FAKTY i MITY
FAKTY:
|
|
Stowarzyszenie
Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu
Warmińsko-Mazurskiego
PRO-PATRIA
www.propatria.prv.pl Prezes
Władysław Kałudziński, 10-437 Olsztyn, ul. Dworcowa
36/27, tel.534‑35‑55 Konto: Spółdzielczy Bank Ludowy w Olsztynie
Nr 30885800012001002660990501 |
_________________________________________________________________________________________________
Olsztyn,
14 kwietnia 2007 r.
Oświadczenie.
Wyrażamy zaniepokojenie i
zdziwienie końcową frazą wywiadu, jaki udzielił red.
Stanisław Michalkiewicz tygodnikowi ”Goniec” z Toronto z dnia 17.03.2007
dotyczącą osoby Wiktora
Żółcińskiego – niegdyś z Olsztyna.
Postać Wiktora Żółcińskiego jest nam doskonale znana
z działania w NSZZ Solidarność, gdy został przyjęty do
pracy w Zarządzie Regionu na pół etatu w listopadzie 1981 roku w
dziale Interwencji ZR.
Jego postawa po 13 grudnia w dwóch sadowych sprawach w jakich
uczestniczył jest godna najwyższej pogardy.
Sprawa pierwsza (
Sygn.akt II Kz 106/82), to wsypanie kolegów z konspiracji uczestniczących
w akcji wywieszenia transparentu NSZZ Solidarność na trasie 1
majowego pochodu w 1982 roku, oraz zbierających pieniądze,
kolportujących ulotki w stanie wojennym. Rezultatem było
śledztwo, aresztowania, internowania uczestników, w tym również
Żółcińskiego.
Sprawa druga (
Sygn.akt II K 763/83) dotyczy
świadczenia w procesie Janusza Śliwińskiego dla znalezienia
rzekomych finansowych nieprawidłowości w Zarządzie Regionu.
Sprawa ta posłużyła do propagandowego wykorzystania przez WRON
przy użyciu dyspozycyjnej prasy i radia. W trybie nadzwyczaj
szybkim większość osób oskarżanych w obu sprawach w tym
Wiktor Zółciński emigrowały, a sprawy umarzano.
Pojawił
się publicznie po latach i na stronie internetowej radia Pomost w Arizonie
figuruje jako założyciel tego radia w roku 1986.
W korespondencji e-mailowej ze świadkami
wydarzeń sprzed kilku lat przyznał się do zarzutów,
obiecując przyjazd do kraju i wyjaśnienie swojej postawy. Mimo
kilkukrotnego pobytu w Olsztynie nie uczynił tego.
Obecnie spotykając się na łamach
prasy polonijnej z ta postacią jako organizatorem podróży
czołowego polskiego publicysty red. Stanisława Michalkiewicza i
zapowiedzi kolejnej m.in. do Ameryki Południowej do Prezesa USOPAŁ
Jana Kobylańskiego członkowie Stowarzyszenia Represjonowanych Regionu
Warmińsko-Mazurskiego Pro Patria są zaskoczeni wypłynięciem
tej osoby obok nazwisk powszechnie szanowanych Polaków.
Nie dysponujemy do
dzisiaj lista nazwisk tajnych współpracowników i pracowników SB
działających w Zarządzie Regionu Warmińsko-Mazurskiego
Pierwszej Solidarności. Znamy tylko niektóre pseudonimy TW,
występujące w indywidualnie otrzymanych przez nas teczkach z IPN.
Odszyfrowanie ich nazwisk wg uzyskanych z IPN odpowiedzi okazało się
niemożliwe. Dzisiaj po zmianie ustawy o IPN nadal nie posiadamy
dostępu do szczegółowych personalnych danych pracowników, konfidentów
służb tajnych, a tym bardziej wyznaczanych im zadań na
świecie.
Niemniej
sądzimy, że naszym obowiązkiem jest potępienie postawy,
jaką w czasie swojego olsztyńskiego epizodu w Solidarności
zaprezentował Wiktor Zółciński, jak również zapoznanie z
jego przeszłością osób korzystających
współcześnie z jego usług.
Niniejsze oświadczenie uchwalono na Walnym
Zebraniu Członków Stowarzyszenia w dniu 14.04.2006 r.
|
Uchwałę
Stowarzyszenia Protokółowal Michał W. Powroźny |
|
Prezes Stowarzyszenia Pro Patria Władysław
Kałudziński |
I
jeszcze jedno – smiesznostka roku, czyli - gnidy awansuja: - w odpowiedzi na powyzsza publikacje
Czytelniczka z Polski przeslala mi
informacje ze Wiktor Zolcinski przedstawia sie wlasnie jako byly
wiceprzewodniczacy Regionu Warminsko-Mazurskiego „S”. Przyslala tez adres http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=3237 gdzie znajduje sie taka rewelacja:
„Wśród czołowych działaczy byli między
innymi skłonieni przez władze PRL do wyjazdu z Kraju działacze
solidarnościowi: Jacek Jagiełka – w
sierpniu 1980 r. wiceprzewodniczący Międzyzakładowego Komitetu
Założycielskiego „Solidarności” w Katowicach, Andrzej Jarmakowski – szef ekipy przygotowującej
I Zjazd NSZZ „Solidarność”, Maciej Madeyski
– skarbnik Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność” i Wiktor Żółciński –
wiceprzewodniczący Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZZ
„Solidarność”.”
Prawda jest taka – Wiktor Zolcinski nigdy nie byl
dzialaczem „S”, przynajmniej ja go w takiej roli nie znalem a bylem wspolzalozycielem
„S” na Warmii i Mazurach i wybranym na zjezdzie przewodniczacym tego Regionu
zanim zostalem wiceprzewodniczacym KK. Zolcinski w strukturach „Solidarnosci”
pojawil sie miesiac przed stanem wojennym (listopad 1981) jako wtyczka
wmontowana tam przez Sbecje na pol etatu, na stanowisku pracownika administracyjnego w dziale Interwencji
ZR. Dzial interwencji byl jednym z
ulubionych miejsc gdzie SBecja lokowala wtyczki aby miec relacje z pierwszej
reki jakie sprawy ten dzial rozpoczyna i prowadzi. Tyle ode mnie. O wiecej informacji prosze sie
zwracac do wciaz zyjacych czlonkow ZR w Olsztynie, w tym do Wiceprzewodniczacego ZR Michala Powroznego,
ktory w owym czasie, w zwiazku z moim zwiazanym ze stanowiskiem
wiceprzewodniczacego KK pobytem w Gdansku pelnil obowiazki przewodniczacego ZR az do
czasu stanu wojennego – co obejmuje okres wkukulkowania Zolcinskiego na pol
etatu jako pracownika w dziale Interwencji ZR . Ze skutkiem jak w cytowanym na
wstepie „Oswiadczeniu”.
Miroslaw Krupinski
b. przewodniczacy ZR Regionu Warminsko Mazurskiego „S”
b. wiceprzewodniczacy KK „S” od czasu Zjazdu do stanu
wojennego
b. zalozyciel i przewodniczacy Krajowego Komitetu
Strajkowego w stanie wojennym
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
NIEKTÓRE OPINIE NIEZAMIESZCZANE LUB USUWANE
http://wiadomosci.wp.pl/kat,38214,title,Teczki-8222Bolka8221,wid,10060129,dodaj_opinie.html
Forum: Polska - polityka, gospodarka, wydarzenia
Opinie do: Teczki „Bolka”
Dziękujemy! Twoja
opinia została dodana: (nie zostala dodana – znikla jak wiele innych)
Tytuł: umykajace sedno sprawy
Treść
opinii: Moim zdaniem dyskusja jest
sztucznie sprowadzana/zawezana do zagadnienia czy Walesa byl
"Bolkiem" w latach 70 tych czy nie. To w sumie jest raczej
marginalne, choc moze miec wplyw (latwosc szantazowania go) na pozniejsze
zachowania. Ja mam mu najbardziej za zle zachowania w latach 80-95 i
pozniejszych oraz jego skutki - zniszczenie "Splidarnosci", konszachty
z Kiszczakiem, mafijny okragly stol przy ktorym rozgrzeszano zbrodnie i
pozwalano zachowac zlodziejskie lupy wlascicieli PRLu, towarzystwo i role
ewidentnego sbeckiego guru M. Wachowskiego w czasie prezydentury i cale
pozniejsze warcholstwo. Sprowadzanie sprawy do tematu "Bolka" i do
pyskowki miedzy Walesa i Kaczynskim tylko ja zaciemnia. Miroslaw Krupinski -
http://members.iinet.net.au/~miroslaw/index.htm
Nick: ~miroslaw
krupinski
Dodana opinia pojawi się na liście za
kilka minut

prognozy
wyborcze
® © Mirosław
Krupiński, 30 wrzesien 2007
Straszne
będą te wybory, pewnie z urn
popłynie jucha,
Tusk
na pewno będzie chory, Begerową cuś wydmucha
(żadne
świństwo, proszę dzieci – mam na myśli że wyleci)
a
Lewica, ta ze zdjęcia, dłuuuuuuugo będzie leczyć
wzdęcia...
Kwaśniewskiemu,
Boże Drogi, po napięciach tej debaty
znów
się będą plątać nogi – pewnie wniosą go do chaty
gdzie
się dorwie do siwuchy, choć Zakwaska będzie anty...
I
w goleni drgawkach kruchych będzie łamał mebli kanty.
Koalicji
bywsze asy opłakując stratę posad
będą
liczyć resztki kasy, kokietując Busha, Mosad,
zaodrzańskich
rzesze ziomków, których Tusek osieroci
i
gonieni z ich przedsionków, pozbywając się staroci
aby
przeżyć zimna porę poza ciepłą Sejmu tarczą,
na
zasiłki pójdą chore, co na
chlebuś ledwie starczą...
W
końcu zaczną, w posłów glorii co wybrali lepsze życie,
żyć
na dworcu Queen Victorii, na peronach sypiać skrycie,
okupować
w parku ławkę, z Owsikami palić trawkę,
brać
w kapelusz lub do łapy, szukać wsparcia Naszej Szkapy,
a
za miskę zupy z mięsem – zagłosują na
Wałęsę...
Potem,
dając wyraz żalom, też na słomie się uwalą,
aby
czekać, chrapiąc smacznie, aż ktoś rządzić nimi
zacznie...
* * *
A
Lewica? - Chytre zwierzę...
Pośpi w klatce... sił nabierze...
Gdy
odzyska władzę kolan - wezwie odsiecz ze Wzgórz Golan
i
rozpocznie zgodnym czynem robić z Polski Palestynę.
I
nie wierzcie w żadne cuda – w końcu kiedyś jej się uda...
dzwonek pierwszy –
przed d. batowaniem
® © Mirosław
Krupiński, 1 pazdziernik 2007, w Polsce trzecia nad
ranem
Dziś
lewica ma rozrywkę – i publiczne ma występy.
Czyści
ogon, czesze grzywkę, wzrok wyostrza (zwykle tępy),
krasną
wstążkę w ogon wplata, uzbrojoną łusek stalą
-
ostra może być d. bata – nie wiadomo czym przywalą...
Nie
zgadujmy jak to będzie, po co
widzom mącic w głowie...
Wszak
kamery będą wszędzie – jak w Katyniu, jak w Kijowie...
Reflektorów
nikt nie zliczy – będzie jasno na tej scenie...
Obserwujcie
„twarz” lewicy. Patrzcie również na
golenie...
dzwonek drugi – przed
d. batowaniem
® © Mirosław
Krupiński, 1 pazdziernik 2007, w Polsce dziewiąta rano
Lewica
śpi... i śpi... i śpi...
Zwycięstwo się lewicy śni...
Wszak
tyle pracy na to poszło... W osiemdziesiątym trzecim, wiosną...
Gdy
spotykano się gromadnie by polski postaw sukna dzielić.
Wszystko
być miało takie składne. Tylko Polacy nie wiedzieli...
A
potem wszystko poszło z górki... Buźka z Wałęsą w
Magdalence,
w
Kiszczaka rękach wszystkie sznurki. I wyścig – kto ukradnie
więcej.
I
wszystko wtedy poszło zgodnie. I wszyscy byli tacy mili
gdy
popełnili pierwszą zbrodnię – wspólnie się Polską
uwłaszczyli...
dzwonek trzeci –
przed d. batowaniem
® © Mirosław
Krupiński, 1 pazdziernik 2007, w Polsce trzecia po poludniu
Lewica
budzić się zaczyna...
Uśśś... po
wczorajszym głowa boli...
