemickich ekscesach. Powiatowy Komitet Zydów Polskich w Swidnicy w maju 1946 alarmowal PUBP, ze komendant MO w Strzegomiu bezprawnie przetrzymuje Zydów w areszcie, bije ich, obrzuca wyzwiskami (a nawet: „wyraznym oswiadczeniem, ze jest antysemita"). „W zwiazku z powyzszym zwracamy sie z prosba o pociagniecie winnych wyzej przytoczonych faktów do odpowiedzialnosci dyscyplinarnej i karnej, a przede wszystkim o usuniecie z zajmowanego stanowiska Komendanta Milicji Obywatelskiej w Strzegomiu i zastapienie go czlowiekiem o demokratycznych pogladach." 17

Podczas audiencji, udzielonej prezesowi Swiatowej Organizacji Zydów Polskich dr. Tennenbaumowi, prezydent KRN Boleslaw Bierut stwierdzil: „zdarzaja si( wypadki napadów na Zydów, których sprawcami sa ludzie ze srodowiska Andersa, którzy maja na sumieniu caly szereg innych zabójstw, dokonanych nie tylko na Zydach, ale takze i na demokratach polskich [...]. Kiedykolwiek rozpatrywana jest sprawa o zamordowanie Zyda, wladze sadowe wymierzaja najsurowsza kare [...]. Bedziemy winnych scigac jak najbezwzgledniej". Bierut 98 obiecal zatrudnienie wszystkich Zydów, stworzenie warsztatów pracy dla repatriantów. „Chcemy, aby czuli sie dobrze i bezpiecznie w naszym kraju. Niemniej, uwzgledniajac pobudki psychologiczne, nie bedziemy stawiac przeszkód tym sposród Zydów, którzy chcieliby z Polski wyemigrowac." 18

Niestety, mimo spektakularnych obietnic przedstawicieli najwyzszych wladz, nie uczyniono nic, co mogloby zapobiec dalszym zabójstwom Zydów. Pogrom, jaki mial miejsce 4 lipca 1946 w Kielcach, mógl sie wydarzyc wszedzie. Z raportu o stanie bezpieczenstwa w województwie kieleckim, który wicewojewoda Henryk Urbanowicz wyslal do Ministerstwa Administracji Publicznej, wynika, ze w okresie od l lipca 1945 do l lutego 1946 dokonano tam 840 napadów rabunkowych, w tym 135 morderstw! „Z mniejszych wystapien nalezy zauwazyc zamordowanie pieciu osób narodowosci zydowskiej oraz wrzucenie przez okno granatu do domu Komitetu Zydowskiego w Kielcach"19.

Nie moze to swiadczyc o wyjatkowej agresji czy wrogosci wobec Zydów u kielczan. Znacznie wieksza niechec wzbudzali funkcjonariusze UB i MO - w wymienionym pólroczu zabito 24 pracowników UBP oraz 17 milicjantów. Przed wojna Zydzi stanowili okolo 31 procent mieszkanców Kielc. Wedlug oficjalnych danych Wydzialu Meldunkowego Zarzadu Miejskiego, l lipca 1945 zameldowanych bylo 53.560 osób, w tym tylko 212 Zydów.20 Powracajacy Zydzi znalezli sie w klopotliwej sytuacji, gdyz wiekszosc ich mienia opuszczonego niedawno przez wywiezionych lub zamordowanych, byla juz zajeta przez Polaków. Udalo sie jednak wygospodarowac dla nich kilkadziesiat mieszkan porzuconych przez uciekajacych Niemców. Juz w styczniu 1945 Centralny Komitet Zydów w Polsce wydelegowal swych przedstawicieli do Kielc. W marcu 1945 magistrat przekazal im dwupietrowa kamienice przy ulicy Planty 7. Miescilo sie tam schronisko dla przyjezdnych, kuchnia, warsztaty rzemieslnicze oraz wszystkie wazniejsze kieleckie instytucje zydowskie: kongregacja religijna. Wojewódzki Komitet Zydowski oraz Miejski KZ. Sytuacje Zydów w Kielcach opisal w czerwcu 1945 delegat CKZP Ignacy Falk, wizytujacy lokalne komitety. „[...] W Województwie kieleckim jest 48 miejscowosci, w których znajduja sie Zydzi w liczbie 4.500 osób, z których 3.800 powrócilo z obozów. [...] W Kielcach czynne jest schronisko dla repatriantów o 27-miu pokojach, w których przebywa obecnie 160 osób. Czynna jest równiez kuchnia, która wydaje 160-180 zup dziennie. Zupy sa tresciwe i smaczne. Zasilki pieniezne wydawane sa wedlug norm przewidzianych przez Centralny Komitet. W dniu, kiedy przebywalem w Kielcach, Komitet przystapil do rozdawnictwa odziezy, otrzymanej z Warszawy." 21

