ZBIÓR ZNAROWIONEGO PEGAZA:
Z-17
ostatnia
spowiedź
® © Mirosław
Krupiński lipiec 2005
... zgrzeszyłem, Boże. Duszą... Ciałem...
Sprzedałem Polskę w obce ręce.
Najpierw sprzedałem bo się bałem.
Potem – bo chciałem coraz więcej...
Obiecywali sławę, władzę,
pochwał bez liku, Nobla, zyski,
jeżeli tylko Polskę zdradzę.
I jeśli w niej oszukam wszystkich.
Cóż, oszukałem - z ich pomocą
i abym dalej swoich zdradzał,
gdy w strachu spać nie mogłem nocą,
Miecio rozrywki przyprowadzał.
A rankiem, gdym się w strachu zrywał
- filmy z tych nocy pokazywał,
mówiąc, że jeśli się wykażę
to ich nikomu nie pokaże…
Cóż miałem robić. Jadłem z ręki
i zapomniałem o myśleniu.
Czesie, Michniki i Gieremki
rządzili Polską w mym imieniu…
Dziś Kraj w ruinie. Jam jest sprawcą,
choć co innego wokół głoszę.
Lecz mym sponsorom i oprawcom
tego nie powiem. - Mają dossier…
* * *
Lipiec za oknem... Po wyborach…
Lud zagłosował kciukiem na dół…
Wiem, Dobry Boże – na mnie pora
i czas opuścić Ziemski Padół.
Więc chociaż łaski okaż tyle
bym sam nie musiał...
Ześlij wylew…
Wiem – nie do Nieba moja droga,
więc krocząc na dół wśród płomieni
jedyną prośbę mam do Boga:
- bym szedł wraz z tymi com wymienił.
motto
® © Mirosław
Krupiński
Karaluchy nas nie lubią, mafia na nas zębem
zgrzyta
bo, miast kadzić im jak wszyscy, my bierzemy ich pod
lupę.
Kto nas czyta – ten rozumie, a kto nie chce – niech nie
czyta,
lecz miast szczekać na nas w kółko – niech nas
pocałuje w czółko.
ty mnie już nie
koooooochasz...
® © Mirosław
Krupiński
O przewrotny polski ludu,
ktoren mimo żem Cię zbawił przed... hmmm...
laty!
Już nie widzisz we mnie cudu
i nie widzisz we mnie zbawcy, wodza, taty...
Jam Cię wydarł z rąk czerwonych!
Jam berliński mur rozsypał!
Ja przybyłem, zwyciężyłem siły wrogie!
Cóż że w czynach mych natchnionych
straszny zdarzył się niewypał?!
- Ja musiałem wtedy wspierać lewom nogę...
Choć czerwonych miałem w nosie
i kochałem Ciebie, ludu, jak nikt drugi
- lecz nie mogłem ich też zdradzić - oni
mieli moje dossier...
i tak dobrze mi płacili za usługi...
|
Wałęsa wybacza ojcu Rydzykowi
(IAR) |
|
|
Lech Wałęsa wybacza ojcu Rydzykowi pomówienia o
współpracę z SB. Byly prezydent w liście do dyrektora Radia
Maryja napisał, że wyrzeka się rewanżu i zemsty i że -
jak to ujął - wybacza swoim winowajcom. Chodzi o ojca Tadeusza
Rydzyka i jego współpracowników, którzy na antenie Radia Maryja zarzucili
Wałęsie to, że był agentem komunistycznej służby
bezpieczeństwa. Wałęsa napisał, że decyzję o
wybaczenu podjął pod wpływem rekolekcji wielkanocnych. Były
prezydent apelował wcześniej do Episkopatu o podjęcie
konkretnych działań wobec toruńskiej rozgłośni.
Złożył też wniosek do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
o pozbawienie Radia Maryja statusu nadawcy społecznego. KRRiTV wniosek ten
odrzuciła.
wybaczam!!!... już wybaczam!!!
® © Mirosław
Krupiński marzec 2005
Poszedł Lesio do Kościoła
by zamówić piorun z Nieba.
Dobry Boże! - Lesio woła
- w O. Rydzyka trzasnąć trzeba!
Wiesz że musisz, Dobry Boże,
co piorunem błyskasz w chmurach
i wykończyć go pomożesz
kiedy Adaś nic nie wskórał!
Nie pomogły mi organa,
ni Komitet com go prosił.
Moja sprawa jest przegrana...
Tylkom Tobie nie donosił...
Więc do Ciebie donos
modlę...
W pięciu kopiach jeśli
trzeba...
- Powieś Ojca R. na jodle
lub piorunem przyłóż z
nieba!
*
* *
- Marnotrawny słuchaj synu,
głos się głuchy
rozległ z nieba,
- sądząc Ciebie
według czynów,
tobie by przyłożyć
trzeba!