Najwyższy
czas by wypić klina, aby wytrzymać w Zbawcy roli.
Od
razu oko zalśni blaskiem... Wszak aby wygrać szansę taką
w
oczęta trzeba sypać piaskiem – i premierowi i Polakom.
Trzeba
mieć siły zęby szczerzyć, raz jak pies wściekły,
raz w uśmiechach
i
jeszcze więcej - by uwierzyć że ma się szczęście
a nie pecha...
A
potem można skończyć pracę, rozluźnić łydki
i golenie
i
do swej klatki wrócić z kacem. I popaść w tępe
odrętwienie...
* * *
A
kiedy już odpłynie jutro sen oszukańczy, sen zwycięski
-
trzeba mieć siłę spojrzeć w lustro, aby zrozumieć
rozmiar klęski...
ref:
„Rzeczpospolita” Wtorek, 25 września 2007
Lech
Wałęsa: po wyborach wracam
Były
prezydent Lech Wałęsa chce w dniu wyborów parlamentarnych – 21
października - ogłosić tworzenie nowej formacji politycznej. Czy
to kolejna zapowiedź inicjatywy, która nigdy nie zostanie wcielona w
życie? - zastanawia się „Rzeczpospolita”.
Dziennik pisze, że na Wybrzeżu
huczy od plotek, że w nowej inicjatywie były prezydent będzie
jedynie szyldem, a motorem całego przedsięwzięcia jest jego syn
Jarosław, wspomagany przez Macieja Płażyńskiego. Były
prezydent potwierdził częściowo tę pogłoskę,
mówiąc na antenie Radia TOK FM, że jeżeli tegoroczne wybory
ponownie wygra PiS, to on zaangażuje się w budowę nowej formacji
politycznej.
aria zbawcy
® © Mirosław
Krupiński, 25 wrzesien 2007
PiS
miał nie wygrać, a znowu wygra... Za co mnie karzesz mój Boze!
Suuusznego
gniewu męczy mnie Hydra -
partię wam nową założę!
Sumienia
nie mam, Kiszczak je kupił. I zaprzedaną mam duszę...
-
Naród w wyborach znów się wyglupił... nie chcem ratować, lecz
muszem!
Stanem
na czele niewdzięcznej nacji, co ciągle mysli żem zerem.
Kiszczak
nauczy was demokracji, a Mniecio bendzie premierem!
Nic
mnie nie martwi że nie mam szmalu, złoty róg znowu zastawię.
Lud
będzie zbrodnie popełniał z żalu... A ja ten lud
ułaskawię!
Za
tą łaskawość wezmę złotówki, choc Słowik
placił mi dolce
-
dziesięć tysiecy wezmę od główki, bo główki tanie
są w Polsce.
Ja
się postaram! Wojciech mnie
chwalił, że ja się starać potrafię!
Wojciech
czołgami Polskę rozwalił – a ja mam Mniecia i mafię.
* * *
Hej!
Wy na słomie spiący od dekad! To ja - przyczyna tej spiączki!
Dzisiaj
was budzę - bo czas ucieka i znowu
swedzą mnie rączki.
Znowu
na nogi! Na barykady! Znów wasz potrzebny wysiłek!
Znowu
miał bedę możliwość zdrady. A wy – bolący znów tyłek...
II. wizja optymistyczna
® © Mirosław
Krupiński, 27 sierpien 2007
Nad
Polską słychać żałość wilczą, wycie że ciągle nie ich
stołki...
A
cóż wyborcy? Oni milczą... I
osinowe ostrzą kołki...
I
nie chcą płoszyć wilków stada, nim flar czerwienią je
opaszą.
Od
lat ich męczy wilków zdrada i chcą by Polska była naszą.
Wreszcie
ostrożność wilków prysła.
Wilki wychodzą z lasu mroku...
Czerwoną
pianę tocząc z pyska i podszczuwane skrycie z boku
zwartą
gromadą prą do przodu. Wódz i wataha ten sam grymas!
I
już im pachnie krew Narodu... Wierzą że nic ich nie
powstrzyma...
* * *
Lecz
powstrzymało. Leżą w śniegu. Lud krwawe skory z wilków
zdziera
i
osinowe wbija kolki. Nagonka, w filcach i w moherach,
zmęczona
ale triumfalna, padlinę wilków z dumą liczy.
A
Polska? - Polska znów normalna i wolna
znów od wilków dziczy.
I
jeszcze jedno w tym posłaniu – aby nie było niespodzianek:
-
myśliwym też, po polowaniu, strzelby zostaną odebrane.
By
nie zdarzyło się po łowach, że kły myśliwym
rosną wilcze
i
wilk się w ich ubiorach chowa... A podszczuwacze? – Cóż...
przemilczę...
I.
świetlana przyszłość
® © Mirosław
Krupiński, 20 sierpien 2007
Dziś
w niepewności Polska tonie, patrząc co będzie za zakrętem.
Czy
ją czerwoni wezmą w dłonie, czy znów rozwichrzy się
zamętem?
Czy
ktoś wyciągnie chciwe szpony i kawał Polski nam zabierze
a
dochód będzie rozgrabiony, bo tak chcą starsi bracia w wierze?
I
śpią Polacy na swej słomie, której niedługo już nie
starczy...
Inni
z obawą łamią dłonie – będziemy z tarczą czy na
tarczy?
Część
z nich nad głową, na błękicie, szuka tajemnych nieba
znaków:
-
w polskich szpitalach stracą życie? W Afganistanie? Czy w Iraku...
Mnie
się wydaje że tych śpiących ze zgniłej słomy
budzić pora,
by
im wyjaśnił ktoś myślący - jak tu głosować w
tych wyborach...
No
ale w Polsce, w śpiączki stanie, śpi snem kamiennym tylu ludzi
że
pewnie tak już pozostanie – bo już ich nie ma komu budzić.
* * *
I
tylko mafia w czoła pocie, prawie nie jedząc, nie śpiąc
wcale
wciąż
w swojej kreciej trwa robocie – aby sponsorów wydać szmale...
Zakupi
za nie białe togi, które przykryją stare zbrodnie,
wyborców
kupi, tych ubogich, śpiącym pozwoli spać wygodnie...
I
w dniu wyborów, w zwartym szyku, pójdzie fałszować w urnach
głosy.
A
reszta? – z ręka znów w nocniku, będzie narzekać na swe losy.
I
tak pokoleń minie parę, zmienią się nazwy i ulice,
granice
pewnie znikną stare i obcy przejmą kamienice...
Ci
co wyjadą już nie wrócą, ci co zostaną zmienią
mowę...
I
w dawnej Polsce (już Guberni) wnuki rozmnożą się Tuskowe.
I
wszystko będzie takie proste – od dawna przecież było w planie.
Niemcy
zakończą Drang nach Osten. A Polska Polską być przestanie.
samobójcza
demagogia „Solidarnosci bis”
Właśnie
przeczytałem na witrynie internetowej
„Tygodnika Solidarność” nr 26 następujący
wstępniak podpisany przez Redaktora Naczelnego:
Drodzy
Czytelnicy
Solidarność
nie godzi się na dalsze lekceważenie dialogu społecznego przez
rząd PiS-u. Komisja Krajowa stwierdziła, że z powodu braku
wyjścia naprzeciw oczekiwaniom społecznym propozycje rządu
dotyczące postulatów płacowych i emerytur pomostowych są
rażąco sprzeczne nie tylko z ideą solidarnego państwa, ale
potęgują rozwarstwienie społeczne, sprzyjają dumpingowemu
zatrudnieniu i zarobkowej emigracji. Przewodniczący Związku Janusz
Śniadek podkreślił jednoznacznie, że Solidarność
jest rozczarowana rządami PiS. To powinno być dla
rządzących ostatnie ostrzeżenie, aby zrozumieli, że
siła władzy polega na dialogowym rozstrzyganiu problemów
społecznych - bo to jest najlepszy model demokracji. Każdy inny
prowadzi do wynaturzenia mandatu władzy. Jeśli przywódcy PiS tego
dotąd nie wiedzą, to choćby wykorzystując ich
słabość w rządzeniu, naocznie im to uświadamia
opozycja lewicowa. Kiedy Solidarność traci nadzieję, to opozycja
lewicowa już tylko czeka na kolejne błędy PiS-u. Smutna to
konstatacja, która skłania do refleksji, co dalej z Polską? Czy
zawsze musi się u nas kończyć rozczarowaniem wobec tych, którym
zaufaliśmy? Jako przeciwwagę dla tych nieoptymistycznych myśli,
proponuję zagłębić się w naszą relację z
obchodów 25-lecia Solidarności Walczącej, działalności obywatelskiej
bogatej we wzory postaw, których nam dziś tak bardzo brakuje.
Jerzy Kłosiński
Redaktor
naczelny
Naiwna,
płytka i jednostronna treść tego tekstu jeży mi włosy
na głowie. Dlaczego? – Bo dla mnie
jest to nic innego jak sterowana akcja wykastrowanej przedmagdalenkowo przez
Wałęsę „Solidarności 2” użytej już przez niego
wcześniej dla przeprowadzenia magdalenkowego przekrętu, dla zdobycia
poparcia w drodze do katastrofalnej dla Polski prezydentury i dla popierania od czasu do czasu tej
prezydentury szwindli. I uzywajacego jej znow przeciw rządowi.
Zgadzam
się że pielęgniarki, służba zdrowia i wiele innych
grup zawodowych i społecznych (w tym bezrobotni i emeryci) zostało na przestrzeni ostatnich 17 lat
wdeptanych w błoto i zgadzam się że oparte na nieuczciwych
uwłaszczeniach, kolesiostwie i złodziejstwach, oraz na budowaniu
dobrze zarabiających grup zawodowo społecznych mających
stanowić oparcie dla rządzących, spowodowało wspomniane
przez red Kłosinskiego „rozwarstwienie spoleczne”.
Tragiczne dla Polski rozwarstwienie – dodam,
bo to rozwarstwienie wpisane zostało we wspomnianym okresie w okulawione i
deficytowe budżety III Rzeczpospolitej jako model powielany rok po
roku. Deficytowe nie w kontekście
do „planowanych deficytów” ale do bilansów rocznych kolejnych lat
akceptujących ujemne saldo i rosnące zadłużenie Polski –
zarówno zewnętrzne jak i nie mniej groźne wewnętrzne - wobec
własnego społeczeństwa, którego oszczędności są
zagrożone niewypłacalnością.
Obserwowałem
to oszukańcze zjawisko, uleganie kolejnych kandydatów na
rządzących samobójczym ale mnożącym glosy wyborców
roszczeń, domagających się kolejnych wypłaszczeń
progresji podatków od dochodów i wynagrodzeń. Pisałem w rożnych
dyskusjach że państwo będące w stanie deficytu
budżetowego i rosnącego zadłużenia nie może
popełniać samobójstwa poprzez obniżanie podatków
zarabiających najwięcej.
Proces
bilansowania budżetu w normalnym państwie zaczyna się od bilansu
zaplanowanych wpływów do skarbu państwa a nie od planowania
przekupujących wyborców nadmiernych i nie wyważonych wydatków. I w ramach takiego bilansu spodziewanych
dochodów skarbu państwa powinno się planować budżet –
zaczynając od planowania zabezpieczenia na przeżywalnym poziomie
środków finansowych dla najmniej zarabiających (w tym emerytów i
bezrobotnych) a dopiero później planując ulgi i koncesje na rzecz
grup o wyższych dochodach i
bilansując je z wynikającymi z powyższego poziomami
opodatkowania.
Obserwowałem
z zewnątrz jak za czasów prezydentur Wałęsy i
Kwaśniewskiego „wspierano” nieudolnie, bezmyślnie i nieuczciwie
zaplanowany budżet Polski wyprzedażą majątku narodowego za
ułamki jego wartości wpływające do skarbu państwa i za
łapówki wpływające do kieszeni związanych z rządami
mafii. Najwięcej w tym procederze zarabiali zagraniczni nabywcy, na drugim
miejscu byli skorumpowani sprzedający, na ostatnim skarb państwa i
społeczeństwo. A deficyt rósł i urósł do
przerażających rozmiarów, równolegle do zastraszającego
kurczenia się majątku narodowego i siły nabywczej i finansowej państwa.
I teraz
atrapa Pierwszej „Solidarności”, wykastrowana jak już napisałem
wcześniej przez Wałęsę, ale za to dopieszczana finansowo i
medalowo, aportuje mu następny kijek – tym razem mający na celu
obalenie aktualnego rządu zaczynającą się spiralą słusznych
ale nierealnych roszczeń wcześniej okradzionego i oszukanego
społeczeństwa.
