Szkic (propozycja) deklaracji wstępnej Polonii
Niezależnej
Mirosław Krupiński
marzec 2004 r.
A. Inicjatywa stworzenia organizacji Polonii
Niezależnej powstaje w okresie kiedy kolejne rządy Polski
pomagdalenkowej (z wyjątkiem rządu Jana Olszewskiego, któremu nie
dano możliwości zademonstrowania swoich zamiarów i możliwości,
pospiesznie go rozwiązując po podjętej próbie przeprowadzenia
lustracji) działają w sposób widoczny na szkodę Polski, Polaków
i Polonii. W okresie od 1989 roku do dziś rządy te doprowadziły
do:
1. Zniszczenia podstaw i struktury gospodarki narodowej
Polski poprzez:
·
dopuszczenia do rabunkowego uwłaszczenia się
zmieniających skórę komunistów,
·
stworzenia układów mafijnych komunistyczno
-„opozycyjnych”, mających na celu własne korzyści uzyskiwane ze
szkodą społeczeństwa i państwa,
·
przeprowadzenie rabunkowej prywatyzacji w patologicznej
formie,
·
wyprzedanie za bezcen i za łapówki składników
majątku narodowego (w tym składników strategicznych i związanych
z obronnością Polski),
·
wprowadzenie do Polski na bandyckich zasadach i w wyniku
korupcji obcego kapitału, w proporcji odbierającej Polsce kontrolę nad tym kapitałem,
·
zrujnowanie systemu bankowego w Polsce poprzez
oddanie go bankom obcym,
·
doprowadzenie Polski do stanu niespłacalnego
zadłużenia,
·
uzależnienie Polski od sił zewnętrznych i
od państw obcych do stopnia zagrażającego suwerenności
Kraju,
·
doprowadzenie Polski, w wyniku wyżej opisanych
działań, do statusu najuboższego państwa Europy
(szczególnie tej unijnej), czyli do poziomu znacznie gorszego niż przed
szwindlem w Magdalence, kiedy to Polska pomimo patologicznych rządów
komunistycznych posiadała jednak wyższy niż obecnie
potencjał gospodarczy, nadający się do rozsądnej
transformacji,
·
przeprowadzenie kłamliwego i opartego na
oszukańczych obietnicach, dziś już wycofanych, referendum
akcesyjnego do Unii Europejskiej, ze szkodliwym dla Polski jako państwa,
dla narodu i dla polskiego społeczeństwa skutkiem.
2. Zniszczenie zdrowych więzi i relacji z Polonią Świata, które
to zdrowe więzi i relacje były wyraźnie dostrzegalne w pierwszym
okresie pomagdalenkowym, kiedy to ani społeczeństwo polskie ani Polonia nie zdawały sobie sprawy z oszukańczego charakteru
magdalenkowych porozumień i mających nadejść ich skutków.
Do owego zniszczenia doprowadziły:
·
kłamliwa propaganda rządowych mediów polskich i
współpracujących z nimi mediów zagranicznych, reprezentujących
mających na uwadze własne nieczyste interesy „sponsorów” i inicjatorów opisanych
działań w Polsce i na szkodę Polski,
·
zwiększenie ex-PRLowskiej infiltracji Polonii
poprzez masowe wysyłanie w stanie wojennym i po nim
(przez dzis rzadzacych postkomunistow) fabrykowanych w tym celu
fałszywych „ofiar stanu wojennego”,
z zadaniem penetrowania Polonii i niekorzystnego dla tej Polonii i dla Polski oddzialywania na nia,
·
kaperowanie polityką finansowania, nagradzania i
lansowania do takiej samej współpracy istniejącej Polonii.
·
wykorzystywanie tak zainstalowanych lub skaperowanych
poza granicami Polski współpracowników do działania na
korzyść nie Polski ale członków rządzącej nią
postmagdalenkowej mafii,
·
wprowadzenie patologicznych przepisów paszportowych, w
tym wymogu posiadania dodatkowego poza paszportem kraju zamieszkania paszportu
polskiego – również w aspekcie uniemożliwienia w ten sposób
większości Polonii udziału w wyborach i referendach polskich,
·
wprowadzenia patologicznych w swoich wymogach i
terminach konsularnych czynności
urzędowych i patologicznych za nie opłat,
·
fałszowanie polskiej historii, w tym historii
członków Polonii walczących na wielu frontach w czasie Drugiej Wojny
Światowej i walczących z komunizmem po wojnie.
·
utrudnianie dokumentowania tej historii (ostatnim
przykładem jest skandaliczne wystąpienie ambasadora Polski w Kanadzie
Dobrowolskiego na promocji ksiazki "A Question of Honor" w dniu 3
marca, 2004 r. w Saint Paul University w
Ottawie).
·
sponsorowanie Polonii pozornie polskiej ale
działającej na Polski niekorzyść.
B. Powstająca Polonia Niezależna deklaruje swoją
niezależność i odrębność od tak
funkcjonującego rządu polskiego, zachowując przy tym
pełną sympatię dla i więź z cierpiącym z tego
samego powodu społeczeństwem polskim i wszystkimi siłami w
Polsce które z opisanymi patologiami usiłują walczyć.
Niezależność PN
polegać będzie na zerwaniu wszelkiej współpracy z obecnym
rządem polskim, w tym współpracy w kosmetycznych jego poczynaniach
mających na celu poprawienie własnego wizerunku czy tez wizerunku
współpracującej z nim Polonii “słusznej” i służbowej.
C. Działania Polonii Niezależnej będą miały na celu:
·
odkłamanie od 15 lat fałszowanej historii
okresu PRL, stanu wojennego i okresu pomagdalenkowego – poprzez
archiwizację i publikacje (również w formie książkowej)
dokumentów i przekazów historycznych,
·
prostowanie rozpowszechnionych już i wciąż
rozpowszechnianych kłamstw dotyczących tego okresu,
·
piętnowanie
antypolskich w swojej treści, formie i skutkach wystąpień
polskich polityków, mediów, historyków i propagandzistów oraz podobnych
działań sił niepolskich ale Polski i Polaków dotyczących,
·
publiczne opiniowanie rządowych i medialnych działań, ustaw i regulacji
urzędowych mających szkodliwy wpływ na stosunki pomiędzy
Społeczeństwem Polskim i Polonią,
·
przesyłanie rządom kraju zamieszkania
informacji dotyczących patologii rządzenia w Polsce, życiorysów
politycznych szkodzących Polsce polityków, przypadków korupcji,
nadużywania lub łamania prawa (również w aspekcie praw
człowieka i obywatela),
·
zapobieganie osiedlania się przez skompromitowanych
i nie do końca rozliczonych polityków i prominentów polskich w krajach
zamieszkania i działania Polonii Niezależnej,
·
publikowania opisów dostrzeganych przypadków korupcji,
prania lub deponowania nieuczciwie zdobytych środków finansowych, ukrytych
a szkodliwych dla Polski transakcji itp w krajach zamieszkania Polonii.
