ZBIÓR ZNAROWIONEGO PEGAZA:  Z-14

 

 

 

mowa obrończa

® © Mirosław Krupiński  

 

Choć nie lubię czerwonych – muszę wziąć ich w obronę

wobec licznych oskarżeń – bo się czuję mizernie

gdy z nich robią bandytów i alfonsów (Capone)

oskarżając o szwindel filar partii – Jaskiernię.

 

Prawda – zaczął paskudnie, lecz zaczęło tak wielu

- uczył młodzież złodziejstwa, by być mogła przewodnią.

Lecz złodziejstwo dziś wszakże, równie jak w PRLu,

jest uznaną zasługą, a nie jakąś tam zbrodnią...

 

Dziś za mało zarabia - więc dorabiać zaczyna,

jednorękich bandytów  wszak wypada popierać,

nie porównać tych dziesięć – z osiemnastką Rywina,

który wesprzeć chciał nimi towarzysza Millera...

 

To są zwykłe kalumnie!  To oszczerstwo nie chyci !

Nie ma żadnych podobieństw i logiki w tym nie ma:

- Pokerowe maszyny - jednoreczni  bandyci,

- SLD – zawsze kradnie obiema...

 

I jezeli już nawet oskarzony Jaskiernia

musi przejść swoją drogę przez mękę,

to sąd zmniejszy mu karę – bo win skala wymierna,

a te dziesięć – to pięć jest na rękę.

A ponieważ w tym sądzie rodzaj czynu się liczy

- to sąd będzie oceniał jednoręki  bandytyzm.

 

Zresztą problem jest szerszy – co podsunąć też muszę

- że bez mafii łapówek to  przewodnią szlag trafi.

- Skąd czerwoni wziąć mają na swe kłamstwa fundusze

gdy im ryje oderwą od mafii?

                     

no skąd ?!!

 

Więc powtarzam raz jeszcze - oczy przymknąć dziś pora.

I przestancie zawracac im główki.

- Prezydenci trzech krajow, aby wygrać w wyborach,

z ruskiej mafii tez brali łapówki.

 

Powinniście to widzieć - bo to jest jak na dłoni,

w Ukrainie na Litwie i u nas

- dwóch się wlaśnie tłumaczy – trzeci głośno ich broni

- znaczy każdy z tą mafią się skumał.

 

*   *   *

 

A na koncu wam powiem co mnie martwi niezmiernie

i odbiera mi resztę nadziei:

- za te dziesięc milionów rozszarpiecie Jaskiernię,

w d. całując wciąż resztę złodziei.

 

 

 

 

Inspiracja: 2003-12-04 (19:58) IAR - Śmigłowiec premiera spadł w Chojnowie w pobliżu Góry Kalwarii - potwierdziła IAR policja z Góry Kalwarii. Według nieoficjalnych doniesień 10 osób zostało rannych. Premier Leszek Miller doznał lekkich obrażeń i jest w drodze do warszawskiego szpitala na ulicy Wołoskiej.

 

środki specjalne, czyli – się narobiło...

® © Mirosław Krupiński  

 

By uniknąć tych katastrof i nie rozstac się z narodem,

w sytuacji kiedy mafia za niesłowność zemstą grozi,

rządziciele dziś zrywają z samolotem, samochodem

i w kościele lezą krzyżem by wyżebrać łaskę Bozi.

 

Kwach, niepewny czy piorunem nie przyłoży Bog w mównicę,

do kontaktów z massmediami wybrał sobie konfesjonał.

Pod  koszulą (w portkach także) nosi grubą włosienicę,

wznosząc modły, aby przed nim najpierw grzeszny Siwiec skonał.

Któren, każdy widział z bliska,

raz całowal kurz lotniska...

 

Capo Młynarz, ranny w krzyże

przyrzekł: - jeśli się wyliże

to się modlił będzie wiernie

i doniesie na Jaskiernię,

że w myśl jego, Capo, woli

z łapówkami poswawolil.

 

Rywin modli się do Yahwe, obiecując żertwę z byka,

i - jeżeli się wywinie – to do konca struć Michnika.

Michnik wiedząc o tym dobrze i już czując cjanek w kiszkach,

czekoladki śle do Szwecji aby nimi struć braciszka,

- bo Stefanek, szuja taka, w ręce sprzedał go Kiszczaka,

któren, mając obu dossier,

wszystkie groźby ma dziś w nosie.

 

*   *   *

 

Tylko pilot wiertolota, który wszystko to wywołał,

głośno cieszy sie, niecnota, że ten cukier wsypać zdołał

do silnika swego Miga. No bo pilot, stary wyga,

już od lat ma niesmak taki że Millery i Kiszczaki,

te Wałęsy i Gieremki,

wieść mu każą żywot cienki,

i w ubóstwo opaść na dno

- gdy miliony sami kradną...

 

No a Bozia Sprawiedliwa, w swej mądrosci patrząc z nieba,

myśli –  nawet i czerwonych raz przed karą ostrzec trzeba...

 

 

 

a w Kalwarii:

® © Mirosław Krupiński  

 

Kalwaryjskie płaczą dziady, lud się żali:

- Oooojjj... Mikołaj nam Millera zrzucił z niebaaaa...

- Ale wideł my ze sobom nie zabrali...

- Na okazję znowu czekać będzie trzebaaaa...

 

- Coraz gorzej jest w tej Polsce być za dziada...

- konkurencja coraz większa, los plugawy...

- jak już z nieba jakiś prezent dla nas spada...

- to go zaraz zabierajom do Warszawy...

 

- Rok sie kończy w tej Kalwarii... idom Świenta...

- Śnieg zaczyna przed Kościołem schody bielić...

- Kiedy w końcu z nieba zrzucom nam prezenta,

nie możemy się po ludzku nim podzielić...

 

- Coraz częściej dni mijają w głodnej męce...