Wiadomo
że na pielęgniarkach się nie skończy – bo taką
samą rację w domaganiu się godziwych i wystarczających na
pokrycie potrzeb życiowych zarobków maja inne liczne grupy zawodowe i
społeczne. I wiadomo że te
słuszne roszczenia będą wspierane przez mafijną
lewicę, która je razem z mafią Wałęsy do nędzy
doprowadziła – aby znów stanąć u steru i znów rozkradać to
co jeszcze w Polsce zostało.
Tyle mojego
„plucia” w twarz tym którzy Polskę wdeptali w błoto aby ja wspólnie
okradać. Przejdźmy do tego w czym widzę szansę powolnej i
mozolnej naprawy sytuacji. Proponuje:
1/
przekonanie całego społeczeństwa do nienakręcania spirali
samobójczych roszczeń w trybie „na wczoraj”.
2/ przeanalizowanie
i zweryfikowanie chorej polityki finansowej Polski w trybie który opisałem
wyżej – to znaczy analizy niezbędnego ale uczciwego a nie
propagandowego minimum i takie ustawienie poziomów podatkowych aby to minimum
pokryły. Bez oglądania się na następną wyprzedaż
majatku narodowego i pożyczki zagraniczne.
3/
zdecydowane i skuteczne odzyskiwanie skradzionego i sprzeniewierzonego
majątku i dochodu narodowego przez rozkułaczenie złodziei i
łapowników z nieuczciwie zdobytych majątków i z zawartości kont
zagranicznych.
4/
przeprowadzenie skutecznych procesów karnych winnych, skutkujących karami
wiezienia i przepadkiem nieuczciwie zfobytego majątku.
5/
uchylenie prawa prezydentów do ułaskawiania tak skazanych za
działania na szkodę państwa i społeczeństwa.
6/
pamiętajmy tysiące tak ułaskawionych przez Wałęsę
i prawie dwakroć tyle przez Kwaśniewskiego.
Wdzięczność tak „ułaskawianych” przestępców to tez
miliardowe nieuczciwe dochody ułaskawiających, które należy
oszacować i odebrać na rzecz skarbu państwa.
7/ nie
oszukujmy się że pokazywane w prasie pojedyncze przypadki mafijnego
złodziejstwa, rzadko i przewlekle sądzone to całość.
Jest to czubek góry lodowej, którą należy w całości
roztopić i odzyskać to co w sobie ukrywa.
Na
zakończenie – proponuję bardzo wnikliwe analizowanie i przez
rząd i przez społeczeństwo wszystkich zbiorowych, partyjnych i
„związkowych” prób destabilizacji państwa i ustalenie mechanizmów i
zewnętrznych wpływów jakie nimi kierują. Chociażby po to
(ale nie tylko) by wyniki tej analizy przedstawić uczciwie
społeczeństwu.
------------------------
Do
aktualnie strajkujących mam prośbę – rozważcie to co tu
piszę aby zrozumieć dwie rzeczy – że: 1/ w takiej jak wy
sytuacji jest dużo więcej pokrzywdzonych grup społecznych i
zawodowych i 2/ problem ten należy załatwić w ramach
kompleksowej analizy dochodów i wydatków w budżecie państwa.
Jeżeli tego nie zrobicie – rządzący zrobią dokładnie
to samo co robili ich poprzednicy – zwiększą zadłużenie
Polski aby pokryć Wasze roszczenia i pogłębią bagno
stworzone przed Magdalenką i po niej.
A ci którzy Wami teraz sterują znów dorwą się do
władzy aby powtórzyć wcześniejsze złodziejstwa.
Mirosław Krupiński, Australia, 1 lipca 2007.
nie z nami
takie numery
® © Mirosław
Krupiński, 12 maja 2007
Dziś
cisza między Odrą – Wisłą.
Naród
pojmuje to pomału:
-
SBecja znów ma w Polsce przyszłość
dzięki
pomocy Trybunału.
Szpary
w podłogach w flag czerwieni.
Na
flagach tłusty pysk Kalisza.
Wszyscy
sprzedajni i skurwieni
spokojnie
mogą spać od dzisiaj.
Od
jutra IPN w niełaskach
-
palcem wskazywać już nie może...
Szczury,
co były już w potrzaskach,
znów
prują worki, niszczą zboże
i
głośnym piskiem piszczą huraaaaa!
-
Znów mamy w Polsce Święto Szczura.
* * *
Po
drugiej stronie Wielkiej Wody
cieszą
się wtyczki i agenci
-
nie stracą legend ni swobody
i
znów Polonią będą kręcić.
Będą
medale nosić z brzękiem
-
te od Geremka i od Bolka,
z
Polski im szmalem sypną w rękę,
bo
dla czerwonych hojna Polska.
Lecz
kiedy Polska znów czerwona
i
ludzie znów portkami trzęsą
-
Polonia, wreszcie rozeźlona,
mówi
Kwaśniewskim i Wałęsom:
-
niech idzie z wami kto was nie zna
-
Polonia będzie Niezależna!
I
niechaj Polska już nie liczy
że
ma ją na czerwonej smyczy...
propozycja Deklaracji Polonii Niezaleznej
HISTORIA PEWNEGO
„FORUM”
I. ZAPOWIEDZI („Puls Polonii”, 23 maja 2007)
Forum „Lustracja: za i przeciw”
Bankstown 3 czerwca
„Nasza Polonia” zaprasza na forum dyskusyjne na temat:
lustracja za i przeciw. W panelu dyskusyjnym wezmą udział znawcy
tematu, którzy przedstawią swoje racje za i przeciw, następnie
gremium może zadawać pytania i wyrażać własne
poglądy. Całość poprowadzi dr. Jacek Samborski, redaktor
Radia 2000 FM.Forum odbędzie się w Klubie Polskim w Bankstown w
niedzielę 3 czerwca o godz. 14.00.
Za „Naszą Polonię”
Ryszard Techmanski
II. SPRAWOZDANIE Z IMPREZY („Puls Polonii”, 6 czerwca 2007)
Relacja z panelu na temat lustracji
Zgodnie z
wcześniejszą zapowiedzią na „Pulsie Polonii” dnia 3 czerwca
odbyło się spotkanie dyskusyjne na temat lustracji. Na początku
spotkania opinie swoje wyrazili zasiadający w „panelu” dr. Marek
Baterowicz i magister praw Aleksander Nasielski.
Następnie wywiązała sie
dyskusja,z której wynikało między innymi, że wśród
australijskiej Polonii istnieją agenci współpracujący z
komunistycznymi służbami prl. Ciekawa była wypwiedż
byłego prezesa klubu „Polonia” który musiał zrezygnować ze
stanowiska, gdyż nie chciał się poddać wymaganiom
służb specjalnych, działających w Australii.
Głos zabrali prawie wszystcy uczestnicy
spotkania (około 40 osób), czyli zainteresowanie było duże.
Przyznać trzeba, że wypowiedzi, jak w tego rodzaju spotkaniach,
były wyjątkowo rzeczowe i na temat. Ogólne podsumowanie dyskusji:
wszystcy działacze polonijni, pełniący funkcje przywódcze jak:
prezes, prezydent etc. powinni bez nacisków poddać się lustracji,
jeśli taka zaistnieje. To samo muszą uczynić wszystcy pracownicy
mediów, nauczyciele szkół polskich, jak również osoby pracujące
z młodzieżą.
Takie „oczyszczenie” napewno spowodowałoby,
że Polonia zaczęłaby mówić jednym głosem. Warto
się nad tym zastanowić. Uczestniczyłem w wielu polonijnych
spotkaniach, ale poraz pierwszy uczestniczyłem w spotkaniu, gdzie wszystcy
zgromadzeni byli tego samego zdania. W tym przypadku lustracja totalna.
Zakończy to wszelkie uprzedzenia typu: komuch, agent, donosiciel i nie
będzie powodów do wzajemnego wyniszczania, co niestety istnieje, ale po
zlikwidowaniu wymienionych przeszkód, Polonia zacznie mówić jednym
głosem.
Za „Naszą Polonię”
Ryszard Techmanski
III. DYSKUSJA NA STRONIE AUSTRALIJSKIEJ
WIRTUALNEJ POLONII
http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=91885
http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=91984
http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=91986
http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=92078
http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=92075
inne,
późniejsze opinie, dostepne po otwarciu wątku dowolną z
powyższych
IV. MOJA OCENA CAŁEGO WYDARZENIA
Zaglądam co jakis czas na stronę australijską Wirtualnej
Polonii do tego wątku, przypatruję się idiotycznej
dyskusji na temat gotowania przez p. Czesława Lipkę bigosu,
dostrzegam rozbieżnosci pomiędzy sprawozdaniem p. Techmańskiego
i uczestnika „forum” nie będącego członkiem organizującej
go „Naszej Polonii” i ogarnia mnie coraz większe zdumienie. Czy nikt z Czytelników i dyskutantów nie
widzi że podsumowanie sprawozdania przez p. Techmańskiego w
"Pulsie Polonii", brzmiące:
-----------------
..."Ogólne podsumowanie dyskusji: wszystcy
działacze polonijni, pełniący funkcje przywódcze jak: prezes,
prezydent etc. powinni bez nacisków poddać się lustracji, jeśli
taka zaistnieje. To samo muszą uczynić wszystcy pracownicy mediów,
nauczyciele szkół polskich, jak również osoby pracujące z
młodzieżą." ...
------------------
- nie mówi nic konkretnego ani nic co uzasadniałoby zwołanie
takiego forum. Pomijam już tu trudności w rzetelnym policzeniu
uczestników maleńkiej imprezy i wybiorcze sterowanie możliwosciami i
treścią wypowiedzi uczestników dyskusji - to prawie jak na dziś i jak na ten
temat normalka. Klucz do dostrzeganego
przeze mnie nonsensu leży w następujących słowach tego oświadczenia:
...”
powinni bez nacisków poddać się lustracji, jeśli taka
zaistnieje”.
Ludzie! - Przecież to
bezsensowny ogólnik nie okreslający ani celu, ani przedmiotu, ani zakresu,
ani wykonawców, ani charakteru lustracji.
Zapis ten oznacza bezwzględną lojalność i
posluszeństwo wszystkim tym którzy w nieokreślonym terminie,
dostępnymi sobie siłami (nie wykluczając bywszego SB i bywszej
WSI) zabiorą się za zaprogramowaną przez siebie
lustrację.
Jeżeli więc jutro „Lewa” koalicja kierowana przez
Kwaśniewskiego, Tuska, Wałęsę (z którym nota bene AGL
ostatnio namiętnie korespondencyjnie flirtowała) uzna że
lustrować należy antykomunistów, z wyjątkiem na przykład
tych którzy sie „antykomuniścili” aby do niedawno uchwalonej przez sejm
powszechnej i uczciwej lustracji nie dopuścić przez jej
wcześniejsze zgnojenie - to „Nasza
Polonia” w myśl swojej deklaracji ochoczo się temu podda,
zmuszając pozostałe 99,99% Polonii Australii do tego samego?
Jeżeli jakaś następna „awangarda lustracji” uzna że
lustrować nalezy tylko wskazanych przez nią palcem, z
wyłączeniem określonych orientacji podziemnych, nadziemnych i wszystkich tych którzy zdążyli
się wzajemnie „pokrzywdzić” i oczywiscie z wyłączeniem
samozwańczych lustratorów - to
„Nasza Polonia” w myśl swojej deklaracji ochoczo się temu podda,
zmuszając pozostałe 99,99% Polonii Australii do tego samego?
Jeżeli więc
rządząca w czasie poprzednich trzech prezydentur mafia odzyska
wpływy i władzę i wprowadzi odstrzał selekcyjny swoich
przeciwników nazywając go strategicznie lustracją - to „Nasza
Polonia” w myśl swojej deklaracji ochoczo się temu podda,
zmuszając pozostałe 99,99% Polonii Australii do tego samego?
To już nie ma żadnych niezbędnych warunków poddania
się tej tej lustracji, poczynając od tych najbardziej oczywistych i
od najbardziej społecznie oczekiwanych, jak:
o Powszechność tej lustracji, czyli objęcie nią
wszystkich którzy w świetle ostatnio uchwalonych ustaw splamili się
współpracą ze zbrodniczymi siłami bezpieczenstwa komunistycznej
i pomagdalenkowej Polski, które przez ostatnie 17 lat miały się w Polsce
całkiem dobrze. Bez względu na
żadne uprzednio otrzymane glejty, pokrzywdzenia i kolesiowe swiadectwa
moralności.
o
Powszechna jawność i
dostępność dokumentów zdrady i donosicielstwa znajdujących
się dziś w archiwach IPN i tych które dopiero do nich trafią.
o Prowadzenie tej lustracji przez upoważniony do tego IPN
odpowiedzialny moralnie i karnie za uczciwość, prawdziwość
i pełność (bez wybiorczego zatajania faktów) swoich ustawowych
poczynań.