Rozważałem co ci
zrobić:
- Czy Kostuchę
wysłać z kosą,
- czy ci gradem zadek obić
i zostawić własnym
losom...
Lecz nie będę
przecież brudził
swojej własnej, Boskiej,
dłoni.
Patrz – dokoła tylu ludzi.
Tłum jajkami cię pogoni!
Bo ja także jajka wolę
spływające z twojej
twarzy
niż święcone i na
stole...
A więc wiesz już co
się zdarzy.
*
* *
Przestraszony wypadł Lesio
i z kościoła truchtem znika.
Nic nie mówi swym kolesiom,
tylko prosi O. Rydzyka:
- Dobry Ojcze od Psycholi,
u Twych progów dzisiaj płaczę,
dziś, gdy zadek zbity boli
- wszystkie grzechy Ci wybaczę!
Dziś się miotam kryjąc tyłek
między Bogiem a
Pegazem.
Dziś żałuję swych pomyłek...
Znów Cię zdradzę innym razem,
alem dzisiaj stracił siłę.
Pomnij że Ci wybaczyłem...
A Wy, Wierni – pomnijcie po co Dobry Bóg jajka stworzył i do czego
wyżej zarekomendował. Więc zamiast się nimi wielkanocnie
obżerać (cholesterol!!!) – użyjcie je w słusznej sprawie.
Mirosław Krupiński
nu... ja wam
pokażu...
® © Mirosław
Krupiński marzec 2005
Jak donosi suuuuszna prasa
vel „Wyborcze Popłuczyny”
- nowa era w Polsce wkracza,
każąc płacić za swe czyny.
By nie była groźba mglistą,
by na karach się wzbogacić,
wymieniając kto ma płacić
„G. Wyborcza” macha listą:
- ten kto nie był komunistą,
- ten kto Polski nie zaprzedał,
- kto ma kartotekę czystą,
- kto pod Stół się wcisnąć nie dał,
- kto w kulisy wsadza nosa,
- kto nie chwalił prezia Bolka,
- kto nie wierzy w kłamstwa Grossa,
- kto wciąż Polak jest lub Polka,
- kto popiera O. Rydzyka,
- kto nie lubi w Polsce mafii,
- kto nie czyta kłamstw Michnika,
- kto donosić nie potrafi,
- kto ma horyzonty szersze,
- kto, o zgrozo, pisze wiersze!
„G” wymienia po imieniu
kto i co ma na sumieniu:
- Ojciec Rydzyk – ma psycholi,
- Kobylański - go popiera,
- terrorystów Gwiazda szkoli,
- Anna W. na posag zbiera
szantażując polskie prawo.
- Sejm odchyla się na prawo
zagrażając suuuusznej mafii,
- ktoś Kuronia szlagiem trafił
pomniejszając suuuuszne grono,
- lustracyjne krzyże płoną
co jest sprawką Ku-Klux-Klana.
Polska jest na Świecie znana
jako sprawca Drugiej Wojny,
sprawca UPA zbrodni zbrojnych;
z rożnych prowokacji słynie
co skończyły się Katyniem.
Dosyć tego. Koniec. Kropka.
Wreszcie kara
Polskę spotka!
Już się z tego nie pozbiera
- już jest w rękach A. Szechtera
a w odwodzie jeszcze jest
drugi suuuuszny – Szechter S.
Co wiec będzie losem Polski?
- Będą w Polsce rządzić Bolki,
prowadzone w tym na smyczy
suuusznej mafii co się liczy.
Ex czerwonej, zaprzedanej,
nakradzionej, popieranej
przez światowe mafie suuuuszne,
której muszą być posłuszne.
By pilnować tych porządków,
Powyłażą z szpar, zakątków
Frasyniuki, Kwaśne Olki,
te Celińskie i g. Remki
ktore obcym jedzą z ręki,
Polakami płacąc ceny
za przekręty, za Orleny,
za sprzedaną polską ziemię.
Czyli – Judaszowe Plemię.
* * *
Jak donosi suuuuszna prasa
vel „Wyborcze Popłuczyny”
- nowa era w Polsce wkracza,
każąc łożyć na ich czyny.
Oj Biedactwo.... Biedactwo...
® © Mirosław
Krupiński marzec 2005
Karmił Lesio banki suuuuszne szmalem z nagród i
łapówek.
Teraz płacze zanim uśnie, że się
nabrał jak półgłówek:
- Miało starczyć do starości i dla wnuków i
dla dziatek,
przecież banki w swej suuuusznosci obiecały mu
dostatek...