Przybywajacy do Kielc rozpoczeli starania o zwrot majatków i spadków. Sad Grodzki w Kielcach przywracal wlasnosc w ciagu paru tygodni. Wystarczylo skierowac sprawe do sadu, zalaczyc odpowiednie dokumenty, a gdy tych brakowalo, przedstawic swiadków. Byli nimi najczesciej Zydzi zamieszkujacy dom przy Plantach.

Na 314 wniosków przeciw Okregowemu Urzedowi Likwidacyjnemu w Kielcach, skierowanych do Sadu Grodzkiego w roku 1946, 291 bylo podpisanych przez osoby narodowosci zydowskiej 22. Podobnie bylo w roku poprzednim. Jak twierdzi historyk Krzysztof Urbanski, „z zachowanych akt Prokuratorii Generalnej RP wynika, ze kieleccy Zydzi zlozyli wniosek o zwrot posiadlosci na 64 ulicach i placach. Najwiecej wniosków dotyczylo posiadlosci przy ulicach: Sienkiewicza, Piotrkowska i Nowy Swiat" 23. Ulica Sienkiewicza byla wizytówka miasta, przy niej miescily sie najlepsze restauracje, hotele, banki, sklepy i wazne instytucje. Wieksze majatki - warsztaty rzemieslnicze czy zaklady produkcyjne – trudniej bylo odzyskac. Upanstwowiono kilka kamieniolomów. Pomimo usilnych staran Herszla Rozenberga o zwrot mlyna „Klos", pozostawiono go w gestii Kieleckiego Wojewódzkiego Oddzialu Tymczasowego Zarzadu Panstwa. Po likwidacji getta (w 1942 roku) wielu kielczan zajelo opuszczone przez Zydów mieszkania, kamienice, place i warsztaty. Teraz musieli liczyc sie z utrata latwo nabytych dóbr.24

„Na ogól stosunek spoleczenstwa do ludnosci zydowskiej jest nacechowany nieprzychylnoscia [...], wyraza sie w utyskiwaniu, podkreslaniu faktów zajmowania przez Zydów wysokich stanowisk w administracji panstwowej. [...] Oprócz tego fakty obejmowania przez Zydów swych przedwojennych nieruchomosci wywoluja wsród ludnosci pewien rodzaj niecheci. Fakty te sa wykorzystywane przez elementy wywrotowe, które szerza wsród ludnosci propagande zmierzajaca do wytworzenia czysto negatywnego stosunku do ludnosci zydowskiej" - pisal kierownik I Wydzialu WUBP w Kielcach do wojewody kieleckiego. Donosil równiez o krazacych po miescie pogloskach, jakoby Zydzi otrzymywaliod panstwa olbrzymie pieniadze 25.

4 sierpnia 1945, w dniu rozbicia wiezienia w Kielcach przez oddzial „Szarego", w miescie pojawily sie ulotki: „Polacy! Obecny rzad nie jest rzadem zjednoczenia narodowego [...]. U steru wladzy znajduja sie Zydzi i stugusy Rosji, którym we wszystkim rozkazuje Stalin". Na jej odwrocie ktos dopisal odrecznie: „Czy wiecie kto sadzi Polaków? - Zydzi. Czy wiecie kto morduje Polaków? - Zydzi. Czy wiecie kto rzadzi Polska? - Zydzi i bolszewicy. Czy wiecie kto jest komendantem bezpieczenstwa w Kielcach? - major Zyd".26
 

Funkcje I sekretarza KW PPR w Kielcach pelnil Józef Kalinowski, nie kryjacy swego zydowskiego pochodzenia. Na czele WUBP stal major Adam Kornecki, lamiacy wrecz prowokacyjnie prawo (odszedl w lutym 1946). Zastepca szefa PUBP byl Albert Grynbaum27, naczelnym lekarzem WUBP - dr Natan Balanowski. Funkcje tlumacza w komendanturze sowieckiej pelnil Wolf Zalcberg 28. Kierownikiem Wydzialu Organizacyjnego KW PPR byl Julian Lewin.