Zapewne możnaby trochę tych warunków dodać, ale
powyższe trzy są warunkami bezwzglednymi i stanowiącymi podstawę do uznania przez Polonię i
Polaków w Kraju lustracji za uzasadnioną, uczciwą i
słuszną.
A teraz – zastanówmy się jaki jest sens organizowania przez
kilkunastoosobową partię ludzi nie mających najmniejszego
pojęcia o zamierzonym przedmiocie dyskusji, jego podstawowych warunkach i
możliwych skutkach „otwartego
forum”, które w składzie 26 osób brutto (wliczając w to „zapraszanych otwartoscią” gości)
produkuje nie mającego żadnego sensu gniota, nie tylko nie
wyczerpującego jego tematu ale nawet nie dotykającego jego istoty.
Moim zdaniem nie ma to żadnego sensu i sprowadza się do
kolejnego podsuwania nogi przez żabe, kiedy okulawiony koń wymaga
pilnie podków.
Mirosław
Krupiński
Albany,
Australia, 7 czerwca 2007 r.
pierwszomajowe memento moris
® © Mirosław Krupiński , 1 maja 2007
Na
Wirtualnej dziwna cisza... wszystkie robale siedzą w cieniu...
O
AGLu nikt nie słyszał, „Nasza Polonia” jest w podziemiu
i
nie ujawnia członków listy, aby ich los nie spotkał Cielska
-
smrodek pozostał, dymek mglisty... Ich balakławy leżą w
zielskach...
I
tylko szept o zmroku słychać -
jak instruują Klan Przewodni:
-
„nie mówić, pisać, nie oddychać i nie wystawiać d. ze
spodni,
bo
zamiast senatorskiej togi i miast pomników a’la
Lenin
będziecie
w dybach mieli nogi, ze WSI będziecie wywaleni,
Adaś
nie będzie sypał szmalem, PO nie rzuci kości, mięsa
i
wszyscy was porzucą z żalem – i Tusk i Sowa i Wałęsa...”
Więc
się przyczajcie! Czekać trzeba aż SLD i inne szczury
wygrają,
znów wam nagną nieba, szmal wam wypłacą za rok z góry,
smycze
wam zdejmą i kaganiec i palcem wskażą na co szczekać.
By
znów obłędny zacząć taniec. I znów ze zbitą d.
uciekać...
Bo
wicie – gdzie Wam do Polonii, wy popłuczyny od Maleszki...
Wcześniej
czy później was pogoni - i za głupotę i za grzeszki,
za
chciejstwo, kłamstwa w swych legendach, za służbę tej
Polonii wrogom.
Więc
lepiej uczcie się na błędach – bo nogi też wam wyrwać
mogą :)
* * *
Już
słyszę wycie co się zrywa,
spowodowane wiersza tonem.
W
swych bałakławach, w swoich ksywach, choć z podkulonym
wciąż ogonem,
wciąż
bez adresu i nazwiska, kłów swoich szczerząc żółte
pieńki,
swoje
frazesy tocząc z pyska (chociaż ten pysio jest maleńki),
Będziecie szczekać, parskać,
„ty”kać, aby zagłuszyć
wiersza słowa,
by
potem pojedynczo znikać i w gęstych krzakach znów się
schować...
1/ Prawdziwosc wiersza a w szczegolnosci jego ostatniej
zwrotki Czytelnik moze sprawdzic na
witrynie Wirtualnej Polonii: http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=11569
2/ Podsumowanie tematu:
http://www.wirtualnapolonia.com/opinie.asp?opinia=88241
3/ Moje wlasne wypowiedzi w tym watku
-------------------------------------------------------------------------------------
|
|
Stowarzyszenie
Represjonowanych w Stanie Wojennym Regionu
Warmińsko-Mazurskiego
PRO-PATRIA
www.propatria.prv.pl Prezes
Władysław Kałudziński, 10-437 Olsztyn, ul. Dworcowa
36/27, tel.534‑35‑55 Konto: Spółdzielczy Bank Ludowy w
Olsztynie Nr 30885800012001002660990501 |
_________________________________________________________________________________________________
Olsztyn,
14 kwietnia 2007 r.
Oświadczenie.
Wyrażamy zaniepokojenie i
zdziwienie końcową frazą wywiadu, jaki udzielił red.
Stanisław Michalkiewicz tygodnikowi ”Goniec” z Toronto z dnia 17.03.2007
dotyczącą osoby Wiktora
Żółcińskiego – niegdyś z Olsztyna.
Postać Wiktora Żółcińskiego jest nam doskonale znana
z działania w NSZZ Solidarność, gdy został przyjęty do
pracy w Zarządzie Regionu na pół etatu w listopadzie 1981 roku w
dziale Interwencji ZR.
Jego postawa po 13 grudnia w dwóch sadowych sprawach w jakich
uczestniczył jest godna najwyższej pogardy.
Sprawa pierwsza (
Sygn.akt II Kz 106/82), to wsypanie kolegów z konspiracji uczestniczących
w akcji wywieszenia transparentu NSZZ Solidarność na trasie 1
majowego pochodu w 1982 roku, oraz zbierających pieniądze,
kolportujących ulotki w stanie wojennym. Rezultatem było
śledztwo, aresztowania, internowania uczestników, w tym również
Żółcińskiego.
Sprawa druga ( Sygn.akt
II K 763/83) dotyczy świadczenia w
procesie Janusza Śliwińskiego dla znalezienia rzekomych finansowych
nieprawidłowości w Zarządzie Regionu. Sprawa ta
posłużyła do propagandowego wykorzystania przez WRON przy
użyciu dyspozycyjnej prasy i radia. W trybie nadzwyczaj szybkim
większość osób oskarżanych w obu sprawach w tym Wiktor
Zółciński emigrowały, a sprawy umarzano.
Pojawił
się publicznie po latach i na stronie internetowej radia Pomost w Arizonie
figuruje jako założyciel tego radia w roku 1986.
W korespondencji e-mailowej ze świadkami
wydarzeń sprzed kilku lat przyznał się do zarzutów,
obiecując przyjazd do kraju i wyjaśnienie swojej postawy. Mimo
kilkukrotnego pobytu w Olsztynie nie uczynił tego.
Obecnie spotykając się na łamach
prasy polonijnej z ta postacią jako organizatorem podróży
czołowego polskiego publicysty red. Stanisława Michalkiewicza i
zapowiedzi kolejnej m.in. do Ameryki Południowej do Prezesa USOPAŁ
Jana Kobylańskiego członkowie Stowarzyszenia Represjonowanych Regionu
Warmińsko-Mazurskiego Pro Patria są zaskoczeni wypłynięciem
tej osoby obok nazwisk powszechnie szanowanych Polaków.
Nie dysponujemy do
dzisiaj lista nazwisk tajnych współpracowników i pracowników SB
działających w Zarządzie Regionu Warmińsko-Mazurskiego
Pierwszej Solidarności. Znamy tylko niektóre pseudonimy TW,
występujące w indywidualnie otrzymanych przez nas teczkach z IPN.
Odszyfrowanie ich nazwisk wg uzyskanych z IPN odpowiedzi okazało się
niemożliwe. Dzisiaj po zmianie ustawy o IPN nadal nie posiadamy
dostępu do szczegółowych personalnych danych pracowników, konfidentów
służb tajnych, a tym bardziej wyznaczanych im zadań na
świecie.
Niemniej
sądzimy, że naszym obowiązkiem jest potępienie postawy,
jaką w czasie swojego olsztyńskiego epizodu w Solidarności
zaprezentował Wiktor Zółciński, jak również zapoznanie z
jego przeszłością osób korzystających
współcześnie z jego usług.
Niniejsze oświadczenie uchwalono na Walnym
Zebraniu Członków Stowarzyszenia w dniu 14.04.2006 r.
|
Uchwałę
Stowarzyszenia Protokółowal Michał W. Powroźny |
|
Prezes Stowarzyszenia Pro Patria Władysław
Kałudziński |
ANONIMOWE ZABEŁKOTYWANIE
POWYŻSZEGO OŚWIADCZENIA:
1. Dla oglupianych i niedoinformowanych. (powrót)
(anonim: „polonia bez agentow /
zaraza@doMoskwy.putinnaszbrat”)
![]()
|
Po skontaktowaniu sie z Panem Zolcinskim : Odpowiedz na powyzsze (Miroslaw Krupinski): belkoty anonima "zaraza@doMoskwy.putinnaszbrat" (powrót)
Opinie (31) |
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ciekawostka zoologiczna w wykonaniu Redakcji
“Wirtualnej Polski”
W dniu 19 marca 2007 roku, zabierając pod
własnym imieniem i nazwiskiem głos w dyskusji tematu
“Wałęsa: za listę agentów odwołam się do Strasburga” i
tytułując go „więcej w temacie” podałem adres niniejszej
strony < http://members.iinet.net.au/~miroslaw/aktualny.htm
> ,
przeniesiony metodą copy/paste z witryny otwartej - a więc bez
możliwości popełnienia pomyłki.
Po czasie niezbędnym dla działań
moderatora “Wirtualnej Polski” opinia ukazała się ale adres URL
został zdeformowany przez wprowadzenie przerwy w słowie <~mirosla
w>. Wysłałem informacje o “pomyłce” i po kolejnej przerwie
adres ukazał się z poprawionym słowem <~miroslaw> ale z
przerwą wprowadzoną dla odmiany przed słowem </ aktualny>
co ponownie czyniło adres niefunkcjonalnym.
Zareklamowałem ponownie i dokonano poprawki w
słowie <aktualny>, wprowadzając kolejną
sabotującą adres przerwę w słowie <a u>.
Wniosek: - czytajcie niniejszą
stronę i przekazujcie jej poprawny adres znajomym. “Wirtualna Polska” jej
nie lubi, “Gazeta Wyborcza” zapewne też – co jest zapewne najlepszą
rekomendacją witryny.
Mirosław
Krupiński, 19 marca 2007.
wprowadzenie – czyli tyle figurów
na nic…
Ostatnie półtora roku w Polsce i poza
Polską upłynęło na gorączkowym szukaniu przez
rożnego rodzaju popaprańców możliwości załapania
się na coraz bardziej skompromitowany status pokrzywdzonego albo na fuchę
samozwańczego Inkwizytora Lustracji i Samolustracji. Odpalono
tysiące gromów na nie chcących przyłączyć się do
tworzenia mętnej wody, pocałowano setki obiecujących w swoim
kształcie i kolorze tyłków, skopano pewną ilość służących do odwrócenia uwagi
ofiar – i prawie już... już witano się z gąską czyli
ze statusem dożywotnio nietykalnej ofiary pokrzywdzenia.
Najbardziej
prominentnym kandydatem do tak uzyskanej świętości i
nietykalności było Słoneczko Powszechnego Pojednania i
Wybaczenia czyli sam Zbawca Narodu - Lech Wałęsa. W sposób publiczny i ostentacyjny
pocałował wprawdzie tylko trzy tyłki (Kiszczaka, Jaruzelskiego i
Kieresa) – ale wybrał dobrze i na krótko się na wymarzony status biedactwa
komunizma załapał.
W tym samym czasie w kuluarach Walesowsko Kwasniewskiego
Zjazdu XXVlecia „S” trwało gorączkowe produkowanie mniej
prominentnych pokrzywdzonych i awangardy przyszłej siły przewodniej i
dzikolustracyjnej, mającej kontynuować dzieło Kieresa i
dzieło Magdalenki. Wrzasku
było co niemiara, przyznawano sobie nawzajem te pokrzywdzenia taśmowo
– no bo przecież im większa liczba uhonorowanych tak szeregowych
„ofiar krzywdy” – tym pewniejsza przyszłość i
nietykalność tych bidulków pomnikowych
na cokolach i stanowiskach.
Mijały kolejne etapy formowania kolejnych ustaw
lustracyjnych, powstawały rożne ich wersje – czasem dość
sobie przeciwne – ale każdą witał skowyt popaprańców: - To
My!... To My!... To wszystko Nasza
zasługa!... I teraz My będziemy lustrować was dalej...