- Na opłatek nam nie starcza, co tu kłamać...

- Więc chcieliśwa, gdy nam premier wpada w ręce,

tym premierem, jak opłatkiem się przełamać...

 

Lecz my słabe, wycienczone jak to próchno,

i przełamać równo rady my nie dali...

Jeno w krzyżu w naszych rekach mu cuś chrupło...

no i zaraz te czerwone go zabrali...

 

*     *     *

 

Kalwaryjskie płaczą dziady, lud się żali:

- Oooojjj... Mikołaj  nam Millera zrzucil z niebaaaa...

 

 

 

 

pod mikroskopem

® © Mirosław Krupiński  

 

Oszukali tą Kalwarią... oszukali... 

Te Millery to tam wcale nie spadali...

Jaka była więc przyczyna

że w tej prasie o tych krzyżach, dziurach w główkach?

- Pech Jaskierni i Rywina,

przyłapanych, w kiepskiej chwili, na łapówkach.

 

Czasy kiepskie, partia zdycha, rząd się wali,

trzeba szmalu aby przetrwać taką bidę,

a Rywina i Jaskiernię przyłapali...

Wiec najlepiej jest odegrać inwalidę...

 

A gdzie lepiej niż w Kalwarii łamać krzyże,

gdzie to ślepi wciąż czytają w noc Lenina,

nawet jeśli połamaniec się wyliże

- to nie kłamstwo ale cudu jest przyczyna.

 

A przed cudem, gdy w gorsecie Jaruzela,

w tej Uniji jako zbawca się udziela,

to nie wolno mu publicznie dać po uszach

- bo to fragment wcześniejszego scenariusza,

w którym każdy kochać w domu tłok zaczyna

gdy mu dojdzie (i odejdzie) cap rabina...

 

*   *   *

 

Wiec kochajcie, wybierajcie Don Millera:

- Jego mafia w Europie was popiera!

Bo choć wcześniej sam was sprzedał,

lecz was darmo skrzywdzić nie dał,

co wykazał, w bólu krzyża, swoją pracą.

Bo wszak ukryć to się nie da:

- Nie za darmo wasza bieda,

- Millerowi wcale nieźle za nią płacą...


 

 

 

Ref: Prezydent nie pojedzie do Iraku

 

 

Według informacji "Życia Warszawy", Aleksander Kwaśniewski zrezygnował z przedświątecznej wizyty w polskiej bazie wojskowej pod Babilonem. Od kilku tygodni spekulowano, że prezydent zamierza odwiedzić polskich żołnierzy tuż przed świętami Bożego Narodzenia. O zmianie planów zdecydowały prawdopodobnie względy bezpieczeństwa. O tym, że Aleksander Kwaśniewski zrezygnował z odwiedzenia polskich wojsk, dziennik dowiedział się z dwóch nieoficjalnych, niezależnych od siebie źródeł. Kancelaria Prezydenta nie chce na razie potwierdzić ustaleń gazety. Zdaniem posła Jerzego Dziewulskiego (SLD), byłego szefa jednostki antyterrorystycznej na lotnisku Okęcie, prezydent powinien mimo wszystko pojechać do Iraku. Podobnego zdania jest Bogdan Klich (PO) z sejmowej komisji obrony narodowej.

 

Oj stratedzy... stratedzy...

® © Mirosław Krupiński  

 

Po co Oleś tym żołnierzom?  Ci pomyślą: - pies go drapał...

Do Iraku – Pierwszą Damę - by żołnierzy wzbudzić zapał!

Prezydentką  pragnie zostać i na pokaz jest dziewczyna

- więc przykładem niech Jej świeci ex-caryca Katarzyna.

 

Gdy żołnierzom się pokaże, słowo rzuci, cuś tam zrzuci

- to morale się podniesie  i do walk nabiorą chuci...

Wnet przestaną się upijać i handlować ekwipunkiem,

nawet łatwiej będzie ginąc z Prezydentki  pocałunkiem...

 

Zresztą pewnie weźmie uzi i do walki ruszy sama

i gdy szczęście jej posłuży – upoluje nam Sadama.

I przywiezie go do Polski i z Olesiem się rozwiedzie.

No a Sadam – jak to Sadam – poratuje Polskę w biedzie.

 

Z Prezydentką  się ożeni, przeprowadzi nam lustrację,

tych czerwonych w mumie zmieni i wprowadzi – demokrację.

Po tym weźmie dalsze żony, pierwszą zamknie do haremu

i nasz kłopot jest skończony – dzięki Niej i dzięki Niemu.

 

Fakt – ten Bush to się rozzłości i bombami nas obrzuci,

lecz cóż bomby po czerwonych – więc do normy Polska wróci.

Będzie znowu odbudowa, będzie miło i dowcipnie...

I będziemy niezależni – sprawa Unii też się rypnie,

- bo te kumple spoza Odry widząc Polskę pod bombami

powstrzymają Drang nach Osten, nie chcąc już przyjaźni  z nami.

 

 

 

 

polskie świąteczności AD 2003

® © Mirosław Krupiński  

 

Stoi choinka w środku kraju,

na niej lśni gwiazda z ramion szóstką,

swoim prezenty pod nią dają.

A tym nieswoim – paczkę pustą.

A jeśli ktoś tam się obruszy

i wytknie prezentowe kanty,

to mu ci swoi  wrzeszczą w uszy

że pójdzie siedzieć – bo jest anty...

 

stoi Belweder w środku kraju,

swiatło menory stół oświeca,

swoim tam Orły Białe dają,

a tym nieswoim – to po plecach.

A jeśli ktoś tam się obruszy

i wytknie orderowe kanty,

to mu ci swoi wrzeszczą w uszy

że pójdzie siedzieć – bo jest anty...

 

Biedni w kolejkach stoją w kraju

by się ubiegać o zasiłek,

swoim tam renty tłuste dają,

a tym nieswoim – kopa w tyłek.