A tymczasem gdzie się zwróci, albo syna śle po
szmalec,
bank się stara go wyrzucić i środkowy wznosi
palec,
obiecując na odchodnym, gdy się szarpie w
łapach ciecia,
że do śmierci będzie głodnym, bo nie
spełnił co obiecał...
fakt – obiecał, gdy zaczynał, sprzedać
Polskę za łapówki
- lecz nie jego przecież wina że zawiodły go
półgłówki
co, jak Kiszczak mu obiecał, miały padać
przed nim plackiem
gdy z pomocą kumpla Miecia będzie Polską
rządzić z Jackiem...
Mieli wybrać! – Nie wybrali!
- Cały plan się teraz wali!
Bank moskiewski zbankrutował, sprzeniewierzył
trefną dolę ,
telaviwski - forsę schował i dziś puka
się po czole,
przekonując go i syna, co się złości
wzorem taty,
że już wydał co otrzymał i do zwrotu ma
nadpłaty...
W długim liście od Szwajcarów też
wykrętów stoi fala
- że co wpłacił im dolarów wzięli
chłopcy Wiesenthala,
co stawiali mu zarzuty i nie kryli swojej złości
że szmalcownik był zapluty i się
wcześniej holokościł...
Ten „ za Nobla szpital w Stoczni” Niemcy dawno gdzieś
sprzedali,
kiedy Lesio stał na spocznij i wyprzedaż Stoczni
chwalił.
Gdy
zażądał „skrzynki złota”, co na Jasnej schował
Górze,
także mu pognali kota – no bo grzechy ma za
duże...
A poza tym, z rady Miecia,
nie odbierać jej obiecał...
Szmal Moskala diabli wzięli, bo w Adasia popadł ręce,
który z nim się nie podzielił, bo nie kocha go
już więcej.
Do Polonii ma Leś żale, że podkarmia O.
Rydzyka,
a nie daje jemu wcale...
Ta Polonia to ma bzika,
że odmawia garstki szmala,
gdy on - Polskę im obalał!
To nie mieści mu się w głowie!
Wszak Polonia - to
Marcowi!!!
* * *
Cóż, sumując:
- z głodu ginie, pod Brygidę pójdzie chyba,
gdzie podkładał wcześniej świnię.
Przecież każdy grosz się przyda...
Na nic pycha, na nic buta. Trzeba przecież jeszcze
wydać
te sto tomów Instytuta. - Łgarstwa wciąż
się mogą przydać...
o jajach strategicznie
® © Mirosław
Krupiński kwiecień 2005
Myśli Lesio: - jeśli kury dwieście procent
jaj nie zniosą
- o połowę spadnie jajek w czasie Zjazdu moja
dola
jeśli znajdę jakichś głupców, którzy na
ten Zjazd zaproszą
inny cel dla kurzych jajek - jak na przykład Capo
Ola...
Znaleźć głupców będzie łatwo –
głupców w Polsce dzisiaj wielu,
więc jeżeli się powołam że ten Olo
to katolik,
to na Zjeździe także będzie w charakterze
jajek celu
i połowę jaj zjazdowych mnie uniknąć
tym pozwoli.
* * *
I jedynym zagrożeniem - że jaj więcej kury
zniosą
w strasznym celu aby Lesia na tym Zjeździe
uomlecić.
No i drugim – że ze Zjazdu zjazdowicze mnie
wyproszą
gdy spróbuję Capo Ola jako zbawcę im
polecić...
alibi nie budiet ...
® © Mirosław
Krupiński kwiecien 2005
To nie sztuka być za kruka
ni barana zabić główką,
lecz największa dzisiaj sztuka
- płot przeskoczyć motorówką .
Kto podołał kiedyś temu
wszystko może, ani chybi.
- Listy słać do IPNu,
by wyrobił mu alibi...
Ale jakaś jest przyczyna,
albo może jakaś zdrada,
że IPN list otrzymał
- ale nań nie odpowiada...
No bo jakże faktom przeczyć
i osłaniać własnym ciałem
kogoś kto do kamer skrzeczy:
- „kilka razy podpisałem”!
* * *
Po co palić Instytuta,
w którym Grossów kłamstwa krzepną,
gdy ktoś, z gównem wciąż na butach,
kłamie że w to g. nie wdepnął...
sabat w Moskwie
® © Mirosław
Krupiński 9 maj 2005
W Moskwie sabat... w Moskwie wiosna...
Już na miotłach goście lecą.
W sercach gości myśl radosna
- znów medalem ich ukwiecą!
Leci Wojciech, ten od Grudnia,
Leci Olo – to ten z gistrem,
a na końcu lot utrudnia
Lesio – też chłopisko bystre.
Ten na miotłę kręcił główką
a więc leci motorówką...
Plac Czerwony – czas lądować.
Mauzoleum widac w dali.
Lesio krzycząc: - „Soros – prowadź!”
motorowką je obalił...
Ci na miotłach – Wojciech z Olem,
widząc swięte gruzy w dole,
rozważają: - „w kółko latać,
czy lądować i zamiatać ?!”