D. Polonia Niezależna z przyjemnością powita
każdy uczciwy rząd polski i nawiąże z nim normalną i
uczciwą współpracę. Zawsze będzie jednak obserwować i
analizować działania i skutki działań każdego
rządu polskiego, nie wykluczając deklaratywnego zerwania z nim stosunków jeżeli pójdzie
on w ślady opisywanych wyżej rządów pomagdalenkowych.
E. Polonia Niezależna dołoży wszelkich starań aby
kryminalne przestępstwa sprawujących władzę,
fałszowanie historii czy tez przedkładanie działań na
korzyść sił obcych ponad działania na korzyść
Polski zostały ujawnione i ukarane w majestacie prawa polskiego lub międzynarodowego.
Uwaga: ostatecznej
weryfikacji i zatwierdzenia deklaracji założycielskiej winny
dokonać powstające struktury Polonii Niezależnej na
właściwym etapie swojego organizowania się.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Uwaga: Inne materiały
na tej stronie zamieszczane są w odwrotnie chronologicznej kolejności
– najnowsze są na poczatku.
12.01.2007 | Wywiady | źródło:
Rzeczpospolita (przedruk z witryny PiS)
Piotr
Semka, Aleksandra Gardynik: Sprawa poprawek w ustawie lustracyjnej dzieli
byłych opozycjonistów, historyków oraz posłów. Jakie były
intencje pana prezydenta przy jej wnoszeniu do Sejmu?
Lech
Kaczyński:
Lustracja jest elementem przywrócenia właściwej oceny powojennej
historii Polski - jest elementem historycznej pamięci. Należy
wskazać, kto stał po stronie wolnej Polski, a kto na straży
tamtego ustroju. W tym kontekście problem TW to tylko jedna strona medalu.
Druga - to problem odpowiedzialności funkcjonariuszy peerelowskich
służb specjalnych. Oba problemy muszą być rozwiązane
jak najszybciej. Dlatego też, pomimo wątpliwości, w listopadzie
ubiegłego roku podpisałem niedoskonałą ustawę
lustracyjną, a jednocześnie wniosłem do Sejmu projekt jej
nowelizacji. Dlatego również planuję wnieść do Sejmu
ustawę, która pozbawi niezasłużonych przywilejów funkcjonariuszy
komunistycznego reżimu.
Ustawa
uchwalona w październiku przez Sejm opiera się na zasadzie, której w
państwie prawa nie sposób akceptować. Mianowicie, że
państwo, które stawia obywatelowi jakiś zarzut, każe mu
udowadniać, że to nieprawda. A do tego właśnie sprowadza
się rozwiązanie, że w razie sprzeciwu wobec zasadności
umieszczenia kogoś przez IPN na liście agentów pokrzywdzony może
odwoływać się według procedury prawa cywilnego, w której
ciężar dowodu spoczywa na obywatelu.
Kolejna
kwestia - jeżeli idzie o tzw. zaświadczenia o treści dokumentów,
które miał wydawać IPN. W zgodnej opinii wszystkich
właściwie osób, z którymi się konsultowałem - biorąc
pod uwagę zakres podmiotowy ustawy - jest to niewykonalne. Gdyby więc
IPN miał dawać tego rodzaju zaświadczenia, to wiele procesów
związanych z normalnym funkcjonowaniem państwa musiałoby
zostać sparaliżowanych.
P.S., A.G.:
Niektórzy twierdzą, że spowolni to lustrację.
L.K.: Jeśli chodzi o zahamowanie czy
spowolnienie lustracji, to zupełnie nie podzielam tych zarzutów;
powiedziałbym, że wręcz odwrotnie - podstawą lustracji jest
lista agentów. Projekt ustawy, który przedstawiłem, nie likwiduje list
agentów. Nakazuje wręcz listę tych byłych agentów, którzy
funkcjonują dziś w życiu społecznym, gospodarczym czy
politycznym, opublikować w pierwszej kolejności. Nie mam,
oczywiście, nad tym bezpośredniej władzy, ale zrobię
wszystko, żeby taka lista - choćby dla zamknięcia sprawy -
ukazała się jak najwcześniej. Na pewno nie mogłem
zaakceptować upublicznienia listy OZI, czyli tzw. osobowych
źródeł informacji - tak, jak to reguluje uchwalona ustawa. Projekt
zapisów o OZI mieszał różne przypadki: kontakty wynikające z
pełnionych funkcji i zajmowanych stanowisk z tajną
współpracą agentów bardzo aktywnych, a także tych nieaktywnych.
Moja nowelizacja za podstawowe kryterium uznaje prawdę w sensie
materialnym, czyli stwierdzenie tego, jak istotnie było. Nieaktywni agenci
też się znajdą na liście, ale fakt braku aktywności
zostanie ujawniony. W obecnej wersji - tej opublikowanej - decydująca jest
treść dokumentu. Przyjęcie takiego sposobu myślenia nadaje
dokumentom bezpieki status, który w pewnym uproszczeniu można nazwać
rękojmią dobrej wiary. Przykładowo, jeśli w księgach
wieczystych zapisane jest, że jakaś nieruchomość jest
własnością pana X, to jest to na pewno własność
pana X. Jedynie szczególny dowód przeciwny może wykazać, że to
nie jest jego własność.
Nie mam
szczególnego zaufania do dokumentów bezpieki. W moim przekonaniu aparat
bezpieczeństwa to była najgorsza część aparatu PRL. A
jeśli chodzi o wątpliwości opozycjonistów, to po licznych
konsultacjach z nimi wydaje mi się, że większość z
nich popiera mnie w tej kwestii.
P.S., A.G.:
W jaki sposób funkcjonariusze mogli w tych dokumentach przedstawiać
nieprawdę? Przecież wypełniali swoje obowiązki, podlegali
wewnątrzresortowym kontrolom, musieli przy sporządzaniu akt
kierować się specjalnie określonym trybem działania.
L.K.: Nie mówię, że przedstawiali na
ogół nieprawdę, ale że takie przypadki mogły się
zdarzyć. Podam przykład z własnej teczki, z której
dowiedziałem się, jakich mam najbliższych sześciu
znajomych. Spośród tej szóstki jedną osobę rzeczywiście
bardzo dobrze znam, drugą trochę. Pozostałych wcale. To wskazuje
na wiarygodność tych dokumentów.
P.S., A.G.:
Jeżeli poszczególne oceny SB mogły być nietrafne...
L.K.: Nie oceny, ale fakty.
P.S., A.G.:
O ile podawane fakty mogły być nieprawdziwe, o tyle zakwalifikowanie
lub niezakwalifikowanie kogoś jako TW było dokonywane według
bardzo dokładnych zasad.
L.K.: Skąd takie głębokie
przekonanie?
P.S., A.G.:
Na podstawie tego, co mówią historycy IPN.
L.K.: To dlaczego np. historycy IPN są
przeciwnikami list, do których musiałem ich przekonywać?
P.S., A.G.:
Chodzi o zakres ich nowych obowiązków i ilość pracy z tym
związanej.
L.K.: Nie wydaje mi się. Kiedy z nimi
rozmawiałem, a rozmawiałem z wieloma, mieli bardzo sceptyczny
stosunek do list. Ja mam odrębne przekonanie: nie ma list - nie ma lustracji...