A jesli ktoś tam się obruszy

i wytknie zasiłkowe kanty,

to mu ci swoi wrzeszczą w uszy

że pojdzie siedziec – bo jest anty...

 

*   *   *

 

Stoją latarnie w całym kraju,

noc kraj otula senną ciszą

i ludzie sny swiąteczne mają

- że na latarniach swoi  wiszą...

Swoim  też w końcu to się przyśni

i zrozumieją że ich kanty

doprowadziły że zawisli...

- Bo wszystkich juz zmienili w anty...

 

 

 

swojsko  i świątecznie

® © Mirosław Krupiński  

 

Dziś choinka w każdym domu

bo tradycją Polska stoi,

podścielony obrus słomą

a wokoło - sami swoi...

 

Swoi  chodzą po kolędzie

i na wszystko mają chetkę,

w TV swój  Prezydent ględzi

- wmawia ludziom Prezydentkę,

która Unii się nie boi

bo w tej Unii także swoi...

 

Pan Mikołaj chodzi z worem

(był do wczoraj towarzyszem)

mrucząc – „to... i to zabiorę...

- to do długów im dopiszę”...

wszystkim wręcza podarunki:

- nowe taxy  i rachunki,

zakazuje pewne czyny

- jak na przykład bycie anty ,

po czym sprawdza stan pierzyny,

zaokrągla stołu kanty,

a wychodząc znowu mruczy:

- „taaaaaak... pierzyny trzeba zwrócić”.

I wychodząc na ulicę

opukuje kamienicę.

 

Potem w TV jest migawka:

- stoi krowa, wokół trawka,

jakieś gruzy za nią w dali

(ciągle u nas coś się wali)

ma na szyi planszę wielką

- że to jest Europejką,

a na bocznym, lewym, planie

wielki napis „głosój na mię”

(jesli sprawdzic ktos ma chęć

- zdjęcie jest w Pegazie 5)

 

http://members.iinet.net.au/~miroslaw/Pegaz5.htm

 

Biesiadnicy wigilijni,

ci z wyboru już unijni,

choć dziś miny mają rzadkie

jednak dzielą się opłatkiem

i choć w duszy żal skowyczy

każdy innym szczerze zyczy:

- „zdrowia, szczęścia jak cholera,

dobrej pracy u Bauera”.

 

*   *   *

 

Już po śledziu, po wieczerzy...

wszyscy zjedli już kapustę...

Pod choinką pudło leży

ogromniaste - ale puste.

 

Na nim adres: „Krowom Świętym

- Kwachom, Bolkom i Millerom”

i instrukcja: - „włóż prezenty,

jutro przyjdom i zabierom

 

No Rodacy, czasu mało!

Koniec kolęd! koniec Świąt!

Trzeba zbierać co zostało

i do pudła nosić w kąt...

 

 

 

noworocznie

® © Mirosław Krupiński  

 

Co byście tak powiedzieli gdyby w Nowym Roku przyszłym

Dobra Bozia wam pomogła przeprowadzić pewne zmiany,

aby wreszcie te złodziejstwa rządomafii już nie wyszły? 

Znów będziecie się wałęsić, czy tez macie jakieś plany?

 

Macie chociaż jakieś listy?  - Kogo zamknąć, rozkułaczyć,

przelustrować i prześwietlić, szmal odebrać nakradziony?

Czy też znów wam Bolka  trzeba, który zacznie wam tłumaczyć

że potrzebny wam jest wspólnik – czyli zbrodniarz rozgrzeszony?

 

Cóż, wiem: - śpiączka jest powszechna i chrapanie trwa w narodzie,

śpią Rycerze pod Giewontem, patrioci pod pierzyną,

i uśpiony bezpieczeństwem drzemie nawet rządozłodziej.

Tylko on się wcześniej budzi, co tych nieszczęść jest przyczyną...

 

Aby Bozi było łatwiej - może, zamiast sama zmieniać,

na łby senne zrzuci z nieba jakiś ciężki, głośny budzik,

który wreszcie was obudzi i obudzi wam sumienia

i pozwoli wam zobaczyć jak jest wiele do zrobienia.

 

Więc wam życzę z Nowym Rokiem:

- jak ten budzik w łeb was trzaśnie

wstańcie, weźcie pupy w troki,

skończcie chrapać, skończcie waśnie

i od jutra, z Nowym Rokiem,

weźcie w ręce co popadnie.

Stańcie wpoprzek Polski w rządek

i porządnie, krok za krokiem

wreszcie zróbcie w Niej porządek.

 

Nie zwlekajcie z tym zbyt długo -  zawiedziecie Dobrą Bozię,

która w końcu też się może tą postawą waszą znudzić.

Macie jeszcze pięć miesięcy zanim dadzą wam narkozę.

A z narkozy to już Unia, a nie Bozia, będzie budzić...

 

*    *    *

 

Gdy skończycie już robotę, to nie chwalcie się latami,

wypinając po medale wyszargane we śnie klapy,

że tą nową, wolną Polskę zrobiliście sobie sami.

- Ktoś Was wyrżnął w łeb budzikiem. I kłonice wcisnął w łapy.

 

 

 

 

plan pięciomiesięczny

® © Mirosław Krupiński  

 

Nowy Rok się właśnie zaczął. Wszyscy myślą jak go przeżyć.

Mafia, która Polska rządzi, ma zadanie prostsze nieco

- musi przetrwać piec miesięcy i przeżycie tak wymierzyć

by na Unię się załapać zanim z siodła nie wylecą...

 

Do wspólnego doszli wniosku że nie ważne co dziś robią

- najważniejsze jest wrażenie że się w Polsce coś tam dzieje.

Ludzie wtedy, skołowani, siedzą  cicho, w łeb się skrobią

i nie mogą wymiarkować - czy to zbawcy czy złodzieje...