Cóż, skończyło się na strachu.
Motorówkę zdjęli z dachu,
Plac Czerwony posprzątali
- nawet Putin ich pochwalil.
Potem była wielka gala.
Przemówienia i pomniki.
Speach: „Hitlera kto obalał
i kim byli sojuszniki”...
Pomnik wielki odsłonięto
z Krasną Armią, z Ribbentropem.
Cóż – Polaków zeń wycięto
za to co zrobili potem...
Lecz by sojusz był wciąż w mocy,
jak ten Czecha, Lecha, Rusa
- drugi pomnik wzniesli w nocy
przy pomocy suuuusznych z USA.
I na suuusznym tym pomniku,
Co „diesiatym stanął majom”
Paulus, Wojciech, Lech i Oleś
Plac Czerwony zamiatają.
No i słusznie – to się chwali!
Każdy z nich coś tam obalił.
Wojciech z Lesiem - „Solidarność”,
Paulus mit niemieckiej armii,
Oleś, co ma mocną główkę,
dnia każdego – półlitrówkę...
Więc w marmurze ich, w podzięce,
uwiecznili z miotłą w ręce...
* * *
I zupełnie nie wiem czemu
- jak pół wieku rowno temu,
aby pomóc Polsce troszkę,
Putin ich posypał proszkiem.
Dooobry proszek, rzecz sprawdzona.
Bierut tydzien po
nim konał
gdy powrócił z Moskwy wiosną.
Dziś pokrzywy na nim rosną...
W Polsce Ruskich nikt nie lubi
- wciąż pretensje i dowcipy...
Lecz nic zbędnych tak nie gubi
jak ta szczypta ruskiej grypy.
O czym Bierut się przekonał
gdy pół wieku temu konał...
wymiana usług
® © Mirosław
Krupiński 11 maj 2005
Najpierw Lesio był esbekiem i miał swoja
kartotekę,
potem resort dał mu awans i uczynił ludu wodzem,
potem kurs miał w Arłamowie, gdzie za
miłość i opiekę
rożnym Wojtkom i Czesławom przyrzekł w
suuusznej pomóc drodze.
Po tym kursie był na smyczy i wspomnianym jadł
już z ręki,
w zamian dano mu alibi i kapało z nieba złoto.
Musiał tylko lud przekonać że mu trzeba
Magdalenki
i że Wojciech, ten od
Wrony, jest największym patriotą ,
co w obronie przed Ruskimi musiał wybrać mniejsze
zło
- bo tym Ruskim, z nożem w zębach, to o pretekst
tylko szło....
Został Lesio prezydentem pod opieką wujka Miecia,
któren także u Kiszczaka miał swój etat i zadania
- kiedy Lesio się zacinał, bo go czasem strach
obleciał,
to wuj Miecio do posłuchu przypomnieniem dossier
skłaniał.
W ramach usług, tych wzajemnych, wronomafia
żyła w dechę,
miała waaaadzę kontraktową i bezpiecznie
mogła kraść.
Bo wymiana z Lesiem usług zapewniła gruba
krechę,
w myśl tej krechy żaden złodziej ex-czerwony
nie mógł wpaść.
No a w zamian, co już wcześniej uzgodniono z
Bolkiem-Lesiem,
wpaść nie mogli: pan prezydent, ex-doradcy i
kolesie.
System działał niezawodnie, długo trwało
dolce vita,
brzuchy rosły i portfele, i rodziło gruszki
zło.
Co z tą Polską okradaną delikatnie nikt nie
pytał.
Zanim całkiem ją rozkradli i ujrzano Polski dno.
System usług zaczął zdychać. Lesio
odpadł gdzieś po drodze
i na próżno głośno skomli by go znowu lud
wybierał.
Inwalida – wszyscy widzą – kikut ma po lewej nodze,
po tej która mu odpadła, choć ją w ramach
usług wspierał.
Zbawca Wojciech znowu odżył, zapomina o legendzie
że sowieci z nożem w zębach jego zbrodni
są przyczyną
- znów jest w
Moskwie i zapewnia że im nadal służyć będzie
i jak niegdyś Breżniewowi będzie cmokał
d. Putinom.
* * *
Gdy więc Wojciech, drug Putina, może znowu
berło nosić,
to do niego, po alibi, Lesio pełznie na kolanach
by pokornie grubej krechy u Wojciecha teraz prosić.
Bo podstawą życia mafii wszakże usług
jest wymiana...
A poza tym optymizmu Lesio ma i powód drugi:
- za swych rządów prezydenckich też u Moskwy
miał zasługi...
bal
wyborczy „U Denatów”
® © Mirosław
Krupiński maj 2005
„U Denatów”, w mrocznym barze,
gdzie śledziami pachnie z beczki,
podnieceniem płoną twarze
i o stołki słychać sprzeczki.