P.S., A.G.:
Ale, panie prezydencie, przeciwnicy pana nowelizacji twierdzą, że
nieszczęście polega na zderzeniu dwóch logik - logiki listy zasobów
archiwalnych z logiką trybu odwoławczego, który wymaga udowodnienia,
że było się współpracownikiem świadomym
iprzekazywało się SB informacje szkodzące. W ich opinii stan
przetrzebienia archiwów daje niegdysiejszym TW duże nadzieje na
uniewinnienie w trybie odwoławczym.
L.K.: To całkowicie błędna
interpretacja. W myśl zaproponowanej przeze mnie ustawy współpracownikiem
jest ten, kto w sposób świadomy i tajny dostarczał lub pomagał
dostarczać informacji służbom specjalnym PRL. A dodatkowo jest
nim również osoba, która z racji wykonywanych obowiązków zawodowych lub
z racji pełnionej funkcji była zobowiązana do kontaktów z
funkcjonariuszami wspomnianych służb, jeżeli przekazywane
informacje stwarzały zagrożenie dla wolności i praw
człowieka i obywatela oraz dóbr osobistych innych osób. Inaczej
mówiąc, jest to definicja rozszerzająca, a nie
zawężająca w stosunku do obecnej ustawy. Powstała ona w
opozycji do orzeczeń, zgodnie z którymi ktoś notorycznie
współpracował z organami bezpieczeństwa PRL, ale nie był
ich współpracownikiem, bo owa współpraca rzekomo nie uczyniła
nikomu szkody.
Natomiast
dyskusji, czy obywatel powinien udowadniać państwu, że nie
ciąży na nim hańba, czy też to państwo powinno mu
tę hańbę udowadniać, w ogóle nie będę
prowadził. Krótko mówiąc - ci, którzy twierdzą, że
ciężar dowodu spoczywa na obywatelu, nie rozumieją świata,
w którym żyją. Tej logiki przyjąć nie mogę. To po
pierwsze. Po drugie postępowanie jest jawne - to jest sprawa zasadnicza.
Kolejna, że nie ma sądu lustracyjnego, do którego trafiali
często sędziowie o wysoce sceptycznym stosunku do samej lustracji.
P.S., A.G.:
Zastąpią go sądy powszechne?
L.K.: Tak.
P.S., A.G.:
Ale sądy powszechne mogą nie mieć wprawy w tego typu sprawach.
L.K.: Sąd lustracyjny miał mieć
wprawę i działał tak, jak działał.
P.S., A.G.:
Powstaną specjalne wydziały przy sądach?
L.K.: Widzę raczej konieczność szkolenia
sędziów w zakresie wiedzy na temat agentury.
P.S., A.G.:
Czy dlatego m.in. został zlikwidowany urząd rzecznika interesu
publicznego?
L.K.: Zamiast rzecznika powstanie odrębny
pion w IPN - pion prokuratorski. Będą tam ludzie o określonych
kwalifikacjach prawniczych. Nie wiem, jakie będą rezultaty
postępowań przed sądami - to zależy od sądów.
Natomiast raz jeszcze podkreślam: nie jestem w stanie dać
rozwiązania idealnego. Zdaję sobie sprawę, jaki był
dotychczasowy kierunek działania, ale nie mogę też naruszać
pewnych zasad. Wreszcie nie mam, niestety - za długo żyłem w
komunizmie - zaufania do dokumentów SB i nie potrafię wykluczyć,
że niektóre dokumenty nie odpowiadają prawdzie, na co dałem
przykłady. Zresztą ten stopień zaufania do tego, co wytworzyła
bezpieka, wydaje mi się zaskakujący. Zaufania do esbeków, których
uważam za najgorszą część tamtego systemu, nie mam i
nie będę miał.
P.S., A.G.:
Czemu zatem nie powstała zupełnie nowa ustawa lustracyjna?
Pojawiają się opinie, że oprócz likwidacji RIP i jawności
postępowania wraca się do oświadczeń, procesów, czyli tego,
co było...
L.K.: Twierdzenie, że moja nowelizacja jest
tożsama ze starą ustawą o IPN, jest całkowicie
nieprawdziwe. Przede wszystkim będzie lista agentów, która jest
istotą lustracji. Lista Macierewicza, sporządzona w 1992 roku w
szybkim tempie, zawierała błędy. Co nie znaczy, że nie
dokonano wówczas antylustracyjnego zamachu stanu w Polsce. Będę
przypominał o tym zawsze i wszystkim tym, którzy byli przeciwnikami
lustracji. Bo nie jest tak, że nie wolno zmieniać zdania - wolno je
zmieniać, tylko trzeba umieć się przyznać do
błędu, braku roztropności albo strachu, jeżeli jest
się człowiekiem honoru.
Będzie
więc lista, będzie jawność procesu lustracyjnego, której
dotychczas nie było, i będzie rozszerzenie zakresu podmiotowego
obowiązku złożenia oświadczenia. To są różnice. W
końcu nastąpi zamiana instytucji RIP na pion IPN o charakterze
prokuratorskim.
Znowelizowana
ustawa będzie się łączyć z niewielkim
przesunięciem środków na rzecz IPN, co nie będzie miało
żadnego znaczenia dla wydatków publicznych na skalę Polski.
P.S., A.G.:
Powróćmy do zarzutu, że w nowelizacji zawarta jest
sprzeczność. Z jednej strony ma powstać lista oparta o archiwa,
z drugiej zaś - od archiwistów oczekuje się, by byli w stanie
udowodnić winę.
L.K.: Ten zarzut jest charakterystyczny dla
sposobu radykalnego myślenia. Krótko mówiąc, osoba, która się w
zasobach znalazła, niezależnie od prawdy materialnej będzie
obłożona ciężką anatemą, którą jest zarzut
agenturalnej współpracy. Lista zasobów, która...
P.S., A.G.:
Która może być traktowana jako lista niegodziwców...
L.K.: Tak będzie w sposób oczywisty
traktowana. Będzie to zatem lista niegodziwców i jeśli ktoś
zostanie na nią zakwalifikowany, to, zgodnie z zasadą domniemania
niewinności, musi mieć prawo do obrony. I jest to absolutna
konieczność.
P.S., A.G.:
Inny zarzut - dyrektor biura lustracji powoływany będzie przez
premiera jedynie w porozumieniu z szefem IPN. Czy to nie jest upolitycznienie
tej funkcji, a tym samym upolitycznienie lustracji?
L.K.: Przede wszystkim prezes IPN też jest
powoływany w trybie politycznym...
P.S., A.G.:
Ale przez parlament.
L.K.: Rząd też musi mieć poparcie
parlamentu. Po drugie, w polskim prawie zwrot „w porozumieniu”oznacza „za
zgodą”, czyli w tym przypadku za zgodą prezesa IPN. Nikt nie czyni
zarzutu, że szef Komisji do spraw Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi
Polskiemu jest powoływany przez ministra sprawiedliwości (który
też jest osobą polityczną) na wniosek prezesa IPN. A szef
komisji jest w ogóle z urzędu zastępcą prokuratora generalnego -
ministra sprawiedliwości.
Raz jeszcze
powtarzam - zmiany, które wprowadziłem w ustawie, czynią ją
elementarnie uczciwą.