 

Kwach koziołki w prasie fika „rozważając co ma robić”:

- dalej zgrywać polityka, czy też wpierw Millera dobić

odbierając mu czerwonych, by z okrzykiem „Boże prowadź”

popłuczyny komunistów od zagłady uratować...

 

Oczywiście - szczodrą ręką innych zdrajców też zaprasza,

Frasyniukom i Gieremkom obiecując: - „Partia nasza

jest otwarta dla przyjaciół, bo się kurczy, ginie marnie.

Dziś się przyda każdy matoł. Więc was partia też przygarnie”...

 

Społeczeństwo cicho siedzi i wytrzeszcza tępo oczy,

no bo „nowa rośnie siła, która znowu Polskę zbawi”.

Więc, gdy Polska trwa w letargu i do Unii w maju wkroczy,

mafia zrobi z Polską koniec, z opozycja się rozprawi,

dbając tylko by, gdy czeka aby wreszcie to się stało,

sprzedać, ukraść albo zająć resztkę tego co zostało.

 

*    *    *

 

Więc - koziołki Miller fika helikopter ujeżdżając,

Michnik kłamie jak najęty, co już robi lat piętnaście,

Rywin ściska dłoń Michnika za pomyłkę przepraszając...

Patrząc na to w telewizji każdy Polak, zanim zaśnie,

ululany tą hipnozą w swym letargu głową kiwa.

A to właśnie mafię cieszy – bo kolejny dzień upływa...

 

                                            z  tych stu pięćdziesięciu...

 

 

 

majówka 2004 (prognostyczne)

® © Mirosław Krupiński  

 

W Europie straszny hałas – słychać bębny, trąby, dzwonki

- wiwatują wszyscy na raz na cześć Kwacha i Kiszonki,

którzy sukces wielki święcą,  bo po latach ciężkiej pracy

wykończyli wreszcie Polskę i podają ją  na tacy.

 

Koniec wreszcie z ta zakałą, którą dotąd Polską zwano!

Niemcy badą mieli Prusy, Śląsk, korytarz i Pomorze,

a Fracncuzy będą żaby jedli polskie codzień rano

i za darmo je dostaną lub coś rzucą Kwachom może...

 

Europie, razem z Polską, dzisiaj manna spada z nieba

bo Gieremek da jej klucze do każdego w Polsce domu,

a Frasyniuk za łapówki cały Wrocław Niemcom sprzeda,

i  Legnicę odda darmo w Telaviwie byle komu.

 

Dla Michnika nic nowego – ma konszachty z Euro liczne,

tylko jedno buźkę strachem przed tym majem mu pobiela

- że te Niemce i Francuzy w swej większości statystycznej

zagrożenie w Żydach widzą, nie kochając Izraela...

Ale z tym też nie tragedia – zawsze jest w rezerwie rada

- znowu może zmienić skórę -  zostać Szwedem jak brat Adam.

 

Cóż – najgorzej ma Wałęsa - w Polsce krecha, kijem grożą,

u Polonii ma przegrane, tylnym wyjściem musiał zmykać.  

Nawet w klapie już nic nie ma, bo gdzieś sprzedał Matkę Bożą...

Będzie pewnie gazeciarzem w tej „Wyborczej”.  U Michnika.

 

*    *   *

 

Krupińskiemu wszystko jedno - wszystkie szwindle poznał chyba.

Od początku o tym wiedział co Okrągły Stół przyniesie.

Żal mu Polski – lecz cóż robić. A więc znowu jest na rybach,

bo od czasów Arłamowa od rządzenia są kolesie...

 

 

 

autobus czerwony – bajka optymistyczna

® © Mirosław Krupiński  

 

Autobus, czerwony, wiezie mafię co rządzi

poprzez Polski ulice, przez kolejne przekręty.

Czasem ludzi przejeżdża, drogę skraca i błądzi,

ale wara przeszkadzać, bo kierowca jest święty.

 

Lud go wybrał w wyborach, a więc wszystko jest w dechę,

bo lud w swoich porywach jest genialny i szczery.

Więc kierowca nie tylko od wykroczeń ma krechę

lecz zasługi ogromne i wariackie papiery.

 

Nie ma żadnych przystanków, nie ma żadnych zakazów.

Droga ściele się równo, bo wyborcy tak chcieli.

Podroż zaczął od Moskwy i dodając wciąż gazu

mknie autobus czerwony wprost do zbawczej Brukseli.

 

Aż pewnego wieczoru szofer wysiadł na chwilę

na zupełnym bezdrożu, bo siusiania był czas.

W autobusie czerwonym zazgrzytało coś w tyle,

coś chrupnęło, zgrzytnęło no i silnik mu zgasł.

 

Mafia siedzi bez słowa, wódka krzepnie w szklanicach...

Tego jeszcze nie było... Helikopter, fakt, raz...

Lecz czerwony autobus !???  A więc bledną im lica,

bo tu noc już nadchodzi, a dokoła w krąg las...

 

*  *  *

 

Po tygodniu znaleźli obgryzione już kości...

Wilki były w tym lesie i  zdziczałe już burki.

A wiadomo że wilki, jak to polska baśń glosi,

to najbardziej pazerne na czerwone kapturki...

 

Dni mijały za dniami, każdy bał się oddychać,

ludzie bali się cieszyć, choć im było do śmiechu...

Gazeta Wyborcza, co zaczęła też zdychać,

napisała: „autobus miał kartofel w wydechu”...

 

Wolno... wolno... nieśmiało życie wraca do ładu.

Bo już nie ma czerwonych i Wyborczej  już nie ma.

Z węzełkami na plecach z Polski znikli bez śladu

Bronki, Bolki i Jolki... Odetchnęła już ziemia.

 

W końcu ludzie są pewni, tańczą wioski i miasta.

Ludzie już się nie boja, w kraju radość trwa dzika!