... Aż nastał okropny dzień
wprowadzenia tej naszej!... naszej! ... naszej!... ustawy w życie i auuuuuuuuuu... 15 marca
2007 – i wszystko się
rypło! Jak przewidywali ci wszyscy
„SBecy”, „KGBisci”, „Partyjniacy” (ochrzczeni tak przez
samozwańczych lustratorów), którzy się do Inkwizycji nie zapisali
–wykolesiowane i wykieresowane pokrzywdzenia popaprańców diabli
wzięli, lustracja ma być powszechna i uczciwa, dokumenty i przeszłość
(również ex-„pokrzywdzonych”) będzie prowadzić i
aktualizować profesjonalny IPN, a
świadectwa kolesi od Małeszki & Consortes stały się nie
tylko trefne ale i podejrzane.
No ale dość tego katowania rosówek w
skarpetkach na glówciach. Poczytajcie sami to samo niżej, przedstawione
mniej kwieciście a bardziej urzędowo. A potem, bedąc już na
tej witrynie – przeczytajcie ją do końca, żeby przypomnieć
sobie jak to przez te ostatnie półtora roku było.
Mirosław
Krupiński
16 marca
2007 roku.
IPN w nowej roli
Nasz Dziennik, 2007-03-15
Instytut Pamięci Narodowej nie
będzie już nadawał statusu osoby pokrzywdzonej ofiarom komunistycznej
bezpieki. Za to, jak powiedział Andrzej Sikora, dyrektor oddziału IPN
w Katowicach, wzrasta rola Instytutu w procesie lustracyjnym.
Od dzisiaj IPN nie nadaje statutu pokrzywdzonego. Oznacza to, że osoby,
które złożyły takie wnioski, nie otrzymają go. W samym
okręgu katowickim jest to 1400 osób.
Wchodząca dziś w życie ustawa powołuje do życia biuro
lustracyjne, tzw. IV pion Instytutu Pamięci Narodowej. Pracujący w
nim prokuratorzy i historycy zajmować się będą
weryfikacją prawdziwości oświadczeń lustracyjnych osób
pełniących funkcje publiczne (urodzonych przed 1 sierpnia 1972 r.).
Osoby, które zostały objęte lustracją, zostaną o tym
poinformowane przez właściwy organ w najbliższych 30 dniach.
Potem na złożenie oświadczenia będą miały
miesiąc, licząc od chwili wręczenia powiadomienia. -
Oświadczenia lustracyjne będą składane do IPN za
pośrednictwem pracodawców. W przypadku np. samorządowców będzie
to wojewoda, a w przypadku nauczycieli - kuratorium oświaty -
podkreślił dyrektor Andrzej Sikora. Oświadczenia będą
weryfikowane przez lokalne oddziały Instytutu zgodnie z
kolejnością zapisów w ustawie. 15 czerwca br. IPN opublikuje katalog
oświadczeń lustracyjnych.
W razie wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia
prokuratorzy biura lustracyjnego będą mogli wnioskować o
złożenie dodatkowych wyjaśnień, uzupełnienie
dokumentacji o zeznania świadków, przeszukania czy opinie biegłych.
Jeśli sprawa nadal nie znajdzie rozwiązania, zajmie się nią
sąd. Rozprawy lustracyjne będą jawne, wyłączenie
jawności może dotyczyć tylko niektórych części
postępowania. Także akta zakończonych postępowań
będą jawne - z wyłączeniem tajnych części
postępowania. Osoby uznane prawomocnie za kłamców lustracyjnych
będą pozbawiane pełnionych funkcji, a w przypadku takich zawodów
jak sędziowie - sprawy trafią do sądownictwa dyscyplinarnego.
Ponadto te osoby będą pozbawione na 10 lat biernego prawa wyborczego
na urząd prezydenta RP oraz przez 10 lat od uprawomocnienia wyroku
sądu nie będą mogły pełnić funkcji publicznych.
Ustawa otwiera dostęp do dokumentów. Ograniczenia w tym zakresie
będą miały osoby, które były pracownikami,
funkcjonariuszami oraz tajnymi informatorami, pomocnikami przy operacyjnym
zdobywaniu informacji. Te osoby będą otrzymywać jedynie
dokumenty dotyczące tylko ich samych, z wyłączeniem dokumentów
wytworzonych w związku z wykonywaną pracą czy
współpracą. Osoby te nie mają też prawa do otrzymania kopii
dokumentów oraz danych osobowych pracowników, funkcjonariuszy oraz TW.
IPN opublikuje również informacje o zasobach posiadanych dokumentów
dotyczących osób publicznych. Każdy obywatel będzie mógł
wnioskować o udostępnienie informacji o osobach z kierownictwa partii
komunistycznych (PPR, PZPR, ZSL, SD) oraz członków komunistycznej Rady
Ministrów. Każdy będzie mógł też ubiegać się o
wgląd do kopii akt zakończonych postępowań lustracyjnych.
Szczegółową analizę zapisów ustawy lustracyjnej można
znaleźć na stronie internetowej IPN: www.ipn.gov.pl. Katowicki IPN
poinformował też, że dzisiaj zostanie uruchomiona telefoniczna
infolinia (032 351 13 45) na temat nowej ustawy lustracyjnej dla osób jej
podlegających.
Marcin Austyn, Katowice
KONIA KUJĄ A
ŻABA NOGĘ ZNÓW PODSTAWIA
Tekst przeslany do PAP jako polemika z
„Oswiadczeniem !!!” AGL. Nie ukazał się.
Na witrynie internetowej PAP trwa mętna
dosyć dyskusja nad wydrukowanym tam „Oświadczeniem” AGL w sprawie lustracji Abp Wielgusa versus
cierpienia i zamiary pod oświadczeniem podpisanych.
Dla zupełnej jasności pozwalam sobie
przedstawić dane statystyczne i imienne przypozwanej tam (trzema podpisami) Australijskiej Grupy
Lustracyjnej w Australii i na Świecie.
Dane pochodzą z witryny „Ruchu Rodaków” z 1
sierpnia 2006 roku. Mogły ulec zmianie bo kilkoro sygnatariuszy w
międzyczasie IPN odstrzelił no i dodatkowych parę miliardów
mogło się przyłączyć J. Zainteresowanych upraszam o korektę swojej
obecnosci/nieobecnosci na zacytowanej niżej liście.
Tekst „Oswiadczenia
!!!” AGL (8 styczen 2007)
List Ojca
Świetego do Abpa Stanislawa Wielgusa (20 luty 2007)
Mirosław
Krupiński
Albany,
Australia, 12 stycznia 2007 r.
http://members.iinet.net.au/~miroslaw/index.htm
* * *
„SIŁA PRZEWODNIA POLONII ŚWIATA J”:
- Australijscy członkowie AGL stan na dzien 1
sierpnia 2006
(dane z witryny Ruchu Rodakow)
|
1.
Marek Baterowicz - Sydney, Australia 10. Grażyna Gruchacz - Brisbane,
Australia
Polska (?) 165 Australia 43 USA 28 Kanada 13 Francja 9 Inne kraje 37
(UE minus Francja, plus Taiwan) ---------------------------- razem Świat 295 I. WHO’S
WHO - CZYLI
POLEMIKA NAD TRESCIA LISTY I OSWIADCZENIA
(3) p.
Gajkowski: A Pan swoje Panie
Krupiński
(powrót)
(5) p.
Gajkowski: Niestety Panie Krupiński (powrót)
ta
mała wzmianka... ® © Mirosław
Krupiński, luty 2007 W
Awstralii susza . Wśród rudych
liści skaczą
kangury i KGBiści... Wśród
tych ostatnich, zaszyte w zielsko, snują
swe plany Mrówcia i Cielsko: Marzą
o stołkach, o szmalu worach, przyjaźni
Bolka, Belkach i KORach... A
już najbardziej, z dreszczykiem w majtkach, marzą
że będzie tu rządzić AIPA. I
że nagrodzi całość wysiłków Złotym
Robalem - na każdej tyłku. Wracają
potem do domu z kacem, by
zaplanować zlecone prace: -
na kogo wylać brudne pomyje, -
komu się rzucić z płaczem na szyję, -
komu powiedzieć „co chceta róbcie” i
komu oddać serca i pupcie... * *
* A
rano popłoch – taka pomyłka! -
pocałowanie nie tego tyłka! -
czerwony paszport co wypadł z faila, i
ruski adres w wysłanych mailach... A
te tortury (każdy pamięta?) -
owszem, esbeckie – lecz konkubenta, któren
raporty przyjmując w łóżku papieros
gasił jej na paluszku... Aby
przypomnieć kto w łóżku rządzi i
co ją czeka jeżeli zbłądzi... Wszyscy
już wiedzą – wszystko to lipa... Sąsiad
podpatrzył i kłamstwa wsypał... A
i studenty (ruskie wycieczki) także
widziały zawartość teczki co
w autobusie, stojąc przy nodze, się
przewróciła – wsio na podłodze... No
i najgorsza wpadki przyczyna -
ta mała wzmianka... u Miotriochina... skarpetkowyjcom ® © Mirosław
Krupiński, luty 2007 W
tej Australii, sami wiecie, -
choć nie mamy mroźnej zimy i
nie wyją wilki w lesie -
ale wyją anonimy... Cicho, smutno i żałośnie, szczerząc
żółtych zębów pieńki; marzą
że ich sława rośnie, chociaż
każdy jest maleńki... Rozmnażają
się w swej rasie samiec
z samcem, z suką suka... Liberalizm
jest na czasie, a
więc każde uciech szuka. Sponsor
kość im czasem ciśnie co
wystarcza im do życia, obietnicą
jakąś błyśnie by
podtrzymać chętkę wycia, doda
numer na obroże uśliczniony
szarym sępem... I
choć główcia – żal się Boże -
nadonżajom za postempem... Czasem
wyjdą na spacerek aby
podlać płot, latarnie... I,
choć wizji mają szereg, kończą
zwykle dosyć marnie. Pozostają
po nich kupki pod
latarnią i pod płotem, których
żywot, jak ich, krótki... bo
je deszczyk zmywa potem... * *
* Ja
bym pomnik im postawił: -
płot, latarnię, kości michę, bo
niejeden mnie rozbawił swym
żałosnym auuuuuuuuu za
dychę... |
|
ZAMIAST
MOTTO
(ze strony
australijskiej WP)
Panie Krupinski (powrót)
http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=83907
![]()
ostatni
dzień 2006
skuteczność
życzeń i strategii
® © Mirosław
Krupiński, 30 grudnia 2006
W
ogniu toastów płonie dusza!
Już
zegar basem bić zaczyna...
W
szparach podłogi coś się rusza
-
jakiś karaluch, czy gadzina...
On,
w tych toastów naszych chórze
co
zapowiada gadzin koniec,
lat
siedemnaście siedzi w dziurze
i
słucha też jak zegar dzwoni...
Jak
rok za rokiem bełkot słychać,
co
zapowiada - „robim czystkę”...
Karaluch
w dziurze nie chce zdychać,
wie
że przeżyje czystki wszystkie...
* * *
A
więc świętujmy w czoła pocie,
wznosząc
kielichy, głośno krzycząc.
Wszystko
się skończy na bełkocie
-
tak jak ci w szparach sobie zyczą...
Potem,
gdy śpimy z ciężkim kacem,
który
nas męczy bólem w klepkach,
karaluch
wyjdzie skończyć pracę
-
i znów nafajda nam do chlebka...
aliens
® © Mirosław Krupiński,
grudzień 2001
Sami,
w milionów zagubieni tłumie,
labirynt
ścieżek wydeptując swoich,
krążymy... Tłum nas nie zna, nie rozumie,
jeśli
dostrzega - to pewnie się boi...
Sześć
mamy palców, choć nie widać tego,
ukryte
oko, co na wylot widzi,
duszę
rogatą - co tęskni do swego...
Goście
z Zaświatów. Ziemianie Hybrydzi...
Rentgenem
wzroku poznajemy myśli,
szóstego
palca dotykiem - ich plany,
wiemy
o innych - jak żyją , skąd przyszli,
gdy
dla nich mózg nasz ciągle jest nieznany…
Gdy
umieramy, co i nam sie zdarza,
przyleci
UFO i w kosmos zabierze
do
czarnej dziury gwiezdnego cmentarza,
gdzie
wiatr kosmiczny śpiewa swe pacierze...
Niepełna
pamięć zostanie tu po nas
i
na pomnikach, co nam kiedyś wzniosą ,
ziemskie
pięc palców wyrzeźbią na dłoniach.