Wśród butelek, na szynkwasie,
gdzie poducha leży miętka,
Wódz wywiady daje prasie
- bo przed prasą Wódz nie pęka!
- „Jutro cały Świat zobaczy!
Nawet cała Eurounia!
Co Denatów Wódz dziś znaczy,
chociaż Świat go miał za durnia!
Jedzcie! Pijcie! Śledzie! Wódka!
Dziś Denaty - Pany w rządzie!
Nawet były wódz Szpicbródka,
któren biegły jest w nierządzie
i z kurtyzan zyski ciągnął
- takich szczytów nie osiągnął!
Zapytajcie Pryszczatego
- z każdej mafii dostał kopa...
Czy gdzieś spotkał już takiego
- co rzekł „moja Europa!”...
Świat to dzisiaj moja scena!
Ja zatańczę mu kankana!
Jankiel! – Zagraj nam Szopena!
Nie przestawaj grać do rana!”
* * *
Lecz gdy świt rozjaśnił niebo
nad speluną „U Denatów”
- już nie było chwalić czego
bo nie było już kamratów...
Opróżnione stoją urny...
W żadnej dla nich nie ma głosa...
Wódz jak przedtem był – jest durny...
Świat mu przeszedł koło nosa...
W kącie wciąż cymbały płaczą
- nad Szopenem Jankiel tyra...
Wódz zanosi się rozpaczą
- ktoś mu koła skradł od Tira...
A Pryszczaty ze
Szpicbródką
dzielą łupy u pasera,
głośno martwiąc się nad wódką:
- „mało miał tych kół, cholera!”
„U Denatów”, w mrocznym barze,
zwiały nawet śledzie z beczki...
Jutro prasa Wam przekaże:
- „Wódz na czele był ucieczki”.
Bo u Wodza taka dusza,
że gdy radzą mu somsiady
to, choć mózgiem z trudem rusza,
- zawsze słucha dobrej rady...
kamienne tablice
Michnika
® © Mirosław
Krupiński 1 czerwiec 2005
Kuje Michnik w tych kamieniach,
wkrąg Francuzów stoi rzesza...
Przykazania Michnik zmienia
- wszak potomkiem jest Mojżesza...
Wciąz pękają mu kamienie
tworząc gruzy, złomy, klocki.
Na tych złomkach wciąż niezmiennie
Lenin, Stalin, Beria, Trocki...
W koncu kamień wziął ostatni
i sciskajac dłuto w dłoniach
wykuł - „Unii Związek bratni
czcić ma:
Lunę , mnie, Kuronia,
S. Szechtera i g. Remka.
Reszta praw jest w naszych rękach
i zaleznie od potrzeby
ład ma w Unii być lub nie być”.
Wyjasniając ten hamletyzm:
- „nadmiar praw jest zły, niestety,
bo lud zacznie wznosić glowę
gdy mu Michnik ukraść krowę.
A lud wiedziec ma dokładnie,
że nie kradzież - lecz kto kradnie
ma kryterium byc w UE.
Swoi kradną – nie jest źle!”
* * *
Nie dokończył bo mu kamień
ukradł z ręki jakiś zbój,
a gdy złapał go za ramię,
okazało się - że swój.
I choć miał złodzieja w rękach
lecz rozpoznał w nim g. Remka.
Więc następne dziesięć lat
z konstytucją będzie pat
- bo Francuzy nie tak durni
aby chcieć złodziejskiej
Unii...
płaczom i
kombinujom te Aniołki
® © Mirosław
Krupiński 6 czerwiec 2005
Siedzą Aniołki... smutne... w bieli...
Psami nie szczują... „do” nie gonią...
Tak dobrze Polsce zrobić chcieli,
a te Polaki tak się bronią...
Próżno g. Remek do Guardiana
miłosne listy kurtyzanił,
a Adaś tańczył im kankana
i liberalną pupcią mamił...
A wszystko wina tej Zarazy
który Francuzom słał Pegazy,
wiersze i fotki jakichś ropuch,
pośród Francuzów siejąc popłoch...
I jakby mało było wstydom
z całej francuskiej z tym „nie” grandy
- Holandia bała się, że Żydom
Zagłoba odda Niederlandy...
Trudno opisac w kilku zdaniach
jakie na Unię spadną plagi,
jeżeli wypnie się też Dania,
bo ma juz dość g. Remków blagi.
* * *
Jedyna rada, Proszę Państwa,
ktorej Krupiński wam udziela:
by się nie rozpaść w dalszych
draństwach
- wciągnąć na członka Izraela.
I wtedy z tymi co za „nie”
natychmiast będzie całkiem źle.