A w tym lesie, gdzie zielskiem już autobus zarasta,

stanie pomnik ziemniaka i hodowcy – rolnika.

 

 

 

Inspiracja:


1. List do Kancelarii Prezydenta RP - W pułapce paszportowej - c.d.

Niniejszym zamieszczamy list dr Janusza Rygielskiego, prezesa RNPA, do dyr. Andrzeja Dorsza z Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwasniewskiego. W liscie tym zawarto projekt spoleczny uproszczenia procedur zrzekania sie polskiego obywatelstwa oraz ARCYCIEKAWE zestawienie tychze procedur w kilku krajach. To zestawienie najlepiej ukazuje absurd i niesprawiedliwosc obecnych polskich przepisow oraz ujawnia, iz niektore z nich gwalca pewne konwencje prawne oraz moralne.
2004-01-12 (01:36) CyberExpress

                                          

wot kakaja zagwozdka

 

„Co się w Polsce narobiło!” – Kwach rozmyśla – „dobry Boże!”

Przez lat siedem było miło, a tu dzisiaj spać nie może...

I to wszystko przez drobnostkę – z tej Australii jakieś czorty

prezydenta gryzą w kostkę i oddawać chcą paszporty.

I w dodatku – takie dranie! – nie chcą pytać go o zdanie!

 

- „Jak tak można” - Kwach się pieni i pieńkami zębów zgrzyta.

I wylicza na paluchach kogo musiałby sam pytać

gdyby zechciał zastrajkować

i z polskości zrezygnować:

 

A więc najpierw to Putina – w Rosji partia wiecznie żywa,

a z Łubianki KGBowcy też co tydzień ślą rozkazy.

Potem, byłaby potrzebna również zgoda z Telaviwa,

bo go robiąc prezydentem powtarzali wiele razy:

- „Uś, ty Olek nie rezygnuj i wogóle nie bądź głupi,

bo z tej Polski to bez ciebie jak Izrael skórę złupi!?”

 

Bush tak samo – gdy usłyszy – będzie wściekły jak cholera,

bo bez polskich towarzyszy kto doniesie na Schroedera!?

Również Niemce – ci to liczą i rachunki zawsze piszą...

Zażądają zwrot łapówki którą dali towarzyszom

za kłamliwe referendum...

- Patyczkować się nie będą!

 

*    *    *

 

Tak bezsenna noc minęła, ranek patrzy już z zegarka.

Chciałby jeszcze trochę pospać, ale wchodzi sekretarka

i od drzwi już głośno kropi:

– „Towarzyszu – ile kopii”

- „ Jakich kopii! – O co chodzi!?”

- „No tych wniosków – nic nie szkodzi; takie to już trudne życie...

Zapomniałam zameldować, że w systemie Eschelona,

wszystkie Wasze senne zmory nagrał ktoś na satelicie

i już wszyscy wokół wiedzą. Władza Świata jest zdziwiona...

 

I choć w radio ciągle cisza

- chętnie zwolnią Towarzysza,

a że ta prezydentura to w większości była farsa,

nie powstanie w Ziemi dziura

gdy Bush wyśle Was na Marsa”...

 

„No i problem będzie z głowy

- paszport Marsa już gotowy”.

 

 

pierwszomajowo

® © Mirosław Krupiński  

 

Oj szczęśliwe te Polaki wkrótce będą...

Szczęście sami se wybrali w referendum...

Jak wybrali to wybrali – s pierwym majom

pod trybunę w tej Brukseli się udajom...

 

Starsi ludzie pamiętają te szczęśliwe dni przeżyte

- pierwsze maje na ulicach, radość dziką...

Kiedy wszyscy raźnym krokiem zapieprzali pod komitet,

aby miłość demonstrować tam kacykom.

 

Dzisiaj szczęście jest podwójne, wręcz nirwana,

a więc wszyscy się radują - już po bidzie!

Już od jutra się bogacić zaczną z rana!

A na czele w tym pochodzie mafia idzie...

 

Przekraczają właśnie Odrę, każdy patrząc wzrok wytęża,

zaglądając w Nowej Ziemi zakamarki.

Mafia, która pierwsza przeszła, właśnie pochód w rządek zwęża,

konfiskując w nim portfele i zegarki...

 

* * *

 

O radości niezmierzona, skryta dotąd w sercu na dnie!

Wreszcie jasność w naszych sercach prawdą pała!

Teraz wreszcie pewność mamy – nikt nas więcej nie okradnie,

kiedy mafia wreszcie wszystko nam zabrała!

 

Gdy z wszystkiego nas okradli i zaczniemy goli, bosi

- docenimy nadchodzące lata tłuste.

Bo od zera życia stopa będzie w górę się podnosić...

Aż portfele nam oddadzą...  Kiedyś...  Puste.

 

 

 

ciotkostwa niedokończone

® © Mirosław Krupiński  

 

Ciotka Lola w ofensywie!

- Rozłościła się straszliwie

za miłości brak do Ciotki.

A że znowu ma ciągotki

aby zostać za dziewicę

- więc ujawnia tajemnice:

 

- Wujek Andrzej co ją męczy

i o jakichś grzechach jęczy,

oraz wredna Babcia Ania

co niecnoty jej odsłania,

to są wrogi, KGBiści,

antyciotki i faszyści,

którzy niecnie pragną sprawić

by nie mogła Polski zbawić.

 

Że Zbawczynią Ciotka Lola,

że jest postać światła taka,

może dowieść inny Polak

- Wujek Miecio od Kiszczaka,

któren nie dość że koszerny

i w SBecji postać bystra

- miał na Ciotkę wpływ niezmierny

- robił u niej za ministra.

 

A ten Kangur od Pegaza

któren Ciotki nie chce chwalić

i zagłada jej pod kiecki

- to Marsjanin jest, zaraza!

Władzę Świata chce obalić,

przy czym agent jest niemiecki

i piastowskiej Polsce wierny

jest wyraźnie niekoszerny!

