KRAJ  UTRACONY
CZYLI:  BOLACE BLIZNY & CO NAM SIE SNI PO NOCACH
® © Miroslaw M. Krupinski

65
 
 

24 maj 
2002

orwellowska  dobranocka
                    ® ©  M. Krupinski

Raz w folwarku zwierzecym, przy okraglym stole,
grupa równych z równiejszych zwolala zebranie
by rozdzielic wsród wszystkich dole i niedole
- to co kazdy ma robic i to co dostanie...

kon, co silny, wóz dostal by ciagnac pod gore,
krowa szaflik - by bylo do czego ja doic,
koszem - jajka by skladac - obdarzono kure
calej reszcie - policje  - by nie mogla broic...

Na fotelach zloconych posadzono swinie
dajac berlo do reki i pelne koryto,
traby dano - by trabic o swoim wyczynie,
swinski gnój za fotelem flagami przykryto...

By rozdzielic wyraznie i funkcje i role
wiekszosc zwierzat zamknieto w oborze, w stodole,
tlusta mniejszosc w fotelach ze wspólnego placu
przeniesiono do Sejmu i innych palaców...

Cóz - w oborach od dawna nikt slomy nie zmienia,
w pozlacanych fotelach usnely sumienia,
a dobrobyt folwarku, o którym tlum marzyl,
maja  równi.  Z folwarku ciaglej wyprzedazy....

Plyna dni i miesiace, uplywaja lata,
sloma, wciaz nie zmieniana - to krowom zaplata,
kurom, co juz nie gdacza, za ich jajka - plewy,
swinie zyja w palacach - wiec sprzedaly chlewy,
kon nie ciagnie juz wozu - bo i wóz sprzedany...
Tylko kundle, te w mediach, spiewaja peany
na czesc swin, ich sukcesów i zaslug ogromu...
Krowy zuja. A myslec sie nie chce nikomu....

Folwark wciaz sie rozpada, z dachu gonty leca,
co niektórzy, zbudzeni, trzesa sie ze strachu,
ziarn ostatnich w spichlerzu szukac trza ze swieca,
gnój spod zlotych foteli dzis juz siega dachu...

W koncu równym z równiejszych robi sie nieswojo,
o zlocone fotele w folwarku sie boja...
Bo choc wszyscy pokorni, karmieni pokora
- moze zarznac nie zarzna - ale nie wybiora...
No a jak nie wybiora - jak tu rzadzic dalej,
jesli wiekszosc sprzedana, a reszta sie wali...

Czesc równiejszych w pospiechu, skrycie tunel kopie
by, po przejsciu tunelem, sprzedac Europie
byla ziemie folwarku co dzis juz ruina...
By miast swin z Magdalenki zostac Euroswinia...
Aby rzadzic ta resztka co sie w gruzy wali
z Bonn, Brukseli, Paryza... Bezpiecznie - z oddali,
marzac w nowych fotelach, w swych bezpiecznych amtach
ze sprzedani, bezsilni, zapomna o kantach...

Tak wiec Lesie i Wladki, Zbyszki i Adasie,
majac w sercach nadzieje, a lapowki w kasie
za to co juz zrobili i za to co zrobia,
dzis do nowych, tych euro, stolków sie sposobia...

Gdy ktos wskaze ten szwindel i szwindle poprzednie
strach im dusze ogarnia i lico im blednie.

Czasem nerwy puszczaja,  napiete do granic
- wiec zapluja, zastrasza, znów zaczna tumanic,
by nie  stracic nagrody co za Odra czeka...
Bo gdy straca - nie bedzie juz dokad uciekac...

* * *

Wiem ze spac Wam wygodnie na slomie co gnije,
nie czujecie lancucha, co uwiera szyje...
Ze wiatr rozwial sprzed lat juz dwudziestu nadzieje
i  ze g. Was obchodzi ze rzadza zlodzieje...

Ja tak tylko niesmialo... Wiem ze nic nie zmienie...
- Ale chetnie bym ujrzal Wasze przebudzenie...


Uwaga: ostatnio w internecie ukazuja sie skradzione z moich witryn  i sfalszowane, jako moje, teksty  publikowane przez Wieslawa Kochanskiego ze Sztokholmu (Szwecja).  O tym zawszeniu internetu informuje czytelnikow ktorzy mogli zostac wprowadzeni przez w/w i jego pomocnikow w blad


ARCHIWUM "KRAJU UTRACONEGO"
E-mail
strona domowa autora
"Znarowiony Pegaz"
ph: 61 8 9844 7124