P.S., A.G.:
Obecny szef IPN popierał kwestionowaną przez pana ustawę...
L.K.: To nie szef IPN, ale prezydent bierze na
siebie konstytucyjną odpowiedzialność za podpisanie ustawy. Dla
mnie tamto rozwiązanie było niezgodne z podstawowymi zasadami
prawnymi. Poza tym jest rzeczą dość oczywistą, że ta
ustawa przepadłaby w Trybunale Konstytucyjnym. Nie miałaby
żadnych szans. A więc lustracjapowróciłaby do tej postaci, w
której jeszcze obecnie funkcjonuje.
P.S., A.G.:
Ale SLD i tak zaskarżył przyjętą ustawę.
L.K.: Sądzę, że zarzuty SLD z
chwilą przyjęcia nowelizacji staną się bezprzedmiotowe. Trybunał
Konstytucyjny będzie musiał umorzyć sprawę.
P.S., A.G.:
Historycy IPN podnoszą wymóg publikowania przez nich list agentów
podzielonych na kategorie. Mówią, że będą w ten sposób
działali jako sąd pierwszej instancji - żeby kogoś
zakwalifikować jako TW, trzeba zbadać akta itd. Po co zatem
lustracja?
L.K.: Historycy uważali, że należy
im to zostawić, ale w innym trybie. Wyniki ich badań ogłaszane
są w biuletynie IPN mającym niewielki zasięg.
Część mediów zresztą przemilcza te publikacje.
P.S., A.G.:
Żeby kogoś zakwalifikować jako TW albo inny kontakt,
będą musieli zbadać akta - w jaki sposób
współpracował, jak często, co robił, co podpisywał.
L.K.: Ale czy w końcu kogoś można
ogłosić TW bez zbadania akt? Czy to byłoby dobre i moralne?
Początkowo moja intencja była następująca - żeby
następowało wstępne zakwalifikowanie osób figurujących w
zasobach IPN do jednej z pięciu, sześciu grup, które będą
oznaczone symbolami. Dałem się przekonać historykom, że to
będzie niemożliwe, w związku z tym przy każdym z przypadków
będzie krótki opis.
P.S., A.G.:
Ale będzie to wymagało przejrzenia akt...
L.K.: Oczywiście że tak. I podlega to
potem kontroli sądowej. Gdybyśmy z tego zrezygnowali, to
przyjęlibyśmy zasadę, że formalnie nie pisze się, co
było prawdą, tylko co jest w zasobach IPN. Ale w rzeczywistości,
w odbiorze społecznym, każdy ujawniony byłby agentem. Na tym
polegało główne zło w tej ustawie. Teraz będzie tak,
że dowiemy się, czy dana osoba była w ogóle aktywna, czy
udzielała jakichśinformacji, czy jej nazwisko znane jest z trzech
zapisów w IPN jako TW. Jeśli na takiej liście znajdzie się pan
X, to będzie można przeczytać w Internecie kilka zdań
charakterystyki - czy przez kilkanaście lat co kilka dni pisał
donosy, czy też w ogóle nigdy donosu nie napisał.
P.S., A.G.:
Właśnie ostatnio mamy przykłady, jak trudno stwierdzić, czy
współpraca komuś szkodziła, czy nie. Czy nie jest tak, że
IPN-owiec, tworząc listę, może się obawiać, że w
procesie odwoławczym powtórzy się sytuacja z sądu lustracyjnego,
w którym ilość przegrywanych spraw była ogromna?
L.K.: Powtarzam - nowa definicja TW lub osoby
pomagającej nie obejmuje elementu szkodzenia. Wystarczy, że
zaistniał fakt tajnej i świadomej współpracy. Element szkodzenia
dotyczy tylko tych osób, które były z racji obowiązków zawodowych
zobowiązane do kontaktów z funkcjonariuszami PRL-owskich organów
bezpieczeństwa. Jeśli taka osoba poprzez swoje kontakty
stwarzała zagrożenie dla wolności i praw człowieka,
będzie traktowana jak agent. Informacja podana przez Antoniego Dudka w
artykule opublikowanym przez „Dziennik” jest więc całkowicie
nieprawdziwa - co stwierdzam z ubolewaniem.
Natomiast
co do obaw: zagrożenie istnieje zawsze, natomiast reguły są
ustalone i nie pozostawiają tworzenia list do swobodnego uznania osób
pracujących w IPN.
Wiem jedno
- jeśli wszystko pójdzie jak należy, to IPN w bardzo krótkim czasie
będzie publikować listę agentów. Długoletni tajny
współpracownik nie może uchodzić za autorytet moralny. Poza tym
ta lista przekreśli absurdalny wręcz pogląd, przedstawiany
dziś w mediach, że agentami w Polsce były głównie osoby
duchowne. Tak nie było. Oczywiście zdarzały się osoby,
które były TW czy kontaktami operacyjnymi. Natomiast tworzenie obrazu, z
którego wynika, że główna agentura w PRL to była agentura w
polskim Kościele, jest absurdem nad absurdami, kwalifikacją niezwykle
wręcz szkodliwą i niezwykle niesprawiedliwą. Polski
Kościół zapisał wspaniałe karty oporu przeciwko
komunizmowi, przeciwko naruszaniu przyrodzonych praw i godności
człowieka. Trudno sobie wyobrazić polską walkę o
wolność bez poparcia Kościoła i bez ofiary kapłanów.
Nawet ofiary życia.
P.S., A.G.:
Panie prezydencie, jak pan chce przeprowadzić ustawę przez parlament?
W samym PiS pojawia się wiele wątpliwości...
L.K.: Są dwa wyjścia: albo powrót do
starego porządku prawnego - bo Sejm powinien zdawać sobie
sprawę, że odrzucenie nowelizacji to powrót do starego porządku
prawnego, albo jej przyjęcie. Jeśli ktoś chce, żeby nie
było w ogóle lustracji, może odrzucać moją inicjatywę.
Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to wkrótce IPN ujawni dane wszystkich
agentów, którzy są istotni z dzisiejszego punktu widzenia, którzy
funkcjonują jako autorytety w życiu społecznym, politycznym czy
nawet autorytety moralne, za jaki uchodził np. Andrzej Szczypiorski.
Takich przypadków w naszym kraju mamy więcej, zostaną one ujawnione.
To oznacza zrealizowanie tego, co zablokowano w 1992 roku. Stanie się to z
piętnastoletnim opóźnieniem, ale jednak się stanie.
Proponuję
porownanie powyższego z treścią ustawy niżej / Mirosław Krupiński
Sejm
przekazuje lustrację IPN
Piątek, 21 lipca 2006
IPN przejmuje lustrację, niebawem lista oficerów i
agentów służb PRL
PAP/IAR
Sejm zmienił
zasady lustracji i dostępu do akt komunistycznych służb specjalnych.
Lustracją zajmie się teraz Instytut Pamięci
Narodowej. Posłowie znacznie rozszerzyli też
listę lustrowanych osób. Teraz lustracji
będą podlegać m.in. pracownicy
urzędów państwowych, cała Służba Cywilna, dyplomaci,
rektorzy szkół wyższych, pracownicy naukowi, dyrektorzy szkół
publicznych i prywatnych, szefowie i wydawcy mediów prywatnych i publicznych
oraz ogół dziennikarzy.