 

*   *   *

Co ma robić Biedna Ciotka

gdy ją afront taki spotkał?!

 

- Biedna Ciotka, szczuta taka,

śle po pomoc do Kiszczaka,

przypomina mu te czasy

kiedy była mu kochanką

i uprasza z jego kasy

garść donosów, tych in blanco.

 

I po chwili (drzyjcie zbóje!)

w puste miejsca w tych dowodach

z trudem wrogów swych wpisuje,

czasem jakieś „anty” doda,

po czym pędzi do Adasia

aby sprawdził jej pisownię,

i w Wyborczej to ogłasza.

By się wybrać dać ponownie...

 

 

 

expresowy cebrzyk, czyli – Leva Tywa
® © Mirosław Krupiński  


Po wypadku Śpiącej Berty, której złom wciąż w Sydney leży,
wytoczono Lewatywę, która groźnie w Polskę mierzy
i drąc szaty na polanie w cebrzykowym suuuusznym lesie,
mierzy w Polskę i w Polonię. Obsługują ją kolesie,
którzy rożnym lobby suuuusznym od lat wielu jedzą z ręki
i jak życia pragną bronić... hmmmm... gescheftu z Magdalenki.

Tak więc w ciemnym Cyberlasku,
wytwarzając hałas dziki,
Cybercymbał – pośród wrzasku
lewatywi swoje siki...

By mieć powód do tych wrzasków,
pewność że ten sik doniesie,
- ma w Cebrzyku mieszaninę
co przysłali mu kolesie.

Mieszanina całkiem, całkiem – czego w tym cebrzyku nie ma...
Biedni Niemcy, Bracia w Wierze... i Wałęsa żabką pływa,
biedne Kwachy i Millery (lepszych od nich nie zna Ziemia)
- by w wytrysku suuuusznych sików była groźna lewatywa...

* * *

Sik za sikiem! Lewatywa w Cyberlasku ledwie zipie,
kiedy hurtem na niej skaczą Śpiącej Berty kanonierzy.
Bo gdy w Polsce, w wielkim smrodzie Magdalenki mit się sypie
- to gescheftu, co się rypnął, bronić z wszystkich sił należy.


Gdy się kończą argumenty, prowokacje, szwindle kanty
- zawsze można użyć smrodku – że Polacy to są anty...
Nawet jeśli trzeba pracy w prowokację trochę włożyć
i by nabić Lewatywę - lewy „alarm” dla niej stworzyć...

No a kiedy już się skonczą w Cyberlasku wrzaski głupie
- wazeliną ją pokryją, by słuzyła suuuusznej pupie...

 

 

 

nu ja tiebie pokażu !

® © Mirosław Krupiński  

 

By wyjaśnić punktów szereg

raz do misia wpadł ratlerek

i od progu zaczął szczekać cały w drgawkach:

- że jeżeli miś z ratlerkiem znowu zadrze,

to on zaraz wsiem wyszczeka o misiowych rożnych sprawkach.                    

A poza tym krowy dusić zacznie także.

 

A najgorszym jest afrontem dla ratlerka

to że misio na ratlerka krzywo zerka.

I ratleryzm szerzy anty

pokazując palcem kanty

i te dziury wygryzane w babci łapciach.

I zarzuca mu ratlerek

że ponosi cierpień szereg

gdy go miotłą za te łapcie grzmoci babcia...

 

Miś jest z babcią pewnie w zmowie,

więc niech Świat się cały dowie

że miś zadał ratlerkowi ciepień kupę.

- Że ostano na bankiecie

miś ratlerkiem – słuchaj Świecie!

- Gdy papieru mu zabrakło, podtarł pupę!

 

*   *   *

 

Czas już skończyć, do cholery,

anty... jak mu tam... ratleryzm,

któren misie od stuleci w Świecie szerzą!

To ratlerka strasznie złości:

- ludzie, miast mu rzucać kości,

coraz mniej w ratlerka jazgot dzisiaj wierzą.

 

 

 

upór ośli

® © Mirosław Krupiński  

 

Osłu, który ryczał głośno, raz  koronę złotą dano,

bo obiecał że do szczęścia i sukcesów lud powiedzie...

Najpierw Osła, dla zachęty, mendalami  obsypano,

przypinając z braku miejsca z tyłu, z boku i na przedzie.

Potem zamiast, jak dotychczas, by pracował dawać baty

- tak za frico lub w nagrodę że nie wielbłąd jest garbaty,

miast rozgrzeszać go z obietnic, które Osioł składał wokół,

dano mnogie doktoraty i wzniesiono go na cokół...

 

Stoi Osioł na cokole,

lud pochwały śpiewa w dole,

gnój z cokołu pryska wokół...

Obok rośnie drugi cokół

dla poprzednich właścicieli.

- Grubą krechą ich obdzielił

bo choć kradli, mafia taka,

lecz na niego mieli haka...

 

W końcu - drugi cokół wyższy,

mafia skradła mu koronę,

głód ludowi w kiszkach piszczy,

więc wygraża w Osła stronę

i w słusznego gniewu chwili

- cokół Osła obalili...

 

* * *

 

Nie zrozumiał Osioł wcale.

Wstał, pozbierał swe mendale,

i jak osłów wszystkich zwyczaj

na wyborców swych zaryczał:

- „Na cokole waszym byłem,

mafię dla was zwyciężyłem

(są na górze, bo się bali)

- pora byście znów wybrali.

 

Ja rozumiem” – znów ryk ośli

- „wyście do mnie nie dorośli,

ale na mą osła brodę!

- znów do zwycięstw was powiodę,

 

                           albo nawet do tych... jak im tam – klęsków...”

 

 

 

tajemnice nocy marcowej

® © Mirosław Krupiński  

 

Duch Czaucescu nad Warszawą nocą krąży

bo mu w piekle dwóch do bridża wciąż brakuje...