Instruktorzy z KC PPR, przyslani do Kielc 4 lipca 1946, tak scharakteryzowali stosunki panujace w Kielcach: „Niektórym partyjniakom polskim wydawalo sie nawet, ze KC faworyzuje Zydów, toleruje nawet naduzycia, o ile popelnia je Zyd. Wysuwany jest przyklad prezydenta miasta Kielc, którym byl Zyd Zarecki. Popelnil on szereg naduzyc, miejscowa organizacja wyrzucila go z partii, KC przywrócil mu prawa czlonka partii"29. Taka polityka kadrowa sprzyjala wytworzeniu sie w spoleczenstwie opinii o uprzywilejowanej pozycji Zydów i wzmagala nastroje antysemickie. 101

Odbiciem tej sytuacji sa opublikowane niedawno wspomnienia ówczesnych wojewodów kieleckich. „Ci kieleccy Zydzi kluli w oczy polska biedote swa ostentacyjna zamoznoscia i stosunkami. Natarczywie domagali sie tez rewindykacji swego mienia" - to poglady wicewojewody Urbanowicza 30.

Zydzi otrzymywali pomoc od zagranicznych stowarzyszen i organizacji charytatywnych (np. American Joint Distribution Comitee) oraz od wladz polskich (zasilek instalacyjny). Pomoc materialna byla niezbedna, gdyz pierwsi repatrianci zydowscy powracali nierzadko w stanie krancowego wycienczenia, ale budzila zawisc kielczan i inspirowala wyobrazenia o niezmierzonych fortunach przybyszy. Relatywnie niezla sytuacje socjalna Zydzi kieleccy zawdzieczali sprawnej dzialalnosci Komitetu Zydowskiego.

Tych Zydów, którzy rzeczywiscie mogli „kluc w oczy" bogactwem, bylo zapewne niewielu. Wlasciciele posesji przy Sienkiewicza, restauracji, hoteli czy koncesji na handel autami z demobilu nalezeli do elity finansowej Kielc. Ale to nie oni padli ofiara pogromu. Nienawisc kielczan, podsycona plotka o mordzie rytualnym, zostala przeniesiona na „zwyklych" Zydów - stloczonych w domu noclegowym przy Plantach, czekajacych na przydzial mieszkan, klepiacych biede na równi ze wszystkimi mieszkancami miasta. Rzekomymi bogactwami, w które mieli oplywac Zydzi na Plantach, a które zrabowano im podczas pogromu, okazaly sie przedmioty codziennego uzytku. Nieprzytomnym sciagano z rak zegarki; do pewnego Zyda zolnierz krzyknal, bijac go karabinem po glowie: „Skurwysynu, zdejmij buty!" 31.

Po ustaniu zajsc zolnierze KBW dokonczyli grabiezy - brali wszystko, co jeszcze zostalo: paczke herbaty (6 dekagramów) i mydlo, podpinke na pierzyne, pantofle, dwie pólkilogramowe puszki masla i marmolady; pare meskich trzewików, dwie maszynki do strzyzenia wlosów, trzy brzytwy i nozyczki fryzjerskie 32. Najcenniejszym lupem okazaly sie skarby rodziny Fiszów, mieszkajacych przy ulicy Leonarda. Regina Fisz oddala bandytom wszystko, co miala - 17 dolarów, trzy zlote pierscionki z brylantami, zlota spinke i kolczyki. Ale nie ocalila tym zycia ani "sobie, ani swemu trzytygodniowemu dziecku. 4 lipca zginely w Kielcach 42 osoby.

Pogrom spowodowal gwaltowny wzrost emigracji Zydów. O ile na poczatku 1946 roku wyjezdzalo miesiecznie okolo tysiaca Zydów, w maju - ponad 3 tysiace, w czerwcu - 8 tysiecy, to po wybuchu paniki w lipcu opuscilo Polske 19 tysiecy osób pochodzenia zydowskiego. Fala „kieleckiej emigracji" osiagnela apogeum w sierpniu - wyjechalo wówczas 33.346 Zydów.33

Wobec nieustajacego zagrozenia pogromami CKZP zmobilizowal spolecznosc zydowska do organizowania samoobrony. Decyzje w tej sprawie zapadly na nadzwyczajnej naradzie przewodniczacych komitetów wojewódzkich i lokalnych, zwolanej przez Prezydium CKZP w Warszawie 13 i 14 lipca 1946:

„Posiedzenie zagail dr Adolf Berman (wiceprzewodniczacy CKZP). Mówca podkresla, ze narada zostala zwolana w b. powaznej sytuacji dla Zydostwa Polskiego. Prosi obecnych, azeby przez powstanie i minute milczenia uczcic pamiec ofiar kieleckich. [...] Adolf Berman - [...] Stoimy w Polsce przed dalszymi walkami miedzy demokracja a reakcja, a wsród nich jestesmy my. Zydzi. [...] Postanowilismy zwrócic sie do Rzadu z prosba o wydanie dekretu przeciwko antysemityzmowi. To jest walka atutami prawnymi. [...] Naszym zadaniem jest stac na strazy, azeby sprawy Kielc nie zapomniano jak w swoim czasie Krakowa. Musimy ciagle czuwac. [...] Jaka powinna byc taktyka wobec Zydów w malych miasteczkach. Jedni uwazaja, ze centralnym zarzadzeniem nalezy zlikwidowac skupiska zydowskie w malych miasteczkach i przesiedlic je do duzych miast) drudzy zas, ze nalezy dac w tej sprawie wolna reke komitetom na miejscu. [...]

Wazna sprawa jest zorganizowanie samoobrony. W tym celu zostala stworzona przy CK specjalna Komisja Bezpieczenstwa. [...] Wsród spoleczenstwa zydowskiego wzrastaja tendencje emigracyjne, do czego, rzecz jasna, przyczyniaja sie wypadki ostatnich dni. Zydzi, którzy maja chec i moznosc wyjazdu, musza otrzymac wszelka pomoc. Nalezy uswiadomic i zaapelowac do Zydów, by mniej jezdzili i podrózowali po kraju. Przekonalismy sie o skutkach niepotrzebnych jazd w Kielcach, gdzie zginelo wielu Zydów bedacych przejazdem w miescie. Liczbe ofiar wydatnie powiekszyli Zydzi znajdujacy sie wówczas w pociagach. [...]

Mgr Turek - W Bialostockiem zginelo znowu czterech Zydów. Ci ludzie zgineli tylko dlatego, ze byli Zydami. Przed nami stoi pytanie, co czynic. Antysemityzm w Polsce jest wiekszy niz kiedykolwiek. Smierc 40-50 Zydów nie robi wrazenia. Z antysemityzmem trudno nam walczyc. [...]

Dr [Herman] Parnas - [...] Autor artykulu [w „Odrodzeniu"] twierdzi, i moim zdaniem zupelnie slusznie, ze my sami. Zydzi, jestesmy wspólwinni w potegowaniu antysemityzmu. Zachowanie sie nasze jest czasem razace. Mam tu na mysli zydowskich waluciarzy, spekulantów, szabrowników, bawiacych sie wesolo w najdrozszych lokalach wiekszych miast, co, rzecz jasna, rzuca sie w oczy. Zydzi potrafia sprzedawac cudze zydowskie domy... A wiec upadek moralnosci i etyki. Musimy wychowac naród zydowski tak, by sie pasywnie mordowac nie dal. Zabijac Zydów powinno byc ryzykiem. Trzeba wychowac Zydów tak, by nie wpadali w panike. [...]".34

Centralna Komisja Specjalna przy CKZP powstala w lipcu 1946 i miala swoje agendy przy wszystkich komitetach. Istnienie grup samoobrony uspokoilo nieco ludnosc zydowska. Zazegnano paniczna emigracje, starano sie wrócic do normalnego zycia. 30 maja 1947 Centralna Komisja Specjalna zlozyla sprawozdanie, konczace jej istnienie:

„Wzmozona dzialalnosc reakcyjnego podziemia, antyzydowskie prowokacje, napady na pociagi i zabijanie Zydów znajdujacych sie w nich i wreszcie kulminacyjny punkt dzialalnosci antyzydowskiej band faszystowskich - pogrom kielecki - spowodowaly powstanie Centralnej Komisji Specjalnej (CKS). [...] Wszystkie ugrupowania polityczne zasiadajace w CKZP wydelego waly swoich przedstawicieli. Tak wiec CKS byla reprezentacja calego zorgani zowanego spoleczenstwa zydowskiego w Polsce. [...]
 

