z mojego tarasu

 

 

lewa strona panoramy King George Sund i Oceanu Indyjskiego (pogodny zmierzch)

 

 

Baldhead – wys 311 m npm.  Odleglość od tarasu do wody ~ 2km, odleglość do końca masywu ~13 km

 

 

Lime Cliff – poprzedzająca Bald Head „szyja”  półwyspu. Odleglosc klifu w linii prostej około 10 km

 

 

Nawet Queen Elizabeth II wpadła przed mój taras w swojej ostatniej podroży aby się ze mna pożegnać...

 

 

 

krupinskizm swiąteczno okolicznościowy:

 

Inspiracja: ...A w "Super Expressie" atmosfera była bardzo świąteczna. Jak w jednej wielkiej polityczno-medialnej rodzinie! I choinka była, i gwiazdka, którą sam na choince zawiesiłem, i serdeczne rozmowy, i życzenia... Wszystko zgodnie z tradycją! Tylko świątecznego jajeczka zabrakło. Może ze względu na ptasią grypę...?

 

Donald Cudotwórca”

 

 

(1) wigilia z pisanką

® © Mirosław Krupiński, 24 grudnia  2007

 

Przed choinką premiera rządomafia się zbiera

by problemy rozstrzygnąć i sprawy.

Bo jak naród wybierał to już słuchać ma teraz

- bez protestów, bez strajków, bez wrzawy...

 

Choć pan premier jest chory – blady w świetle menory

co oświetla i stoły i gości,

lecz to tylko chwilowe, bo pan premier ma głowę

i ma oczy utkwione w przyszłości...

 

Dłoń wyciąga ze szklanką,  przed nim talerz z pisanką

co czerwona i żółta i czarna:

-„ Mamy szczęścia przedwiośnie,  Polska szybko nam rośnie,

wkrótce będzie jak wielka Irlandia!”

 

Lecz w pisance coś trzeszczy... Bazyliszek złowieszczy

wyskakuje i w oczy spoziera.

Cisza także złowieszcza... Tusk też oczy wytrzeszcza...

I wygląda że remis... Cholera !!!

 

*   *   *

 

Sytuacja zaś Polski w jednej chwili się zmienia

I wygląda że będzie już dobrze.

- Bazyliszek skamieniał i pan premier skamieniał.

I znów mamy granicę na Odrze...

 

I nie mamy już rządu który wciskał nam lipę.

I czerwonych znów czeka pokuta.

Pewnie kogut był chory, albo światła menory

przymusiły (znieść jajka) koguta...

 

 

Dla niewtajemniczonych: - osobniki ze zdolnym do zmiany istoty żyjącej w kamień wzrokiem - 

jak Bazyliszki i Tuski - lęgną się z koguciego jajka. Tak przynajmniej mówią polskie legendy ludowe...

 

 

 

 

(2) początek roku Bazyliszka

® © Mirosław Krupiński, 31 grudnia  2007

 

Już środek nocy, zegar bije.  Każdy w szampanie dziób już moczy.

I wyciągają wszyscy szyje – czym Bazyliszek ich zaskoczy...

Uderza zegar: jedenaście... dwanaście... szampan w gardła spływa...

I nagle słychać  - baaaang... trzynaście –  po raz trzynasty się odzywa!

 

Zamarli wszyscy.  Będzie więcej, czy na trzynastu poprzestanie?...

Kieliszek panom zadrżał w ręce... Szampan w dekolty leja panie...

Lecz zegar milknie. Bledną twarze i w oczach wszystkich przestrach błyska.

Wiedzą już - przyszły rok pokaże cudy Donalda Bazyliszka.

 

I nawet płakać już nie mogą, ani na los się wredny żalić...

Bo sami poszli zdrady drogą i Bazyliszka nam wybrali…

 

 

Zbiór “Znarowiony Pegaz” w postaci “Zeszytów Pegaza” – spis tresci 

(wszystkie wiersze z lat 1997 – 2007 w f orme 32+4 okł  stronicowych zeszytów nr 1 – 23)