Może kumpel w... hmmm... Leninie... jakiś zdąży

gdy przed majem lud go słusznie potraktuje...

 

A w tym piekle to tak  pusto, wicher świszczy...

Puste krzesła z nazwiskami wokół stoją...

Nikt nie może się doczekać towarzyszy...

Aż się diabły o posady swoje boją...

 

Ale myśli Duch Mikołaj:  – „chwila bliska

kiedy wreszcie znowu w piekle będzie gwarno

i do bridża graczy może być nadwyżka,

gdy z latarni i spod murów tu ich zgarną.

 

Kontrpartnerem więc chłopisko będzie bystre,

niech no tylko tu do piekła do mnie wpadnie...

Wiem że wprawdzie niezupełnie jest magistrem,

lecz ma forsę, bo piętnaście lat już kradnie...

 

Koniec nudy, się skończą złe czasy...

Będzie znowu jak wtedy przed laty...

Te odzywki, zagrywki, impasy...

I dokoła te same kamraty...”

 

*   *   *

- „Swoją drogą – żałuję dziś wściekle

że nie dali im w czapę wraz ze mną.

Tyle robrów przepadło nam w piekle

i sam szwendać się muszę w noc ciemną”...

 

 

cnót cerowanie

® © Mirosław Krupiński  

 

Dziennikarza mają wieszać. Co to będzie...

Drań opisał detalicznie sędziów grzechy,

no i teraz lud przestanie kochać sędzię...

Jak tu dalej ze skazywań mieć uciechy...

 

Dziennikarze zawsze robią jakieś świństwa,

wygrzebując  stare dzieje, stare zbrodnie...

Stefan Michnik, Krwawy Morel i Wolińska

też nie mogą z zasług cieszyć się pogodnie...

 

Oburzenie trwa okrutne tam na górze,

bo choć wszystko w tej relacji podał wiernie,

lecz skazując - to ten sędzia był w kapturze.

Zdjęcie maski obnażyło go niezmiernie...

 

A więc morał, co znać trzeba nawet dzieckiem:

- jeśli pisać o kokotach masz ochotę,

to pamiętaj – jeśliś zajrzał im pod kieckę

- to pisz zawsze że pod kiecką mają cnotę.

 

*   *   *

 

Uszy w gorę. Jeden organ z prawdy słynie.

Zdementuje że co czarne to jest białe...

Gdy „Wyborcza” już napisze o tym czynie,

to przywróci obnażonym dawnę chwałę.

 

                                     niewatpliwie i publicznie J

 

 

 

 

Ref: Moga byc nieprzyjemne reperkusje (Wirtualna Polonia, anonim - Swiatly Czlowiek)

Pokaz filmu "Pasja" moze wywolac dla Polski nieprzyjemne nastepstwa ze strony wplywowych srodowisk zydowskich. Uwazam, ze film, jesli juz musi byc pokazywany, winien byc opatrzony odpowiednimi komentarzami nagranymi przez wybitnych znawcow judaizmu, a przed kazdym pokazem winna miec miejsce 15-minutowa prelekcja, ustawiajaca rzeczy na swoim miejscu i we wlasciwej perspektywie

 

światłość suuuuszna

® © Mirosław Krupiński  

 

Jak napisał człowiek Światły (swego szefa obraz żywy)

film wymaga komisarza - by doń nabrać perspektywy.

No i słusznie – ten komisarz poda prawdę oczywistą

że Pan Piłat to był zbawcą, a Pan Jezus terrorystą.

 

Krzyż i ciernie metodami są perswazji uprawnionej,

w której wnuki krzyżujących dziś też widzą swą obronę,

ogłaszając w swoich mediach, czyli w TV, radiu, prasie

- że bez tortur nie ma prawdy, a z torturą znaleźć da się...

 

A poza tym Pan Komisarz, z racji nauk i wywodów,

winien dostać mendal, Nobla no i z filmu część dochodów,

by nie tylko umoralnił tę część widzów mu wierzących

ale zgarnął trochę szmalu dla prawnuków krzyżujących.

 

Co je suuuuszne – bo pradziady to machali po to batem

by zapewnić swym prawnukom szmal na walkę z Arafatem...

A prawnuków suszny naród dziś nie będzie kornie znosił

aby jakis... mu tam... Gibson... ich pradziadów szmal zakosił.

 

 

 

cebrzykowi komandosi

® © Mirosław Krupiński  

 

Wirtualni Poloniści śpią, w ich Szwecji zamieć dzika,

a w Australii późny wieczór, terrorystów czas prawdziwy.

No i właśnie wypuszczają terrorystów tam z Cebrzyka;

- buźki maja w bałakławach, zamiast imion mają ksywy,

łomy, pałki i łopaty, bumerangi zamiast łuku

i w odwecie za zniewagi, które głoszą z owej Szwecji,

argumentów gdy brakuje – pragną Szwedom zrobić kuku,

przy współpracy polskoszfedów – walterowców z ex-ubecji.

 

Ranek blisko, więc w zawody:

- podstawiają lewe kody,

i w euforii swojej roli

usuwają co ich boli...

A więc wszystko co jest anty,

co wskazuje na ich kanty,

polską mafię krytykuje,

mówi kto i czym handluje,

brudną z Polski forsę pierze,

i łapówki za to bierze...

 

Kiedy ranek Sztokholm bieli - bez hałasu i bez krzyku

powracają do Australii by się schować znów w Cebrzyku.

Przed zaśnięciem, choć zmęczeni, liczą dolę (tą z koperty),

aby zapaść w sen i chrapać na melodię Śpiącej Berty.

 

A w tej Polsce aplauz szczery:

Bolki, Olki i Wojciechy,

złodziejaszki grubej krechy,

polerują swe ordery

by, gdy Polskę rozfrymarczą,

mieć w Australii rentę starczą

i mieć w Sydney dach nad głową

za skradzione to i owo...