Lecz
trzecie oko ukryte pod włosem
i
na pomniku ciągle będzie żywe,
widząc
ich czyny i myśli prawdziwe...
Gdy
innym życiem nas kosmos obdarzy,
by
znów na Ziemi byc okiem Wszechświata,
z
zapisów oka poznamy po twarzy
tych
co zdradzili, co sprzedali brata,
przy
tym udając, że są godni, święci...
Z
nieba ich wtedy porwiemy w Zaświatach
strącając
w piekło zbudzonej pamięci...
* *
*
Gdy
Swiat ich pozna, zrozumie głęboko,
jaka
ich rola była w jego biedach,
również
Ziemianom Los da trzecie oko
i
Świat ponownie oszukać sie nie da…
uwaga: wiersze są zamieszczane w
odwróconej kolejności chronologicznej
– najnowszy jest zawsze pierwszy.
WYBORY
SAMORZĄDOWE W POLSCE
PO-wtórka z historii AD 2006?
Dzisiaj wiersz sprzed lat – dedykowany w roku 1999 ówczesnej Unii
Wolnosci a de facto, po wielu operacjach plastycznych i wszywania cnoty w
Michiganie, „odmłodzonej” dzisiejszej Platformie Obywatelskiej. Wizerunek
powstał wtedy razem z wierszem i jestem głęboko przekonany
że i dziś wraz z wierszem wiernie oddaje urodę i cnoty
ówczesnej i dzisiejszej bohaterki
wiersza.
Ostatnia aktualizacja – piatek, 10 listopada
2006, godzina 6:58 rano czasu polskiego
Autor
o wasze głosy dzisiaj…
czyli - wybierajcie Unię Wolności
®© Mirosław
Krupiński, wrzesien 1997
O
dobry ludu miedzy Wisłą a
rzeką Odrą z ich fenolem !
Spójrz na me cnoty, swoją
przyszłość i zdradź
w wyborach swoją wolę…
Gdy
dziś przed ludem swoim stoję, w wianku nie z lilii lecz z dziurawca,
rozważ
zasługi wszystkie moje i swoje zyski com ich sprawca…
To
ja pokryłam czerwień wroga skór owczych bielą co się
śnieży,
ja
przekonałam Was, nieboga, że znów wybierać go należy,
ja
zasłoniłam jego zbrodnie
welonem zdrady, niepamięci…
I
ja karciłam was łagodnie gdy wam go wybrać brakło
chęci…
Ja
rozdzieliłam miedzy „swoich”
media, Gazety, MSZety,
bo
bez nich przecież, drodzy moi,
zbłądzić moglibyście niestety
i
zamiast cnoty mojej drogą w ramiona wroga iść pod lasem,
mogliście
poznać mnie, niebogę, przed
końcem planu – więc przed czasem…
A
przecie tyle jeszcze trzeba w tym kraju zrobić, ukraść,
sprzedać,
biednym
odebrać kromkę chleba, swoich
złodziei chwycić nie dać,
w
pacht oddać Polskę za urzędy co gdzieś czekają w
Europie,
i
dyskontując wasze względy
patrzeć jak Polska grób swój kopie…
Nie
przekonujcie mnie, Polacy, że zmarnowane me nauki,
że
ma przewodniość nic nie znaczy, że te Michniki, Frasyniuki,
fundacje
rożne, Michigany, Kiszczak
wciąż wolny i kochany,
sprzedane
stocznie, pafawagi, sprzedane banki,
dalsze plany
jak
i gdzie znaleźć szmal, łapówki,
nie są dowodem mej miłości
do
Was, ma trzodo wolnożujców,
żujących siano
przewrotności…
Nie
wypinajcie na mnie tyłka i nie skreślajcie mnie w wyborach…
Już
wiem że była to pomyłka gdy was zdradziłam – lecz nie pora
by
za pomyłkę mścić sie
na mnie, teraz gdy partner w mojej
zdradzie,
który
mnie kochać miał dozgonnie, krzyżyk (nie tylko) na mnie
kładzie
i
w odnowionej swej czerwieni, uratowanej mym krętactwem,
jedynym
się zwyciężcą mieni, oddając mnie na waszą
pastwę…
Słuchajcie,
przecież ja sie zmienię!
Michigan cnotę wszyć znów może
i
mając pełne wciąż kieszenie, znów nowe związki wam
założę…
I
znów pójdziecie z mojej woli na barykady, siejąc trupy,
bym
ja, w zwycięstwa nowej glorii,
mogła z czerwonym dzielić łupy…
Do
was, wyborcy, dzisiaj idę, na głowę moją popiół
sypiąc,
więc
zapomnijcie mą ohydę, bym znów się mogła na was
wypiąć…
raj dla zdrowych i
rozsądnych
®© Mirosław
Krupiński, 16 listopad 2006
„Zdrowy
Rozsądek” nad Polską wisi i budzi popłoch na całym
Świecie...
Wkrótce
ujrzymy raport Monisi: – „Polskę zbawiają Wałęsa z
Mieciem”.
Głosem
Adasia przemówią swoi – koniec anarchii,
koniec swawoli!
Już
nam Kaczory nie będą broić i zakończymy erę psycholi!
Pod
naszym rządem nikt nie podskoczy, każdy odpowie za swoje czyny,
kto
będzie przeciw – piaskiem mu w oczy, dla tych co poprą –
garść kokainy.
Zbyt
długo spędził Lesio pod wózkiem i odpychany od polityki!
Będziemy
rządzić razem z Her Tuskiem i z wygnańcami Fraulein Eriki...
Laurowy
wieniec z bobkowych liści uwieńczy Miecia i Lesia czółko,
kolejny
Danzig sny Tuska ziści, stolicą będzie nam Acapulco!
Ulice
będą „nur same swoje”, rządy dziedziczne też coraz
bliższe...
Będziemy
coraz większe Gieroje... I wszystkie płotki dla Bolków niższe...
Za
nasz rozsądek, za nasze czyny,
pomniki naród wzniesie w zapłacie.
Białych
nam Sępów dadzą tuziny, a
KG-bisci - po doktoracie...
A
gdy zemrzemy... Tfu! – Co za myśli! – Polaków z żalu rozeprze kolka
i
kraj w dorzeczu Odry i Wisły nazwą z wdzięczności „Raj Mieciobolka”
* * *
A
jeśli znajdą coś na nas w szafach, lub we WSI polskiej ciemnych
archiwach
-
przynajmniej po nas zostanie zapach... I pamięć o nas... Przykra...
Lecz żywa!
czarne chmury nad
Ubekistanem
®© Mirosław
Krupiński, 30 październik 2006
Czarne
dziś chmury w Ubekistanie, szczury
już ze WSI nie gryzą serka...
Co
z nimi będzie, co się im stanie -
gdy im lewego braknie papierka?
Ten
serek WSIowy cały zjedzony,
niektóre męczy po serku kolka,
szlag
trafił tytuł „szczur pokrzywdzony”,
i zamiast tego jest „status Bolka”.
W
Ubekistanie dzisiaj czas bólu, niejedno
oko lśni dzisiaj łezką
-
„to były czasy gdyśmy w Tysolu urzędowali razem z
Małeszką!”...
To
były czasy... Rządził
Wałęsa... – miał „wrogów” dossier w Lesiaka kasie.
Miecio
zapewniał nam pełnię szczęścia i każdy Esbek
był na etacie...
Jak
uzgodniono pod znanym stołem, gdzie Kiszczak łapę
uścisnął z Lechem
-
był Ubekistan pod parasolem a Mazowiecki dał grubą krechę.
Wokół
przy żłobach nasi i swoi, sława, pomniki i pełna kiesa.
Bać
się nie musiał kto wcześniej broił – miał
„pokrzywdzenie” wujka Kieresa.
Za
Olszewskiego pachniało klapą , że lud się dowie i nas
wytłucze,
lecz
dzięki Lesiom, Tuskom, Pawlakom – starczyło w Sejmie wymienić
klucze.
I
tak do dzisiaj, lat siedemnaście, trwała szczęśliwa farsa,
komedia.
Wraz
z Michnikami, w salonów kaście. I
dla nas Polska. I dla nas media...
* * *
Cóż, należało za naszej paczki, kraj
wziąć za mordę, zagrozić stanem...
Zamknąć
niezłomnych, wydusić Kaczki i ukryć Polskę za parawanem,
kupując
spokój u tych za Odrą - mieliśmy przecież pełne
kieszenie
-
kawałkiem kraju, łapówką szczodrą - za ich
ślepotę, pomoc, milczenie.
Cóż,
przespaliśmy, w czego wyniku Ubekistanu grozi zagłada.
Ale
jak zawsze szczur w narożniku – będziemy walczyć. Od czego
zdrada!?
Media
pomogą – one są z nami. Raz Świat załgały, więc
znów potrafią!
Razem
tą Polskę znowu sprzedamy i znów będziemy
rządzącą mafią...
Odbudujemy
i odtworzymy nasze królestwo - noga za nogą.
Stać
nas na kłamstwa, stać nas na czyny.
Odbudujemy! Tuski pomogą!
- chyba zeby Wyborcy im przeszkodzili...
ref: Niemcy zatrzymali
polskich celników
Adam Zadworny, Szczecin
2006-10-18, ostatniaNiemcy zatrzymali polskich celników
Adam Zadworny, Szczecin, 2006-10-18
We wtorek po południu niemiecki statek wycieczkowy "Adler
Dania" należący do armatora Adler Schieffe zbliżał
się do portu w Świnoujściu. Kiedy wpłynął na
polskie wody terytorialne, ujawnili się przebywający na jego
pokładzie trzej działający po cywilnemu funkcjonariusze
urzędu celnego ze Szczecina. Dwa dni wcześniej na tym samym statku
zarekwirowali "lewe" papierosy o wartości 120 tys. zł. Tym
razem w sklepie i barze zauważyli alkohol bez polskiej akcyzy.
Towar zamierzali zarekwirować w porcie. Kiedy jednak "Adler"
był kilka metrów od nabrzeża, kapitan niespodziewanie zawrócił i
skierował statek w stronę Niemiec. Kapitanat Port wydał wtedy
przez radio "Adlerowi" zakaz opuszczania Świnoujścia. Ten
nie zareagował. Ścigany przez łódź Straży Granicznej
nie zatrzymał się mimo wielokrotnych wezwań. Pogranicznicy
dwukrotnie ostrzelali nawet "Adlera" pociskami hukowymi. To też
nie pomogło.
Marek, jeden z celników, którzy byli na Adlerze, opowiada: - Pasażerowie
byli zaskoczeni, że statek zawraca. Później, kiedy usłyszeli
strzały naszej straży, nieźle przestraszeni. Chcieli
przecież wysiąść w Świnoujściu, a wylądowali
w Herigsdorfie.
platwormizmów ciag
dalszy...
®© Mirosław
Krupiński, 27 październik 2006
Szarą
falą Bałtyk pluska, mewa mewę krzycząc goni...
Płyną
goście Pana Tuska, by mu przywieźć trochę broni...
Sytuacja
jest wręcz groźna. Nijak rządzić tu po prusku.
Prezydentem
być nie można... I
wieszają psy na Tusku...
Nikt
poważnie go nie bierze, na nic Ziomków ciężka praca,
Polska
ciągle ma Wybrzeże - a Herr Tusk ma ciągle kaca...
Schlezwig
Holstein by sie nadał, ale leży rdzawy na dnie...
Więc
niestety, trudna rada – musi starczyc m/s Adler.
Ale
to się wszystko zmieni, Adler broń i szmal przywiezie.
Kiedy
będą uzbrojeni – elektorat ich wybierze!
I
parada w Gdańsku będzie, las
sztandarów się rozwinie...
Bedą
Tuska kochać wszędzie, a najbardziej to w Berlinie...
I
jedyne czym się wkurzy, co parady będzie zgrzytem
-
to że Lesio znow da buzi... A on wolałby Rokitę...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
POSTAW CZERWONEGO SUKNA
czyli polityka w sejmie, w szafach i na ulicach Polski
wrzesien
– październik 2006
|
co w gdanskich szafach piszczy (powrót)
|
||
|
|
||
|
|
nasza szkapa, czyli handel pupą
®© Mirosław Krupiński, 27 września 2006
Popaprańce węszą klapę – mafia
się lustracji boi,
więc wysłali swoją szkapę by
zagrała Konia z Troi...
Nasza Szkapa w pełnej gali, i z kamerą
(gdzie - nie powiem),
na sejmowej pustej sali wabi wrogów wdziękiem, zdrowiem...
Zapowiada że jest bystra i że
sprzedać chce się tanio
i – gdy będzie za ministra - Parys liczyć
może na nią...