Pierwszym krokiem CKS bylo nawiazanie scislego kontaktu w Wladzami Bezpieczenstwa Demokratycznej Polski. Wladze te przychylnie ustosunkowaly sie do naszych zamierzen i poparly nasze wysilki, udzielajac nam wszechstronnej pomocy. CKS przystapila do zorganizowania w calym kraju, gdzie tylko sie znajduje 103 wieksze skupisko zydowskie, bitnego elementu zydowskiego, gotowego, w razie koniecznosci z bronia w reku stac na strazy zycia ludnosci zydowskiej. Przewodnia idea dzialalnosci CKS bylo krzewienie w masach zydowskich poczucia godnosci i honoru ludzkiego, ducha samoobrony, zwalczanie kapitulanckich nastrojów paniki i tchórzostwa. [...]

Przy wszystkich komitetach zydowskich zostaly zorganizowane Komisje Specjalne (KS) na zasadach miedzypartyjnych. Terenowe KS podporzadkowane CKS organizowaly grupy samoobrony na swoich terenach. Komisje Specjalne zajmowaly, sie:

1. Organizowaniem grup samoobrony - ochotniczych i wartowniczych (platnych).
2. Wyszkoleniem grup.
3. Zaopatrzeniem grup i ludzi w bron oraz legalizacja broni.
4. Kontrola grup wartowniczych i urzadzaniem wartowni.
5. Organizowaniem sieci lacznosci (miedzy grupami i KS, KS i Wladzami).
6. Organizowaniem sieci informacyjnej, której zadaniem bylo natychmiastowe meldowanie o grozacym niebezpieczenstwie, badanie nastrojów i zapobiezenie prowokacji.
 

W wyniku pracy organizacyjnej KS w kraju powstalo ponad 200 grup liczacych okolo 2500 ludzi uzbrojonych, gotowych do wystapienia w razie potrzeby z bronia w reku celem obrony zycia ludnosci zydowskiej. Przy kazdej instytucji zydowskiej (domy dziecka, starców, szkoly, komitety, stolówki, lokale partyjne, kibuce itp.) zostala stworzona grupa wartowniczo-obronna. Ogólem grupy KS ochranialy 390 instytucji zydowskich w kraju. KS dysponowaly 1000 karabinów, 100 automatów, ponad 1000 broni krótkiej, 120 granatami i innej broni, z czego od Wladz Bezpieczenstwa otrzymali smy dla uzbrojenia naszych grup wartowniczych okolo 1000 karabinów z amunicja. Z funduszu specjalnego zakupilismy przeszlo 700 sztuk broni krótkiej, 60 automatów i pewna ilosc granatów. Bron ta zostala zalegalizowana i rozdzielona ludziom odpowiedzialnym, czlonkom naszych grup samoobrony. Kontakt KS w calym kraju z Organami UBP, MO i ORMO byl scisly i wspólpraca dala dobre rezultaty.

Wyszkolenie grup odbywalo sie normalnie. Korzystalismy z pomocy ORMO, która przydzielila nam instruktorów i zezwolila nam przeprowadzac cwiczenia ostrego strzelania na swoich strzelnicach. Juz sam fakt zorganizowania zydowskich grup samoobrony i ukazanie sie przy instytucjach zydowskich ludzi uzbrojonych w karabiny i automaty wplynal uspokajajaco na stan psychiczny ludnosci zydowskiej, u której panowaly wówczas silne nastroje paniczne. Scisla wspólpraca KS z organami bezpieczen stwa i wiele wypadków natychmiastowej wspólnej interwencji grup KS i MO przy róznych prowokacjach antyzydowskich, potegowaly te nastroje [tak w oryginale], Ludnosc zydowska poczula sie bezpieczniej, zdala sobie sprawe, ze Wladze Polski Demokratycznej pomagaja jej i robia wszystko, aby zagwarantowac jej spokój i lad. [...]