 

Zakupiony, jak wieść głosi,

za milionów chyba osiem...

 

 

* * *

 

I nie wiedzą komandosi

ni szczęśliwi ich sponsorzy,

że WP się już podnosi

i o szwindlach raport złoży.

I że będzie znów normalna

- polonijna, wirtualna,

ewenement i unikat...

W odróżnieniu od Cebrzyka.

 

 

 

może więc...

® © Mirosław Krupiński  

 

Rząd co rządzić nierządem  od dawna się stara,

krocząc chwiejnie po gruzach i swoich ofiarach,

na sprzedajnych i głupich w swej strategii liczy

wiodąc suuuuuszną Polonie na nierządu smyczy.

 

Świecidełka rozdaje i po plecach klepie,

podatników grosz wciska – by służyli lepiej,

Śpiące Berty podsyła by umacniać w wierze

i złodziejskie swe łupy z ich pomocą pierze.

 

Weterani, co Polski czerwonej nie chcieli,

dziś też idą na smyczy. Bo rząd ich obdzielił

garścią blaszek, na które czekali pół wieku.

Takich samych którymi obdziela ubeków,

którzy blaszki te dzisiaj na swej piersi mają

za morderstwa ich braci, jadących do Kraju.

Ale cóż – blaszka błyszczy. Pochodzi od Bolka.

Jakież więc ma znaczenie jaka jest ta Polska...

 

Ze zdziwieniem więc patrzą synowie i wnuki

Czym się stały ich dziadów poprzednie nauki

o honorze, o zdradzie, o Katyniu, Jałcie...

Ich dziadowie za blaszkę dziś brudzą swe palce

gdy im zdrajca wczorajszy dzisiaj rękę ściska...

W oczach syna i wnuka ostatni mit pryska.

 

Czasem chce protestować, lecz sam prawdy nie zna...

Bo gdzie jest ta prawdziwa prawda niezależna,

nie sprzedajna - uczciwa, bez kagańca, smyczy?

Na jej zgubę rządzący nierządem rząd liczy.

 

W nocy zmory rząd duszą gdy się prawda przyśni,

no bo nuż się rozżarzy, płomieniem zabłyśnie,

spali smycze, kagańce, zdrajców, Śpiące Berty,

kluby pełne ubeków, szymborskie  koncerty

i Wyborczą Michnika i bełkoty Bolka

i z popiołów powstanie, wraz z Polonią, Polska...

 

Ale nim to nastąpi – trzeba wiele pracy,

niezależnej Polonii, potrzebni Polacy

zjednoczeni niewiarą w kłamstwa i bełkoty.

Aby znowu odrodzić swoich przodków cnoty

zapomniane, sprzedane za błyskotki tanie...

 

Może więc Niezależna Polonia powstanie? Vide:

http://members.iinet.net.au/~miroslaw/deklaracja_PN.htm

 

                 

 

 

Ref: Prezydent - "Polska była zwodzona informacjami o broni masowego rażenia w Iraku"                            2004-03-19 (00:31) IAR     

Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział, że Polska była "zwodzona" informacjami o rzekomym posiadaniu broni masowego rażenia przez reżim Saddama Husajna. Prezydent bronił jednak zasadności decyzji o zaatakowaniu Iraku. Aleksander Kwaśniewski, na spotkaniu z francuskimi dziennikarzami w Warszawie, powiedział, że Irak po upadku Husajna stał się lepszym krajem, choć - jak przyznał - pojawiły się wątpliwości co do uzasadnienia interwencji w tym kraju. "Mam dyskomfort, polegający na tym, że byliśmy zwodzeni informacjami o broni masowego rażenia" - powiedział prezydent. Na zorganizowanej później konferencji prasowej w Belwederze Aleksander Kwaśniewski nie chciał odpowiedzieć na stawiane przez dziennikarzy pytania, przez kogo Polska miała być zwodzona w tej sprawie. To, że Irak ma gotową do użycia broń masowego rażenia, było jednym z argumentów wysuwanych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię za wojną z Irakiem. Broni takiej w Iraku nie znaleziono.

 

 

powtórka z Magdalenki?

® © Mirosław Krupiński  

 

Wypasione mafioszczury, zapędzone w kąt śmietnika,

gdy im śmierć zagląda w oczy, a przed śmiercią żywot cienki

- znów próbują swym zwyczajem wykantować przeciwnika

i sięgają do strategii znanej wcześniej z Magdalenki.

 

Więc - nie grożą i nie gryzą. Zamiast tego znów się żalą,

że zostały oszukane (co jest szczurów wiecznym pechem)

i że, wiedząc już że błądzą, znowu same się obalą…

Aby zostać przy korycie i mieć znowu grubą krechę.

 

Równocześnie, gdy nad głową chmurą wisi groźba taka,

chcą poświęcić kilku braci (zaczynając od Kiszczaka),

a że wiedzą że sam Kiszczak nie wystarczy dziś na wiele,

więc zapewne tłum nakarmić zechcą również Jaruzelem.

Zachowując na ciąg dalszy, lecz w tym samym zbożnym celu,

padło Bolka i Michnika – wrogom łup. Po Jaruzelu.

 

No cóż – jeśli im się uda, znów zachłysną Świat zachwytem,

że się w Polsce dzieją cuda - i to dzięki szczurom przytem.

I jak dawniej w Magdalence - sprzedawczyków znajdą nowych

typu “byłem, zwyciężyłem” – z pazernością zamiast głowy.

 

*   *   *

 

No a w Polsce? Wszystko w normie – znów lud będzie krzyczał:- “hurra!”

Znów wybierze jakichś Bolków. Znów zbuduje pomnik Szczura.

Bo po zmianach genetycznych, co zmieniły mu jestestwo,

lud najbardziej w Polsce ceni Ałtorytet. I szczurestwo.