Sejm zdecydował o rozszerzeniu dostępu do teczek z IPN i
uchwalił też likwidację Sądu Lustracyjnego i urzędu
Rzecznika Interesu Publicznego.
Za całością projektu głosowało 372
posłów, 44 było przeciw, a 3 wstrzymało się. Teraz
ustawa trafi do Senatu.
Zwolnienie
z pracy za bycie agentem PRL
Przyjęto wniosek
mniejszości PiS, by treść zaświadczenia IPN o tym, iż
ktoś był agentem służb specjalnych PRL, mogła być
dla pracodawcy podstawą do rozwiązania umowy o pracę lub
odwołania z funkcji. Za wnioskiem mniejszości PiS w
sprawie uprawnień pracodawców były kluby koalicyjne, przeciwko
Według ustawy, badane obecnie przez RIP i Sąd Lustracyjny
oświadczenia lustracyjne osób publicznych będą zastąpione
zaświadczeniami IPN o zawartości archiwów tajnych służb PRL
na ich temat. Każdy pełniący funkcję publiczną w
rozumieniu ustawy, a urodzony przed 1 sierpnia 1972 r., musi w 3 miesiące
od wejścia ustawy w życie wystąpić do IPN o
zaświadczenie.
Zapisano możliwość zwolnienia z funkcji osoby,
która o to nie wystąpi. To samo może
spotkać przełożonego, jeśli nie poinformuje IPN, że
jego podwładny nie wystąpił o zaświadczenie. Instytut wyda z urzędu zaświadczenie osobie, która odmówi
wystąpienia o nie.
Na wydanie zaświadczenia - co nastąpi w trybie administracyjnym - IPN
miałby czas do roku. Będą one
udostępniane danej osobie oraz w specjalnym rejestrze IPN w Internecie.
W zaświadczeniu znajdą się informacje o
rodzajach dokumentów służb PRL wobec danej osoby; w jakim charakterze
ona występuje i - ewentualnie - "treść zapisów
ewidencyjnych". Nie będzie tam informacji
ustawowo chronionych ani danych o stanie zdrowia lub życiu seksualnym.
Dana osoba może zaskarżyć zaświadczenia do mających
powstać wydziałów lustracyjnych cywilnych sądów okręgowych.
W pozwie przeciw IPN można by wnosić o uznanie, że akta
służb PRL na temat powoda nie są prawdziwe, że w ogóle go
nie dotyczą albo że zostały sfałszowane. Wyrok sądu
dołączano by do akt danej osoby w IPN oraz do zaświadczenia w
Internecie.
Nie będzie lustracji osób
duchownych
Odrzucono natomiast poprawkę SLD, by do katalogu
lustrowanych osób publicznych dodać duchownych - czego domagała
się posłanka Joanna Senyszyn. Przeciwnicy tego zapisu
argumentowali, że księża mogą składać wnioski do
IPN o dostęp do swych akt - tak jak każdy obywatel.
Nie poparto także poprawki Samoobrony, by warunkiem
startu w wyborach mogło być nie tylko posiadanie zaświadczenia
IPN o archiwach służb PRL o danej osobie, ale także -
potwierdzenia złożenia wniosku o nie. Samoobrona
uzasadniała swój wniosek groźbą uznania za niekonstytucyjny
zapisu ograniczającego bierne prawo wyborcze tym, którzy nie
zdążyli uzyskać zaświadczenia.
Powstanie spis funkcjonariuszy tajnych
służb PRL
Sejm przyjął natomiast poprawkę
Ustawa znacznie poszerza zakres lustrowanych osób, znosi kategorie
pokrzywdzonych i kłamstwa lustracyjnego upoważnia też IPN do
wydawania zaświadczeń o osobach zarejestrowanych w archiwach
komunistycznych służb specjalnych.
Od tej decyzji można będzie odwołać się do
wydziałów lustracyjnych sądów okręgowych. Według
nowego prawa, IPN ma stworzyć i upublicznić katalog funkcjonariuszy i
osobowych źródeł informacji komunistycznych służb
specjalnych w tym agentów tych służb. Dostąp do archiwów
IPN uzyskają wszyscy tam zarejestrowani, do tej pory dotyczyło to
jedynie pokrzywdzonych - to wynik uwzględnianie orzeczenia Trybunału
Konstytucyjnego.
Kilkaset tysięcy obowiązkowych
lustracji
Ustawa rozszerza katalog lustrowanych - z dzisiejszych 27
tys. osób do nawet kilkuset tysięcy (brak ścisłych
danych). Lustracja ma zatem objąć dodatkowo: radnych i osoby
pełniące funkcje w samorządach, pracowników urzędów
państwowych, całą Służbę Cywilną,
dyplomatów, członków władz spółek z udziałem Skarbu
Państwa oraz przedsiębiorstw państwowych, kontrolerów NIK,
pracowników IPN, szefów NFZ, ZUS i KRUS, rektorów wszystkich szkół
wyższych, pracowników naukowych od stopnia starszego wykładowcy,
dyrektorów szkół publicznych i prywatnych, szefów związków sportowych,
radców prawnych, notariuszy, szefów i wydawców mediów prywatnych i publicznych
oraz ogół dziennikarzy.
IPN pisałby im w zaświadczeniu w jakim charakterze
dana osoba została zarejestrowana w tych archiwach, osoba zainteresowana,
jeśli nie zgadza się z tym mogłaby się odwołać do
sądu lustracyjnego. Mają one zostać
utworzone przy sądach okręgowych w tych miastach gdzie siedziby ma
IPN.
Według ustawy, warunkiem kandydowania danej osoby w
wyborach powszechnych i bezpośrednich na funkcję publiczną
(prezydenta, parlamentarzysty, europosła, radnego albo też wójta,
burmistrza lub prezydenta miasta), będzie przedłożenie przez
nią komisji wyborczej zaświadczenia z IPN. Jest to też
warunkiem objęcia funkcji publicznej na podstawie mianowania,
powołania lub wyboru, dokonanego w wyborach innych niż powszechne
albo na podstawie umowy o pracę lub wpisu na listę uprawnionych do
wykonywania danego zawodu.
Tylko w przypadku jesiennych wyborów samorządowych z 2006 r.
wystarczać będzie złożenie komisji wyborczej potwierdzenia
wystąpienia do IPN o wydanie zaświadczenia. Instytut
wyda zaświadczenia tylko tym, którzy zostaliby wybrani.
Trwające procesy lustracyjne - które nie zakończą się w 3
miesiące od wejścia nowelizacji w życie - zostaną umorzone,
a IPN z urzędu wyda zaświadczenia wobec osób
lustrowanych. Pracownicy RIP przejdą do IPN.
Bez statusu "pokrzywdzonego"
Zlikwidowano status pokrzywdzonego - nadawany dziś przez
IPN tym, których inwigilowano w PRL, a którzy nie byli agentami lub oficerami
służb PRL. PiS argumentował, że status ten
stracił sens, skoro Trybunał Konstytucyjny dał w 2005 r.
wszystkim - także agentom i oficerom służb PRL - prawo
dostępu do akt IPN na swój temat (przedtem było to wyłączne
prawo pokrzywdzonego).