W ciagu roku pracy KS w róznych osrodkach kraju bylo wiele prób wywolania ekscesów antyzydowskich. Natychmiastowe interwencje KS u Wladz za wsze udaremnialy prowokacje faszystowskie i niebezpieczenstwo zostalo zazegnane. W okresie swej dzialalnosci KS przeprowadzily przeszlo 2000 interwencji u Wladz w calym kraju. Dla przykladu przytoczymy kilka faktów. Próby wywolania rozruchów antysemickich przez elementy faszystowskie za pomoca „kieleckiego" srodka chowania dzieci polskich i szukania ich w domach zydowskich mialy miejsce w Krakowie (4 wypadki), Bytomiu, Bialymstoku, Szczecinie, Bielawie, Otwoc ku i Legnicy. Wypadki w Legnicy swiadcza, ze odpowiednia postawa spoleczenstwa zydowskiego w postaci KS i Wladz Bezpieczenstwa unieszkodliwily prowokacje na szersza miare niz prowokacja kielecka. W Legnicy banda podziemna zamordowala dziecko (a nie ukryla, jak w Kielcach). W obliczu narastajacego niebezpieczenstwa i narastajacej agitacji pogromowej, dochodzacej nawet do ulotek w jezyku rosyjskim do Armii Czerwonej, KS w Legnicy zaalarmowala wojfewódzka] KS, która natychmiast postawila na nogi Wojewódzkie Wladze Bezpieczenstwa. Wyslanie w teren ekipy UB przeprowadzajacej liczne areszty i zmobilizowanie uzbrojonych grup KS uniemozliwily rozprzestrzenianie sie prowokacji. [...]

Wszystkie wazniejsze interwencje KS u miejscowych wladz zostaly przez CKS przekazane do MBP, które ze szczególna uwaga odnosilo sie do naszych informacji [...]. Zbrojnych wystapien grup KS na szersza skale nie bylo (za wyjatkiem wypadków w Rabce i pomniejszych w Bialymstoku, gdzie grupy stanely na wysokosci zadania), ale juz sam fakt istnienia zbrojnych grup KS przyczynil sie w wielkiej mierze do zapobiezenia takim wystapieniom. Na szczególna uwage zasluguje praca naszego aparatu informacyjnego w dziedzinie wykrycia przestepców wspólpracujacych w czasie okupacji z gestapo. Nazwiska i adresy setek osobników, którzy wydali ukrywajacych sie  Zydów w rece gestapo, zostaly przekazane Wladzom Bezpieczenstwa, które cenny ten material odpowiednio wykorzystaly. [...]
 

Praca naszego aparatu informacyjnego byla wszechstronna. Mielismy swoich  ludzi w fabrykach, bazarach, szkolach, uniwersytetach itp. Ludzie nasi chodzili na kazania do kosciolów, w rezultacie czego dwa razy interweniowalismy w wypadkach, kiedy ksieza z ambony wyglaszali antysemickie kazania. j Komisja Specjalna we Wloclawku wykryla punkt agitacyjno-propagandowy, Skad rozpowszechniano antysemicko-reakcyjna lekture. Punkt zostal zlikwidowany. We Wroclawiu KS interweniowala w sprawie antysemickiej ksiazki Makka [?], która sie ukazala na pólkach ksiegarskich. Ksiazka zostala wycofana t obiegu. Na podstawie naszych informacji Wladze zlikwidowaly cztery bandy NSZ iWiN (Wroclaw i Szczecin).

[...] Wysilki spoleczenstwa zydowskiego w Polsce ida w kierunku budowy zdrowych podstaw zycia ekonomicznego i kulturalnego naszego skupiska w kraju. Nastroje paniki i depresji duchowej wybitnie zmalaly i zanikaja. W tych warunkach Komisja Specjalna uwazala, ze nadszedl czas dla zlikwidowania platnego aparatu KS, zostawiajac jednak KS jako honorowe, spoleczne instytucje, które beda mialy nadal za zadanie krzewienie ducha samoobro ny, bitnosci i odwagi wsród ludnosci zydowskiej, kontynuujac tradycje zydowskiego ruchu oporu." 35

Danuta Blus-Wegrowska

Przypisy:

1. Archiwum Zydowskiego Instytutu Historycznego (AZIH), CKZP - Prezydium, 303/5, k. 99, 102, Oswiadczenie narady przewodniczacych z 13 stycznia 1946.

2. Archiwum Akt Nowych (AAN), MIP, 753 m. 28641, Biuletyny ZAP 1946-1947, Sprawozdanie Referatu ds. Pomocy Ludnosci Zydowskiej za marzec 1945.

