Czym nas truja?

 

chemitrails 1.JPG

 

 

chemitrails 3.JPG

 

 

nizej „szczęściarz tęczą trafiony” – fot. miroslaw krupinski, Albany WA, 27 czerwca 2010:

 

 

image002

 

 

25 lipca 2010:  Trzeci dzien niesamowicie pieknej australijskiej pogody zimowej. Niebo od rana intensywnie niebieskie, jakby twarde w dotyku – nie do zarysowania zadnym gwozdziem. Oczywiscie bezchmurne, oczywiscie pogoda bezwietrzna i Ocean ogladany z tarasu jak szklana tafla  oprawiona od gory w masyw Baldheadu a od dolu w „moje” podtarasowe pastwisko. Do tego ranek chlodny – taki 10-12 stopni. pozwalajacy z przyjemnoscia spacerowac w lekkiej wiatrowce - bez zmeczenia i bez pocenia sie w tym jaskrawym sloncu.

 

Jest jeszcze dodatkowa atrakcja – australijski bush wlasnie zmienil kolor i kwitnie prawie w calosci na zolto kwiatami wattle tree – takiej tutejszej wierzby bushowej kwitnacej wielkimi kisciami drobnych kwiatow. Troche przypomina mi to wroclawski zloty deszcz – tylko tam byly tylko krzewy a tu sa i male krzaczki i ogromne drzewa. Pszczoly kochaja ten kolor i pomimo chlodu poranka bucza w galeziach. A w tle rozne drzewa nie kwitnace ale i nie zrzucajace lisci sezonowo – w swoim „doroslym” zielono brazowym kolorze.  Jestem po niedawnej operacji i dosyc odkrwiony – ale spacer w taki ranek to pewnie by i paralityka do biegania sklonil – zreszta dwa dni temu przestalem sie juz wykrwawiac. Zrobilem wiec z przyjemnoscia i w dobrym tempie swoje 8-9 kilometrow, podziwiajac widoki i zapominajac ostatnie dwa lata zygzakowania po buszu na niezbyt pewnych nogach i posikiwanie erratycznie po wszystkich krzaczkach jak Fafik Lengrena (to ten z przekroju sprzed 50 lat). Zycze wszystkim zobaczyc kiedys taki australijski ranek i setki kilometrow bezludnych plaz,  obramowanych bushem jaki wyzej opisalem – takich z bialym piaskiem i z woda rownie blekitna jak dzisiejsze niebo.

 

Inna ciekawostka – plaza polozona przy Two Peoples Bay ma wlasnie swoja powtarzalna tragedie. Moje rekiny, ktore kiedys ostroznie podgladalem pod woda trzymajac sie blisko skal Waterfall Beach, zapedzily na piaszczysta przedplaze cztery wieloryby. Ale zapedzily je za daleko – spanikowane wieloryby wjechaly brzuchami az na piasek – niestety bezpowrotnie i niestety poza zasieg zebow rekinow. Teraz pewnie dojadaja je kraby i plazowe gryzonie oraz ptaki.  Kiedys wlasnie tam znalazlem pod woda kregi wielorybie, zapewne podobnie tragicznego pochodzenia – zabralem te najmniejsze, ktore rozpadaja sie kilkanascie juz lat pod moja cytryna – dokarmiajac ja  fosforem, wapniem i wspomnieniami Oceanu Indyjskiego...  /  MK

 

 

26 lipca 2010:  A dzisiaj dla odmiany pogoda jest okropna i zaby z nieba leca. Hackerzy tez, ale jacys tacy niedorobieni. Najgorsza V kolumna sa sympatycy <opinii> - ktorym z uwagi na liczebnosc nie jestem w stanie wszystkim odpowiedziec – a zeby nie bylo po kumotersku – to nie odpowiadam indywidualnie nikomu. Przepraszam – dyskusja jest wylacznie publiczna i na forum WP/PL tylko – skad opiniowane tematy sie biora. Bo to wsspoldyskutantow trzeba przekonywac zeby jeszcze cos z tego wyszlo... Niemniej – w wolnych chwilach maile czytuje i ciesze sie widzac ze myslacych jest coraz wiecej. /MK

 

 

28 lipca 2010: Z cenzury internetowej (zapewne innej tez) korespondencji w Polsce zalatuje nadchodzacym tuskostanem wojennym. Cenzurowana i blokowana jest korespondencja e-mailowa nie tylko wewnatrz Polski  ale i korespondencja miedzy Polska i innymi krajami. Ot tak po cichu – nagle korespondent w Polsce znajduje sie pod e-mailowym kloszem, czasem nawet urzedowym glosem zapodaje ze nie zyczy sobie naszych emaili – czemu czesto zaprzecza z innego, wciaz nie zakloszowanego, adresu. To prawie tak jak ostatni tydzien przed 13 Grudnia 1981. Jeszcze troche i polki w sklepach zaczna sie oprozniac – nie tylko dlatego ze zapasy zostana zdeponowane w lojalnych rzadowi Zakladach Karnych - ale dlatego ze zapewne z braku topniejacych srodkow budzetowych zostanie wstrzymany import a produkcja rolnicza zywnosci zostanie zredukowana przez rosnacy areal zdewastowanych powodziowo Orlikow.  Oj zeby ten global warming nastapil szybciej – moznaby sytuacje ratowac bananami rosnacymi na Panatuskowych wierzbach... /MK