Więc wymienia swoje ceny, które budzą
śmiech w Parysie.
Wie – nie może grać Heleny – a więc
szkapą chce być w PiSie.
Parys widzi Szkapy wdzięki i wykręca
się jak może.
Próżno szkapa jeść chce z
ręki... obiecuje własne zboże...
Kreci biodrem, strzela z chwosta, obiecuje przywieść braci...
Tylko ma ministrem zostać – taniej jej się
nie opłaci!
* * *
Cóż – Parysa nie uwiodła, bo na wdzięki szkap nie łasy.
Raz - pęcina trochę podła, dwa – brakuje szkapie klasy,
trzy – że cuś za bardzo zmusza, do Parysa
się dobiera,
cztery – że gdy zadem rusza, to widoczna jest
kamera...
A wiec klapa. Lecz że Troja dla jej braci jest
dziś w cenie,
Szkapa, choć zużyta w bojach – za
dziewicę w TVNie.
Gdzie Michniki, Olejniki, wykazują podziw
szczery
poklepując ją po zadzie, który schowkiem
był kamery...
Tylko widzów cała grupa smiechem parska
niepokornym.
Pamietają handel pupą, w wykonaniu hmmm...
Platformy...
która sprzedać swoje wdzięki dla
korzyści była skora,
byle dostać coś do ręki. W
zeszłym roku. Po wyborach.

szkapizmy II - epilog
®© Mirosław Krupiński, 28 września 2006
Po ataku miasta Troi, Szkapy los wygląda czarno
Lepper zniknął (krowy doi) - Nasza Szkapa
pod latarnią...
Śmiech powszechny w Parlamencie – nikt się
już nie kłóci z nikim,
Szkapa z żalu ma dziś wzdęcie, w
oczach zgasły jej kurwiki...
Polska trzyma się za brzuchy, wszyscy znów
Kaczory chwalą,
W S-Obronie krążą słuchy: - „Nasza Szkapę z niej wywalą,
Lepper weksel Szkapy sprzeda, w d. dostanie i po
łapach”.
W mafii, suuużbach, znowu bieda... Zwolna znika
wrzask i zapach...
Życie w Polsce znowu w normie, czyli – nikt się nie wychyla,
kurz opada po Platformie – z demonstracji dała
dyla,
bo naprzeciw PO grupci, tłum z kijami,
„Boże prowadź!”
- Tusk nie będzie przecież pupci w
szarpaninie ryzykować...
z ostatniej chwili: ref:Zycie Warszawy:
"Waldemar Pawlak zastąpi Jarosława Kaczyńskiego?
Rząd techniczny z Waldemarem Pawlakiem jako
premierem, który miałby rządzić kilka miesięcy - taki
scenariusz gotowe są zaakceptować PO, PSL i SLD w przypadku, gdy nie
dojdzie do samorozwiązania Sejmu - zapowiada "Życie
Warszawy".
PAP 2006-09-29
(02:50)"
szkapizm III
®© Mirosław
Krupiński,
Tańce, śpiewy i girlandy...
Nawet Kuroń piszczy z groba...
Mafia dzieli Niderlandy,
co podrzucił im Zagłoba.
W tle się snuje Lesio-Bolek
- bo okazja przecie taka!
Chciałby znowu wleźć na stołek,
lecz potrzebny grzbiet Pawlaka...
Pamiętają starsi ludzie
"Nocna Zmianę" sprzed ćwierć wieka...
Dziś powtórki już nie budiet.
Chociaż mafia na nią czeka :)...
szczurze tragedie
®© Mirosław
Krupiński, 29 wrzesieńk 2006
W
Polsce chłodniej... w Polsce jesień...
Wiatr
kasztanów liscie niesie...
Smutne
niebo całe w chmurach,
Na
gałęzi Szkapy skóra...
W
cieniu Naszej Szkapy skóry
przemoczone
siedzą szczury
i
jesienną zlane rosą
drżą:
- „ogłoszą?... nie ogłoszą?”...
Jak
ogłoszą – trutką sypną,
całą
rasę szczurów wytną
-
lecz przynajmniej, miast zyć w matni,
szczurzyzm
pojdzie w „bój ostatni”!
Nie
ogłoszą – będzie klapa...
Pojedyńczo
będa łapać...
I
gdy w końcu złapią wszystkich
-
zmienią szczury w białe myszki...
Kilku
szczurom dadzą w czapę...
Co
drugiemu utną łapę...
A
z najtłustszych, jak szczur Kalisz,
olej
bedą wytapiali...
Tak
jest żle i tak niedobrze...
Uciec,
czy się topić w Odrze?
Może,
gdy tak Świat się zmienia,
zejdą
szczury do podziemia
by,
nie mysląc już o serze,
gryzc
fundament w Belwederze?
* * *
Jedna
mała szczurow grupka,
te
od Bolka i Kiszczaka,
między
kaczki chce się upchać.
- juz się nawet uczą kwakać :).
ulice Warszawy za dwa
dni
®© Mirosław Krupiński,
5 pazdziernik 2006
Pod
prezentem od Stalina, który jest Warszawy wrzodem,
załatwiają
swoje sprawy pochód P.O. z PiS pochodem.
A
w odwodzie całej bitwy, ktora bedzie bitwą dużą,
lekceważąc
P.O. brzytwy - Liga Rodzin, z białą różą.
Platwormisci
idą w szyku – najpierw ze WSI GRUpa wielka
z
Leninami na patyku. Potem razem Tusk i Belka,
w
środku Miecio wlecze Bolka, który
patrzy jak tu prysnąć,
w
koncu Pedalicja Polska – aby gołym zadkiem błysnąć.
PiS: Blizniaki z IV-ką w łapach – budzą radość
na ulicy.
Dalej
skuta Nasza Szkapa - w wyszarganej włosienicy,
której
się do płaczu zbiera. Tłum ją wykpi i przedrzeźni...
Jest
to prezent od Leppera - który ma kuzyna
w rzeźni.
Lepper
idzie dziś samotnie – widać nos ze smętnym zwisem.
Biedak
martwi się okropnie – jego partia idzie z PiSem...
A
na koncu jadą klatki, z ofiarami na
arenę.
W
nich Monisia (w strzępach szatki) z pozostałym TVNem.
Lew
na końcu idzie wielki i z kudłatym wielkim łbem,
poprawiąjac
często szelki. A tłum szepce:
– „to A.M.”...
* * *
Póżny
wieczór – miasto w ciszy. Tłum już rozszedł się w
radości.
TVN-u
nikt nie slyszy. Pies obgryza Szkapy kosci...
Tylko
w krzakach przed Pałacem, gdzie się skończył pochód
cały,
dopieszczeni
leżą , z kacem, Tuski, Lesie i pedały...
A
samolot, ten do Moskwy (W.S.I. do swoich spływa)
radiozgłasza
drobne troski – że zabrakło im paliwa,
bo
paliwo ktoś wytoczyl i zostało rozkradzione...
I
że pilot już wyskoczył, wraz z jedynym spadochronem...
P.S. –
Ostrzeżenie
prozą: w związku z zapowiadaną
wizytą delegacji rosyjskiej - można sie spodziewać zaplanowanej
wobec niej prowokacji, być
może tragicznej. Ujawnienie
archiwow WSI i jej likwidacja mogą być wystarczająco ważne
ęeby powtórzyć scenariusz Radiostacji Gliwice lub podpalonego
Reichstagu.
autor
Klęska
„błękitnej rewolucji” ( 9 paźdz. 2006)
- czyli jak Tusk przegrał przyszłe wybory i
swoją karierę polityczną
Tuskoparada sobotnia ogłaszana była z
fanfarami od kilku tygodni i była powodem ogłoszonych znacznie
później kontrmanifestacji, które miały za zadanie nie pozostawić
Warszawy na pastwę tuskowych
polakożerców. Tego potrząsania zapowiedziami PO było tyle
że w jego trakcie znaczone asy z tuskowych rękawów wypadały –
zwykle w pakietach po pięc. Przyglądałem się temu przez
kilka poprzedzających pochody dni i w połowie ubiegłego tygodnia
miałem już pełny obraz zdalnie sterowanej tuskostrategii
politycznej.
Powróćmy na razie do wyprzedzająco i
głośno ogłaszanych strategicznych „oooops” PO. Były to:
a/ zapowiedz uniformizacji strojów na niebiesko.
b/ informacja o „700 zatrudnionych” przez PO
ochroniarzach,
c/ informacje prasowe o opustoszonych przez PO
bazach autobusowych i ich lokalizacji,
d// informacje prasowe o wynajętych przez PO
pociągach i ich trasach..
Obserwowanie tego było naprawdę znakomitą
rozrywką, więc kiedy wszystkie główne partie
przelicytowywały się w deklarowaniu liczebności swoich
kontrmanifestacji, ja siedziałem zadowolony jak kot nad michą
śmietany, pisałem wiersze, które znalazły się potem w
najbardziej nieprzewidzianych miejscach Polski i UE i leniwie
myślałem – „no Krupiński, co byś zrobił montując
rewolucję a’la Tusk?”.
I wymyśliłem (kilka dni przed datą
tuskshowu):
1/ zapewniłbym sobie, w zamian za obietnice
„wdzięczności”, bogatych
sponsorów,
2/ sięgnąłbym po ukryte i importowane
rezerwy „demonstrantów”, czyli kochające Herr Tuska separatystyczne
mniejszości narodowe w Polsce i „wysiedleńców” za Odrą
(pomysł nie jest nowy – Niemcy stosowali go w tzw Plebiscytach
Śląskich w latach 20ych ubiegłego stulecia – prowokując w
ten sposób trzy Powstania Śląskie).
3/ dla powtórzenia tymczasowego sukcesu
pomarańczowej rewolucji oraz dla zamaskowania różnic językowych
i zachowań - umundurowałbym
rewolucjonistów na.... hmmmm... - na
przykład niebiesko.
4/ zapewniłbym importowanym „Polakom” transport
od granicy z pobliskim wygnańcolandem i od ich miejsc zamieszkania na
Śląsku, Kaszubach i Mazurach. Nie zapominając o niezadowolonych
z Polski homoseksualistach.
5/ na wszelki wypadek pomyślałbym o
zorganizowaniu sztucznych korków na wrogich strategicznie trasach dojazdowych,
zatrzymujących konkurencję. W czym zagrożone ex-sbecje i
razwiedki mogłyby być pomocne.
Wymyślania więcej strategizmow
zaniechałem, a kiedy dowiedziałem się że podstawiono
specjalne pociągi na „korytarzowej” trasie Szczecin – Koszalin –
Warszawa (to względem importu)
byłem pewien że potrafię myśleć równie szablonowo jak
Herr Tusk i jego sponsorzy.
Zamiast więc dalszym wymyślaniem tuskizmów
głowę sobie psować – napisałem kilka wierszy, z których
ostatni „ulice Warszawy za dwa dni” opublikowałem na witrynie Wirtualnej
Polonii dwa dni przed tuskorewolucją i wysłałem, jako
zakamuflowane ostrzeżenie do PiSu i do środowisk gdańskich,
olsztyńskich i górniczych.
Na witrynie WP moje przewidywania sprawdziły
się znów – pomimo masowego ostatnio zawszenia witryny tuskowo-salonowym
desantem – poza kilkoma glosami sympatyków - wrogich opinii prawie nie
było. A wiec prikaz był
„tematu nie ruszać”.
Zupełnie już spokojny, że
rozumowałem prawidłowo, obejrzałem kilka wstępnych migawek
i kilka „przyjaznych” medializmow na TVP – i przekonany już zupełnie
że wczułem się w p. Donalda do poziomu pozwalającego na
przejęcie przeze mnie kierownictwa PO – zacząłem trochę
psocić. Najpierw na odkrytej przypadkowo witrynie bloku SLD+PD+Consortes
zamieściłem, obdziękowany przez automat, wspomniany wiersz o
„Warszawie za dwa dni”. Nie zniknął (na wszelki wypadek zrobiłem
pełną kopię owej listy dyskusyjnej). Co więcej nawet
pojawił się w całości na liście dyskusyjnej GW.
Wynikało z tego że mam pewnie szansę na zostanie „prezydentem
wszystkich Polaków” i czekam właśnie na wizytę „Naszej Szkapy” z
poufną ofertą.
Z taka myślą poszedłem wcześnie
spać i spałem spokojnie do rana. Właśnie wstałem.
* * *
No dobrze – dosyć już tego
krupińskowania – nie sztuka się wymądrzać będąc
Alien-em z trzecim okiem i sześciopalczastymi dłońmi.