3. Krystyna Kersten, Polacy. Zydzi. Komunizm. Anatomia pólprawd 1939-1968, Warszawa
1992, s. 110.

3. AZIH, CKZP - Prezydium, 303/1, k. 119. Protokól posiedzenia Prezydium CKZP z 14 sierpnia 1945. Krystyna Kersten okresla sierpien 1945 jako miesiac „szczególnego nasilenia gwaltów wobec Zydów" (Polacy. Zydzi..., s. 111). Trudno ocenic, czy bylo tak w rzeczywistosci, gdyz brakuje materialów zródlowych z drugiej polowy 1945 roku. Sprawozdania Referatu ds. Pomocy Ludnosci Zydowskiej MPiOS urywaja sie na marcu 1945. W ZIH i w AAN zachowalo sie tylko kilka pojedynczych numerów biuletynów Zydowskiej Agencji Prasowej z 1945 roku. W AAN znajduja sie biuletyny ZAP za okres 1946-1947, bez numerów z czerwca i lipca 1946.

5. AAN, MAP, 787, k. 113, Odpis protokolu z 28 stycznia 1946.

6. AAN, MAP, 786, k. 41, Odpis protokolu zeznan swiadków, Lublin, 8 lutego 1946.

7. AZIH, CKZP - Wydzial Repatriacji, 320/2, k. l, 9-13, Wykaz transportów ze wschodu.

8. AZIH, Relacje 301/1357, Zeznanie Mordko Bergera, Dawida i Sary Grunbaumów z 11stycznia 1946.

9. AZIH, CKZP - Prezydium, 303/2, k. 64, Protokól posiedzenia z 12 marca 1946.

10. Józef Adelson, IV Polsce zwanej Ludowa, w: Najnowsze dzieje Zydów w Polsce w zarysie (do 1950 roku), red. Jerzy Tomaszewski, Warszawa 1993, s. 393.

11. AAN, MIP, 753 m. 28641, biuletyn nr 29/149, 18 marca 1946.

12. AAN, MAP, 787, k. 116-118.

13. AAN, MIP, 753 m. 28641, biuletyn nr 42/162, 24 kwietnia 1946. .

14. AAN, MIP, 753 m. 28641, biuletyn nr 44/164, 27 kwietnia 1946.

15. AAN, MIP, 753 m. 28641, biuletyn nr 49/169, 8 maja 1946.

16. AZIH, CKZP - Prezydium, 303/3, k. 104-105, Osiedlanie sie Zydów powracajacych z obozów na Dolnym Slasku.

17. AZIH, CKZP - Komisja Specjalna, l, k. 380, 375, 374, 377, 394.

18. AAN, MIP, 753 m. 28641, biuletyn nr 46/166, 2 maja 1946.

19. AAN, MAP, 866.

20. „Dziennik Powszechny", 1945, nr 71, 27 lipca, s. 4.

21. AZIH, CKZP - Wydzial Repatriacji, 320/9, k. 35-36, Sprawozdanie Ignacego Falka.

22. Archiwum Panstwowe w Kielcach (APK), Wykaz akt cywilnych b. Sadu Grodzkiego w Kielcach za lata 1946-1949, 433/1, cz. m (dalej: Sad Grodzki).

23. Krzysztof Urbanski, Kieleccy Zydzi, Kraków 1993, s. 189.

24. Urbanski pisze; „Analiza akt oraz miejscowej prasy wskazuje, ze zadania rewindykacji mienia przez zydowskie srodowiska Kielc nie wywolaly zadnej jawnej niecheci do Zydów" (Kieleccy..., s. 190). Uwazna lektura dokumentów przeczy temu twierdzeniu.

25. APK, UWK II, 1524.

26. Cyt. za: Zabic Zyda. Kulisy i tajemnice pogromu kieleckiego 1946, opr. T. Wiacek, Kraków 1992, s. 144 (wywiad z kieleckim historykiem Stanislawom Meduckim).

27. Barbara Szaynok, Pogrom Zydów w Kielcach 4 lipca 1946, Wroclaw 1992, s. 28.

28. APK, Sad Grodzki, C. 41/45.

29. AAN, PPR, 295/DC-159, k. 41.

30. J.S. Mac, Kto to zrobil, „Kontrasty", 1986, nr 11, s. 4.

31. AUOP, SN 9/46, t. l, k. 98, Protokól przesluchania swiadka Mojzesza Culdera z 6 lipca 1946.

32. AUOP, 7650/m, Akta sadowe - Apajewski i inni.

33. Józef Adelson, W Polsce zwanej Ludowa...

34. AZIH, CKZP - Prezydium, 303/5, k. 44, Protokól narady przewodniczacych z 13-14 lipca 1946.
35. AZIH, bez sygnatur. Sprawozdanie z dzialalnosci CKS przy CKZP z 30 maja 1947.106