 

 

29 lipca 2010:  W Australii mamy druga polowe zimy w pelnej krasie – zimno, leje i wieje. Na Swiecie sytuacja nieciekawa – Swiat wyglada jakby wpadal powoli w uwiad starczy i trenowal powtorki ze swoich dotychczasowych bledow i grzechow. W Polsce – wiadomosci,  ktore nie budza nadziei na poprawe – byle jakie i w dodatku byle jak zabelkotywane jalowa dyskusja. Juz kilka razy przeszlo mi przez glowe – ze pora wyglada na wlasciwa aby przestac sie tym wszystkim przejmowac i zajmowac. Pewnie mi to przejdzie i warcholic sie bede nadal – ale ta mysl o swietym spokoju powtarza sie coraz czesciej.  Gdzies tam o kilka kilometrow sa setki kilometrow zupelnie pustych plaz,  na ktotych warto zostawic po raz ktorys swoje slady coby fale mialy ucieche zmywajac je. Moze sprobuje...  /MK

 

 

image004

 

 

28 sierpnia 2010.  Polowalem dzis na wieloryby. Z kamera oczywiscie. Upolowalem ich dziesiatki w kanale miedzy King George Sund i Princess Royal Harbour. A potem reszte dnia spedzilem edytujac swoje surowe filmy z lipca i sierpnia. Zmudna robota, ale skonczylem.

 

Cale stado rodzicow wraz z wielorybietami paradowalo po kanale obwachujac dwa turystyczne katamarany stosjace spokojnie w tym tlumie. Filmowalem z polozonej duzo wyzej drogi zwanej Scienic Drive. Minusem byl duzy trafic za plecami i troche elektronicznych zaklocen od jadacych samochodow za plecami i halas, ktory kamera rejestrowala. Ale w sumie jestem zadowolony. Wielorybow bylo ponad dziesiec, w kilku szczesliwych rodzinach. Zarejestrowalem procesy uczenia niemowlakow ze po powietrze to trzeba wyplywac na powierzchnie, karmienie ich piersia z rozlewaniem duzych ilosci mleka, zaobserwowalem i sfilmowalem fale wibracyjne emitowane przez stare wieloryby odstraszajace rekiny. Cala powierzchnia kanalu na przestrzeni kilkuset metrow miala babelkujaca falke i male geizery wyskakujace ponad powierzchnie. Uciech bylo co niemiara. Pozycje wielorybic karmiacych tez rozne - i normalne i na wznak. Niestety - nie jestem w stanie przemailowac - to grube gigabajty.

 

Sprobuje jak to sie wpisuje na DVD. Pogoda byla pochmurna ale fotogeniczna - dajaca bardzo kontrastowe kolory, Dzien wczesniej bylem (tez z kamera) nad Two Peoples Bay - rowniez w innej niz zwykle pogodzie (bardzo pochmurnej) ktora mi sie podobala. Teraz pewnie przez jakis czas bede sortowal material i reorganizowal  archiwa video. Pogoda pomimo pochmurnosci byla znakomita, bez wiatru i bez deszczu.

 

Przed laty ogladalem wieloryby ze swojej lodzi. Wlasciwie to one zwykle wyplywaly w poblizu aby mi sie przyjrzec. Na lodzi typowo turystycznej nastawionej na wielorybowanie nie plywalem - jak na moj gust - za duzy tlok. Brakuje mi wlasnej lodzi ktorej juz nie mam, co zapewne jest skutkiem tego ze fizycznie troche wydobrzalem, tylko po ostatniej operacji i terapiach przeziebiam sie zbyt latwo. Moje ptasiory zaczely mnie unikac - albo zrobilem sie dla nich przezroczysty albo widza jakies zombie wokol mnie i nade mna. To tak troche polzartem, ale cos w tym jest... /MK

 

image006

 

Ta fotka wyzej jest o kilkanascie  dni wczesniejsza, robiona z duzej odleglosci, przy slonecznej pogodzie. /MK

 

*  *  *

21 wrzesnia 2011.  Wieloryby w tym roku sie spozniaja. Bylem kilka razy z kamera na najlepszym wielorybisku – i nic.  Dzisiaj tez bylem – wszedzie wydawalo sie pusto. Ale wracajac spacerowa trasa wzdluz zachodniego brzegu King George Sund (gdzie bylo naprawde pusto)  juz prawie dochodzac do Middleton Beach zobaczylem z odleglosci okolo 2-3 kilometrow w strone Emu Point flirtujaca pare chlapochwostow. Niestety bylo za daleko zeby filmowac – nawet nie moglem ich znalezc obiektywem bo raz sa pod woda a raz na powierzchni i w krotkich zmianach. Ale juz sa – slowo daje!  Rekinow tez jest coraz wiecej (telewizja je i ich ofiary ostatnio pokazywala). Wiec wszystko jest OK.  Na Two Peoples Bay i przy Nanerup Beach pewnie jest ich wiecej.  Ale po udanych videopolowaniach ubieglego roku nie mam zaleglosci – wiec nie pojechalem sprawdzic.