Każdy będzie miał prawo zobaczyć własne
akta w IPN oraz poznać nazwiska oficerów lub agentów ze swej sprawy.
Do poznania jakichkolwiek nazwisk nie mają jednak prawa oficerowie
służb PRL oraz osoby traktowane przez te służby jako
"osobowe źródła informacji"; które zobowiązały
się do dostarczania im informacji i realizowały zlecone zadania.
Zgodnie z wyrokiem Trybunału zapisano prawo dostępu agentów i
oficerów służb PRL do akt IPN na swój temat - lecz nie tych, które
sami wytwarzali.
Każdy będzie mógł zajrzeć do teczek osób publicznych, z
wyłączeniem informacji o życiu seksualnym i o zdrowiu.
Każdy może też wystąpić do IPN o udostępnienie
dokumentów osobowych pracownika lub funkcjonariusza tajnych służb
PRL. O informacje, czy dana osoba miała związki ze służbami
specjalnymi PRL, mogą występować partie polityczne, związki
zawodowe, stowarzyszenia oraz organizacje polonijne.
Członkowie 11-osobowego kolegium IPN będą
wybierani przez Sejm (9 osób) i prezydenta (2). Do tej pory, obok Sejmu,
dwie osoby do kolegium wskazuje Krajowa Rada Sądownictwa. Obecna kadencja kolegium wygasa we wrześniu tego roku.
Karalność ściganych przez IPN zbrodni komunistycznych
wydłużono do 2020 r. (zabójstw - do 2030 r.). Dziś
zbrodnie te przedawniają się w 2010 r. (zabójstwa - w 2020 r.).
Zbrodnią taką będzie też fałszowanie
akt przez służby PRL - co umożliwi ściganie tych czynów,
których karalność jest dziś przedawniona.
Przyjęto także zapis, że do 3 lat więzienia groziłoby
za publiczne pomawianie narodu polskiego o organizowanie, udział lub
odpowiedzialność za zbrodnie hitlerowskie i komunistyczne.
Za zgodą prezesa IPN, do akt IPN będą mieli prawo dostępu
dziennikarze (dziś tego nie mają). Zapisano też, że do IPN
nie stosuje się ustawy o ochronie danych osobowych.
Rada Ministrów z rezerwy budżetowej zapewni środki na
nowe zadania dla IPN. Według prezesa IPN Janusza
Kurtyki, Instytut będzie potrzebował w 2006 r. 4 mln zł.
Prezes IPN mówił wiele razy, że IPN jest "gotowy
technicznie" do przejęcia lustracji. Oceniał,
że przy dodatkowych nakładach i dwuzmianowym systemie pracy IPN
będzie w stanie zlustrować rocznie ok. 40
tys. osób.
Zastrzeżenia wyraziło natomiast kolegium IPN, które
w kwietniu wyraziło obawę, co do możliwości
"skutecznego i rzetelnego wykonania przez Instytut postanowień
ustaw". (sm).
|
Konie kuja a zaba noge podstawia... (powrót) Na witrynie abcnet: M-me Jadwiga Chmielowska sklada
sprawozdanie z sukcesoe AGL w Sejmie .
|
o zasługach
Ref. http://www.wirtualnapolonia.com/australia/opinie.asp?opinia=58530
J. Klaś: „A.G.L.poparli,wszyscy
´´krysztalowi ludzie´´,jeszcze nie tak dawno powolywal sie pan na nich,a pan
przechodzi do opozycji,przylaczajac sie do pani Krystyny Ruchniewicz Misiak[A.G.L.wystapi
o ponowa procedure przegladow dokumentow na jakiej podstawie przyznano status
pokrzywdzonego tej pani i panu Rygielskiemu]iRady Naczelnej w
niszczeniu,opluwaniu,falszowaniu faktow,manipulacji uczuciami uczciwych Polakow
i najwazniejsze,przedstawiania nas jako osoby zle wychowane,kto sledzil
wypowiedzi na W.P.JEST DOSKONALE ZORIENTOWANY zeataki szly nie od nas ,mysmy
tylko sie bronili,ale tego nie bylo nam dane,poniewaz wymazywano nasze riposty.
Obawiam sie ze pan okaze sie kulturalnym czlowiekiem i bijac sie w piersi
przeprosi pan Ele Szczepanska za wyzadzone jej krzywdy,a
dlaczego powinien pan tak zrobic w najbliszych dniach pan sie dowie.
To wszystko,jak na ten czas.”
Panie Klaś,
Kim sa, jakimi
metodami sie poslugiwali, jaka maja przeszlosc i przez kogo sa sponsorowani
czlonkowie-inicjatorzy AGL widziala cala Polonia, a w kazdym razie kazdy kto
przygladal sie tej brudnej, w mojej opinii, imprezie ktorą od kilku
miesiecy serwuje AGL i RR.
Wspomnionych przez pana ludzi
ktorych cenilem cenie nadal, ubolewam jedynie ze niektorzy z nich nie zadali
sobie trudu zajrzenia za kulisy waszej dzialalnosci i przyjeli gloszone przez
was uczciwe hasla zapozyczone od uczciwych ludzi za wasz cel. Nie wiem, moze i
wsrod was sa ludzie uczciwi i zagubieni, ktorzy nie widza w co zostali
wplatani. Nic jednak w waszych zachowaniach tego nie
sugeruje.
Ciesze sie ze Antoni Macierewicz,
ktorego uwazam nadal za uczciwego czlowieka, zostanie oddelegowany przez rzad
do innych obowiazkow, gdzie moze wykorzystac swoja wiedze i zdolnosci bez
zaplatywania sie we wspolprace z ludzmi, ktorzy ani do gloszonych hasel ani do
zwiazanych z nimi dzialan nie dorosli – ani intelektualnie ani moralnie. Popierajac (o ile jest to prawda) wasz program
i wasze metody zabrnął on w slepy zaulek, z ktorego nowa
nominacja moze go uwolnic.
Dla zupelnej jasnosci: - Ja sam od
wiellu lat propaguje i popieram pelna i uczciwa lustracje i Polski i Polonii,
ale oparta o uczciwa i wykonalna ustawe i przez ludzi majacych do tego kwalikacje
zawodowe i moralne, a nie przez samozwancow skrzykujacych pod swoje sztandary
wszystkich tych ktorzy szukaja sobie nowej, kolejnej, kryjowki na czele
stworzonego przez siebie a sponsorowanego przez innych zamieszania.
To co ja mysle o lustracji mozna
znalezc na mojej witrynie (nizej):
http://members.iinet.net.au/~miroslaw/index.htm
,
w rozdziale
<podszepty>, a dodatkowe uzasadnienia moich pogladow – w innych
rozdzialach tej samej witryny.
Poniewaz przywolal pan nazwisko p.