GLOS Z KIELC

Maria Kiwallo (Iwowianka, od 1944 roku w Kielcach, nauczycielka matematyki):

Pogromy byly reakcja Polaków na panoszenie sie Zydów. Zydzi maja w naturze kupiectwo i handel. „Wasze ulice - nasze kamienice" - takie bylo ich powiedzenie przed wojna. Potrafili nas podraznic -jako Polaków i katolików, chrzescijan. Nie to, zeby byl antagonizm. Ja nigdy nie wyczuwalam u Polaków jakiejs nienawisci z serca plynacej. Draznil tylko handel w ich rekach. Pewnie, zdarzalo sie zacietrzewienie i wsród Polaków, i wsród Zydów.

Moim zdaniem - przed wojna w Polsce bylo za duzo Zydów. To draznilo i powodowalo reakcje: nieraz zbrojne, okrutne, nieraz podle. We Lwowie, na przyklad, zorganizowano bojkot akademicki - ultrapolskie organizacje studenckie bily i maltretowaly Zydów. Nie mozna tak postepowac. Ale jednoczesnie byla duza przyjazn. U nas na Wydziale Matematycznym Uniwersytetu Jana Kazimierza wykladalo wielu profesorów Zydów (bo matematyka to przedmiot odpowiadajacy glównie Zydom), ale nie bylo zadnych przesladowan, ani studentów, ani profesorów. A na Politechnice - bardziej zadziomi studenci pozwalali sobie na bojkot.

Wsród Zydów byli ludzie dobrzy, inteligentni, kulturalni i zacni; ale inni niz my. Tym nas tez draznili - odmiennoscia obyczajów, jezyka, religii. Kazda odmiennosc razi. Nas katolików razily zwlaszcza ich obrzedy religijne. A poza tym - przeciez Chrystus zostal ukrzyzowany przez Zydów!
Przed wojna Zydzi mieli dobrze w Polsce, a jednak laczyli sie z komunistami (mówilo sie „zydokomuna"), pózniej - z Sowietami. A Polacy nie sprzyjali komunistom ani Sowietom, tym samym nastawienie do Zydów tez bylo niechetne.

Bezposrednio przed pogromem w Kielcach Zydzi byli posadzeni, ze porwali dziecko aryjskie. Taka plotka krazyla. Nie mielismy mozliwosci sprawdzenia tego. Polacy - mieszkancy Kielc - byli oburzeni, ze jakis chlopczyk zostal porwany, zamkniety w piwnicy i kluty, ze toczono mu krew na mace - ale nie rozmawialam z nikim, kto by to widzial. Czy taka plotka moglaby spowodowac pogrom? Wystarczylaby, zeby ludzie ruszyli na Zydów. Jak dziecko trzymaja w piwnicy i zbieraja krew na mace,  to ludzi rozwsciecza. Jakzez okrutna rzecz.

Nie jestem pewna, czy to byl jedyny bezposredni pretekst. Mogla to byc prowokacja Urzedu Bezpieczenstwa. Wtedy UB zaczelo sie panoszyc, tam byli rózni ludzie - i Zydzi, i sporo sluzalców. Ale pogrom kielecki byl reakcja spontaniczna - ktos rzucil plotke, ludzie ruszyli ratowac polskie dziecko. Nie bylo to planowe i swiadome wyniszczenie calego narodu, jak podczas okupacji niemieckiej. Po wojnie w Kielcach sie wymieszalo, stosunek do Zydów sie zmienil. My spojrzelismy lagodniej i oni zlagodnieli. Po pogromie wyjechali, a reszta sie zasymilowala. (relacja nagrana przez Danute Blus-Wegrowska w maju 1995)


Uwaga: ostatnio w internecie ukazuja sie skradzione z moich witryn  i sfalszowane, jako moje, teksty  publikowane przez Wieslawa Kochanskiego ze Sztokholmu (Szwecja).  O tym zawszeniu internetu informuje czytelnikow ktorzy mogli zostac wprowadzeni przez w/w i jego pomocnikow w blad


ARCHIWUM "KRAJU UTRACONEGO"
E-mail
strona domowa autora
"Znarowiony Pegaz"
ph/fax: 61 08 9844 7124