Pokazałem fakty swoim szóstym palcem i teraz niech się reszta Polaków
i Polonusów machivelizuje z tematem i boki z Tuskowej przebiegłości
ze śmiechu zrywa.
Uciech wszelkich Czytelnikom życzę.
Miroslaw Krupinski
P.S. Czy ktoś zauważył że
Tubylcy (Warszawiacy) trzymali się od wszystkich demonstracji z daleka i
woleli stać plecami do ścian? Nie wiem jak było pod koniec, ale
tak to wyglądało do czasu kiedy kładłem się wcześnie
spać. A wspomniany podrzutek na
witrynie SLD and Cronies znajduje sie wciaz na jej aktualnie 23 stronie, pod
adresem:
http://www.e-marsz.pl/?p=23&PHPSESSID=3f6cba4f1f8824e17b10e22c6e96d6b7
taniec szkieletów
®© Mirosław Krupiński, 9 październik 2006
Mamy jesień, liście lecą
pokrywając Polskę złotem...
Pod te liście można chować
kłamstwa, zdradę i głupotę
- nie na długo, bo po złotej
następuje wietrzna jesień,
która deszczem nas obleje, która wiatrem liście
zmiecie...
Cóż, by cieplej było trochę i na
głowę deszcz nie chlapał
każdy woli siedzieć w domu. W każdym
domu – stoi szafa...
W jednym domu gdańska szafa z podobizną
hmmm... fuehrera.
Z szafy płynie dziwny zapach... nikt tej szafy
nie otwiera...
Bo choć szafa jest dębowa i wygląda
śliczna taka
- tajemnice straszne chowa. Tajemnice od Lesniaka...
A że ciepło przy tej szafie gdy na dworze
deszczem pluska,
czasem Lesio przy niej siedzi, gdy odwiedza pana
Tuska
i wsłuchani w wycie wiatru, deszczu który szyby
spłukał,
wciąż nie słyszą
dźwięków szafy, w którejś coś ostatnio puka...
A w tej szafie dwa szkielety, które do niej Lesniak
włożył,
obudziły się niestety i chcą
wyleźć na Świat Boży
A gdy wyjdą i pod rękę pójdą
zgodnie poprzez Polskę
- wyklekoczą całą prawdę, która
Tusk ukryli z Bolkiem.
* * *
No i Polska się obudzi z tej hipnozy
Magdalenki,
I przypomni sobie wszystko, wszystkie kłamstwa,
nocne zmiany
I miast słuchać kłamstw Adasi -
wezmą ludzie kij do ręki,
by oszczędzić swoim dzieciom dalszych szaf
ze szkieletami.
znow coś z szafy - szkielet czy
zombie?
http://wybory2005.wp.pl/OID,8192454,kat,1342,wid,8051953,opinie.html
?ticaid=12876
AUTONOMIA DLA POMORZA i KASZUB -
TUSK 1992
KRAKOW 2005.10.22 12:04
W dniach 12-14 czerwca 1992 roku,
jako wiceprzewodniczący Zarządu Głównego ZK-P, tuż po
upadku rządu Bieleckiego, Donald Tusk uczestniczył w II Kongresie
Kaszubskim, który odbywał się w Domu Technika w Gdańsku przy ul.
Rajskiej 6. 13 czerwca do uczestników Kongresu wygłosił programowe
przemówienie zatytułowane: "Pomorska idea regionalna jako zadanie
polityczne". Przedstawił w nim program pełnej autonomii Pomorza
(Kaszub), które winno posiadać nie tylko własny rząd, ale i
własne wojsko i własny pieniądz.
przez Google wyszukal
Miroslaw Krupinski
choć
chciałby grać...
®© Mirosław
Krupiński, 13 październik 2006
Ucichły
burze w sejmu Sali, krew ze ścian zmyto, jad z podłogi,
brzytwę
Platformie znów zabrali i zapanował spokój błogi.
Wałęsa
zgrzyta gdzieś pod wąsem, bo nie wpuścili go do sejmu,
Tusk,
wciąż z nerwowym oczopląsem, mamrocze cicho: - czemu... czemu...
I
na płacz ciągle mu się zbiera, choć chciałby grać
silnego chłopa
-
czemu to nie jest czas Hitlera... albo chociażby Ribbentropa...
Pomoc
by przyszła znowu mostem – na niebie wyły by Stukasy,
wszystko
byłoby takie proste – dostęp do waaadzy i do kasy...
I
nie musiałby płakać nocą, że jest w tej Polsce
ciągle zerem,
awansowany
wrogów mocą - byłby co najmniej Gauleiterem...
I
na płacz ciągle mu się zbiera, choć chciałby grać
silnego chłopa,
-
Lesio i Lepper go popiera, a tłum wyborców tak go skopał...
WSIowe
papiery straszą w nocy, Lesiaka szafa też jest zmorą.
I
straszna prawda patrzy w oczy, że chyba znów go nie wybiorą...
Na
próżno szmal od ziomków kapie, próżno wygraną wróży prasa,
Był
pewien że ma wróbla w łapie – a wróbel wciąż na dachu
hasa...
I
na płacz ciągle mu się zbiera, choć chciałby grać
silnego chłopa
-
już prawie wodzem był, cholera, lecz znowu wyszedł na
jołopa...
* * *
I
rok za rokiem tak upływa, włos mu siwieje, ząb wypada,
I
ta nadzieja, niegdyś żywa, w mgle się rozwiewa – wszędzie
zdrada...
Adaś
- nadzieja i podpora – wczoraj
aranżer jego klaki,
miast
dziś być przy nim – uciekł wczoraj - bo mógłby trafić sam do paki.
I
na płacz znowu mu się zbiera, choć chciałby rzec że
jest osiłkiem.
-
Wczoraj przyjaciół miał, cholera... Dzisiaj sam został... Z
gołym tyłkiem...
oko cyklonu
®© Mirosław
Krupiński, 15 październik 2006
I.
Dziś,
po kilku dniach wichury, gdy bałwany biły grzmiące,
w
centrum niebios prysły chmury i wyjrzało złote słońce.
Więc
załoga Polskiej Arki potargane łata żagle.
Szczury
zwiały w zakamarki – bo za jasno szczurom nagle...
No
bo jak tu gryźć powrozy, szoty, brasy, fały, żagle
gdy
załoga dostrzec może i za burtę wygnać nagle...
A
za burtą, choć to oko - co spokojne jest w cyklonie
-
zimno, mokro i głęboko... I
rekinów pełne tonie...
A
że w głębi, w Arce na dnie, zenzy mokre po przeciekach
-
szczury wieją z nich gromadnie i na maszty chcą uciekać.
Inne
maszty gołe, śliskie,
niebezpieczne ponad normę,
więc
na grotmaszt wieją wszystkie, no bo grotmaszt ma Platformę...
Choć
bocianie masztu gniazdo nie jest wielkie, hen nad nami,
stado
szczurów na nie wlazło, układając się warstwami...
Słonce
świeci, ciszę słychać... Słonko na nie patrzy z
góry...
Szczury
boją się oddychać – bo ktoś może dostrzec szczury.
I
być może, leżąc skrycie, mogły dotrwać ciemnej
nocy...
Ale
słonko, co w błękicie, udzieliło nam pomocy:
Zaszło
słonko w gęste chmury, które znów się zeszły ciasno,
znów
się zaczął czas wichury – no i w grotmaszt piorun
trzasnął.
I
- gdy grotmaszt zniknął w fali wraz z Platformą pełną
szczurów
-
chmury rozwiał wiatr z oddali – Arka płynie wśród lazurów...
* * *
Morał:
– furda dla nas burza – burze trzeba znieść pokornie.
Burza
Arkę nam odszczurza. - Ani
śladu po Platformie...
A
że grotmaszt statek zgubił – drobną ceną kłopot taki.
Wszak
w dodatku cyklon ubił suuuuszne suuużby i Lesiaki...
A
na brzegu głośno łka Szczurza Ciotka – RRK ...
II. (16 pażdziernik 2006)
Na
witrynie, wrzask, podrygi – by ratować swoje ego
piszczą
szczury, piszczą figi – że ten szczurzyzm to nic złego...
Że
osiągnięć mają szereg!
Z nich największym blaskiem lśni
-
że od lat jadały serek, dostarczany z W.S.I...
I
dodają szczurzym piskiem, by ratować szczurzą twarz,
że
przeżyły klęski wszystkie, w tym ostatni masztu splash...
Więc
gdy tylko się odleczą, się odpasą i odsuszą,
to
zza Odry znów przylecą... Drang nach Osten robić muszą!
W
Polsce czeka ich w podrygach, poprawiając papiloty,
wysuszona
Freulein „Figa” – znów zarobi parę złotych...
I
tak w burzę czy po burzy, czy na wozie czy pod wozem,
przetrwa
w Polsce rodek szczurzy, który w Polsce wszystko może...
III. (16 pażdziernik 2006)
Z
rosówkami łażąc w trawie, trochę śmieszna, trochę
tępa,
pewna
Dama w bałakławie szamotanie miewa pępa...
I
dowodzi głośnym piskiem, który ma histerii tony,
że
zwycięstwo jest już bliskie i ze Kaczyzm już skończony.
I
jedyna Wam pociechą, o czym autor myśli skromnie
-
krupińskizmy są pod strzechą.
Których naród nie zapomnie.
IV. (16 pażdziernik 2006)
W
zagajniku gdzie płynie Motława, uwiązana do suchej osiki
stoi
koza na sznurku kulawa i wydaje bojowe okrzyki.
Postawili,
klepnęli po zadzie, przykazali że beczeć ma w krzakach...
Żeby
oni umknęli uwadze i uciekli przed szafą Lesiaka...
Stoi
koza na sznurku i beczy... chociaż
jesień i głód już ją głodzi,
wie
że może tak beczeć od rzeczy – bo o hałas, nie sens, tutaj
chodzi.
Kozie
mrówki oblazły już rożki,
w tym i owym wygryzły jej dziurę...
Ale
za to Rokity i Tuski mają czas aby zmienić znów skórę...
Potem
wrócą do kozy w swej bieli, w aureolach co pachną starzyzną,
resztki
kozy upieką (zgłodnieli) – i znów będą frymarczyć
Ojczyzną...
Ref: Nie
będzie przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Posłowie odrzucili
wnioski PO i SLD w sprawie samorozwiązania Sejmu. Przeciw
samorozwiązaniu głosowała odnowiona koalicja PiS-Samoobrona-LPR
oraz wspierający ją klub Ruchu Ludowo-Narodowego. PSL wstrzymał
się od głosu. Za wnioskiem PO
zagłosowało 182 posłów, przeciw było 243, od głosu
wstrzymało się 22. Wniosek SLD poparło 180 posłów, przeciw
było 242, wstrzymało się od głosu 25.
łabędzi
śpiew RRK i Donalda
®© Mirosław
Krupiński, 17 październik 2006
Mamy
dzisiaj bal w Operze, a w dodatku bal na scenie.
„C”
wysokie Tenor bierze, co zamienia się w rzężenie...
Barytonem
śpiewa Dama - gubiąc nuty, myląc słowa.
Że
fałszuje - wie to sama... więc przerywa... i od nowa...
Gdy
glos ich kona – orkiestra głośniej gra.
Tenor
to Donald... Baryton - R.R.K...
Widownia
śpi – chrapanie słychać wszędzie...
Zamknięte
drzwi – nikt się nie wydobędzie...
Więc
koncert trwa – aż liście
lecą z drzew,
na
glosy dwa – aria „łabędzi śpiew”...
a
jutro rano napiszą media, że Kraj nareszcie wraca do normy
i
że wczorajszy duet – komedia, to był łabędzim śpiewem
Platformy...
I
że w Operze razem umarło pragnienie Tuska i Damy gardło :).
-------------------------------------------------------------------------------------------------
wzorem Zagłoby
®© Mirosław
Krupiński, 19 sierpnia 2006
Ogórkowe
mamy lato, sale Sejmu stoją puste.
Senat
pełny mamy za to – trwa produkcja krzywych luster...
Miast
lustracji wszystkich grzechów, którą w lipcu Sejm uchwalil,
„pokrzywdzeni
od esbeków” chcą by Senat ją oddalił...
A
jeżeli już prześwietlać pragnie rząd na wszystkie
strony
-
ustanowić musi status „współpracownik pokrzywdzony”...
Bo
to wicie, rozumicie – tyle pracy i łapówek,
ma już status „pokrzywdzony” Bolek, Święty, M