Szczepanskiej jako kandydatki do bycia przeproszona – to reprezentuje ona dla
mnie to dno dzialalnosci ”spolecznej” do ktorego nie
chcialbym po raz drugi sie znizyc. Na
poczatku z nia znajomosci probowalem jej pomoc dostarczonymi materialami i
informacjami, usilowalem ja ostrzec przed bledami w zachowaniu i przed
wspolpraca z tymi ktorzy zechca ja wykorzystac do antypolskiej i antypolonijnej
dzialalnosci. Na jej prosbe ulatwilem jej dostep do Wirtualnej Polonii i poparlem
w jej wstepnych
inicjatywach, biorac za dobra monete deklaracje co, z kim i bez czyjej pomocy
usiluje zrobic i osiagnac. Deklaracje okazaly sie klamliwe, za tym poszly inne klamstwa,
uzywanie mnogich anonimow, cudzych nazwisk, oszczerstw (wysylanych rowniez za
plecami ludzi ktorych dotyczyly) i zniewag.
Na tym temat p.
Szczepanskiej definitywnie koncze, pozostawiajac ja w tym bagnie ktore sobie
stworzyla. Do tematu innych czlonkow AGL nie powracam –
jest go pelna witryna WP, archiwa tej witryny oraz czesciowo moja wlasna
witryna (w przedmiocie p. Majdzika).
Tym koncze
odpowiedz na pana sugestie i rady. Pozostaje jeszcze wyjasnic innym Czytelnikom co mysle o
idei i perspektywach lustracji Polonii:
1/ Pierwszym,
poprzedzajacym lustracje Polonii, etapem powinno byc uchwalenie przez Sejm
Polski uczciwej i precyzyjnej ustawy w przdmiocie IPN i w przedmiocie
lustracji.
2/ Drugim etapem powinno byc
sprawdzenie uzytecznosci ustawy i sprawnosci IPN w Polsce, co powinno zaczac sie od
ponownej lustracji osob juz wykreownych przez Walese, Kwasniewskiego i Kieresa
na „pokrzywdzonych”. Oznacza to potraktowanie ich na rowni z innymi obywatelami RP i tym ktorzy
lustracji na mocy ustawy wymagaja otworzenie publicznie dostepnych dossier
internetowych. Dossier zawierajacych materialy juz ujawnione,
materialy posiadane a nieujawnione i te ktore beda pojawiac sie w przyszlosci
po wygrzebaniu z roznych schowkow.
3/ Jezeli Polonia po wystarczajacym
okresie poczynan lustracyjnych w Polsce przekona sie o uczciwosci i sprawnosci
tych dzialan i zechce powszechnej lustracji w krajach swojego zamieszkania, to
moim zdaniem powinna:
a/ wylonic w drodze swiadomego i powszechnego wyboru spoleczne
komitety w swoich krajach, ktore to komitety winny nawiazac scisle i
bezposrednie kontakty robocze z IPN.
Bez posrednikow i „pelnomocnikow”
b/
komitety te powinny sporzadzic listy osob specjalnego zainteresowania na
podstawie kryteriow ustawy, ich zachowania wobec spraw polskich, ich przeszlosci
(zarowno tej deklarowanej jak i tej IPNowsko i ustawowo sprawdzalnej) – i
wystapic do IPN o publiczne udostepnienie wspomnianych wczesniej dossier.
c/
To jak postapi Polska i Polonia w odniesieniu do osob winnych udowodnionych
czynow objetych ustawa lustracyjna i prawem - bedzie dopiero nastepstwem tak
poznanej prawdy. Wsrod uprawnien polskich jest zapewne prawo do
żądania ekstradycji, ktora moze byc latwiejsza niz żądanie
ekstradycji Wolinskiej, Szechtera czy Morela (bo w gre moze wchodzic klamstwo
emigracyjne). Stronie polonijnej jako represje pozostaja – ostracycm, odmowa
zatrudnienia w przedsiebiorstwach polonijnych, odmowa korzystania z uslug,
dezaprobata dla
sprawowanie funkcji spolecznych, dziennikarskich/medialnych. Jest
to w sumie powazny arsenal srodkow.
Pragne na zakonczenie dodac ze
lustracja Polonii w wykonaniu samej Polonii (z pomoca IPN i dowodow zebranych na obszarze
emigracji) powinna dotyczyc nie tylko okresu ich zycia w Polsce ale i na
emigracji – lacznie z okresem biezacym. Dlatego ze sfera
zlajdaczenia sie obejmuje wspolprace z wrogami Polski i Polonii az po dzien
lustracji, a nawet poza ten dzien – dossier moze byc uzupelniane na biezaco.
Konczac – poddaje powyzsze nie
tylko pod rozwage baaaardzo przewodnio nastawionego dzis p. Klasia ale i pod
rozwage calej Polonii – tej swiadomej, tej zagubionej i tej zastraszonej. Bo to w sumie Polonia in
gremio powinna decydowac o wyborze wlasciwej reprezentacji w tej sprawie i
wlasciwych i przejrzystych metod prowadzenia lustracji.
Liczac sie z tym ze to co napisalem
bedzie intesywnie zagulgotywane przez anonimow-skarpetkowcow i uzurpatorska
sile przewodnia ostatnich miesiecy – zamieszcze ten tekst na swojej witrynie w
<podszeptach> oraz poprosze Redakcje WP o umiszczenie go jako krupinskizm
na stronie glownej. Moze nawet przekonam Redakcje, aby opinie w tym watku wymagaly
imiennego podpisu i sprawdzalnego adresu e-mailowego.
Miroslaw Krupinski
Albany, 14 lipca 2006 r.
kilka słów w tej samej sprawie
ref: www.nowaonline.strefa.pl/50_Macierewicz_A.htm
Pan A.
Macierewicz w swojej publikacji jest o krok od odkrycia prawdy czym jest
lustracja w jej obecnej postaci - tworzeniem nowej, nietykalnej do 10
następnych pokoleń klasy przewodniej, do której wstępuje
się na podstawie deklaracji, rekomendacji (jak w PZPR) przez już
klasowo przynależnych do niej członków i skłonności
do przestrzegania statutu bez analizowania jego uczciwości.
Zacznijmy od
tego ze ubieganie się o niepodważalny status pokrzywdzonego jest
absolutnym nonsensem prawnym, równie idiotycznym jak byłoby domaganie
się wydawania przez sądy karne świadectw totalnej
niewinności, do czego sądy te nie są ani powołane ani
uczciwie zdolne. Sąd może orzekać o winie w określonej
sprawie, w oparciu o wniosek procesowy i w oparciu o dotyczące tej
indywidualnej sprawy dowody. Pomijając już historycznie znane
przypadki omylności sądów orzekających o winie -
uniknięcie pomyłki w orzekaniu o totalnej niewinności jest
ani teoretycznie ani praktycznie niemożliwe. Można na podstawie
prawdziwego lub fałszywego alibi orzec o nie popełnieniu
określonej czasem jej dokonania i okolicznościami zbrodni, ale jest
absolutnie niemożliwe orzec że sądzony nie maczał palców w
żadnym innym przestępstwie. I to jest właśnie ten bezsens
wydawania certyfikatów o totalnej niewinności/pokrzywdzoności przez
IPN.
Owszem -
odkąd Świat istnieje - miały miejsce próby ustabilizowania
totalnej nietykalności określonych jednostek, określonych grup,
określonych partii czy wreszcie określonych narodów. Czasem status
ten był politycznie, przestępczo lub zbrojnie wymuszany - ale
wszyscy o takiej patologii wiedzieli, bo nie sposób było jej nie
dostrzegać.