- Do ciurmy wsadzą ich Unici
bo w „nie” to brną antysemici,
co łamiąc wszelkie prawa święte
nie chcą mieć Unii prezydentem
pana g. Remka-Kurtyzjusza.
Których Adasia stan nie wzrusza,
i ktorzy Ola straszą sądem
z mafii nie godząc się
nierządem...
sabat
® © Mirosław
Krupiński czerwiec 2005
W restauracji u Kokoszki
będzie wkrótce wielki sabat.
Kucharz sprawdza swoje proszki
- węża jad... suszona żaba...
przypraw słój Lukrecji Borgii...
- wsio gotowe jest do orgii!
Na ulicy ludzie prości,
w tył spluwając poprzez ramię,
oglądają listę gości
wystawioną w knajpy bramie.
Każdy z gości ludziom znany,
bo kto nie zna polskiej mafii:
- są Kwaśniewskie i Bermany,
Mazowiecki też tu trafił,
Adaś, goły, prócz ciżemek,
Balcerowicz i g. Remek...
„A co będą tam świętować?”
szepcą gapie i sąsiady.
- Że wciąż mogą prosperować...
I ćwierćwiecze Bolka zdrady.
* * *
Kucharz ojca miał górnika
co w kopalni zginął „Wujek”.
Sięga często do słoika
i proszkami żer szprycuje...
Lecz kucharze nie nadążą.
Bóg przed grzechem ich ocali.
Bo, od grzechów które ciążą,
dach na gości się zawali.
I swiętować w te godziny
będzie każdy Polak, Polka,
że Bóg uczcił imieniny
dach zwalając na łeb
Bolka.
ale się
narobiło...
® © Mirosław
Krupiński czerwiec 2005
Jak donosi moja Lizzie
(u Kokoszki jest księgową)
Bolek wciąż się strasznie gryzie
że za mało ruszył głową.
Bo niepewna łaska Pańska.
- Lepiej przenieść bal do Łańska.
Bo w tym Gdańsku - on na spocznij,
a jest szansa całkiem spora,
że tam pomnik, ten spod Stoczni,
przyjdzie wzorem Komodora,
i jak tamten gniewny pomnik
o poległych się upomni.
Nawet jesli go nie zgładzi
- to zapyta kto ich zdradził...
Więc do Łańska, proszę Gości!
Tam jest dobrze! Tam jest blisko!
Nikt nie będzie tam się złościł
na czerwone rykowisko.
A jeżeli Łańsk podpalą
- prezydenta Ola głowa
by przerzucić gosci balu
do sławnego Arłamowa.
Tylko Czesia ni
Wojciecha
tam nie wpuszczać!
Im tam wara!
- puszczą jakiś film o grzechach...
- filmów z rozmów jest tam para...
- kilka dziewcząt w kiepskim stanie,
bo się z Mieciem wkurzył na nie...
a najgorsze – losie! Losie!!!
- Jest tam rownież pewne dossier,
które Czesio – „Człowiek z Pałą”
może uznać że dojrzało.
* * *
O cholera! Może lepiej
jakieś glizdy kupić w sklepie,
całą mafię won pogonić,
z wędką się nad wodą schronić
i jak radzą ludzie mądre
– miast byc flądrą – złowić
fladrę?
wahadełko: - nie
przyszli...
® © Mirosław
Krupiński 16 czerwiec 2005
Stół ogromny stoi w sadzie,
zachód słońca się czerwieni,
rój kelnerów sztućce kładzie
- lecz gdzież goście zaproszeni...
na obrusie leżą karty,
od Breżniewa po Schroedera,
zupa stygnie, to nie żarty!
Lecz tłum gości się nie zbiera...
Olo sesję ma w Orlenie,
Adaś bóle porodowe,
Siwiec, dając przedstawienie,
o kamienie rozbił głowę.
Cała reszta się tłumaczy,
wyrażając smutek szczery,
że są chorzy i w rozpaczy.
Przysyłają swe L4.
I jedynie, z butlą w dłoniach,
w górze krąży duch Kuronia.
Rumsfeld chory – kaca leczy,
Busha z Blairem ani znaku,
Tylko kumple... hmmm... esbecy...
wystawiają głowy z krzaków.
I wołają na Kokoszkę
by i o nich zadbał troszkę...
* * *
A gdy nastał szary ranek
Bolek, licząc puste flachy
wokół niego rozsypane,
jęknął: - ubaw był po pachy...
I zrozumiał, mimo rausza,
- gości miał honoris causa...
cuś z
Mniszkówny...
® © Mirosław
Krupiński 19 czerwiec 2005
Przeszły już toasty, tańce
i uściski – znak równości...
Kaca mają popaprańce
i zazdroszczą reszcie gości,
co ulegli lepszej myśli
i poprostu tu nie przyszli.
Cała reszta, która przyszła,
straszną prawdą siedzi struta,
rozważając w swoich myslach
skutki balu u bankruta...
Bo już wiedzą co to znaczy:
- są już wszyscy trędowaci.
* * *
Oni wiedzą – lecz już pora
by to wiedział elektorat.
komunikat nr 6 – sny
i rzeczywistość
® © Mirosław
Krupiński 21 czerwiec 2005
Idą ludzie wszerz Ojczyzny
- rolnik z kosą, górnik czarny.
Niosą w górze podobizny
- by przymierzyć do latarni...
W starych tkalniach miasta Łodzi
żadne krosno już nie warczy.
Wsio rozkradli... Nic nie szkodzi
- ręcznie tkany sznur wystarczy...
Poznaniacy też świetują
wspominając tamten Czerwiec
i solennie obiecują:
- nikt z latarni się nie zerwie...
Ci z Radomia i Ursusa
nie chcą znowu buntem grzeszyć.
Lecz ich męczy też pokusa
by osądzić i powiesić
tych co znowu ich sprzedali
tamtym – którzy pałowali...
* * *
A ci winni? – Piją , tańczą,
z zysków zdrady wciąż się cieszą.
I choć chmury nad szarańczą
- wierzą że ich nie powieszą.
I zapewne mają rację
bo to polskiej cecha duszy:
- „Prawo by mieć... demokrację...”
Tylko tyłek trudno ruszyć...
Nawet w Gdańsku, gdzie Trzy Krzyże,
zapomnieli tamte Grudnie.
- Bo na sabat mafii bliżej.
- A przeciwko czołgom
trudniej...
krasnoludki
® © Mirosław
Krupiński czerwiec 2005
krążą małe krasne ludki, wykarmione w
PRLu,
po szczęśliwym polskolandzie nad Ontario i nad
Bugiem,
po Sydneyu i w Ottawie oraz w innych miejscach wielu,
mają ksywy, nicki, kody, główcie płaskie,
ręce długie...
tak jak USA niegdyś stonkę rozrzucały z
samolotów
by ziemniaków zjadać liście i Polakom
niszczyć zbiory,
krasnoludek w swojej misji, za pieniądze zawsze gotów
wśród Polonii wodę mącic, prowokować
zawsze skory.
inne ludki, także krasne, ale większe, odpasione,
z inną misją, przez tych samych, są po
Świecie rozrzucone,
mając role grac przywódców i prowadzić na
manowce.
jeśli trzeba – są wilkami; innym razem są jak owce...
a najbardziej krasne ludki, które mafia szmalem złoci
i docenia, dekoruje, by ich naszczuć na Polonię,
to szkoleni w Konstancinie samozwańcy patrioci
hodowani, już po Grudniu, w Jaruzelskim sławnym
PRONie
* * *
Polską rządzą i Polonią rozesłane
ludki krasne
za Stalina, w stanie wojny, nieco przedtem no i po nim
i tak długo będą rządzić, wszystko
mając za swe własne,
aż Polonia Niezależna kopniakami ich pogoni...
- co nam daj Boziu
wkrótce...
network TW
® © Mirosław
Krupiński 21 czerwiec 2005
są w Polsce takie instytucje,
które dowodzą wszystkim wokół
że uprawiajac prostytucję
można bez trudu wejść na cokół.
siatka agentów od Kiszczaka
(ludzie już wiedzą – ten... i ten...)
krzewi dzis prawdę (sprawna taka!)
pod własną nazwą „TVN”.
to „V” to tak dla niepoznaki
by zdeformować „TW” skrót,
aby medialne ex-kiszczaki
mogły zasłonić własny smród.
i tak - od dawna, długie latka,
„prawdę” donosi „TW siatka”.
siatka niczego się nie boi
- w rządowej mafii sami swoi,
a jeśli ktoś naruszy ciszę
- to „GW” o nim źle napisze...
bo Adaś, w owcy białej skórce,
w Polsce jest też za prawdy TW-órcę,
a wszystko inne to ma w nosie
- bo zdołał wykraść swoje dossier
(ostatnio martwić się zaczyna,
bo wcąż są kopie u Putina)...
* * *
więc g. wyborcze Polską płynie,
lasujac mózgi tępym masom.
„Network TW”, co z prawdy słynie,
pomaga mieszać g. adasiom.
i tak im idzie równo z górki
(albo odwrotnie - gra półsłówek)
i stąd wyborcze są powtórki
- wciąż złodziej rządzi lub
połgłówek...
a Polak śpi...
i śpi... i śpi...
i liberalizm mu się śni...
i wcale nie wie, śpiąc głęboko,
że g. mu sączą w
ucho, w oko...