Zróbmy na
przykład "hop" z systemu PRLowskiej przewodniości i
wylądujmy po naszej już czasowo stronie Okrągłego
Stołu. Jeżeli nic nam w uczciwym myśleniu nie przeszkadza, to
zauważymy, ze przez ostatnie 17 lat wielokrotnie i z pożytkiem rożne
mafie dokonywały skoku na status przewodniości, nietykalności i
prawa do tworzenia korzystnych dla siebie tabu. Najpierw więc orzeczono
że obalający i obalający się w gulgocie Magdalenkowych
toastów są wzajemnie uznani za niewinnych i za niekaralnych, oraz że
maja monopol do dalszego orzecznictwa w tych sprawach. Funkcjonuje to jak
dotąd nieźle, nieprawdaż?
Ale już
na początku okazało się że potrzebni są również
winni - aby można było, w oparciu o nowe kryteria winy i
postępowania z nią, rozprawić się z malkontentami i
przeciwnikami nowego $$-vita "niewinnych" i niekaralnych. Najpierw
używano tak zwanej opinii sterowanej dla upupienia wrogów nowego
szczęścia, aby można im było dokuczać tak długo
aż się zmienią i posypią głowy popiołem (lub
wyjada).
Potem,
ponieważ rożne nieszczęścia nowego systemu wzbudzały
niepokoje publiczne - zaczęto szukać winnych zastępczych, aby
ich rzucenie niezadowolonym na pożarcie nasyciło głód
sprawiedliwości społecznej. Mało kto dostrzegał że
winnymi byli najczęściej ci trzymający się z dala od mafii
przewodniej. Ponieważ wyszukiwanie winnych stawało się
kłopotliwe i niebezpieczne (bo w sumie to społeczeństwo,
aczkolwiek bezsilne, aż tak głupie nie jest) - zdecydowano się
zamiast tego na kreowanie niewinnych, pokrzywdzonych i... masowo
ułaskawianych. Śmieszne, prawda? Tyle że tragicznie
prawdziwe. A za każdym razem czyniono to przy dźwięku
fanfar, w łopocie flag i akompaniamencie wrzasków jedynie słusznych
bojówek i mediów.
Bo -
jak słusznie Antoni Macierewicz zauważa - pomimo kolejnych
zmian rządów i praw - mamy rękę wciąż w tym samym
nocniku, a liczba nietykalnych "pokrzywdzonych" rośnie. Pewnie
niedługo zabraknie już "niepokrzywdzonych" i trzeba
będzie zmienić nomenklaturę na "bardziej i mniej
pokrzywdzonych", aby ich dla rzucania ludowi na pożarcie nie
zabrakło. A w tym samym czasie rzeczywiści agenci w Polsce i
śpioszki oraz krzewiciele słusznych inicjatyw poza
nią krocza i będą kroczyć z krzykiem w pierwszym
szeregu reformatorów metod rządzenia i lustrowania.
*
* *
Kilka tygodni
temu wychyliłem się z inna inicjatywą - szukania winnych, a nie
wybiorczego mnożenia niewinnych. Idea jest następująca: - Niech
IPN z urzędu szuka w dostępnych mu materiałach dowodów i win,
niech na ich podstawie wyszukuje winnych i niech ich publicznie wskazuje (wraz
z dowodami) na swoich witrynach lub w swoich publicznie rozprowadzanych
biuletynach. Nie wiem, dlaczego stosuje się patologiczną zasadę
że tylko prawdziwy lub fałszywy pokrzywdzony ma prawo publikować
prawdę o swoich krzywdzicielach - IPN może na mocy rzetelnej ustawy
robić to bez pośredników. Zamiast albo równolegle do wymaganych
oświadczeń lustracyjnych związanych z piastowaniem
określonych stanowisk - niech kandydujący do nich lub już je
zajmujący składają deklaracje imienne, upoważniające
IPN dziś i po wieczne czasy, na publikowanie odnoszących się do
nich materiałów i dowodów obciążających znalezionych w
swoich zasobach źródłowych. Sam taką swoją deklaracje kilka tygodni temu w prezencie IPNowi
opublikowałem i przesłałem równocześnie do tegoż
IPN. IPN nie uznał za słuszne
jej potwierdzić lub skomentować, natomiast wywołała ona
głośny wrzask i bełkot awangardy lustracyjnej w Australii,
występującej w tych wrzaskach głownie anonimowo lub pod cudzymi
nazwiskami.
Proponuję
więc, bez żadnych podtekstów, Czytelnikom i Panu A.
Macierewiczowi ową deklarację ( http://members.iinet.net.au/~miroslaw/deklaracjaimienna.htm
) przeczytać i zareagować jak sobie życzą. Bo ja w
tym upatruję jedyną możliwość doprowadzenia do
uczciwej, powszechnej i skutecznej lustracji. No i ciekaw jestem
Waszych i IPNu rekcji na ten pomyśł. Oczywiście - wszyscy
pokrzywdzeni są mile widziani w pierwszym szeregu ją
podpisujących, co wszelkie nasze problemy powinno rozwiązać.
Mirosław Krupiński
Albany, Australia, 21 kwietnia
2006 r.
Przy
okazji: niecały rok temu
przekazałem, bez dokładnego rozeznania komu, swój CD z dokumentami
stanowojennymi do archiwum Australian Polish Historical Society w Melbourne –
na ręce i za pokwitowaniem p. Elżbiety Szczepańskiej. Ponieważ w ostatnich miesiącach
szefowa tego archiwum i jej consortes zaplątali się w szereg
działań, w tym w działania anonimowe, oszczerczą
publicystykę i prowadzoną za plecami opisywanych korespondencję,
której forwardy przesyłali mi oburzeni tym adresaci – nie jestem pewny czy
przekazany CD trafił we właściwe ręce i czy będzie on
użytkowany zgodnie z zawartymi na dysku ustaleniami. W tej sytuacji
zdecydowałem się uczynić wspomniane dokumenty
własnością publiczną – przez ich opublikowanie na swojej
zmodyfikowanej w tym celu witrynie,
dostepnej pod URL:
http://members.iinet.net.au/~miroslaw/index.htm w dziale „dokumenty stanowojenne”.
Witryna
została znacznie uproszczona i nawigacja po zawierającej tylko kilka
działów stronie głównej nie powinna nikomu nastręczyć
trudności. Mam nadzieję że dokumenty te, pokazane publicznie,
dostarczą również poszukującemu prawdy i dowodów zbrodni
stanowojennych IPNowi. Pokazane na witrynie dokumenty dotyczą okresu i
wydarzeń opisanych opublikowanej w ubiegłym roku mojej
książce “Zaułki Zbrodni”. Na dokumenty represji
późniejszych (kradziez z depozytu Prokuratury Marynarki Wojennej samochodu,
pozbawienie pracy, pozbawienie oplaconego w pełni i przydzielonego po
wymaganym stażu mieszkania spoldzielczego - musze dopiero zrobić na
witrynie miejsce.
M.K.