Napisalam (ja - czyli Anna Kozlowska) do Miroslawa
Krupinskiego:
Zaczyna mi byc zal Walesy. W ciagu 18 minut wyslal 7
listow o bardzo podobnej lub takiej samej tresci. Widac bardzo szuka
wsparcia u internautow bo w poblizu nie znajduje nikogo poza niedoswiadczonym
synkiem. Jakos nie zaprzecza ani nie broni sie:
"Jedyna jest szansa
wygrac w calosci z czerwonymi to moje kandydowanie ,ale musialby
poprzec Kaczynski ,Tusk i O Rydzyk , a tego nie sa wstanie zrobic, wiec
kolejny raz prawa strona musi przegrac . Pozdrawiam LW".
niech mu Pani podszepnie, Pani Anko
® © Mirosław
Krupiński 3 lipiec 2005
Pisze Lesio co godzinę
by się znowu wprezydencić
i przesłonić kokainę
- czyli sądom się wykręcić:
- Bo to, wicie, bedąc preziem,
co je suuuszna polityka,
- w immunitet z Mnieciem wleziem,
ułaskawiem jak Słowika,
on mi za to sypnie szmalem,
a ja skrycie go rozwalem.
Bendzie płakac Polska cała,
chociaż Mniecio nie Papała...
Potem pójdem do Brukseli
by zwycienstwo swoje swiencić...
Byle byśta mnie zechcieli...
Bylem mógł siem wprezydencić...
* * *
Wienc przestańcie już się boczyć
- do wyborów dotrwam w cnocie!
Potem mi możecie skoczyć,
gdy już bendem po kłopocie...
Nowom Polskem wam założem,
Kwasniewskiemu podam nogem,
tylko Ty mi nie każ, Boże,
być uczciwym. Bo nie mogem.
wahadełko: – a w Brukseli...
® © Mirosław Krupiński 12 lipiec 2005 – wizje przyszłości
dziś w Brukseli wielka gala,
z uciech Belgów spiera kolka.
Tłum z flagami się przewala
by obejrzeć Lesia – Bolka.
Lesio – Bolek, wyga stary,
róznych tricków tam się łapie:
- nosi ciemne okulary
i Wojciecha portret w klapie...
bo inaczej wszak nie można.
w kinach grają „Nocną Zmianę”,
- jeśli ktoś tam Lesia pozna
znów miał będzie przepaprane...
a więc wąsy Lesio zgolił,
zamiast przodem chodzi tyłem,
i bełkoce „że spartolił”
zamiast „byłem, zwyciężyłem”.
za nim jamnik na łańcuchu,
też przebrany. kto – nie wiecie.
ma tranzystor - kolczyk w uchu
i z daleka pachnie Mieciem...
komandosi od Denatów,
pod dowództwem zbója Grzesia,
choć nie noszą automatów,
lecz pilnują czujnie Lesia.
różne tego są przyczyny:
- wózek pełen kokainy,
który jamnik pcha przed sobą
pewny że mu nic nie zrobią,
bo z więziennej twardej pryczy
to go Lesio wysłowiczy.
- Drug-policje, Interpole,
które Lesio wywiódł w pole
kryjąc kokainy tonę
pod swą fotką z A. Sharonem.
wszystko idzie jak po maśle
i bezpieczne się wydaje...
nagle Lesio jak nie wrzaśnie:
- „tam jest baba z koszem jajek!!!”
choć go jamnik uspokaja,
że tu inne są zwyczaje,
że to nie są strusie jaja
- Lesio nabrać się nie daje...
Tłum gromadzić się zaczyna.
Lesio, jamnik, kokaina
w środku tłumu jak w areszcie...
Bóg się ulitował wreszcie
i pomimo grzechów tylu
zabrał Lesia do azylu…
* * *
ogień w koło... kotły w koło...
Lesio w kotle tkwi ze smołą...
o czym sam, Biedaczek, nie wie
bo ma blackout po wylewie...
zakończenie
alternatywne
® © Mirosław
Krupiński
środek lata w Acapulco...
już tequilli butla pusta...
jakoś dziwnie boli czółko...
jakaś dziwna gorzkość w ustach...
wszystko przeszło... przeminęło...
sława śmieciem... kłamstwa śmieciem...
stado diabłów wszystko wzięło...
zostal Meksyk... razem z Mieciem...
ooooops, nie chcom
brudzić smoły...
® © Mirosław
Krupiński 13 lipiec 2005 – c.d. - nie
przyjęli...
z Piekła się wrzask protestu niesie.
diabelskich pikiet stoi rządek
- bo nie chcom brudzić smoły Lesiem
- bo w Piekle musi być porządek.
i tak brudna Lesia dusza pod zamknietom stoi bramom,
i nie chcących brudzić smoły wokół
diabłow brzmią wymysły
- nawet jej nie mozna wsadzic do obozu w Guantanamo
- bo w obozie Guantanomo som uczciwe terrorysty.